Truskawkowy shake cz.13

Truskawkowy shake cz.13↑Nowa sukienka Em, Brego z Alanem oraz Emi z Brego <3  
+ nasza para ♥

Dookoła otacza mnie biel. Kręci mi się w głowie. Mam mroczki. Powoli wstaję. Gdzie ja jestem? Miałam gadać z Pawłem. Pogrzeb Alana. Co się dzieje!? To się wydarzyło naprawdę? Pobiegłam do Alana, tak jak wtedy, tyle że nie wiem czy go tam ujrzę. Nie wiem czy jestem we śnie czy w prawdziwym życiu. Co się wydarzyło, a co nie...  
Muszę go zobaczyć. Ubieram kapcie i szlafrok. Otwieram drzwi i rozglądam się po korytarzu. Nikogo nie ma. Biegnę cicho do Alana. Leży, śpi jak zawsze, tak słodko. Po chwili siedzę przy nim. Przebudził się. 
-Emily? 
-Ohh Alan! Ty żyjesz?! To ty?
Zaczęłam go dotykać po twarzy. Rozryczałam się.
-Nie zostawiaj mnie! Proszę!
-Hej! Em, nie mam zamiaru cię zostawiać. Co się dzieje z tobą?
-Miałam koszmar. Ile my tu jesteśmy.
-Tydzień, z czego ty pięć dni byłaś w śpiączce. To był tylko zły sen. Ja tu jestem Em.
Pocałował mnie. O Boże! Jak mi tego brakowało. To było straszne. Nie wiedziałam czy on żyje czy nie. Wtedy we śnie właśnie walczyliby o jego życie, a teraz mnie całuje i czuję jak mnie przytula. Płakałam. Płakałam jakąś godzinę. Potem mnie zabrali, bo w końcu włamałam się na ostry dyżur. Zasnęłam szczęśliwa. Rano znów go odwiedziłam. Cały czas nie mogłam w to uwierzyć.  
* * *
-Jak się pani czuje? - spytał lekarz.
-Bardzo dobrze.
-Nawet wygląda pani na taką, ale pięć dni w śpiączce trochę panią wymęczyło.
-Tak to prawda, ale jest co raz lepiej.
* * *
Po trzech dniach nas wypuścili. Kiedy weszliśmy do domu rzuciłam się na rodziców.
-Co jej jest? - spytał tata Alana.
-Sam jeszcze do końca nie wiem.
-Boże! Dziecko! Jak dobrze że nie skończyło się to najgorszym scenariuszem. - krzyczała moja mama.
-Przepraszam państwa, że naraziłem państwa córkę.
-Ależ chłopcze, nawet tak przez chwilę nie pomyśleliśmy. - mój tata uściskał Alana.  
* * *
W nocy kiedy leżałam w łóżku z Alanem opowiedziałam mu mój koszmar. Zaczął płakać. Po prostu. To było straszne.
-Jak ty to przeżyłaś. - przytulił mnie bardzo mocno.  
* * *
Wciąż trudno mi było w to wszystko uwierzyć... że paliłam, piłam. To było straszne. I jeszcze jakiś Paweł. Świata nie widzę po za Alanem i nikt nigdy nie zajmie jego miejsca. Jest tylko mój. Na zawsze.
* * *
Rano obudziłam się sama w łóżku. Spanikowana zaczęłam biegać po domu.
-Alan! Alan! - padłam na podłogę i zaczęłam płakać.
-Kochanie, co się stało. Chodź tu do mnie. - wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka.
-Przepraszam cię, ale myślałam, że znów cię straciłam, że to był wciąż ten koszmar.
Wtuliłam się w jego pierś.  
-Ciii, Emi, ja tu jestem. Wszystko jest dobrze.
Alan leżał ze mną i nie wypuszczał z ramion.
-Coś ty przeżyła w tym szpitalu... - szepnął i cmoknął mnie w głowę.
* * *
Minęło parę tygodni. Trzy dni przed Bożym Narodzeniem dostałam coś wspaniałego, a raczej kogoś...  
Ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je, a przed nimi stał piękny, błękitnooki husky.  
-Sto lat! - krzyknął Alan wyskakując zza drzwi z bukietem pełnym róż.
-T... to dla mnie? - zaczęłam się śmiać i głaskać mojego nowego towarzysza.
-Ejj, a ja. - spytał Alan z udawanym smutkiem.
Pocałowałam go bardzo namiętnie, na koniec przygryzając mu wargę.
-To mi się podoba. - uśmiechnął się.
Schowałam się za bukietem i weszliśmy do domu. Młody husky od razu zaczął się do mnie łasić.
-Oby nie zajął mojego miejsca... - powiedział roześmiany Alan.
-Oojjj, to się zobaczy.
Zaczęliśmy się śmiać.
-Skąd wiedziałeś, że chcę psa?  
-Wspominałem ci już kiedyś kochanie, że wiem o tobie więcej niż sądzisz...
-A tak serio... Rodzice? - mrugnęłam.
-Ohhh, cicho, bo wszystko zepsujesz.
Znowu się śmialiśmy. Jak dobrze, że wszystko już wróciło do normy.
-Nazwę go... Brego.
-Cudownie. - powiedział Alan.
-Musimy dziś jechać po jakieś rzeczy dla niego.
-No pewnie. Chodź, idziemy. - powiedział.
Jechaliśmy autem do zoologicznego. Na tylnym siedzeniu rozsiadł się Brego. Kupiłam mu tyle rzeczy... Wielkie posłanie, miski, zabawki, szampon, smycz, obrożę, woreczki, gryzaki i karmę. Trochę tego było.
* * *
-No kochanie, ale na dziś to jeszcze nie koniec prezentów... - odparł Alan kiedy wracaliśmy już do domu.
-Co ty jeszcze kombinujesz? - uśmiechnęłam się.
- Niespodzianka. - wziął moją dłoń i złożył na niej pocałunek. Uwielbiałam kiedy tak robił.
Wysiadłam z auta. Obładowani weszliśmy do domu.  
-Niespodzianka!!! - krzyknęli Nela z jej chłopakiem, moi rodzice, znajomi ze szkoły i klasy, babcia oraz dziadek. Rzuciłam wszystko na ziemię i zakryłam usta rękoma.  
-Ooo nie! Nie wierzę w to! Podeszłam do każdego i uściskałam. - Babciu! Dziadku! Tyle lat... Zaczęłam płakać ze szczęścia.  
Na stole stał wielki tort z napisem "Powrotu do zdrowia i STO lat dla Emi, kochamy Cię", gdzieniegdzie wisiały balony.  
-Sto lat, sto lat, niechaj żyje, żyje nam! Sto lat, sto lat, niechaj żyje, żyje nam! Jeszcze raz, jeszcze raz niechaj żyje, żyje nam! Niech żyje nam!!! - zaśpiewali mi najbliżsi, a ja zdmuchnęłam siedemnaście świeczek... Zażyczyłam sobie coś wzruszającego, tak bardzo, że znów mi łza spłynęła po policzku.
-Kocham was! Tak... Ciebie też Brego. - każdy zaczął się śmiać z psiaka, który próbował dostać się do tortu.
* * *
Po całej imprezie, która trwała około sześć godzin, wszyscy znajomi zaczęli się rozjeżdżać do domów. Babcia i dziadek spali dziś u nas w pokoju gościnnym. W końcu zostałam tylko z rodziną i moim kochanym Alanem, Brego też nie zabrakło. Byłam najszczęśliwsza.
-Emciu. - powiedziała babcia z dziadkiem. - My jeszcze coś dla ciebie mamy.  
-Nie trzeba... - uśmiechnęłam się.
-Żartujesz sobie wnusiu? - spytał rozbawiony dziadek.  
Podarowali mi srebrne kolczyki po moich prapraprababkach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
-Dziękuję wam bardzo. - wyściskałam mocno dziadków.
-Co prawda... Miałaś je dostać w wieku osiemnastu lat, jak każda twoja poprzedniczka, ale ty jesteś już tak mądrą, dojrzałą i piękną kobietą, więc na co czekać. - powiedziała babcia.
-Jesteście najlepszymi dziadkami na świecie!  
-Em. -powiedział tata. -Jak później pójdziesz do pokoju to znajdziesz coś ode mnie i mamy.  
-No nie wytrzymam!!! - krzyknęłam roześmiana.
* * *
Nadeszła 01:00, wszyscy poszli spać, a ja z Alanem właśnie skończyłam oglądać film w salonie. Kiedy weszłam do mojego pokoju zobaczyłam pełno płócien różnych rozmiarów, nowe farby, paletę i sztalugę. Już nie będę miała tamtej amatorskiej, którą dostałam w wieku pięciu lat.
-Oni są niesamowici... szepnęłam. Zaczęłam wszystko oglądać kiedy poczułam, że Alan mnie obejmuje.
-Wiem, że już jest 01:24, czyli po twoich urodzinach, ale ja mógłbym cię darzyć prezentami codziennie.
-Tylko nie to... - szepnęłam śmiejąc się.
Alan dał mi wielkie pudełko, a w nim... Sukienka. Była piękna!
-Alan! To najśliczniejsza suknia jaką kiedykolwiek widziałam! Kocham cię to za mało!
Rzuciłam mu się na szyję. Kochaliśmy się w nocy. Wyraziłam przez to wszystkie emocje, których nie mogłam opisać słowami. Potem zasnęliśmy... Ja leżałam po środku, po prawej Alan, a po lewej Brego. Byłam najszczęśliwsza na świecie.
--------------------------------
Wiecie, że dla Was zrobię wszystko <3 Sądzę, że część jest ok ;* i wszyscy się cieszą :D

roxanqa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1384 słów i 7630 znaków, zaktualizowała 17 sie 2015.

16 komentarzy

 
  • Fanka❤❤❤❤

    Zwracam honor 😁😁😁😁

  • Lovcia

    Nooo... On żyje! Jupi!  :jupi:

  • roxanqa

    @Lovcia haha  :rotfl:

  • Hupa

    O jezu!!!!! KOCHAM CIĘ ZA TO ZE GO NIE UMIEŚCIŁAŚ

  • roxanqa

    @Hupa <3

  • xdominikaxd

    Jesteś najlepsza ! Cieszę się, że tak to się potoczyło ! :)

  • roxanqa

    @xdominikaxd  :rotfl:

  • paulaaxdxd

    Aaaaaaa dziękuje ż on żyje opowiadanie super :yahoo:  :jupi:

  • roxanqa

    @paulaaxdxd Cieszę się!! <3 :bravo:

  • hjihx

    Kiedy kolejna? :yahoo:  :rotfl:

  • roxanqa

    @hjihx Może dziś:)

  • Milenka:)

    Kochana bardzo ci dziękujemy tego nam właśnie brakowało teraz opowiadanie ma sens ta część jest genialna wręcz boska pozdrawiam twoja fanka Milenka:)

  • roxanqa

    @Milenka:) cieszę się bardzo <3

  • Tralalalal

    Alan ! ❤ cudowna część :*

  • roxanqa

    @Tralalalal dziękuję:D

  • Mi

    Noooo i cudnie  <3 oby tak dalej

  • roxanqa

    @Mi <3

  • Magdziorek

    Eh szczerze mówiąc jesten trochę rozczarowana, ale rozumiem, że większość osob woli ten sam schemat opowiadań, a w końcu dla nich piszesz :/  
    No cóż zobaczymy co z tego wyjdzie, może jeszcze mnie zaskoczysz :)

  • roxanqa

    @Magdziorek Ale super, że rozumiesz <3 postaram się ;*

  • Tessa

    O ja noo! On żyje! :D Jestem taka szczęśliwa! Bo tym razem to już nie jest głupi sen, prawda? To jest realne? Bo ciężko uwierzyć. Jak dobrze, że Alan znów jest wśród żywych :) Czekam na ciąg dalszy.

  • roxanqa

    @Tessa Tak, realne:D

  • Tessa

    @roxanqa co za ulga :D

  • lola240

    Ojjej. Cudowne opowiadanie. :* Dobrze że Alan żyje. :*

  • roxanqa

    @lola240 Wszyscy się cieszą <3  :jupi:

  • lola240

    @roxanqa :) piszesz cudowne opowiadanie. :) Mam nadzieję że będzie dużo części!?

  • roxanqa

    @lola240 Pewnie! :D <3

  • lola240

    @roxanqa to dobrze. :*

  • Zozol

    Tak!!!!!!  
    Ja w szczególności  
    Nie zabije cię bo cię kocham

  • roxanqa

    @Zozol ja Ciebie też!! <3

  • Kamilka889

    Jezu dziękuję ci :) super cześć :* on żyje  :*

  • roxanqa

    @Kamilka889  :jupi:  :rotfl:

  • Kamilka889

    @roxanqa  :)

  • Nata208

    Super super i super <3

  • roxanqa

    @Nata208 dziękuję!!!  Będzie jeszcze lepiej <3

  • Nata208

    @roxanqa  juz bez smierci ktoregos z nich xD proszee <3

  • roxanqa

    @Nata208 Oczywiście:'D

  • Misiaa14

    @roxanqa no  dziękujeeee!!!! Cudne *-*  kocham  cię  hah xD oczywiście  ; no  homo my friends  ;D

  • roxanqa

    @Misiaa14 Hahahah :D też Cię kocham <3

  • Misiaa14

    @roxanqa oj  dzięki  hahha xd  :*