Child of Fate cz.13

Jedno z opowiadań kończących tą serię, miłej lektury :)

Rozdział 13

Ciemność, ból, smutek, rozpacz, złość, nienawiść, furia i znowu ciemność. Uczucie spadania, a następnie solidne łupnięcie o coś twardego.
- Moja głowa- zajęczał Richard
- O patrzcie, mój mały braciszek uderzył się w główkę?- zaszydził z niego Damian
Na dźwięk jego głosu chłopak wytrzeszczył zdumiony oczy i załapał karpika
- A… Ale… Co ja tu robię?- spytał nie kryjąc wielkiego zdumienia- Przecież nie wróciłem do domu na noc!
- O czym ty pie*rzysz? Byłeś tu całą noc kretynie.
-…. Przecież wczoraj wybiegłem stąd jak mnie oskarżyłeś, że ci zioło podkradam!- krzyknął zanim pomyślał co robi.
Reakcja była natychmiastowa, Damian rzucił się na niego i zadał mu cios prawą ręką. Richard pod wpływem nagłego impulsu, czy też odruchu, zablokował rękę tamtego przyciskając jego nadgarstek do swoich żeber, jednocześnie wykręcił mu tą ręke tak, że wyprostował się i wtedy zmiennooki uderzył go pięścią w splot słoneczny. Jego brat zachwiał się pod siłą uderzenie i wpadł na szafę uderzając o nią głową, tym samym tracąc przytomność. Hałas zwabił ich rodziców do ich pokoju, gdzie zastali nieprzytomnego Damiana i zbitego z tropu Richarda. Spojrzeli po sobie zaskoczeni i wtedy ojciec zdjął pasek od spodni i zamierzył się na swojego młodszego syna. Ten tylko wystawił rękę prostopadle do paska i kiedy ten uderzył owijając się wokół jego nadgarstka, złapał za końcówkę i mocno pociągnął zabierając mu go z ręki.
- Nie radze, bo źle się to dla ciebie skończy- powiedział Richard głosem pozbawionym jakichkolwiek emocji, jego oczy pałały czerwonym blaskiem.
- Nic mi nie zrobisz szczylu!- krzyknął, jednak pozostał na miejscu.
- Taki jesteś pewien? Nie wiesz do czego jestem zdolny po tylu latach- znowu głosem bez emocji.
Jego ojciec przestraszony usunął mu się z drogi, kiedy tam zaczął iść w jego kierunku.
- Mądra decyzja- rzekł na odchodne
***
- Co ty mu zrobiłeś?!- krzyknęła Teyla klęcząc przy leżącym na ziemi Richardzie.
- Użyłem bardzo ciekawego zaklęcia- odparł tajemniczo
- Jakiego?!
- A jaki to dzień mamy dzisiaj skarbie?
- … Nie… Nie mów że… że użyłeś czaru Oriona?!- krzyknął Ben
- Dokładnie- odparł z szyderczym uśmiechem- Umieściłem go w jego największym koszmarze, z którego już się nie obudzi!
- NIEEEEEE!!!- zawyła dziewczyna, a jej głos poniósł się echem w wielkiej Sali tronowej rodu Devon’ów.
- Heroldzi! Rozgłoście wieść po całym kraju! Cała szlachta ma się stawić w moim pałacu za 7 wschodów słońca! Powiedzcie, że wzywam ich, aby zobaczyli egzekucję mojego godnego pożałowania braciszka!
***
- I znowu się widzimy odmieńcu- zadrwił z Richarda Tommy.
- Znowu się widzimy łajzo.
- Grzeczniej, inaczej przerobimy ci tą buźkę- zagroził Tommy, a jego banda zaśmiała się na tą uwagę.
- Spróbujcie, ale uprzedzam będę się bronił- odparł Richard podnosząc się z krzesła.
Tommy spróbował wyprowadzić szybki cios z zaskoczenia, jednak Richard instynktownie uchylił się przed jego atakiem i kiedy ten zachwiał się pod wpływem rozpędu, ten kopnął go z wyskoku kolanem w szczękę. Zawył zraniony, a jego banda rzuciła mu się z pomocą.
- Bądź piórkiem wobec głazów- zabrzmiał głos wewnątrz głowy Richarda, który nie wiedząc czemu podporządkował się temu.
Uchylał się przed atakami tamtych i kiedy tylko nadarzyła się okazja atakował ich. Na pierwszy ogień poszedł najbliższy z bandy Tommy’ego, wyprowadził silny prawy sierpowy, który zamiast w Richarda, trafił w kamienną ścianę biblioteki. Chłopak silnym ciosem łokcia w kark pozbawił go przytomności, wszystko to trwało nie więcej niż sekunda, co zaskoczyło obie strony, jednak zmiennooki nie stracił koncentracji. Rzucił się na nich z wściekła furią wspominając krzywdy, jakich od nich zaznał. Cała ta złość napędzała go i czyniła silnym, dzięki czemu w mgnieniu oka było po wszystkim. Stał pośrodku opustoszałej biblioteki, a wokół niego leżały ciała bandy Tommy’ego. Każdy miał jakiś uraz, jeden miał złamanie otwarte, drugi wybitą szczękę i złamany nos, kolejny miał nogę wygiętą pod dziwnym kątem, a jeszcze kolejny leżał pod ścianą, a z jego głowy sączyła się krew. Richard podszedł to swojego największego wroga, którego zostawił sobie na koniec.
- Mówiłem, że będę się bronił.
- Proszę… Nie- wyjęczał
- Tyle razy mówiłem to samo, a ty nie okazałeś mi litości… Więc i ja ci jej nie okaże, zapłacisz mi za wszystko!- krzyknął i zaczął okładać jego twarz pięściami, aż została z niej krwawa miazga.
Powoli wstał i podziwiał przez chwilę swoje dzieło, aż w końcu odwrócił się na pięcie i wyszedł z biblioteki, a następnie udał się do łazienki obmyć się z krwii.

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda, użył 908 słów i 4984 znaków.

2 komentarze

 
  • Karou

    wow ciekawy pomysł na zakończenie, tego się nie spodziewałam ;p pisz szybko kolejną część

  • Sledzik985

    Ciekawy motyw przybrałeś. ^^  
    Rozwiniesz to w kierunku happy endu? Możesz wykreować na prawdę ciekawy end w jakoś 2 części, niestety nie wyobrażam sobie innego zakończenia niż happy end. Do tego jest kilka możliwych endów co mi pobudza wyobraźnię. ^^