Tajemnica Pająka Osiemnasty rozdział

Tajemnica Pająka Osiemnasty rozdziałTrzy tygodnie później.

Alicja weszła spokojnie do laboratorium kryminalistycznego mieszczącego się tuż przy komendzie.
- Chłopaki, moglibyście sprawdzić dla mnie ten pistolet? – podała broń starannie zawiniętą czystą kuchenną ścierkę.
- Pod jakim względem? Masz jakieś nowe cacko, czy co to jest?
- Chwilowo broń, na której sprawdzeniu bardzo mi zależy. Pod względem porównania nabojów z magazynka z tym, który został wyciągnięty ze mnie – powiedziała spokojnie.

Tydzień później.
- Czekaj, moment. Powtórz, proszę, co ty właściwie do mnie mówisz? – zapytała zaskoczona, gdy kolega oznajmił, że mają już wyniki.
- Ta broń, którą oddałaś nam do analizy, to ta sama, z której zostałaś postrzelona – wyjaśnił Piotrek spokojnie, główny technik. – Gdzieś ty to znalazła?
Alicja zbladła gwałtownie. Wszystko nagle zaczęło do siebie pasować. Zrobiło jej się słabo.
- W porządku? – zapytał Michał, przyglądając się jej uważnie.
- Nie – warknęła, odbierając od chłopaków papiery z analizą balistyczną. – Dzięki bardzo.
W następnej sekundzie niemal wybiegła z budynku, kierując się szybko do gabinetu Jacka.
- Ala, wytłumaczysz mi wreszcie, skąd, ma miłość boską, masz tę broń? – Michał leciał za nią, chcąc czegokolwiek się dowiedzieć.
- Nie mogę – wyszeptała.
- Jak to nie możesz? – zirytował się natychmiast. – Przecież jesteśmy partnerami!
- Spieprzaj! – syknęła, wbiegając do gabinetu Jacka i zatrzaskując Samborowi drzwi przed nosem. Jacek spojrzał na nią nieco zaskoczony.
- A ty co? Już pukać nie potrafisz? – zapytał cierpko.
- Musimy pogadać. Szczerze. Jest problem – jęknęła, siadając na krześle.
- Słucham. Cóż znowu?
- Chłopaki skończyli właśnie ekspertyzę balistyczną broni, którą dostarczyłam im tydzień temu.
- No pamiętam, nie chciałaś powiedzieć, skąd ją masz. No i co z nią?
- Słuchaj, na razie mówię tylko tobie, potem zastanowimy się, co z tym dalej robić…
- Dobrze, no ale mówże wreszcie, co nasi koledzy ustalili?
- Jacek, ta broń należy do…

- Co? – jej przełożony wyglądał na naprawdę zaskoczonego. – Jesteś pewna?
- A ty nie? Przecież to wszystko tak bardzo do siebie pasuje… To jak się o mnie martwił, jak doradzał mi, bym przestała szukać Pająka… Nie chciał, bym dowiedziała się prawdy…
- Wydałabyś go? – zapytał po dłuższej chwili milczenia, w której czasie wpatrywał się tępo w okno.
- Raczej nie mam wyjścia, prawda? To psychopatyczny morderca! Poza tym mnie postrzelił, a przecież musiał doskonale wiedzieć, do kogo mierzy!
- Posłuchaj, wiem, że jest ci bliski i jeśli stwierdzisz…
- Nie! – warknęła, wstając ze swego miejsca. – Nie będę udawać, że nic się nie stało! Obiecałam sobie już lata temu, że wpakuję tego poręba do wiertła i mam zamiar dotrzymać przyrzeczenia…
- Pójdę do naczelnika, załatwić nakaz zatrzymania, a ty porozmawiaj o tym z Michałem.
- Dobrze… I chce być przy zatrzymaniu.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł?
- Sam powiedziałeś, że jest mi bliski… Nie będzie się spodziewać, że coś szykujemy… - w jej głosie zabrzmiała wredna nuta. Minę miała zaciętą, choć widać było, że ta sprawa mocno ją dotknęła.
- Po zatrzymaniu Pająka oddasz broń. To nie zawieszenie, lecz środki bezpieczeństwa. Nie mogę pozwolić, byś w akcie zemsty go zastrzeliła. I pamiętaj, proszę, że w razie realnego zagrożenia życia, masz go jedynie postrzelić.
- Jacek, wiem, co mam robić…
- Wiem, ale po prostu się o ciebie martwię. Najpierw ten postrzał, teraz to…
- Niepotrzebnie, dam sobie radę… - mruknęła, wychodząc na korytarz, po którym niecierpliwie spacerował Michał.
- No? Dowiem się wreszcie, o co chodzi?

- Sebastian, zabieram dzieci do moich rodziców! – krzyknęła dwie godziny później, wchodząc do domu.
- Dobrze. Będą tam nocować? – odparł, wyglądając z kuchni.
- Tak, mam sporo pracy… - po pół godzinie całej czwórki już nie było.
Gdy wróciła jakiś czas później, w całym domu panowała nieskazitelna cisza, jedynie z ich sypialni dobiegał niewyraźny głos Sebastiana.
- Skarbie? – krzyknęła.
- W sypialni…
Ruszyła tam szybko, zostawiając drzwi pootwierane. Zatrzymała się w progu, patrząc na tyłek męża wystający z szafy.
- Szukasz czegoś? – zapytała uprzejmie.
- Owszem, nie mogę znaleźć jednej rzeczy – powiedział niewyraźne, spod ubrań, które wyglądały tak, jakby przynajmniej w części zrzucił sobie na głowę.
- To coś ważnego? – oparła się o drzwi.
- Bardzo – warknął, wychodząc z szafy. – A ty co? Prowadzisz śledztwo?
- No weź! Po prostu pytam, może będę w stanie ci pomóc tego szukać?
- Dziękuję, ale nie trzeba…
- No przecież widzę, że się męczysz… Czego szukasz, kochanie? To coś ważnego?
- Nawet bardzo – mruknął niechętnie.
- Czyżby chodziło ci o to? – sięgnęła do kieszeni kurtki, wyciągając z niej foliową torebkę, w której znajdował się feralny pistolet. Sebastian spojrzał szybko na trzymaną przez nią rzecz i jego twarz poszarzała, lecz równie szybko się opanował.
- A to co? – zapytał. Ala natychmiast zauważyła, że schował ręce do kieszeni.
- Broń – odparła.
- Przecież widzę, że nie żelek, kochanie nie rób ze mnie idioty! – fuknął. – Po cholerę mi to pokazujesz?
- Bo to twoje…
- Zwariowałaś? Po co mi broń? Żadną nigdy się nie posługiwałem…
- Jestem innego zdania…
- Alu, ta praca w policji czy może postrzał tak bardzo ci zaszkodziły na głowę? O czym ty pieprzysz?
- A dokładnie o tym, że przez cały nasz związek mnie okłamywałeś! Mieszkałam pod jednym dachem z oszustwem, seryjnym mordercą i pieprzonym psycholem! – warknęła wściekła. – Miałeś jednak pecha, trzeba było wyrzucić ten pierdolony magazynek!
- Bardzo cię proszę, nie przeklinaj, dobrze wiesz, że nie toleruję tego w moim domu – powiedział ostro.
- Oh, ty wielu rzeczy nie tolerujesz, prawda? Na przykład nieposłuszeństwa…
- Nie igraj ze mną!
- Bo co? Zastrzelisz mnie? Raz ci się nie udało, a nie masz przy sobie ani broni, ani żadnego pająka, za pomocą którego mógłbyś mnie zabić.
- Skarbie, opanuj się, nie wiem, skąd wzięłam tę broń, ale najwyraźniej coś ci się pokręciło… Ja miałbym być tym twoim Pająkiem? Coś naprawdę ci zaszkodziło… Ale będę wspaniałomyślny, nie poniesiesz konsekwencji… Ale jesteś moją żoną, więc żądam od ciebie posłuszeństwa!
Prychnęła ze złością, spokojnie kładąc dłoń na zapięciu kabury.
- Zamierzasz mnie zastrzelić? – zapytał, wpatrując się w nią zimno.
- Jeśli mnie zaatakujesz, owszem…
- Własnego męża?
- Ty jakoś nie miałeś przeszkód, by we mnie strzelić… - zauważyła spokojnie, cały czas obserwując go uważnie.
- Celowałem do tego debila, nie do ciebie – wydarł się nagle, całkowicie tracąc nad sobą panowanie. Ogarnął go jakiś dziwny szał, którego do tej pory u niego nie widziała. Natychmiast zrozumiała, że ten człowiek jest po prostu szalony. Odpięła kaburę, naciskając dłoń na rękojeści pistoletu. – Po cholerę właziłaś mi na linę strzału? Chciałaś go chronić?
- Gdyby zaszła taka potrzeba… Poza tym on zrobiłby dla mnie to samo – odparła, starając się zachować zimną krew. – A teraz bardzo proszę, łapki w górę…
- Sądzisz, że możesz mnie aresztować? MNIE? – ryknął, ruszając w jej stronę. Błyskawicznie wyszarpnęła broń, celując w niego. Zatrzymał się zaskoczony, bo sądził, że jest na tyle słaba i mu podporządkowana, że nie dobędzie broni.
- I co teraz? Zastrzelisz mnie? Tak po prostu? – syknął, patrząc na nią z pogardą. – I co ci z tego przyjdzie? Jesteś słabą i kompletnie nic nieznaczącą kobietą! I nikt nie pokocha takiego ścierwa jak ty!
- I tu bardzo się mylisz, bo już jest ktoś taki, kto kocha mnie bezgranicznie – wycedziła przez zęby, a palec wskazujący zaciskając delikatnie na spuście.
- Niby kto?
- Moje dzieci! – odpadła dumnie.
Zaśmiał się szyderczo. Wzdrygnęła się mimowolnie. To był śmiech obłąkanego człowieka. Jak mogła go kiedyś kochać? Jak mogła z nim sypiać? Zebrało jej się na wymioty.
- Myślisz, że nacieszysz się tymi bękartami? Wątpię…
- Dość tego! – ryknął Pawełczyk, wchodząc do środka razem z całym oddziałem antyterrorystów.
- I tak długo nie posiedzę, zobaczysz. A kiedy wyjdę, zemszczę się na tobie, ty mała suczko. Będziesz błagać o śmierć po kolejnych i kolejnych godzinach gwałtów, jakie z przyjemnością ci zafunduję!

100%8
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 1556 słów i 8773 znaków, zaktualizowała 26 mar o 20:00.

2 komentarze

 
  • Iga21

    No to się porobiło. Jest ok, ale jest sporo literówek.

  • elenawest

    @Iga21 poprawię :-)

  • Duygu

      Co tu się dzieje?! Wszystkiego się spodziewałam, ale nie tego! Bardzo mnie zaskoczyłaś. Świetna część    Och, i co teraz będzie? Jestem bardzo podekscytowana i ciekawa!  

  • elenawest

    @Duygu a będzie jeszcze ciekawiej :-D

  • Duygu

    @elenawest Czekam z niecierpliwością!