Kochaj mnie cz.7

Czy on zawsze musi mieć rację? Kocham go, doby żart? Nie wiem, raczej nie byłam wtedy małą dziewczynką, nie wiedziałam nic o życiu i pewnie nadal nic nie wiem, niestety w jednym miał rację jestem w jego towarzystwie bardzo niezdarna, ale to chyba dlatego, że on tak na mnie działa, dziwnie się czuję kiedy jest obok mnie, włożyłam rękę pod zimną wodę i przyłożyłam chusteczkę, boli mnie  na ziemi jeszcze jest ślad po moim drobnym wypadku nie wiem czy jestem bardziej zła na swoją niezdarność czy na to że się ze mnie śmieje
-To przez ciebie, widzisz co zrobiłeś?  
-jak to przeze mnie? Ja ci nie kazałem tego zbić, a tym bardziej sprzątać i się zranić, ja tylko przyszedłem i powiedziałem co myślę
-To źle myślałeś, ja ciebie nie kocham i wiesz co? Ja nawet cię nie lubię- chciałam wyjść z kuchni, właśnie przechodziłam obok Eryka, kiedy chwycił moją rękę i zaczął przecząco kręcić głową, chciałam ją wyrwać, ale jakoś nie specjalnie się starałam, zaprowadził mnie do łazienki, w milczeniu opatrywał mi ranę, miałam tego dość
-Powiesz coś? Nie lubię takiej ciszy- wyrzucił papierki i spojrzał na mnie
-Ale co mam mówić? Ona mnie nie kochała, a ty? Ty za każdym razem zaprzeczasz, ale twoje czyny mówią co innego- mam tego dość, co on gada? Nawdychał się czegoś czy co?- Ty też byłaś o mnie zazdrosna, ale nie mogłaś tego powiedzieć, bo byłaś małym dzieckiem, a teraz mi wytykasz, że jestem zły jak cię z nim widzę, chyba mam prawo, to mój dom i będę decydował co on może w nim robić, a czego nie  
-Bo mogę ci wytykać, a poza tym i tak nie zwróciłbyś na mnie uwagi, nadal widzisz we mnie tamtą dwunastolatkę, z aparatem na zębach i z czekoladą
-Od kiedy przyjechałaś tak cię nie traktuję, ale ty tego nie widzisz
-Udowodnij to. Bo jakoś jeszcze nie miałam okazji tego odczuć- po sekundzie poczułam na ustach jego usta, a na polikach jego dłonie, na początku całował mnie delikatnie, ale z sekundy na sekundę stawały się coraz bardziej namiętnie, nie wiem czym były one przepełnione, w końcu się od siebie odsunęliśmy
-Wierzysz mi? Nie jesteś mi obojętna, ale też jesteś bardzo młoda, a  
-Cicho- przytuliłam go i tak staliśmy w łazience jakby czas się zatrzymał, oparłam głowę o jego klatkę piersiową, a on gładził mnie po niej, nie myślałam o niczym tylko stałam i brałam z tej chwili ile tylko mogłam
W końcu wyszliśmy z łazienki i poszliśmy posprzątać pozostałości w kuchni, nie pozwolił mi zbierać szkła, usiadłam na krześle i patrzyłam jak sprząta, nie wiedziałam czy mam coś powiedzieć, czy zrobić coś. Co do jednego miałam 100% pewności, między nami zaczął panować niezręczny nastrój, chciałam coś powiedzieć, ale za każdym razem kiedy otwierałam usta, od razu je zamykałam, bo nie wiedziałam jak zacząć
-Chcesz coś do picia?- z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Eryka
-Co?...yyy… no jak robisz, to możesz kawę
-Jesteś za młoda na kawę- serio? Zaczął się śmiać
-To w takim razie wujku poproszę o sok
-Tylko nie wujku, sok? Chyba coś poszukam- teraz dopiero spojrzałam na jego dłoń i przeżyłam szok
-Dlaczego nie masz obrączki?  
-Bo chyba stanowczo za długo ją nosiłem, a poza tym nie była dowodem miłości tylko chyba sposobem na dostanie się do pewnej grupy społecznej. Teraz chcę zacząć w końcu żyć, wiesz przecież dzisiaj są moje urodziny, chyba mogę wprowadzić jakieś postanowienia- podszedł do mnie i podniósł mnie z krzesła- jednym z nich jest to- złączył nasze usta
-Nie rozumiem?  
-Czego? Podobasz mi się, a ja jestem sam z tego co wiem to ty też, to co stoi na przeszkodzie, żeby się pogodzić
-A jak pomylę zgodę, jako miłość? Wyrzucisz mnie?
-Nigdy, chyba że ktoś zabierze mi ciebie siłą inaczej nie oddam, chyba rozumiesz- kiedy to mówił czułam jak moje serce zaczyna szybciej bić- ale zawsze sama możesz odejść, zapamiętaj nie trzymam cię tu wbrew twojej woli
- nie mam dla ciebie prezentu, zupełnie o tym zapomniałam
-Nie chcę od ciebie prezentu, wystarczy, że dzisiaj też będziesz spała ze mną i nie będziesz się rozpychać
-ja? Ja się nie rozpycham, ale za to ty chrapiesz
-EJ, ja mam sen jak małe dziecko, a one nie chrapią
-Widocznie niektóre chrapią
Jeszcze chwilę się przekomarzaliśmy kiedy oboje zgodnie stwierdziliśmy, że przyszedł czas coś zjeść, z racji urodzin Eryka, postanowiłam, że ja coś przygotuje, nie jestem mistrzem w kuchni, ale jakieś proste danie zrobię. Eryk kupił mi to co potrzebowałam i zaczęłam gotować, usmażyłam kurczaka, pokroiłam warzywa, ugotowałam ryż  
-Proszę bardzo kurczak po chińsku a’la Ania, mam nadzieję, że będzie smakować
-Wiesz, że Monika nigdy…
-Jeszcze raz coś powiesz, a kolacja będzie na twojej głowie, mam nadzieję, że zrozumiałeś
Czy ona mi mówi co mam robić? Jestem dorosły, sam decyduję o kim wspominam, może trochę miała rację niedawno ją całowałem, a mówię o Monice. Całowałem ją, siostrzenicę mojej zmarłej żony, a najgorsze, że to było cudowne uczucie poczuć znów usta kobiety, cały czas na nie patrzę, nie dość, że są niesamowicie słodkie, to strasznie uzależniają.


I jak? Nie dodawałam wcześniej, bo jestem chora i mam trochę problemów. Wiem, że jest krótki, ale komentujcie i dajcie łapki w górę.

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1019 słów i 5441 znaków.

5 komentarzy

 
  • Paula;123

    Mega????????

  • nastolaka

    Uda ci sie dodac cos dzisiaj ????? :*:*:*

  • blogerka

    @nastolaka dopiero pisze więc nie, ale może we wtorek

  • Julka000666

    Cudo <3

  • Lola221

    Wspaniale ! ;)

  • blogerka

    @Lola221 dzięki

  • Miłosc

    Cudo :* :* :* kocham???????????????? kiedy next ??

  • blogerka

    @Miłosc dzięki, jeszcze nie wiem, ale może dodam coś w tygodniu