
– Nie odezwiesz się, skarbie? – zapytał przymilnie. – Tak dawno się nie widzieliśmy. Pasowałoby odświeżyć dawne relacje.
Zanim Alicja zdążyła zareagować, podszedł szybko i objął ją ramieniem, przyciągając do siebie z siłą, która była kpiną z jej odznaki. Michał (Skarsgård) natychmiast położył dłoń na rękojeści broni. Slinky dostrzegł ten ruch kątem oka i parsknął śmiechem. Ten dźwięk otrzeźwił Alicję. Wyrwała się z jego uścisku i zanim zdążył mrugnąć, wymierzyła mu siarczysty policzek. Echo uderzenia odbiło się od ścian gabinetu.
Ochroniarze drgnęli, gotowi rzucić się na policjantkę, ale Slinky uniósł dłoń, powstrzymując ich. Dotknął piekącego policzka, a jego uśmiech stał się jeszcze szerszy.
– No nie wierzę. Policzek po tylu latach znajomości?
– Powinnam ci skręcić kark za to, co zrobiłeś, palancie! – wycedziła Alicja przez zaciśnięte zęby.
– Daj spokój, Alu. – Slinky wrócił na kanapę, rozwalając się na niej z niedbałą gracją. – Zostałaś psem... Tego się po tobie nie spodziewałem.
– I kto to mówi! – syknęła. – Jesteś alfonsem, Robert!
– I całkiem mi z tym dobrze. Ale chyba nie przyszliście tu wspominać studniówki?
Michał odchrząknął, próbując przejąć kontrolę nad profesjonalną częścią spotkania. Wyłożył zdjęcia Sawickich.
– Znasz ich?
– Nie osobiście. Widziałem ich parę razy w klubie. Dlaczego pytacie?
– Bo nie żyją. Szukamy kogoś, kto handluje jadem Sicarius hahni. Słyszałeś o takim pająku?
– Gdybym słyszał, nie pytałbym, co to za bydle – odparł Robert, ale Alicja zauważyła, jak na ułamek sekundy napięły się mięśnie jego szczęki. – Nie siedzę w przemycie zwierząt. Znudziło mi się.
– A ksywka „Pająk”? – zapytała Alicja, wbijając w niego wzrok. – Mówi ci to coś?
Robert znieruchomiał. Lekceważąca maska opadła, a w jej miejscu pojawiło się coś, czego Alicja nigdy u niego nie widziała: autentyczny, głęboki strach.
– Przecież ty też go znasz, Alu. Uczył historii w naszej budzie... – spróbował zażartować, ale jego głos drżał.
– Nie mówię o Sławku Pająku! Mówię o kimś z półświatka.
– Szukacie go? – Slinky pochylił się do przodu, a jego szept był lodowaty. – Marne szanse. Prędzej on znajdzie was. I ukatrupi. Na waszym miejscu natychmiast zrezygnowałbym z tego śledztwa. Przez wzgląd na naszą przeszłość, Alu... proszę cię. Nie rób tego.
W samochodzie Michał nie wytrzymał nawet dwóch kilometrów.
– Oświadczył się pani?! – wykrzyknął, gdy Alicja w końcu wykrztusiła prawdę o ich czteroletnim związku.
– Na balu studniówkowym – mruknęła, patrząc w szybę. – Cała klasa zbierała na wesele. A potem, po maturze, Robert po prostu wyparował. Myślałam, że nie żyje. A on tymczasem budował imperium z dziwek i tatuaży.
Zanim Sambor zdążył dopytać o szczegóły, radio zatrzeszczało.
– S2 do 00. Morderstwo na Oliwie. Las przy Ludolfinie. Straż pożarna i weterynaria są na miejscu. Uważajcie... wszędzie pełno pająków.
Miejsce zbrodni wyglądało jak plan horroru. W plastikowym pojemniku kłębiło się mrowie pająków, a na ziemi leżało ciało kobiety. Było tak spuchnięte i sine od ukąszeń, że tylko wysokie szpilki sugerowały płeć. Alicja poczuła nagłe ukłucie podziwu dla butów, które szybko zdławiła obrzydzeniem.
– Ptasznik nowego świata – wyjaśniła Marta, ocierając pot z czoła. – Prawie setka ugryzień. Pojedyncze jest jak użądlenie pszczoły, ale sto? To był wyrok. Udusiła się w wyniku wstrząsu anafilaktycznego.
– Ktoś ją tym... obrzucił? – Michał patrzył na zwłoki z niedowierzaniem.
– Na to wygląda. Zginęła jakieś cztery godziny temu.
Alicja podeszła do mundurowych.
– Wiadomo, kim jest ofiara?
– Mamy dokumenty. To prokurator Amanda Łosin.
Alicja poczuła, jak grunt usuwa jej się spod nóg.
– Żona Patryka Łosina? – zapytała, a w jej głowie już układał się czarny scenariusz. Łosin był genialnym prawnikiem, ale i mściwym skurczysynem. Jeśli dowie się, że jego żona zginęła w taki sposób, spali Gdańsk do fundamentów.
– Musimy pojechać do męża – zdecydował Michał. – Rozdzielimy się?
– Nie ma mowy. Łosin cię zje na śniadanie, jeśli pojedziesz tam sam.
Okrążyli budynki AWFiS-u, kierując się w stronę parkingu. Alicja kątem oka zauważyła znajomą sylwetkę luksusowego Infinity QX60. Samochód zaparkował gwałtownie, a z wnętrza wysiadł mężczyzna, którego widoku tutaj spodziewała się najmniej.
– Sebastian? – szepnęła, a jej serce zamarło. – Co ty tu, do cholery, robisz?
Sebastian stał przy samochodzie, poprawiając okulary. W miejscu, gdzie właśnie znaleziono ciało żony wpływowego prokuratora, obecność jej męża – psychiatry z obsesją na punkcie precyzji – była jak ostatni element układanki, którego Alicja panicznie bała się dopasować.
3 komentarze
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
Duygu
Biedny Michał nie wie, co się dzieje. Chociaż muszę przyznać, że idzie mu coraz lepiej i jest moją ulubioną postacią na chwilę obecną
Lecę dalej 
"Zdaje się, że płeć określili dzięki wysokim szpilkom na nogach kobiety. Buty notabene pomimo nieprzyjemnych okoliczności natychmiast wzbudziły u pani aspirant dziki podziw i zapragnęła mieć takie same. W chwilę później przypomniała sobie, że i tak właściwie nie ma gdzie w nich wyjść…"
I znowu ta końcówka!
AnonimS
Też mnie wkręciłaś w ten tekst. Mimo, że pośrednio w tej tematyce siedziałem zawodowo , to sposób narracji i budowanie napięcia bardzo.mi się podoba. Pozdrawiam serdecznie AnonimS
elenawest
@AnonimS naprawdę siedziałeś zawodowo? :-D podpowiesz coś? :-P
AnonimS
@elenawest przeczytaj Basze tam co nieco mozna skojarzyć...
elenawest
@AnonimS ok :-D gdzie to znajde? ;-)
AnonimS
/Basza" Czesć7
Mmakao
No to klasyk.
Kiedy kolejna część? 😂
A tak poważnie to bardzo ciekawe się akcja rozwija.
Dobrej weny
elenawest
@Mmakao nie będę dziękować za wenę, żeby nie zapeszyć ;-) co do kolejnego rozdziału, to może uda mi się w przyszłym tygodniu dodać :-)