Kochaj mnie cz.11

Kiedy Julia zeszła na dół była ubrana w jeansy które leżały na niej jak druga skóra, do tego zwykłą czarną koszulkę, na stopach miała śmieszne skarpetki podobała mi się, chociaż nie powiem w moich wyglądała zdecydowanie lepiej.  Jej ruchy zmieniły się od chwili kiedy tu przyjechała, a raczej od momentu moich urodzin, stała się odważniejsza w jej oczach widziałem  szczęście, usiadła obok mnie i poczułem jej perfumy, które mnie otoczyły i zawładnęły. Położyła swoją dłoń na moim udzie, a w jej spojrzeniu dostrzegłem nutę bezczelności, przygryzła lekko wargi, a jej dłoń znalazła się na moim rozporku, jej usta  na moich. Mimo że bardzo tego chcę, bo jej młode ciało jest bardzo kuszące, muszę jej coś powiedzieć
-Julia, możemy porozmawiać?- po moich słowach, od razu usiadła
-Tak
-Muszę na tydzień wyjechać, mam konferencje i też będę tam przemawiał, nie mówiłem ci tego wcześniej wiem
-Fajnie, a kiedy jedziesz?- jej oczy posmutniały
-Jutro rano- spojrzała mna mnie i w jej oczach zobaczyłem pytanie, które zaraz też usłyszałem  
-Ale zaraz, skoro jedziesz jutro i masz tam coś wygłosić to musiałeś wiedzieć wcześniej, z dnia na dzień nie da się nic przygotować
-Tak, wiedziałem wcześniej, ale  nie sądziłem, że to takie ważne zwłaszcza, że chyba nie byłaś wcześniej zainteresowana
-Tak, masz rację jedź i baw się dobrze, a teraz wybacz, ale jutro idę na uczelnie  i umówiłam się z Weroniką później na zakupy, a nie chcę zasypiać na stojąco- wstała i ruszyła na górę
-Nie jesteś zła?-  odwróciła się do mnie
-Nie mam o co, będę trzymać za ciebie kciuki i mam nadzieję, że wszyscy będą pod ważeniem twojego przemówienia.
-Też mam taką nadzieję.
Wróciłem do oglądania i usłyszałem tylko trzask drzwi, przecież nic złego nie powiedziałem, wstałem i poszedłem do lodówki z której wyciągnąłem piwo, właśnie je otworzyłem kiedy zadzwonił telefon.  
-Potrzebujemy cię w szpitalu to pile
-Ale a mam jutro
-Nieważne od ciebie zależy życie pacjentki
Po tych słowach rozłączyłem się i szybko wybiegłem z domu, jechałem tak szybko jak tylko pozwalały mi przepisy. Po niecałych 10 minutach byłem już w windzie i jechałem na odpowiednie piętro. Pielęgniarki stały przed jedną z sal, już wiedziałem o kogo chodzi. Tola dziewczyna, która była 10 miesięcy w śpiączce.
-Przepuśćcie mnie- wszedłem do środka, i zamarłem Tola siedziała skulona na łóżku, z zapłakaną twarzą, a chłopak siedzący obok niej starał coś wyjaśnić
-Mam żonę, ale to ciebie kocham
-Witam, proszę o opuszczenie Sali chorej
-A ty to kto?- był młody, widywałem go tu wcześniej, to co mówił to prawda kocha ją
-Jestem lekarzem pani Toli, a teraz jak już mówiłem proszę opuścić salę i nie robić zamieszania
Kiedy drzwi się zamknęły za tym chłopakiem i pielęgniarki musiały wrócić do pracy mogłem na spokojnie porozmawiać z Tolą. Usiadłem na łóżku, nie lubię tych stereotypów, że trzeba usiąść w sporej odległości najlepiej za biurkiem, moimi pacjentami były dzieci. Objąłem ją i głaskałem po plecach.
-Kochasz go?
-Tak, ale tak samo nienawidzę, jak on mógł mi to zrobić? Ja leżałam w śpiączce, a on się zabawiał ma dziecko, żonę rodzinę, a on twierdzi, że będzie o mnie walczył. Dobry  żart, nie mam ochoty na takie coś. Dlaczego nie mogę trafić na kogoś takiego jak ty?
-No wiesz, nie wiem może dlatego, że kochasz jego?
-Chyba tak
-Wiesz co jest dobre na poprawę humoru?
-Nie- nie odpowiedziałem tylko pokazałem, zacząłem ją łaskotać jak małe dziecko, a ona zaczęła się śmiać, w pewnym momencie oboje zauważyliśmy, że trochę za daleko to zaszło, bo leżałem na niej- Jesteś moim lekarzem
-Wybacz, po prostu siostrzenica mojej żony doprowadza mnie do obłędu, raz jest miła, a kiedy mówię, że muszę wyjechać nie okazuje, żadnych uczuć
-Bo może jej to nie interesuje?
-Może, ale wczoraj byłem z nią w moim domku letniskowym i…
-Kowboju, lepiej jedź do niej do domu i skorzystaj zanim się zostaniecie
Nie musiała dwa razy mi mówić, kiedy się upewniłem, że wszystko już jest ok, jak szalony pobiegłem do samochodu. W trakcie drogi dopadły mnie wspomnienia z wyjazdu, nie tylko w głowie, czułem to w spodniach. Wjechałem na stację benzynową, zatankowałem do pełna. W domu byłem około 21, poszedłem do sypialni, ale tam nikogo nie było, wiedziałem gdzie mam się udać. Bez pukania wszedłem do pokoju Juli.  
-już jesteś?
-Tak- mówiąc to ściągałem ubranie, na stoliku obok łóżka położyłem mały pakiecik- dlaczego nie śpisz u mnie?
-Tak jakoś- położyłem się obok niej i zacząłem całować, ściągnąłem z niej górę od mało ciekawe pidżamy, a ustami zjeżdżać coraz niżej.
Rano obudziłem się przytulony do Julii, nadal nie mogę uwierzyć w to co jest między nami, jedna jej ręka mnie obejmuje. Spojrzałem na zegarek, była 9 muszę się zbierać i jechać, a nawet nie spakowałem ubrań. Wstałem z łóżka i poszedłem do siebie, wziąłem prysznic, ubrałem ciemne jeansy, błękitną koszulę i zacząłem się pakować. Kiedy torba stała już w pokoju poszedłem do kuchni zrobić sobie kawę, w tym momencie przyszłą też Julia.
-Cześć zrobisz mi też?
-Tak jasne- siedzimy w kuchni i pijemy kawę- zanim wyjadę kilka spraw
-Tylko nie zasady
-Żadnych gości, imprez, nigdzie nie wychodzisz bo jak będziesz miała kłopoty nie pomogę ci, dokładnie wszystko sprawdzaj i nie szwendaj się wieczorami po mieście
-Dobrze wujku, postaram się
-Cieszę się,  a teraz czas na mnie
-Już?- spojrzała na zegarek- o mato, dlaczego nie powiedziałeś mi, że już tak późno?- wybiegła z kuchni i po jakiś 20 minutach wróciła ubrana w spodnie i koszulę torbę trzymała w ręce- zawieziesz mnie? Błagam za 30 minut zaczynam zajęcia
-Tak, idziemy
Po 15 minutach drogi, byliśmy pod jej uczelnią, pocałowała mnie na pożegnanie i powiedziała, że nie może się doczekać kiedy wrócę do domu. Kiedy widziałem jak wita się ze swoją koleżanko, odjechałem, bo przede mną jeszcze jakieś 5 godzin jazdy.



I jak? Wiem, że krótkie, liczę na wasze komentarze i łapki w górę :):)

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1197 słów i 6300 znaków.

2 komentarze

 
  • Sanderka

    Fenomenalne ????

  • blogerka

    @Sanderka dzięki

  • nastolaka

    Cudo<3:*:*

  • blogerka

    @nastolaka dzięki :)