Tajemnica Pająka Rozdział 4

Tajemnica Pająka Rozdział 4– Możemy porozmawiać? – zapytała trzy dni później.

Leżeli w łóżku, ale dzielił ich dystans większy niż te kilkanaście centymetrów materaca. Sebastian odłożył gruby tom literatury medycznej. Spojrzał na nią znad okularów, a w jego wzroku było coś z chłodnej analizy przypadku klinicznego.
– O co chodzi, najdroższa?
– Powiedz mi... ile jadu potrzeba, by sparaliżować człowieka, ale go nie zabić?

Sebastian uniósł brwi. W świetle nocnej lampki jego twarz wydawała się ostrzejsza, bardziej obca.
– To zależy od gatunku, Al. Jad kobry królewskiej niszczy krew niemal natychmiast. Nawet śladowa ilość to wyrok. Ale dlaczego właściwie o to pytasz?
– Sprawa – mruknęła wymijająco. – Czy da się wstrzyknąć toksynę w kręgosłup tak precyzyjnie, by unieruchomić ofiarę, ale nie zatrzymać akcji serca?
Sebastian zaśmiał się cicho, ale był to śmiech pozbawiony wesołości.
– Pytasz psychiatrę o precyzję anestezjologa, kochanie. Na studiach uczą nas medycyny ogólnej, nie wyrafinowanego torturowania. Choć... gdybyś pytała o lobotomię, wiedziałbym więcej.
– Przecież to zabieg zakazany – zauważyła przytomnie.
– Owszem. I niezwykle trudny. Jeden milimetr w złym kierunku i zamiast „uspokojenia” pacjenta, masz trupa. To chirurgia cieni, Al. Wątpię, byś znalazła w tym kraju lekarza, który podjąłby się czegoś tak ryzykownego. Nawet na modelu.

Wrócił do lektury, kończąc temat z tą swoją irytującą pewnością siebie. Alicja patrzyła w sufit, myśląc o „precyzyjnych cięciach”. Miała wrażenie, że Sebastian wie o paraliżu więcej, niż chce przyznać.

Rano na komendzie powitał ją entuzjazm Michała. Sambor wyglądał, jakby nie spał pół nocy, ale biła od niego energia, której Alicja mu zazdrościła.
– Mamy ich, szefowo! Paulina i Maciej Sawiccy.
Alicja zdjęła kurtkę, czując, jak adrenalina skacze.
– Sawiccy? Kim byli?
– Małżeństwo z Krakowa. On prowadził night-club „Modlishka”, ona była menedżerką. Klimaty sado-maso, twarda gra, duże pieniądze. Zniknęli w tajemniczych okolicznościach kilka tygodni temu.
Alicja zmarszczyła brwi, przeglądając akta, które leżały na biurku.
– Skąd to mamy? Nie wysyłaliśmy zapytania do Krakowa.
– Jacek dostał maila. Kraków rozesłał skany do wszystkich komend wojewódzkich. Trafili do nas „przypadkiem”.
Alicja nie wierzyła w przypadki. Poszła prosto do gabinetu Pawełczyka. Jacek siedział za biurkiem, bawiąc się wiecznym piórem.
– Kraków przysłał te papiery, bo szukali zaginionych – wyjaśnił spokojnie, gdy zapytała o źródło akt. – Odpisałeś im już? – dopytała.
– Jeszcze nie – uśmiechnął się z tą swoją drapieżną przekorą. – Weryfikacja zwłok zawsze „trochę trwa”, prawda? Daję wam czas, żebyście ugrali coś, zanim Kraków wejdzie nam w paradę.
Alicja skinęła głową, doceniając ten ruch, dopóki Jacek nie zatrzymał jej głosem, który był jak dotyk na skórze.
– Pamiętasz o mojej propozycji, Alicjo? Wyjazd za miasto...
– Pamiętam, że mam pracę do wykonania – odwarknęła i wyszła, zatrzaskując drzwi.

W korytarzu musiała wziąć kilka głębokich oddechów. Nienawidziła tego, jak Jacek próbował wykorzystać tamtą jedną noc, ten jeden moment słabości, by trzymać ją na smyczy. Weszła do pokoju, gdzie Michał już na nią czekał.
– Idziemy w miasto – zarządziła. – Skoro mamy nazwiska, czas przycisnąć informatorów.

Gdańsk tego dnia był nieprzyjazny. Przemytnicy egzotyki, zazwyczaj skłonni do handlu informacjami, zniknęli z ulic. Miasto wiedziało o trupach na parkingu i miasto się bało. W końcu, po dwóch godzinach krążenia, namierzyli „Dżesikę” – jedną z zaufanych prostytutek.
Wciągnęli ją do nieoznakowanej Insigni. Dziewczyna trzęsła się pod warstwą taniego makijażu.
– Co wiesz o Sawickich i „Modlishce”? – zapytała ostro Alicja.
– Nic! Przysięgam! – Dżesika rozglądała się nerwowo. – Na mieście mówią tylko, że zginęli, bo zaczęli węszyć wokół Pająka.
– Pająka? – Michał nachylił się znad fotela. – To człowiek czy symbol?
– To twardy gracz. Nieuchwytny. Wy go nie znajdziecie, ale on was tak! Jeśli chcecie żyć, zostawcie to. Sawiccy myśleli, że są silni, a skończyli z dziurami w łbach.

Alicja czuła, że informatorka nie kłamie – autentycznie bała się o życie.
– Kto znał ich najlepiej w Gdańsku?
– Slinky – szepnęła Dżesika. – Prowadzi nowy, ekskluzywny klub w centrum. Ale nie mówcie, że to ode mnie!

Uciekła z samochodu, zanim Michał zdążył zaproponować jej podwózkę.
Klub Slinky’ego bił po oczach luksusem. Budynek w samym centrum Gdańska ociekał pieniędzmi, których nie zarabia się na sprzedaży legalnych trunków. Ochroniarze w foyer, widząc legitymacje, bez słowa poprowadzili ich do gabinetu na piętrze.

Alicja weszła pierwsza, Michał tuż za nią.
W gabinecie, na skórzanej kanapie, siedział mężczyzna. Jego kark i dłonie pokrywały gęste, mroczne tatuaże, które pięły się aż pod linię żuchwy.
Alicja poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy. Serce uderzyło o żebra z taką siłą, że niemal zabolało.
– Cholera... – mruknęła pod nosem, nieruchomiejąc.

Mężczyzna wstał powoli. Poruszał się z gracją drapieżnika, który od dawna czekał na tę chwilę. Na jego twarzy błąkał się cień uśmiechu, który kiedyś, bardzo dawno temu, oznaczał dla niej coś zupełnie innego.

– Witaj, Alu – powiedział niskim, zachrypniętym głosem, podchodząc do niej na odległość kroku. – Jak miło, że wreszcie do mnie zajrzałaś, kochanie...

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 947 słów i 5733 znaków, zaktualizowała 3 mar o 10:29.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik Duygu

    No, no, no... Akcja cały czas się rozkręca. Cóż za ciekawa i intrygująca końcówka! Lecę dalej, czym prędzej!  :lol2:  :)

    30 sie 2019

  • Użytkownik AnonimS

    Dooobry odcinek.chyba nie muszę dodawać ze ZA KRÓTKI?  :P pozdrawiam

    25 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @AnonimS obiecuję, że kolejny będzie dłuższy i jeszcze ciekawszy ;)

    25 wrz 2018

  • Użytkownik Mmakao

    @elenawest A kiedy będzie?

    26 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @Mmakao może nawet jutro ;-) albo dzisiaj :-P zobaczę :-) jak na razie tworzę szkice rozdziałów do innych moich opowiadań i już mi rąsia od pisania odpada, ale mam wenę, więc lecę dalej :-P więc jeśli dam radę jeszcze coś później na komputerku postukać, to się niebawem ukaże :-) jeśli nie, to będzie jutro :-D

    26 wrz 2018

  • Użytkownik Mmakao

    @elenawest Dzięki za otuchę

    26 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @Mmakao ;-) aż tak podoba się to opowiadanie? Naprawdę?

    26 wrz 2018

  • Użytkownik Mmakao

    @elenawest Poważnie.
    Tylko jest jeden problem.

    26 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @Mmakao za krótkie rozdziały, co? ;-)

    26 wrz 2018

  • Użytkownik Mmakao

    @elenawest Nie
    Kiedy coś wrzucasz to muszę czytać wszystko od początku lub kilka rozdziałów w tył.

    26 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @Mmakao czemu?!!!

    26 wrz 2018

  • Użytkownik Mmakao

    @elenawest  
    Ponieważ przerwy pomiędzy rozdziałami są zbyt duże.
    Młodość nie radość

    26 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @Mmakao ok... Ale teraz spokojnie, bo tak za jakieś 20 minut dodam kolejny rozdział ;-)

    26 wrz 2018

  • Użytkownik Mmakao

    @elenawest Akurat skończę odcinek serialu.
    Pozdrawiam

    26 wrz 2018

  • Użytkownik elenawest

    @Mmakao spoko :-D

    26 wrz 2018