Kochaj mnie cz.6

-Eryk, co ty robisz? Wczoraj chciałeś mnie odesłać do domu, w nocy chciałeś, żebym z tobą spała, a teraz?- położył się obok mnie i patrzył w sufit
-Nie wiem, co robię po prostu nie panuję nad sobą, wczoraj zdenerwowałem się na ciebie, bo nie stosujesz się do moich zasad, wiem jesteś dorosła, ale nie mogłem znieść tego widoku, tak samo jak się z nim całowałaś- czy on właśnie chciał zakomunikować , że jest zazdrosny? Zaczęłam się śmiać
-Jesteś zazdrosny, no nie wierzę, co się dzieje
-Nie jestem zazdrosny i przestań się śmiać- nie mogłam się powstrzymać
-Ale przecież mówię prawdę, trzaskałeś wtedy tak drzwiami, że….
-Zamknij się!
-NIE, bo byłeś za-zdro-sny, właśnie tak- zaczęłam skakać po łóżku- zazdrosny- poczułam na mojej nodze jego rękę, a chwile potem leżał na mnie i nie mogłam się ruszyć
-Nie byłem zazdrosny, bo nie mam o kogo zwłaszcza o niego, bo wiem, że nie jest dla ciebie
-udowodnij, że nie byłeś zazdrosny  i niby kto jest dla mnie??
-Przestań tyle gadać. Zaczynasz być nieznośna
- Ej, może odpowiesz na moje pytania? Nie gadam dużo, zawsze tak samo- nie mogłam się powstrzymać- a ty jesteś zazdrosny i od kiedy to ja je…- nie dane było mi dokończyć, bo mnie pocałował, na początku byłam lekko zaskoczona, ale po chwili oddałam pocałunek, czułam jak jedna ręka Eryka leży na moim brzuchu i powoli przesuwa się raz do góry raz na dół, kiedy poczułam jego rękę, na dolnej części mojej piżamy, oderwałam się od niego- nie chcę, Eryk przestań
-Wybacz…..nie wiem…nie wiem czemu to zrobiłem… ale zaraz, przecież wczoraj nie powiedziałaś mu, że nie chcesz
-Ale, on tak nie robił jak ty, miałam kilku chłopaków, ale….zresztą nieważne idę się ubrać i przejść
-Dokończ, bo cię nie wypuszczę
-Dobrze, miałam kilku chłopaków, ale żaden nie miał mnie tak naprawdę, kilka pocałunków, ale nie mogę się przełamać do ich dotyku, po prostu nie jestem na to gotowa. A teraz idę, bo chciałam iść na zakupy.
Nie mogłem uwierzyć w to co zrobiłem, w jej słowa, w to że tak łatwo przez nią zdradziłbym żonę. Obecność Juli w nocy pomaga mi spokojnie zasnąć i przespać całą noc, nie wiem czy to normalne, wstałem z łóżka i ubrałem się, wychodziłem ze swojego pokoju kiedy usłyszałem trzask drzwi, zszedłem na dół i właśnie robiłem kawę kiedy zaczął dzwonić mój telefon to mój prawnik, dziwne
-hej Przemek, dlaczego dzwonisz?
-Nie wiesz? Masz dzisiaj urodziny, a ja mam dla ciebie przesyłkę od twojej żony, kazała mi ci ją wręczyć właśnie w dzień twoich 30 urodzin
-Nic o tym, nie wiedziałem, nie mówiła mi, że coś dla mnie szykowała, zresztą to było stosunkowo dawno
-Wiem, ale zrobiła to i proszę, żebyś przyjechał i ją ode mnie odebrał, kiedy możesz być?
-Za jakieś 40 minut
Szybko wypiłem kawę i ruszyłem do Przemka, droga wlokła mi się niemiłosiernie, jak na złość wszędzie były czerwone światła, włączyłem sobie radio, ale zaraz tego pożałowałem, bo leciały same smutne piosenki, w końcu udało mi się dotrzeć do kancelarii, przywitałem się z recepcjonistką i poszedłem do gabinetu Przemka
-Kopę lat, stary, dawno się nie widzieliśmy, wszystkiego najlepszego
-Jaki stary, dopiero zaczynam życie, to fakt dawno się nie widzieliśmy, ale słyszałem, że będziesz miał 2 dziecko
-Tak, a ty podobno mieszkasz z dziewczyną, z tego co wiem, bardzo młodą
-nie podobno tylko mieszkam, to córka mojej szwagierki, zaczyna tu studia i zamieszkała u mnie, ale już raz odwoziłem ją do domu
-ale??
-Przy niej nie mam koszmarów, ale to chyba nie jest twój interes, oddasz mi to co żona dla mnie zostawiła?
-Tak, jasne daj mi chwilę- wyszedł na chwilę z gabinetu, a kiedy wrócił zamurowało mnie, przyniósł ogromny karton- nie mam pojęcia co ona tam włożyła, nie jest ciężki, ale do lekkiego też mu daleko- wręczył mi paczkę i mogłem udać się do domu, tak też zrobiłem.
Jadąc samochodem nie mogłem się doczekać kiedy w końcu otworzę pudło, byłem ciekaw jego zawartości, wpadłem do salonu jak burza i szybko otworzyłem pudło, jego zawartość lekko mnie zdziwiła, była tam płyta, teczka i męska koszula. Postanowiłem, że zacznę od płyty włączyłem na laptopie, a tam pokazała mi się moja żona wysłała mi wiadomość
„ Witaj, oglądając to pewnie już mnie z tobą nie ma, wiem, że możesz nie wiedzieć o co chodzi, ale byłam niedawno na badaniach, nie są najlepsze, lekarze nie dają mi dużych szans, teraz są pewnie nasze ostatnie wspólne dni, nie chciałam, żeby lekarze mówili ci co było przyczyną. Ale nie o tym chciałam z tobą porozmawiać, pamiętasz moją siostrzenicę?- jakbym mógł jej nie pamiętać skoro z nią mieszkam?- wyznała mi, że się w tobie podkochuje, wiem ona jest nastolatką, ale to jest teraz jak nagrywam to, nie rań jej uczuć zwłaszcza, że oboje już jesteście dorośli.
Kocham cię, a raczej tak mi się wydaje, Julka może jest mała, ale bardzo mądra, powiedziała mi że miłość to jak motylki w brzuch, zamiast robić wszystko jak najlepiej przy ukochanej osobie wszystko się miesza, pamiętasz jak byliśmy u mojej siostry na obiedzie i Julia wylała zupę wtedy właśnie mi to powiedziała, a ja zaczęłam mieć wątpliwości co do moich uczuć, przy tobie wszystko było takie naturalne, ani przez chwilę nie musiałam udawać, nie wiem czy to dobrze, ale chyba chciałabym też być taką niezdarą kiedy się o tobie mówi, ale niestety ja nią nigdy nie byłam”
Siedziałem i patrzyłem w ekran, chyba z 10 minut nie wiem czy bardziej zabolał mnie to, że nie powiedziała mi wcześniej o swojej chorobie czy to, że jej uczucia nie były do końca szczere, spakowałem wszystko z powrotem do pudła i poszedłem do swojego pokoju, otworzyłem szafę i zacząłem wypakowywać rzeczy Moniki
-Eryk co ty robisz?
-Ona mnie nie kochała, dostałem od niej przesyłkę, powiedziała mi to rozumiesz, a to przez ciebie, bo nagadałaś jej jakiś bzdur, jaka dorosła kobieta słucha takiego małego, brzydkiego bachora jakim byłaś i pewnie nadal jesteś- chyba lekko przegiąłem, Julia wybiegła z mojego pokoju

Jak ja go nienawidzę, przecież, ja nie kazałam jej słuchać moich słów, byłam dzieckiem, mówiłam co w tamtym momencie mnie interesowało,  wlałam sobie do szklanki wodę.  
-Julia, przepraszam, nie chciałem cię obrazić- nie spodziewałam się, że przyjdzie, wystraszyłam się i upuściłam szklankę
-To prawda co jej mówiłaś? Nadal kiedy ktoś o mnie wspomina robisz się niezdarna?- zaczęłam zbierać szkło- skaleczysz się
-Wystraszyłeś mnie, a jak się skaleczę to sobie poradzę, nie musisz się o mnie martwić
-Kochasz mnie

I jak? Łapki w górę i komentarze:):):):)

blogerka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1302 słów i 6887 znaków.

4 komentarze

 
  • Bosz

    Dawaj cz7 ilez mam czekac

  • Andzia231

    Achh cudo kiedy nexst?

  • Andzia222

    Jeszcze dodasz część dzisiaj? Proszę ... Twoje opowiadanie jest super i cudowne . Mi się wydaję że oni będą razem ;)

  • Julka000666

    Cudowne<3

  • blogerka

    @Julka000666 dzięki

  • Julka000666

    @blogerka nie ma za co