Max na tropie rozdział 10

Rozdział 10

                         Śledztwo cz 10

                         Kradzież

     Max budzi się następnego dnia w doskonałym nastroju odrzuca kołdrę na bok przeciąga się. A następnie wstaje udaje się do łazienki, gdzie bierze prysznic. Potem się ubiera i wychodzi z pokoju. Windą zjeżdża na dół, wysiadając słyszy przy recepcji kłótnię dwóch kobiet natychmiast podchodzi do recepcji.
     - Dzień dobry pani Luizo.
     - Dzień dobry, jak się panu spało?
     - Dziękuję dobrze czemu ta jedna pani wyzywa tą drugą od złodziejek?
     - Bo podobno tej pani w różowej sukience, ktoś w nocy ukradł naszyjnik z diamentami.
     - A dlaczego ta okradziona oskarża o to tą drugą?
     - Bo to są przyjaciółki.
     - Acha dziękuję za informację.
     - Bardzo nam zależy na rozwiązaniu tej zagadki.
     - Domyślam się.  
     Detektyw rusza w stronę drzwi stołówki naciska klamkę i wchodzi do środka. Potem siada przy stoliku, a kelnerka przynosi jedzenie po śniadaniu mężczyzna przez chwilę siedzi zamyślony.
     - Przepraszam czy mogę zabrać naczynia?
     - Tak oczywiście.  
     Kobieta zbiera talerze na wózek i odjeżdża Max wstaje i opuszcza stołówkę. Na korytarzu podchodzi ponownie do recepcjonistki.  
     - Czy mogę zobaczyć monitoring z dzisiejszej nocy?
     - Nie mogę, bo jak szef się dowie to mnie zwolni.
     - Rozumiem.
     Max siada naprzeciwko recepcji w fotelu i udaje, że czyta gazetę, kiedy recepcjonistka, gdzieś idzie to detektyw wchodzi za ladę. Szybko zerka na nagranie go interesujące przy czym robi kopię i wraca do pokoju.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 259 słów i 1494 znaków, zaktualizowała 1 sie o 12:15.

1 komentarz

 
  • Bobywolf

    Fajne ale jak dla mnie zbyt mało szczegółów, bez refleksji, wszystko dzieje się " za szybko"

  • Margerita

    @Bobywolf dzięki