Kochaj mnie 2 cz. 1

-Doktorze i jak operacja się udała?
-Nie było łatwo, podczas operacji doszło do niewielkich komplikacji, ale opanowaliśmy sytuację, nie mogę obiecać pani tego, że mąż będzie tak samo sprawny jak przed wypadkiem, proszę wierzyć w to, że będzie dobrze i być przy nim
-Dziękuję Panie Doktorze
-To moja praca
Poszedłem do pokoju lekarzy i zrobiłem sobie mocną kawę, usiadłem na kanapie i przymknąłem oczy, 4 godziny walczyliśmy o jej męża. Za jakieś 3 godziny kończę dyżur, nie mam ochoty wracać do domu. Odstawiłem pusty kubek i właśnie chciałem wychodzić z pokoju, kiedy wszedł do niego mój znajomy
-źle wyglądasz
-Jesteś bardzo miły, chwilę temu skończyłem operować to jak mam wyglądać?
-wiesz, że nie chodzi mi o to
-Wiem, ale nie mam ochoty z tobą rozmawiać na temat Juli, ona to zamknięty rozdział, nie miałem z nią kontaktu od 4 miesięcy i nie chce.
-Rób jak uważasz, ale zapamiętaj że jesteś lekarze, twoje rozkojarzenie może kosztować czyjeś życie, może weź sobie tydzień urlopu, wyjedz- właśnie chciałem odpowiedzieć na jego propozycję kiedy zadzwonił telefon, dziwne mama Juli
-Halo?
-Cześć Eryk, dzwonię do ciebie w bardzo osobistej sprawie
-Coś z Julką?
-Nie, ona… ma się dobrze, chodzi o mojego ojca
-Coś nie tak, chory?
-Zmarł, pojutrze pogrzeb, przyjedziesz?
-tak, przykro mi- rozłączyłem się
-Co się stało?
-Wiesz co, masz rację tydzień urlopu dobrze mi zrobi
-Nareszcie rozmawiasz jak normalny facet
Po skończonej pracy pojechałem do domu i zacząłem szykować sobie wszystko na wyjazd, postanowiłem, że spędzę tam kilka dni, zarezerwowałem sobie pokój w hotelu. Szybka kolacja i poszedłem spać, ale i tak wiem, że nie zasnę bo moje koszmary wróciły, tym razem z każdym snem było coraz gorzej.  Potrzebuję Juli jak wody i powietrza. Nie widziałem jej cztery miesiące, zaczynam mieć wątpliwości, jeszcze nie tak dawno śmiało mogłem powiedzieć, że miłości nie istnieje, a teraz? W każdym momencie kiedy jestem w domu, przypominam sobie ją. Nie śpię w swoje sypialni tylko w jej pokoju. Przecież jestem dorosłym mężczyzną, a zachowuję się jak zakochany szczeniak.
Rano wstałem oczywiście niewyspany, bo nie mogę spać, wziąłem orzeźwiający prysznic, zjadłem śniadanie i wyszedłem na krótki spacer, który od rozstania był dla mnie rutyną, mogłem w tym czasie wszystko przemyśleć, łącznie z tym jak ma przebiec dana operacja i co zrobię jak będą jakieś komplikacje. Jutro jadę do Julki… to znaczy na pogrzeb, nie do niej.  
Cały dzień nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, nie mogłem sobie znaleźć miejsca w domu chodziłem z konta w kont, jeszcze nigdy dzień tak mi się nie dłużył jak dzisiaj. Postanowiłem, że muszę coś zmienić w życiu, zrobić coś co pozwoli mi zacząć od nowa. Poszedłem na zakupy i jak nigdy wstąpiłem do księgarni gdzie kupiłem sobie książkę, wróciłem do domu była już 15, zrobiłem sobie kawę i zacząłem czytać, nawet nie zauważyłem kiedy książka się skończyła, a na zegarze wybiła godzina 20. I nagle mnie olśniło, to wszystko przez ten dom, on jest dla mnie za duży, Julia nie chciała spać w mojej sypialni, bo widziała w niej moją żonę, to dla niej kupiłem ten dom.

Rano nie myśląc za wiele zadzwoniłem do agencji nieruchomości i powiedziałem, że chcę sprzedać mieszkanie. Powiedzieli, że powinien się szybko sprzedać, bo jest w pożądanej dzielnicy i idealny dla rodziny. Podali mi cenę na którą się zgodziłem, około godziny 9 wyjechałem, po niecałej godzinie meldowałem się w hotelu, jak ja dawno tu nie byłem, tyle lat i takie wspomnienia. Przebrałem się w odpowiedni na taki dzień strój,  właśnie chciałem wychodzić kiedy zadzwonił telefon to moja szwagierka
-Cześć
-Hej, muszę ci coś powiedzieć
-Mów, coś się stało?
-Nie chcę cię tylko uprzedzić, Julia nie wie, że przyjedziesz, proszę nie rób jej nic co może ją zranić, ona teraz jest bardzo słaba, jeszcze nie pogodziła się z tym co się wtedy stało z wami
-Nie musisz mi tego mówić, sam nie mogę tego znieść
Rozłączyłem się, wyszedłem z hotelu, wsiadłem do samochodu i ruszyłem  po 15 minutach zaparowałem i już miałem wychodzić z samochodu, kiedy zobaczyłem, że kilka samochodów dalej zaparkował samochód z rodzicami Julki i nią samą, wyszliśmy mniej więcej  w  tym samym momencie, Julia była bardzo blada miała bardzo krótkie blond włosy, gdybym wcześniej jej nie znał to teraz bym jej nie poznał, czarna sukienka, którą miała na sobie jeszcze bardziej to podkreślała, dodatkowo jeszcze  czarny płaszcz, który był odpięty, zerwał się wiatr i kiedy zawiał jej sukienka opięła się na jej brzuchu, który nie był płaski, nie wiedziałem co zrobić, szok, którego doznałem, dlaczego nie zadzwoniła, szybko do nich podszedłem.
-Obiecałaś, że zadzwonisz-  spojrzała na mnie, przed chwilą jej  wzrok był nieobecny, teraz patrzyła na mnie  przestraszona, podszedłem do niej i dotknąłem jej brzucha- dlaczego mi to robisz? Przecież, mogłaś mi powiedzieć, że..że
-Eryk, dzwoniłam do ciebie przecież dzisiaj i mówiłam,  
-Dzwoniłaś, ale nie sądziłem, że ukrywasz przede mną fakt, że będę ojcem, zresztą nie rozmawiam z tobą tylko z Julią
- Nie chciałam ci przeszkadzać, zresztą nie sądzisz chyba, że po tym co usłyszałam wtedy chciałabym mieć z tobą coś wspólnego?
-Kiedy ty zrozumiesz, że mi nie przeszkadzasz, nie ty, a teraz i tak mamy coś wspólnego
-chodźcie już, później możecie sobie wszystko wyjaśnić, ale teraz musimy iść- weszliśmy do małej kaplicy, usiadłem obok Juli, nie mogłem się powstrzymać i chwyciłem jej dłoń, ale ona szybko ją wyrwała
-Nie rób tego nigdy
Po skończonym pogrzebie wszyscy przybyli pojechali na obiad, nie chciałem jechać, bo chciałem wyjaśnić wszystko z Julką i dowiedzieć się całej prawdy, o tym dlaczego mi nie powiedziała o swojej ciąży, przecież, nie mogła tego ukrywać  w nieskończoność, kiedyś musiałaby mi powiedzieć.
Chwyciłem Julię, za rękę i poszedłem z nią w stronę mojego samochodu, nie wyrywała się, nie sprzeciwiała, poddała się wszystkiemu i szła za mną, wsadziłem ją do samochodu i pojechałem do hotelu, wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do restauracji
-Chcesz coś do picia i jedzenia?
-Herbatę i do tego szarlotkę z lodami, albo nie zamiast herbaty czekoladę
-No dobrze- podeszła do nas kelnerka i odebrała zamówienie po kilku minutach przyniosła nam to co chcieliśmy  
-Sprzedaję dom
-Dlaczego?
-Bo w nim jest za dużo wspomnień i ciebie, na każdym kroku jesteś ty, nie śpię w swojej sypialni tylko w twoim pokoju


I jak? Trochę się namieszało, łapki w górę i komentarze :):):):)

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1252 słów i 6856 znaków.

6 komentarzy

 
  • ~Miśka

    Świetne; )

  • ...

    Kiedy next?

  • Ami102

    Świetne opowiadania kiedy będzie następna część?

  • nastolaka

    Cudowne :* mam nadzieję że będą razem :* kiedy next ?

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko :* :) :*

  • Caryca

    Robi  się  ciekawie....:)