Przygody Toniego Gryciano rozdział 10

Przygody Toniego Gryciano rozdział 10Tony gdy przeczytał, że za porwaniem niani jego syna stała żona,  to był w szoku. Adres spisał na kartce i włożył do kieszeni. Nastepnie wykręcił numer do Paula.
     - Halo? - zapytał Paul.
     - Witaj Paul.
     - Cześć Tony mam nadzieję, że dziewczyny ci się podobają? - zapytał Paul.
     - Tak, ale ja nie dzwonię w tej sprawie.
     - A w jakiej?- zapytał Paul.
     - Czy mógłbyś popilnować mi syna? - zapytał Tony.
     - Pewnie zaraz będę.
     - Super.
     - Czy wszystko w porządku? - zapytał Paul.
     - Tak, tak.
     Z sejfu wyciągnął pistolet, który dokładnie wypucował, bo dawno nie używał, po czym naładował. Póżniej schował do kieszeni marynarki pięć minut później zjawił się Paul. A Tony pośpiesznie wyszedł z domu niespodziewanie w drzwiach stanął Ivo, rzucając się ojcu w objęcia.
     - Tatusiu uważaj na siebie - poprosił Ivo.
     - Dobrze.
     Mężczyzna, po tych słowach wsiadł do auta i ruszył z piskiem opon. Po dotarciu przed budynek, który znajdował się na totalnym odludziu pan Gryciano, z kieszeni wyjął pistolet. Następnie wysiadł ruszył w stronę budynku, gdy był przy drzwiach nacisnął klamkę, ale okazały się być zamknięte.
     Tony obszedł cały budynek, a raczej ruderę, ale innego wejścia nie znalazł. Więc wrócił do głownego jednym kopnięciem je wyważył. Karen usłyszała, które hałasy dobiegały z korytarza postanowiła to sprawdzić wolnym krokiem ruszyła do drzwi.
     Gdy znalazła się na korytarzu to nie wiedziała, że stanęła twarzą w tawarz ze swoim mężem. Tony, kiedy zobaczył swoją żonę to wszystko mu się wśrodku zagotowało ze złości.
     - Witaj Karen, a raczej Ludlum.
     Mężczyzna po tych słowach wyłonił się z mroku i podszedł do żony, udając że chce się przywitać.
     - Kochanie przepraszam, że tak pochopnie ciebie wyrzuciłem z domu - odparł Tony.
     - Nie gniewam się czy to znaczy, że pozwolisz mi wrócić - zapytała.
     - Tak.
     - Bardzo się cieszę, ale mam jeden warunek.
     - Jaki? - zapytał Tony.
     - Pod takim, że pozwolisz mi prowadzić nadal mój biznes, jakim jest projektowaniem ubrań - odparła.
     - Dobrze.
     - Dziękuję, że pozwalasz mi wrócić żałuję też, że wcześniej ci nie powiedziałam prawdy.
     Karen uściskała Toniego i udała się do pomieszczenia, gdzie Rumcajs z Osą przebywali. Mieli właśnie przykuć Milagros do blaszanego łóżka w kształcie iks, by dać sobie upust seksualnym fantazjom.
     - Odsuńcie się od  niej- poprosiła Karen.  
     Mężczyźni  niechętnie, ale to zrobili pani Gryciano zbliżyła się do dziewczyny i klepiąc ją w policzek oczuciła. Milagros ze strachu zaczęła głośno krzyczeć, że bracia ją usłyszeli i wpadli do pokoju.
     - Co to za krzyki? - zapytali.
     - To Milagros się wystraszyła i zaczęła wrzeszccie.- Tony nie patrz się tak na mnie ja nic jej nie zrobiłam.
     Karl podszedł do dziewczyny okrył płaszczem i pomógł wstać Milagros mocno się w niego wtuliła.
     - Proszę nie mnie pan stąd zabierze - błagała.
     - Nic ci już nie grozi jesteś bezpieczna.
     Po tych słowach ruszyli do wyjścia przechodząc koło Toniego szepnął mu coś do ucha, zostawiając ich samych.
     - Skoro zostaliśmy już sami to może oprowadziłabym cię, po swoich włościach? - zapytała.
     - Czemu.
     - Super.
     Karen po tych słowach ruszyła w stronę drzwi do piwnicy, po otwarciu ich zeszła tam razem z Tonim.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 630 słów i 3358 znaków, zaktualizowała 8 sie o 21:23.

Dodaj komentarz