Over the edge cz 3

I teraz zrobiłem coś nieprzewidywalnego. Zmieniłem plan. Amsterdam pulsował życiem i nocą. Dostrzegłem dużo neonów na budynkach i sporo spacerujących ludzi na ulicach. Co mną tak wstrząsnęło. To, ze nigdy nie zmieniałem planu. Otóż stwierdziłem, że zamiast się bardzo starać, ułatwię sobie tym razem. Huśtawka jest bardzo popularna. I w ciągu dnia jest na tarasie widokowym dużo ludzi. Postanowiłem spróbować zrobić to w przyszłą noc i nie tak jak planowałem z ziemi, ale z powietrza. Przy pomocy lotni. Byłem w tym niezły. Na zaistalowanie mojego sprzętu wybrałem jasny obiekt, który był o jakies dziesięć metrów wyższy od samej huśtawki. Potrzebowałem helikopter firmy, która nie będzie zadawać pytań. Dlaczego zmieniłem decyzję? Coś bardzo ważnego na to wpłyneło. Do tej chwili powód dla którego zabójca robi to wydawał mi się ważny. Jak łatwo można urosnąć w piórka. Postanowiem skończyc moją karierę. Oczywiście musiałem rozwiązać to zadanie i wygrać. Potrzebowałem snu. Ta myśl spowodowała wielkie zurzycie energi w moim ciele, większe niż lot i zmiana strefy czasowej.  
Zacząłem pedałować w kierunku hotelu 27. Zostawiłem rower w tym samym miejscu i zamknąłem tym samym kodem.
Miałem większy problem wejść do środka niż uprzednio kiedy go opuszczałem. Dotarłem do swojego pokoju o jedenastej piętnaście. Czy trzy godziny mi wystarczą? Oczywiście nie planowałem spędzić całej nocy z Elizą, ale brałem to pod uwagę. To żeby ja wystawić, nie wchodziło w grę.  
Puder za drzwiami w środku pozostał nienaruszony. Wziąłem krótki prysznic i położyłem się do łóżka. Nie musiałem nastawiać alarmu w mojej omedze. Już dawno opanowałem budzenie bez zegarka.  
Miałem jakiś ciekawy sen, ale niestety zapomniałem jego treść zaraz po obudzeniu. Ubrałem się szybko. Miałem jeszcze pięć minut. Kupiłem kwiaty i zszedłem do garażu. Orchidea wyglądała pięknie. Cięte kwiaty stoją do tygodnia, dlatego kupiłem w doniczce. Uśmiechnałem się, bo zwykle nie kupowałem kwiatów żadnej kobiecie, a tym bardziej dopiero poznanej.
Wyjechałem z podziemia dwanaście po drugiej.  
Eliza przyszła dokładnie piętnaście po drugiej. W swoim ubraniu wyglądała jeszcze bardziej atrakcyjnie niż w hotelowym uniformie. Miała sukienkę do kolan, w kolorze zielonego jabłka. Uśmiechnęła się przepraszająco.
— Prosze mi wybaczyć śmiałość, John. Zwykle nie zaczepiam facetów, ale...
— A ja zwykle nie umawim się z dopiero co poznanymi kobietami.  
Otworzyłem jej drzwi mojego auta.  
— To dla ciebie — pokazałem na kwiat.
— Och, doprawdy... Bardzo dziękuję.
Pocałowała mój policzek i cała spłonęła rumieńcem.
— Boże, co ja robię. Zupełnie nie rozumiem.
Pozostawiłem to bez komentarza.
— Gdzie chcesz jechać?
— Jest kilka fajnych knajpek, ale...
— Myślisz o tym co później. Zastanawiasz się czy cię pocałuję, a ty będziesz się łamać czy mnie zaprosić do domu, bo mieszkasz sama. A wszystko tylko dlatego, że mam ładne oczy i świetną sylwetkę. To, że mam pieniądze nie ma dla ciebie znaczenia.
Eliza otworzyła usta i patrzyła z szeroko otwartymi oczami.
— Skąd, skąd ty to wiesz? Czy to widać?
Uśmiechnąłem się.
— Nie. Możemy pojechać do ciebie. Nie zrobię tego tej nocy. Ani następnej.  
Eliza wcisnęła się w skórzany fotel. Mieszkam niedaleko włoskiej restauracji Bella Storia, na ulicy Joan Melchior Kemperstraat, po przeciwnej stronie jest Zachodni park i pole golfowe.  
— W takim razie pojedźmy do tej restauracji, coś zjesz i odwiozę cię do domu.  
Posmutniała.
— Nawet nie wiem czy masz kogoś. Jesteś starszy więcej niż dziesięć lat, ale dobre jest to, że mieszkasz niedaleko.  
Zrobiło mi się jej żal. Była tak rozbrajająco szczera.
— A ty nie masz nikogo, taka ładna dziewczyna.
Prowadziłem spokojnie. Wrzuciłem dane na GPS i już wiedziałem jak jechać.
— Właśnie, każdy tak myśli, że taka ładna dziewczyna z pewnością jest zajęta i pewnie dlatego jestem samotna.
— Elizo, nikt nie jest samotny.  
Popatrzyłem na nią dłużej, jednak nie na tyle długo, by nie stracić orientacji na drodze.
— Dlaczego chciałaś mnie zobaczyć. I powzięłaś taką decyzję zaledwie po kilku sekundach.
— Przeprasza, nie powinnam...
— Nie przepraszaj, bo tego chciałaś. Jesteś zwykle nieśmiała. Musiało być coś więcej niż moje oczy i budowa ciała.
Widziałem jak pozbywa się wszystkich barier.  
— Odczułam, że jesteś nietypowy. Robisz wrażenie playboya, ale nie miałeś wielu kobiet, właściwie żadnej. Chociaż wiesz jak wygląda ciało kobiety. Poczułam, że z tobą czułabym się bezpieczna.
No cóż, chyba dobrze odczuła. Jednak miałem teraz ważniejsza sprawę niż piękną Elizę.
— No cóż, masz rację. O chyba to ta restauracja.  
Dziewczyna podniosła się wyżej.  
— Tak, to tu.  
Spojrzałem na nią
— Nie jestem niemcem. Mieszkam w Texasie. Wyjadę za tydzień i nigdy mnie nie zobaczysz. Tego chcesz?
Spojrzała na mnie swoimi boskimi oczami, a w nich dostrzegłem łzy.
— Taki już mój los... Zawieź mnie do domu. Jestem głupia, na co właściwie liczyłam.
— Elizo, los zależy od ciebie. Jeżeli będziesz czekać na cud, tylko otrzymasz klapsy w swój śliczny tyłeczek.
Ruszyłem. Zerknałem na nią kilka razy. Była naprawdę smutna.
Dojechaliśmy.
— Wybacz i dziękuję za różę.
Spojrzałem na nią i wyszedłem z wozu. Otworzyłem drzwi i podałem dłoń.
— Dam się zaprosić na kawę lub herbatę.
Przez chwilę pokazał się uśmiech na jej buzi, ale jeszcze szybciej zniknął.
— Dobrze. I tak się zdecydowałam na wszystko.
Trochę mnie tym ostatnim słowem poruszyła. Dlaczego?  
Nie byłem typem dla którego kobiety są ważne. I nie zamierzałem tego zmieniać. Umiałem trzymać męskość w ryzach. Co prawda, jej widok sprawiał przeciwne wrażenie na całym moim jestestwie. Czy możliwe, że znała moją część, której ja nie znałem? Była szczera. Podała mi siebie na tacy. Bez zalotów i gier mesko-damskich. I ja nie udawałem. Przedstawiłem jej realia. Wiedziałem, że po tym wyznaniu nie zaprosi mnie sama, więc jej pomogłem.
Weszliśmy do jej małego domku.  
— Do hotelu jechałaś taksówką?
— Tak. Wole nie ryzykować jazdy rowerem po nocy. Szczególnie, że jest teraz tylu emigrantów z krajów arabskich.  
Weszliśmy. Nie było przepychu, ale wszystko było poukładane i pachniało czystością.  
— Moi rodzice pracuję a Hadze. Mama w sferach rządowych, a tata jest handlowcem. Nie jestem super kucharką, ale postaram się zrobić ci dobrą kanapkę i saładkę z jarzyn.
— Mogę ci pomóc?
Spojrzała krótko. Uśmiechnęła się.
— Jasne. Jak masz naprawdę na imię?
Przypomniało mi się co powiedziałem Glassowi, ale pytanie Elizy było całkieem innego rodzaju.
— Steve. Ale jak piśniesz słówko, obetnę ci język.
Zamiast się wystraszyć, uśmiechnęła.  
— To dużo stracisz. Bo nie będę mogła cię pocałować, a bardzo tego chcę.
Podszedłem do niej i wziąłem ją za ramiona.
— Pamiętasz co ci powiedziałem i mimo wszystko chcesz?
— Będę miała pamiątkę na życie. Chociaż to będę mogła mieć.  
Nie chciałem jej dłużej torturować. Jej pierś falowała, a z jej ciała emanowało ciepło. Literalnie czułem delikatny powiew jej rzęs. Cóż miałem robić. Chce mieć pamiątkę, będzie ją miała.  
Powoli rozpiałem jej sukienkę. Stała bez ruchu. Z pewnością była podniecona, bo delikatnie drgała. Została w samej bieliźnie. Nie byłem aż takim specem, ale bielizna była przedniego gatunku. Delikatna z jedwabiu. I nie zasłaniała wiele.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do salonu.
— Wolałabym w sypialni — szepnęła.
Wskazała mi głową drogę. Na jej licu królowało szczęście. Łóżko miała duże, chyba większe niż king size. Położyłem ją i delikatnie ściągnałem jej majteczki. W tym czasie ona zdjęła górę.
Leżała zupełnie nago i była wprost zapatrzna we mnie, a ja nadal nie rozumiałem dlaczego. Owszem, nic mi nie brakowało, ale mimo wszystko... Przygryzła wargę i szepnęła.  
— Raczej dzisiaj nie zajdę więc możesz nie mieć zabezpieczeń. Jest jeszcze jedno. Jeszcze nigdy tego nie robiłam. Więc pewnie okażę się nogą, poza tym wiesz co mam na myśli.  
— Tak jak sama powiedziałaś, nie miałem wielu kobiet. Spałem z dwoma, ale myślę, że dam radę.
Zacząłem rozpinać koszulę. Znowu popatrzyłe tak figarnie i zapytała.
— Mogę?  
Skinąłem głową. Prawde mówiąc byłem podniecony jak dawno, ale umiałem to kontrolować. Pomyślałem o jednym i uśmiechnąłem się do siebie. Dostrzegła to, lecz nie zapytała. Zdjęła mi koszulę. Zaczęła gładzić tors. Pocałowała mnie kilkakrotnie w okolicy szyii i raz w brzuch. Potem zaczęła zdejmować spodnie. Zdjęła moją bieliznę i ułożyła ubranie starannie na krześle.  
Oboje staliśmy nago obok łóżka.
— Jestem cała twoja — szepnęła.
Wziąłem ja na ręce i położyłem. Ona tylko patrzyła. Położyłem się obok i zacząłem gładzić jej włosy.
— Steve, czy....
— Bądź cicho — powiedziałem łagodnie.
Zacząłem ją całować. Po chwili pomyślałem, że pozbawienie jej języka byłoby niewybaczalną zbrodnią. Wcale nie blefowała. Była kompletna nogą, ale teraz nie zamieniłbym jej na wykwintną kochankę...  

Znaleźliśmy się w łazience pod strumieniami wody.
— Mówiłam ci, kochanie, bo chyba tak czuję. Nie ważne, że ty tylko tak mówiłeś. Nie odpowiedziałem nic. Bo nie mogłem tylko tego potwierdzić. Nie chciałem jednak powiedzieć czegoś, czego nie będę chciał zrobić. A nie chciałem robić niczego z musu.
Wyszliśmy z łazienki. Ona założyła tylko fartuszek.  
Siedziałem na stołku w kuchni, a Eliza robiła kanapki.  
— Zostaniesz do rana? — zapytała kiedy zjadłem.  
Ona siedziała po przeciwnej stronie stołu i tylko patrzyła.
— Wrócę do hotelu, bo jak zostanę teraz to już na zawsze.  
Znowu dostrzegłem przez ułamek chwili radość na jej twarzy. Tym razem okazała się mądra i nic nie powiedziała. Ucałowałem jej policzek i chciałem się odsunąć. Przytrzymała mnie krótko i pocałowała tak, że zastanawiałem się chwilkę czy nie powtórzyć wszystkiego i zostać. Ale przypomniałem sobie powód dla którego przyleciałem do Amsterdamu. Nie, żeby zakochać się w Elizie, a tylko by pokonać wroga, który rzucił mi wyzwanie.

Napisałem oczywiście wszystko co stało się przed wspólnym prysznicem, ale to wyślę tym, którzy zechcą.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i miłosne, użył 1920 słów i 10669 znaków, zaktualizował 21 lip 2018.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AlexAthame

    Bardzo przepraszam za byka. Pulkownik sir pisze przez zwykle u.Sorry :sciana:

  • Almach99

    Mam nadzieje, ze Eliza nie bedzie nastepna ofiara.

  • AlexAthame

    @Almach99 Zobaczysz.

  • AuRoRa

    Zmiana planu to dobry plan ;) Morderca się nie spodziewa.