Wakacje z Gosią część 4

Wakacje z Gosią część 4Powiem szczerze: im bliżej było do tego wspaniałego dnia, a właściwie nocy, tym bardziej
wypełniały mnie uczucia z dwóch przeciwstawnych biegunów. Z jednej strony: radość i
podniecenie faktem, że stanę się mężczyzną, a z drugiej: obawa. Taka zwykła obawa o to,
czy stanę na wysokości zadania, jak zareaguje moje ciało na to całkiem nowe wyzwanie.
Żaden facet nie jest wolny od tego rodzaju obaw, więc i ja nie miałem się czego wstydzić.
Byłem napakowany wiedzą teoretyczną. Pochłonąłem "Sztukę kochania" Michaliny
Wisłockiej, "Seks partnerski" Lwa-Starowicza, a na dokładkę parę "świerszczyków" i
niemieckich filmów "przyrodniczych" na kasetach wideo, które właśnie wtedy stawało się
nową modą.
Obawiałem się trochę...
Wiedziałem, że utrata dziewictwa może być przykrym doświadczeniem. Utrata
dziewictwa, ból, krwawienie...
Cholera, czy to nie mogłoby być trochę prostsze?...
Przygotowywałem się solennie. Zakupiłem dobre wino. Ciociosan wydał mi się
najodpowiedniejszy. Zresztą nie miałem dużego wyboru, bo "wino marki wino" nie
wchodziło w rachubę. Trochę bardziej "pod górkę" miałem z prezerwatywami, ale dałem
radę.
Wszystko zaczęło się klarować.
W ostatni weekend lipca ciotka miała wyjechać do czeskiej Pragi ze swoim nowym
przyjacielem. Wacek był nawet w porządku. Nie miałem większych zastrzeżeń. Kryśka
była szczęśliwa, więc...
W każdym razie cały weekend miał być dla nas.
Noc z 28-go na 29-go lipca miała przejść do naszej historii...
Zapukałem cichutko do drzwi Gośki.
- Wejdź - usłyszałem jej głos.
Stała odwrócona plecami do mnie, ubrana w sięgającą kolan różową koszulkę nocną na
cienkich ramiączkach. Spod materiału przebijał się kształt majteczek. Stanąłem niepewnie
w drzwiach trzymając w ręce butelkę, niemal zawstydzony, że jestem bardziej ubrany niż
Gosia.
- Siadaj proszę - wskazała mi miejsce.
Postawiła na stoliku dwie literatki. Napełniłem je.
- Za co wypijemy? - spytała.
- Za nas, za tę chwilę i za to, abyśmy nie przeminęli...
- Ładny toast.
Przechyliliśmy szklanki.
Patrzyłem na Gosię uważnie. Żałowałem, że nie ma tu lustra bym mógł zobaczyć i siebie
razem z nią, z moją kochaną, jedyną Gosią. I nagle przestałem się obawiać...
Leżeliśmy obok siebie, na plecach, trzymając się za ręce czekając aż zacznie działać
środek antykoncepcyjny, który zaaplikowała sobie Gosia.
- Żadnych prezerwatyw – stwierdziła - ten pierwszy raz chcę poczuć w pełni, rozumiesz
mnie?
Rozumiałem.
Dwadzieścia minut ciągnęło się w nieskończoność.
- Jestem gotowa.
Mówiąc te słowa Gosia podłożyła pod swoje pośladki puchowego "jaśka" a na nim
rozłożyła ręcznik. Jej miednica podniosła się tym samym do góry. Nogi swe rozłożyła na
boki, ugięła w kolanach i przyciągnęła je do klatki piersiowej.
Przytknąłem członka do jej lekko rozwartego wejścia. Naparłem mocno, ale mój mały
lekko się ugiął, a jej muszelka, chociaż wilgotna zaczęła stawiać opór. Poza tym, gdy
naparłem, Gosia cofnęła się, co było normalną reakcją. Mięśnie jej krocza były
niesamowicie napięte.
Naparłem ponownie i znów to samo. Potem jeszcze raz i jeszcze. Dopiero za czwartym
razem Gosia wykonała miednicą zdecydowany ruch do przodu. Krzyknęła cicho, a ja
znalazłem się w jej środku. Mój penis został uwięziony w jej cipce na całej długości. Była
ona niesamowicie ciasna.
Nie potrafiłem wyrazić słowami tego, co się ze mną działo w tej magicznej chwili.
Wolno i delikatnie, ale zdecydowanie zacząłem wsuwać i wysuwać penisa w szczelince
Gosi. Spojrzałem na nią uważnie. Miała głowę odwróconą w bok i zamknięte oczy. Z jej
ust wydobywały się jednostajne dźwięki.
- Boli cię? - zdecydowałem się zapytać.
- Nie... nie... - wyjęczała - nie przestawaj...
Pochyliłem się bardziej nad Gosią i całowałem bez opamiętania jej policzek. Po chwili ona
zaczęła oddawać mi pocałunki. Przylgnęliśmy do siebie jak tylko można najbliżej.
Torowałem sobie drogę w jej pieczarce. Miałem wrażenie, że z każdym pchnięciem
wchodzę głębiej.
Moje oczy zachodziły jakby mgłą. Wszystko wokół Gosi rozmywało się. Wyraźna była
tylko ona.
- Gosia... zaraz wytrysnę – wycharczałem.
Rzeczywiście zbliżałem się do końca.
- Nie wychodź ze mnie...
Przytrzymała mnie ramionami.
Wytrysnąłem wyprężając się, by po chwili znieruchomieć, podobnie jak Gosia. Tylko na
chwilę wypuściłem ją z objęć, by się wycofać. Wysuwając się zauważyłem jak spomiędzy
jej nóg sączy się szara piana zmieszana z krwią Gosi i moją sperma. Mój mały kurczył
się...
Położyłem się delikatnie na Gosi i mocno otuliłem ramionami. Nie miałem zamiaru
wypuścić jej z objęć. Obejmowałem ją i całowałem. Oddychaliśmy ciężko. Nadal byliśmy
rozgrzani aż do czerwoności.
Pękałem z dumy i radości ze spełnienia się jako facet. Oto stałem się mężczyzną...
Gosia czochrała palcami moje włosy a ja leżałem z twarzą miedzy jej piersiami. Było mi
tak błogo i cudnie, a czas jakby się zatrzymał. Bliskość Gosi, jej ciepło, zapach otulały
mnie jak kołdra.
- Zróbmy to jeszcze raz - usłyszałem jej głos.
Zrobiliśmy to. Najpierw oczywiście ponownie zaaplikowała sobie Patentex.
Było lepiej, dużo lepiej. Zupełnie jakby strata dziewictwa wdmuchnęła w Gosię nowe siły
i energię. Była niepohamowana.
Spróbowaliśmy na jeźdźca.
Gosia rozszerzając swe wargi sromowe nadziała się na mojego penisa. Siadła jak na koniu
obejmując mnie nogami. Pochyliła się i złapała mnie za ramiona. Ja dotykałem dłońmi jej
cycusiów. Zaczęła wykonywać wahadłowe ruchy. Jakże genialnie w tej pozycji wyglądała.
Istna amazonka cwałująca na swym rumaku...
Dopiero południe zerwało nas z łóżka. Najpierw wstała Gosia. Przez sen zarejestrowałem
jak wchodzi do łazienki i napuszcza wody do wanny. Wstałem i ja. Zapukałem do drzwi,
ale odpowiedziała mi tylko cisza, więc wszedłem po chwili. Gosia siedziała w wannie z
podkurczonymi nogami i brodą opartą na kolanach.
- Mogę wejść? - spytałem.
Kiwnęła głową. Usiadłem na brzegu wanny.
- Jak się czujesz?
Uśmiechnęła się i spojrzała na mnie.
- Straciłam cnotę, wiesz? Jak się mogę czuć?... Jestem już kobietą - mówiła urywanymi
zdaniami – dziękuję...
- Za co? - zdziwiłem się.
- Za to, że jesteś...
Kucnąłem przy wannie, by być twarzą zwrócony do Gosi. Dotknąłem palcem jej policzka.
- To raczej ja powinienem ci podziękować za ten wspaniały sen, który dziś się spełnił...
- Obudź się - mówiąc to prysnęła na mnie wodą.
Spojrzałem na nią uważniej. Uśmiechała się tak jak to ona potrafiła.
- Chodź do mnie – rzekła - przypomnimy sobie stare dobre czasy...
Zrzuciłem majtki i ulokowałem się w wannie tuż za Gosią obejmując ją z obu stron
nogami. Ona oparła się o mnie silnie. Wyciągnąłem swoje ręce wzdłuż jej rąk i chwilę
wodziliśmy "esy-floresy" w powietrzu.
Nagle Gosia zaśmiała się głośno.
- Coś mi się przypomniało... " - Ciociu - zmieniła głos na grubszy udając mnie – ciociu, a
Gośka nie ma siusiaka".
Przypomniała scenę sprzed wielu lat.
- Rzeczywiście - zgodziłem się - nie miałaś siusiaka i nie masz do tej pory, ale za to masz
fajne bimbały...
Na potwierdzenie tych słów zacząłem gładzić jej cudne "cysie".
- Dobrze mi jesteś, wiesz... dużo bym dała, żeby tak było zawsze...
- Przecież może tak być.
Wierzysz w to?
- Wierzę...
Naprawdę wierzyłem. Jeśli istnieje coś takiego jak przeznaczenie, to już dawno byliśmy
sobie pisani...
Ciotka Krysia od razu domyśliła się, że zaszło między nami coś wyjątkowego i ważnego.
Nic jednak nie powiedziała.
Spoglądała na nas tylko uważnie z zagadkowym, trudno zauważalnym uśmieszkiem w
kąciku ust...

C. D. N.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Gazda

    Cóż, matki mają to do siebie, że wszystko widzą.
    Czyżby ciąża i ślub?
    Ja ożeniłem się ze swoją Edytą. Nie żałuję tego, choć część rodziny się nas wyrzekła.
    Ale nasi rodzice bardzo nam kibicowali i pomogli.  
    Teraz mieszkamy w innym kraju, bo tu nikt nas nie znał i tak jest lepiej.
    W Polsce cały czas panuje zaściankowe myślenie. Ale jeśli się kochamy i jesteśmy szczęśliwi to co komu do tego

  • darjim

    @Gazda fabuła opowiadania nie potoczy się w tym kierunku. Dziękuję za życzliwe zainteresowanie publikowaną przeze mnie historią. Cieszę się, że historia Gosi i Darka ci się spodobała.
    Może twoja historia także zasługuje na opowiadanie i-publikacje? Z przyjemnością ją przeczytam. Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam cię bardzo serdecznie. Twoją Edytę także.

  • Gazda

    @darjim może się zbiorem i opiszę, tylko brak mi weny twórczej

  • darjim

    @Gazda życzę powodzenia i radzę być czujnym. Wena przychodzi z nienacka 😀

  • Gazda

    @darjim oby😀😀