Child Of Fate cz. 4

O to kolejna część. Jeśli możecie to proszę zostawcie jakieś komentarze dotyczące ewentualnych błędów, albo opinii o opowiadaniu.

Rozdział 4
Otworzył oczy i równie szybko je zamknął, gdyż oślepiło go zbyt jasne światło. Chwile odczekał zanim ponownie je otworzył, dzięki temu mógł spokojnie się rozejrzeć.
- Gdzie ja jestem?- spytał Richard
- Staje dalej niż wczorajszej nocy… Jak się czujesz?
- Głowa mnie boli, zupełnie jakby miała zaraz eksplodować.
- To normalne po pierwszym potężniejszym użyciu magii.
- Coo? Jakiej magii?... Co się właściwie wczoraj stało?
- Niczego nie pamiętasz?
- No pamiętam, że nas złapali i to jak zerwali z ciebie bluzkę i zaczęli obmacywać cię po... Dalej mam kompletną pustkę.
- Musisz być bardziej niezwykłą osobą niż myślałam. Bo widzisz była ich piątka, z czego dwóch coś rozsadziło od środka, dwóm ucięto to co dla nich najważniejsze, a ostatni został z nieludzką siłą rzucony o ścianę. I to właśnie ty tego dokonałeś.
- A ty nie mogłaś użyć swojej magii?
- Próbowałam, ale nie mogłam. Najwidoczniej Darken osłonił ich jakimś zaklęciem, które nie pozwalało mojej mocy na nich zadziałać.
- To dlaczego mnie się to udało?
-… Tak jak wczoraj mówiłam, odpowiedzi dostaniesz od mojego mistrza.
- Nie dam rady cię przekonać co? No dobra poczekam… Jest coś do jedzenia? Nieziemsko głodny jestem.
- Zrobiłam gulasz z królika
- Mmmm. Najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłem poza domem.
Na tą uwagę Teyla zarumieniła się i lekko uśmiechnęła (wiem, wiem, kiepsko mi to wyszło). Richard zjadł porcję wystarczającą dla dwóch dorosłych mężczyzn, tak bardzo był głodny, że aż nie zauważył kiedy gulaszu zabrakło.
Nie dość, że piękna i inteligentna, to jeszcze wyśmienicie gotuje- przemknęło mu przez myśl- ach, co za dziewczyna.
- Właściwie to ile jeszcze zostało do przejścia?
- Jakieś 10 staj (12, 5km), więc i tak już niedaleko w porównaniu do tego gdzie byliśmy wczoraj.
Reszta podróży dzisiejszego dnia spędzili na opowiadaniu sobie różnych historii z życia (Teyla mówiła, a Richard słuchał), śmiechu, oraz rozmyślaniu o sposobach pokonania Darkena. Sporo dowiedział się o życiu Teyli, między innymi to, że jest sierotą, nie posiada rodzeństwa ani nawet nie zna imion rodziców, szybko zmienił temat, aby nie pozostała prze resztę dnia przygnębiona. Kolejną rzeczą jaką się o niej do wiedział było to, że od najmłodszych lat interesuje się łucznictwem.
- U mojego mistrza mam swój łuk, może się sprawdzimy?
- Ale ja praktycznie nigdy nie strzelałem z łuku.
- No to cię nauczę, mam nadzieje że nie okażesz się zbyt oporny na wiedze.- odparła z figlarnym uśmieszkiem.
- Zwykle taki nie jestem, ale przy pięknych dziewczynach zawsze się denerwuje.
- Dziękuje, to miłe (i znowu nie mam pojęcia jak to napisać…)
***
Późnym wieczorem dotarli na miejsce, jak się okazało domem jej mistrza była chata w… drzewie. Zupełnie jakby drzewo urosło według jego woli.
- Jakim cudem…
- Chodź do środka, znając mojego mistrza to czeka na nas z garnkiem pełnym jedzenia.
- Jesteś pewna, że mnie "ciepło” przyjmie?
- Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz- po czym zamaszystym ruchem otworzyła drzwi. W środku na krześle przy stole siedział mężczyzna w dosyć sędziwym wieku. Najpierw do środka weszła Teyla, później Richard, czarodziej na jego widok zerwał się z miejsca i szykował się do rzucenia jakiegoś paskudnego zaklęcia.
- Mistrzu stój- krzyknęła Teyla- To nie jest Darken, tylko jego brat.
- Nie daj się zwieść jego pięknym słówkom, to jest Darken, wszędzie rozpoznam te spojrzenie.
- Mówiłem, że nie ma co liczyć na miłe przyjęcie po tym co mi naopowiadałaś o moim bracie- rzekł Richard
- Nie pogarszaj sytuacji, mistrzu on uratował mi życie. Poza tym sprowadziłam go tutaj z drugiego świata. Nie ma szans żeby to był Darken.
- Że co!? Tyle razy ci mówiłem, że to zbyt niebezpieczne przenosić się do tamtego świata. Jak zwykle mnie nie posłuchałaś. Wiesz w ogóle, że mogłaś już stamtąd nie wrócić?
- Musiałam zaryzykować, inaczej cała kraina cierpiałaby pod tyranią Darkena.
- … Przepraszam Teyla, po prostu martwię się o ciebie. Przepraszam też ciebie chłopcze, jesteś tak podobny do swojego brata, że bardzo łatwo was pomylić. Dobrze cię widzieć żywym.
- Niewiele brakowało, a byłbym martwy. Na szczęście Teyla mnie uratowała, zawdzięczam jej życie.
- Nie bądź taki skromny- odparła Teyla- ty też mi uratowałeś życie, a nawet więcej
- Bez przesady- odparł zawstydzony.
- O czym wy mówicie co?- zapytał czarodziej.
-To długa opowieść, więc może coś zjemy najpierw i dopiero ci opowiemy?- odparła Teyla
- Teyla, znasz mnie tak długo i jeszcze się nie spostrzegłaś, że jestem beznadziejnym kucharzem?
- … To ja coś ugotuje.- powiedziała Teyla
- Pomogę ci- powiedział Richard
Po zjedzeniu kolacji, która składała się ze świeżo upieczonego chleba, zupy jarzynowej i potrawki z królika, usiedli przy stole i Teyla zaczęła relacjonować wydarzenia ostatnich dni. Po skończonym przemówieniu, Richard zaczął zadawać pytania.
- Teyla powiedziała, że odpowiesz mi na wszystkie pytania lepiej od niej.  
- Tak, odpowiem, odpowiem ci na wszystkie pytania.
- To na początek dlaczego Teyla nie chciała mi nic powiedzieć, na temat tego co stało się w jaskini… i co się w ogóle tam stało?
- Nie powiedziała, bo nie miała całkowitej pewności. W tamtej jaskini użyłeś magii, a dokładniej magii obu rodzajów
- Ale jak?
- To co oni mieli zrobić z Teyla wywołało w tobie gniew prawda? Czarodzieje z obydwoma rodzajami magii kontrolują ją na początku tylko za pomocą emocji. Na przykład teraz nie byłbyś w stanie powtórzyć tamtego wyczynu, ale jeśli Teyle znowu by próbowali zgwałcić, ta moc by powróciła.
- Długo potrwała by nauka korzystania z magii?
- Ona trwa całe życie.
- Kolejne pytanie. Dlaczego dopiero teraz mogłem użyć tej mocy, skoro na tamtym świecie podobne sytuacje zdarzały się prawie codziennie?
- Teyla ci tego nie wyjaśniła?
- Nie
- No więc w tamtym świecie nie ma magii pod żadną postacią, nie jest też możliwe zachowanie mocy po przejściu do niego.
- Ale jak to możliwe, skoro czarodzieje rodzą się z magią? Przecież są z nią powiązani od narodzin.
- Nie wiem Richardzie, przez cały ten okres czasu od utworzenia tego drugiego świata, niewiele udało nam się dowiedzieć na ten temat. To co zrobił twój przodek wykracza poza nasze zrozumienie.  
- Rozumiem… Pan też posiadasz dar obu magii, prawda?
- Mów mi Ben i nie, ja posiadam tylko magie addykcyjną. Magii subraktywnej nie posiadał nikt od bardzo dawna, dopiero Ty i twój brat urodziliście się z nią. Co prawda można się jej wyuczyć, ale wtedy trzeba podpisać pakt z Bezimiennym.
- Z kim?
- Z Bezimiennym, czyli opiekunem świata zmarłych, to od niego pochodzi magia subraktywna.
- To teraz główne pytanie. Jakim cudem mam pokonać Darkena, skoro nic nie wiem o magii, ani o tym świecie?
- Dlatego właśnie tu jesteś. Ja cię wytrenuję w magii, oprócz tego będziesz się musiał nauczyć szermierki.  
- A kto mnie tej szermierki nauczy?
- Mój dobry przyjaciel, to on nauczył Teyle posługiwać się tak wprawnie sztyletem.
- Niestety nie miałem okazji zobaczyć, choć może to nawet lepiej.
- Robi się już dosyć późno- wtrąciła Teyla- nie wiem jak ty Richard ale ja padam z nóg i chętnie bym już położyła się do łóżka.
- Ale oprócz mojego jest tutaj tylko jedno łóżko- wtrącił Ben.
- Zawsze mogę spać na podłodze- odpowiedział Richard
- Nie bądź taki wstydliwy, wczoraj widziałeś mnie pół nagą to chyba nie będzie wielkiego problemu jak będziemy spać w jednym łóżku. Poza tym chyba nic mi nie brakuje co?
Na tą uwagę Richard zrobił się czerwony na całej twarzy, a następnie nadal upierał się, że będzie spał na podłodze.
- Wy z tamtego świata jesteście dziwni- wtrącił czarodziej- jakbym był w twoim wieku i super dziewczyna proponowała by mi spanie w jednym łóżku, to zgodziłbym się bez chwili wahania.
Po czym głośno wzdychając odszedł do swojego pokoju, zostawiając Teyle z Richardem.  
***
- Richard śpisz?
- Nie, nie śpię.
- Mógłbyś coś dla mnie zrobić?
- Cokolwiek byś chciała.
- Obejmij mnie, potrzebuje teraz kogoś, kto by mnie pocieszył.
Nie wahając się Richard objął Teyle, a następnie przytulił do siebie i tak wtuleni w siebie zasnęli.

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda, użył 1587 słów i 8659 znaków.

3 komentarze

 
  • Thor

    dobre.  spoko narazie wsystkie twoje opowiadania jakie przeczytalwm sa ****

  • Gabi14

    <3 mmm.... Zaje.biste <3 <3 <3

  • Anonim

    Fajne