Wybacz, ale inaczej nie Potrafię cz.3

Wybacz, ale inaczej nie Potrafię cz.33.

Siedziałam w salonie i przeglądałam kolejną gazetę z ogłoszeniami. Zaznaczałam te ogłoszenia, które wydawały się dość interesujące. Suzy odsypiała nocną pracę, a ja postanowiłam zrobić nam śniadanie. Spojrzałam na datę i zesztywniałam. Właśnie minął równy tydzień, od przyjazdu tutaj. Długie siedem dni, w których nie mogłam znaleźć pracy. Mieszkało nam się przyjemnie. Czasami przychodziłam do baru, w którym pracowała siostra, ale nigdy nie miałam odwagi, by zajrzeć do sali w której tańczyła. Bez przerwy zastanawiałam się, dlaczego nie powiedziała mi prawdy. Dlaczego kłamała, że pracuje jako fryzjerka i nie mogłam pozbyć się uczucia bólu. Mało wychodziłam z domu. Gdy miałam jakiś cel, na przykład zrobić nam zakupy spacerowałam do najbliższego supermarketu. telewizora też nie oglądałam z obawy, że zobaczę w nim kobietę w ciąży, lub dziecko. Nie mogłam sobie poradzić z bólem po stracie dziecka. Chociaż minęło tak wiele lat, chociaż byłam z dala od rodzinnego miasta, z dala od mężczyzny, którego kochałam, ból nie mijał. Czasami dałam się wyciągnąć siostrze z domu, czasami też po prostu wychodziłam, by złożyć CV do różnych sklepów, czy firm. Byłam w stanie podjąć jakąkolwiek pracę, by tylko odciążyć trochę siostrę. Miałam wyrzuty sumienia, bo żyłam na jej koszt. Ona robiła coś, czego szczerze nienawidziła, a ja siedziałam na dupie i zastanawiałam się nad swoim życiem. Miałam prawie trzydziestkę na karku i żadnych planów, co do własnego szczęścia. Z rodzicami rozmawiałam raz. Właściwie tylko z matką. Zadzwoniłam do niej od Suzy i poinformowałam, że jestem cała i zdrowa w mieszkaniu ukochanej siostrzyczki. Dowiedziałam się też, że chłopak dowiedział się o liście. Nie zapytałam co powiedział, albo jak zareagował, udając, że mnie to wcale nie interesuje. Interesowało, ale wolałam nie słyszeć tego, co mama miała mi przekazać, bo nie chciałam znów bez przerwy o nim myśleć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Z okazji, że Suzy spała, to ja postanowiłam otworzyć i sprawdzić kto przychodzi o tak wczesnej porze. Na zegarze dochodziła dopiero siódma trzydzieści. Jak dla mnie odwiedzane ludzi o tak wczesnej porze było nie ludzkie. Podeszłam do drzwi, zapominając o tym, że jestem w samym szlafroku. Podeszłam do drzwi i złapałam za klamkę. Za drzwiami zobaczyłam twarz mężczyzny.  
- Suz - zatrzymał się i spojrzał z rozbawieniem na mój dekolt. - Przepraszam, myślałem, że tu mieszka Suzy - wyszeptał posyłając mi czarujący uśmiech.  
- Owszem moja siostra śpi. - wyszeptałam, zastanawiając się kim jest i czego może od niej chcieć.
- Pani Kaja prawda? Suzy bardzo dużo o pani opowiadała - wyjaśnił, a ja zarumieniłam się. - Nie będę pani przeszkadzał. Proszę przekazać siostrze, że byłem, ale spała i że pojawię się wieczorem tak jak się umawialiśmy - rzekł i już miał odejść, ale zatrzymałam go.
- A jak pan ma na imię? - zapytałam, czując jak nie spuszcza ze mnie wzroku.  
- Sławek. Po prostu Sławek - roześmiał się i bez słowa odszedł. Sławek szepnęłam opierając się o ścianę. Nie wiem ile czasu trwałam w takim zawieszeniu. I chyba trwałabym tak jeszcze trochę, gdyby nie roześmiany głos mojej siostrzyczki.  
- A Tobie co? medytujesz? - widziałam rozbawienie w jej oczach.
- Kim jest ten boski Sławek? - zapytałam, zbywając jej rozbawienie. Twarz mojej siostry rozpromieniła się - Sławek mówisz? - zawahała się i uśmiechnęła od ucha do ucha - Szit! zapomniałam! - krzyknęłam jakby coś sobie przypomniała. - Był tu? co mówił? - zarzuciła mnie pytaniami, na które nie znałam odpowiedzi.  
- Był. Mówił, że zjawi się wieczorem, tak jak się umawialiście - wyjaśniłam i nalałam jej kawy. Podałam jej kubek czarnej Mokate i spojrzałam badawczym wzrokiem na zaskoczoną, niemal przerażoną twarz siostry. - Kim on jest? - nie odpuszczałam.  
- Przyjacielem. Miałam pomóc mu - nagle zobaczyłam w jej oczach błysk szaleństwa. - Ty znasz się na rachunkowości prawda? pracowałaś w biurze i potrafisz wypełniać dokumenty? - powiedziała ostrożnym głosem. Nie odpowiedziałam. Kiwnęłam potwierdzająco głową, przypominając sobie co nieco z tego, czego się kiedyś nauczyłam. - To wspaniale! Ty pomożesz mu je wypełnić! - krzyknęła zadowolona swoim postanowieniem.  
- A co ona na to? - zapytałam ostrożnie, uświadamiając sobie, że ani ja, an on nie mamy żadnego głosu, by zdecydować.  
- Zostaw to mnie- wyszeptała i zadowolona swoim postanowieniem udała się do łazienki.

             ***
Suzy miała rację. Sławek bez żadnego zastanowienia zgodził się, bym to ja, a nie moja siostra pomogła mu wypełnić te papiery. Jeszcze tego samego dnia punkt ósma zjawił się w mieszkaniu mojej siostry z zieloną teczką, w której miał dokumenty. Siostra miała dziś wolne w pracy, bo koleżanka, którą zastępowała wreszcie wróciła i mogła odpocząć. Postanowiła ten wieczór spędzić w towarzystwie Tomasza i jak się później okazało, pojechali do jego domku na Mazury. Miało nie być jej dwa dni. Miałam przez dwa dni wolne, piękne mieszkanie i nie wiedziałam co będę tu sama robiła. Nie lubiłam samotności, szczególnie teraz, gdy byłam w obcym mieście. Tomasz obiecał mi, że jak wróci w poniedziałek do pracy, to załatwi mi jakieś miejsce u siebie w firmie. Nie byłam pewna, czy się nie rozmyśli, ale wyglądało na to, że nie. Tomasz znał mnie trochę i zakochał się w mojej siostrze. Chociaż wiedział o mojej przeszłości, nie przeszkadzało mu to, że siedziałam w więzieniu. Rozumiał mnie. Sam stwierdził, że nie wie jakby zareagował na moim miejscu i czy ne zrobiłby tego samego. W nim i mojej siostrze ostatnio miałam dużo wsparcia. Teraz natomiast siedziałam sam na sam w mieszkaniu siostry z Sławkiem i nie wiedziałam jak mam się zachować.
- Kawy? herbaty? - zapytałam z grzeczności, zabierając do niego płaszcz.  
- Kawy jeżeli to nie problem - powiedział nieśmiało i spuścił wzrok. Wstawiłam wodę i wróciłam do salonu, by zabrać się do roboty. Nieśmiało zabrałam od niego teczkę i wyjęłam wszystkie dokumenty. Chociaż było ich sporo, cieszyło mnie, że prowadzone były w porządku, co znacznie ułatwiało mi pracę. Nie tracąc czasu zabrałam się za wypełnianie. Sławek obsłużył się sam i zrobił nam kawę, którą po chwili przyniósł na stół. Podziękowałam, ale nie spojrzałam nawet w jego oczy. Byłam tak zajęta wypełnianiem, że nie miałam czasu nawet na to, by spojrzeć w co był ubrany. Mężczyzna natomiast siedział wygodnie na fotelu i nie spuszczał ze mnie wzroku Po chwili wstał i zabrał ode mnie teczkę. - Dość tej pracy. Musi pani wypić, bo wystygnie - rozkazał, zabierając mi z reki wypełnione dokumenty. Spojrzałam na teczkę i zdałam sobie sprawę, że została mi końcówka. Upiłam łyk kawy i skrzywiłam się. Obawiałam się, że kawa już mi wystygła. - Nie smakuje pani? - zapytał, nie spuszczając wzroku z mojej twarzy.
- Za mocna - szepnęłam, bojąc się, że go uraziłam.  
- Następna kawa będzie taka jak pani lubi - wypowiedział z łobuzerskim uśmiechem.  
Spojrzałam na niego, ale nie odpowiedziałam. Sięgnęłam po teczkę i chwyciłam ją w dłoń, otworzyłam, ale po chwili znów wyrwał mi teczkę z ręki.-  Może po prostu porozmawiamy? - zapytał patrząc w moją stronę.  
- Nie chcę pan, żebym panu pomogła? znam się na tym, co robię - wyszeptałam czując się urażona jego słowami.
- Chcę. Po prostu stwierdziłem, że resztę zostawimy na jutro. No wie pani, będę miał powód by znów się z panią zobaczyć - uśmiechnął się a mnie odebrało mowę. - Czy to prawda, co mówiła mi Suzy? - zapytał, a ja zdawałam sobie sprawę o co mnie pyta.  
- Tak. Byłam w więzieniu - odpowiedziałam spuszczając wzrok. - Jednak to nie oznacza, że nie potrafię wypełnić tych dokumentów - dodałam, czując jak po moich oczach płynął łzy.
- Ja też siedziałem w więzieniu- wyszeptał jakby nigdy nic. Spojrzeliśmy na siebie. - Wiem, że po wyjściu jest bardzo trudno dostać pracę. Pracuje pani gdzieś? - usłyszałam jego głos.
- Nie. W poniedziałek się okażę.- wyjaśniłam, opowiadając mu o propozycji Tomasza.
- Zatrudni panią - zapewnił, ale nie odezwałam się. Miałam nadzieje, że jego słowa okażą się prorocze i dostanę ta posadę.  
- Może przejdziemy na Ty, co? - zapytałam, sama zaskoczona swoimi słowami.Chłopak wstał i pocałował moją dłoń, przedstawił się i puścił mi oczko. Spojrzałam za okno i dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że za oknem już dawno się ściemniło. Spojrzałam na zegarek i przełknęłam ślinę. Dochodziła dwudziesta trzecia.- Twoja żona nie będzie się o Ciebie martwić? - zapytałam, zaciekawiona, czy kogoś ma.
- Ne mam żony. Nie mam nikogo. Mieszkam sam - wyjaśnił, przeganiając moje obawy. Już od samego początku nie widziałam na jego dłoni obrączki, ale nie byłam pewna, czy jest sam. - Pójdę już - wyszeptał i wstał z kanapy.'
- Jutro o tej samej godzinie? - zapytałam. Chłopak kiwnął głową, a ja odprowadziłam go do drzwi.
- Śpij dobrze - wyszeptał mi do ucha i całując w policzek opuścił mieszkanie. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1800 słów i 9431 znaków, zaktualizowała 1 mar 2017.

5 komentarzy

 
  • juliq07

    Oj Sławeczek, Sławeczek. Ty podrywaczu ty :*

  • agusia16248

    @juliq07 :)

  • czarnyrafal

    ,,Jak widzę sytuacja Maji się lekko stabilizuje i  poprawia,tylko jest jeden szkopuł pragnienie zemsty za krzywdę z przed lat nad którym się zastanawiam. Zaciekawiasz Autorko i dlatego szybko pisz dalej. <3

  • agusia16248

    @czarnyrafal W następnym tygodniu pojawi się kolejna część :)

  • .I.K.A.

    Super

  • agusia16248

    @.I.K.A. Dziękuje :)

  • Misiaa14

    Cudoo<3

  • agusia16248

    @Misiaa14 Dziękuję :)

  • DemonicEagle

    Fajna część, dobrze się czyta, kilka drobnych błędów,ale one mi nie przeszkadzają ;) Wyślę Ci na priv to co rzuciło mi się w oczy ;)

  • agusia16248

    @DemonicEagle Dzięki :)