Moje życie erotyczne 2

Lata 80-te
Pamiętam jak w podstawówce podglądaliśmy dziewczyny.
Mało która nosiła biustonosz, nie tak jak teraz.
W związku z tym rosnące sterczące piersiątka pięknie bujały się pod podkoszulkami,  a jak miały duże wycięcie pod pachą to wystarczyło się dobrze ustawić z tyłu i oglądać.
One oczywiście w większości o tym wiedziały i się tylko śmiały.
W szatni zawsze były "przepychanki" i łapało się dziewczyny za piersi i tyłeczki.
A potem szedłem do ubikacji i się masturbowałem wyobrażając sobie koleżanki, zresztą nie tylko ja bo często było widać na deskach w ubikacjach ślady spermy.

Ale na pierwsze doświadczenia przyszło poczekać.
Co roku jeździłem na kolonie w wakacje.
Miałem dziewczyny, ale kończyło się na pocałunkach.
Po 6 klasie na kolonii wyrwałem dziewczę, nie pamiętam nawet imienia, pamiętam że  była szczuplutka.
Oczywiście pocałunki i miziania, w zacisznych zakamarkach szkoły (tak, dla nie wiedzących wtedy kolonie były w szkołach), próbowałem zawsze włożyć rękę pod bluzkę, ale zawsze mnie zatrzymywała.
W ostatni kolonijny wieczór nie zatrzymała mi ręki.
Leżała na plecach, ja przy niej bokiem, idziemy w ślinę, wsuwam rękę pod bluzkę, nie ma sprzeciwu, głaszczę bo brzuchu, idę wyżej, czuję nagą pierś pod moimi palcami, dalej brak sprzeciwu, przesuwam dłoń wyżej, obejmuję całą pierś, a ona dalej namiętnie mnie całuje (wedle mniemania 13 latków oczywiście), cofam więc rękę i powoli podnoszę podkoszulek do góry, odkrywam jej cycuszki, zbliżam usta i liżę jej sutki.
Mniemam że prawie eksplodowałem.
Pierwszy raz w życiu nie dość że miałem piersi przed oczami to jeszcze je mogłem pieścić,  całować, lizać...
Nie mam zielonego pojęcia jak ona to odbierała, czy chciała mi zrobić przyjemność, czy też chciała sprawdzić jak to jest, ale uznaję to za pierwsze pseudoseksualne przeżycie w moim życiu.
Pewnie zabawa trwała kilkadziesiąt minut i niestety znajomości nie mogłem kontynuować po powrocie z kolonii bo dziewczyna był z miasta z drugiego końca Polski.

Podczas roku szkolnego nic szczególnego w moim życiu się nie zmieniło.
Po 7 klasie pojechałem na obóz do NRD (wymiana młodzieży socjalistycznej).
Byli młodzi ludzie z Polski, Niemiec i Węgier
Tam szybko przypadliśmy sobie do gustu z pewną Iwoną, moją równolatką.
Był to obóz w lesie nad jeziorem w ośrodku trochę przypominającym koszary.
Było wiele miejsc żeby się pary mogły dyskretnie pobawić.
Przez cały obóz nie doszło do niczego więcej niż  pieszczoty i pocałunki ujmijmy to tak: górnej połowy ciała.
Miałem do dyspozycji jej cudne małe sterczące cycuszki.
I znów przyszła magia ostatniego wieczoru...

CDN

penetrator

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 518 słów i 2783 znaków, zaktualizował 12 sty o 15:32.

1 komentarz

 
  • Dyzio55

    Jeśli się tak zaczyna to dalej może być tylko coekawiej. Więc pisz a będziesz miał czytelników. :bravo:  :paluchem: