Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew. cz. 23.

Cześć nieco miłosna, z małym zabarwieniem erotycznym.


– Jest tam firma zajmująca się tymi samymi sprawami co ojciec Beatrice. Czyli teoria walki konkurencji nabiera rumieńców.
– Czy Nick mógł się im narazić?
– Tylko tym, że jest dobry w tym, co robi. Kiedy jesteś w czymś dobry, jest kilka metod, by cię powstrzymać. Zaoferować więcej, byś dla nich pracował. W razie odmowy zaoferować ci kobietę lub władzę. O ile odmówisz, kulkę w łeb. To stara metoda stosowana przez Mossad od początku jego istnienia. Nicholas jest bogaty i ma piękną żonę, czyli kupić go raczej nie mogli, a ciężko by im było znaleźć kogoś piękniejszego niż Nadię. Dla pieniędzy dużo się zrobi, tylko szkopuł w tym, że Korea Południowa jest sprzymierzeńcem USA. Korea nie mogłaby mu zaoferować niczego, czego sam nie ma.  
– Czyli pozostaje kulka w głowę.
Beatrice weszła do pokoju sekundę później, kiedy Alex to powiedział. Z jej ślicznej buzi wynikało, że nic nie słyszała z rozmowy Scotta i Matta, jak i ostatniej konwersacji Alexa z Calmem.
– Zrobiłam jedzenie. Wiem, że jest późno, ale chociaż posmakujcie mojej surówki i sałatki. Oczywiście reszta jedzenia jest na jutro. Wystarczy odgrzać. Czasem kobieta się przyda w domu.  
– Dziękujemy. – odrzekł Calm.  
Sałatka była pyszna. Scott poczuł w niej kurczaka. Miał filety w lodówce i zamierzał je usmażyć jutro. Nie miał pewności czy zużyła wszystko, pewnie do sałtki nie. Surówka wprost rozpływała się w ustach. Beatrice dała wszystko co miał z jarzyn, ale czuli i widzieli truskawki i suszone, candyzowane żurawiny.
– Zrobiłam listę produktów do kupienia. Mam jeszcze kilka dni wakacji, więc postaram się wpadać częściej. Będę miała gdzie spać?
– Mam trzy pokoje gościnne, mówiłem. – odrzekł Scott.
– Och! Super. – ucieszyła się brunetka. – Teraz pamiętam. - uśmiechnęła się miło – to chyba z wrażenua, że zobaczyłam Alexa. - Zrobiła minę aniołka.
Dom ma piwnicę, bardzo dobrze wyposażoną.
– Okej. Czyli tam będę spała?
– Nie żartuj sobie. Pokażę ci sypialnie, jak zjemy. Mój błąd, na dole jest pokój do ćwiczeń i sauna. Chcesz już spać?
– Wcale, tak tylko pytałam. Czy Luna z tobą sypia?
– Zwykle w nogach, ale czasem sadowi się na moim torsie i miło burczy. Do tej pory byłem sam, kto wie, może wybierze inną osobę do wspólnego spania. Koty są bardzo socjalne.
– Kupiłeś ją od kogoś czy ze sklepu?
– Została sierotą. Jej właściciele zmarli tragicznie. Dlatego ją przygarnąłem.
– Wypadek? Znałeś ich?
– Napad rabunkowy. Tak miało wyglądać, dopiero śledztwo wykazało, że ktoś chciał się zemścić. Facet był prokuratorem i od piętnastu lat przebywał już na emeryturze. Miał osiemdziesiąt lat.  Zabito też dla niepoznaki jego żonę. Zemsta nie jest dobrą rzeczą. Aresztowałem sprawcę za trzy tygodnie. Były skazany, przez prokuratora. Za mało dostał za pierszym razem, niestey.
Alex słuchał i w tym momencie przypomniała sobie słowa Williamsa. Czyżby on go wówczas testował? Sam nie szukał zemsty, czemu więc zaproponował jemu taką alternatywę?
– Alex, czemu nic nie mówisz? – zapytała nagle dziewczyna.
– Nie mówię wiele. Słuchem waszej rozmowy. Tata nie był zły, że zostaniesz na noc?
– Był. Sądziłam, że będziesz potrzebował towarzystwa.
– Scott jest bardzo miły.
– Rozumiem. – posmutniała.
– Nie zrozum tego źle, Beatrice. Kiedy mnie porwano, bo tak to nazwę, tęskniłem za towarzystwem Scotta, twoim i twojej mamy. Jesteś balsamem na moje serce.
Dziewczyna wstała, podeszła do niego i krótko go przytuliła.
– To dobrze, że tak jest, prawda? – szepnęła.
– Tak. – odpowiedział brunet.
– Mam jeszcze coś do zrobienia, dlatego teraz pokażę wam wasze sypialnie. – wtrącił Scott.  
Nadal podobała mu się Beatrice, ale już nie czuł bólu w sercu. Wręcz przeciwnie, cieszył się, że dziewczyna kocha Alexa i czuł, że chyba mylił się w stosunku do uczuć Foresta do niej. Starszy mężczyzna patrzył na nią, jakby nie tylko wiedział, że go kocha, ale jakby bronił się przed tą miłością, wiedząc, że z tym przegra. Tak odebrał to Calm. Beatrice spojrzła na niego, krótko mrużąc oczy. Czyżby wiedziała i to, co pomyślał teraz młody detektyw? Przez całe swoje życie nikt go nie zaskoczył, a potem pojawił się Williams. A teraz to samo odczuwał w stosunku do Beatrice. Wyraźnie wiedziała, co odczuwa. Być może było jakieś prostsze rozwiązanie. Po prostu dla Lesleya i Beatrice był przewidywalny. Ponieważ Lesley wyjechał, nie mógł go o nic zapytać, natomiast mógł zrobić to samo w stosunku do brunetki. Tylko na razie nie miał jeszcze sformowanych pytań.  
Po chwili poszli do jego pokoi gościnnych.
Okazało się, że wszystkie trzy sypialnie są podobne. Scott zaczął wyciągać świeże prześcieradło i resztę pościeli dla Beatrice.  
– Mogę sama to zrobić, pomogę też Alexowi.– odparła, pamiętając, że w pierwszej sypialni dostrzegła wyjętą pościel dla Alexa. 
Scott spojrzał na nią krótko. Czyżby jej zawadzał?
Brunetka chyba ponownie odebrała jego myśli, bo zaraz odrzekła.
– Szkoda, że musisz pracować. Lubię być z wami dwoma. Każdy z was jest inny i do każdego z was mam uczucia, chociaż oczywiście nieco inne.
Popatrzyli po sobie.
– Jesteś bardzo bezpośrednia. – rzekł Calm.
– Do tej pory byłam odludkiem. Moi rówieśnicy załamywali mnie swoim zachowaniem i tym, co im sprawiało przyjemność. Mam właściwie jedną osobę ze szkoły, którą lubię i cenię.
– Rozumiem, że nie jest amerykanką. – kontynuował Scott, a Alex tylko nadal słuchał.
– Jest, bo tu się urodziła, ale masz rację, jej rodzice są z Indii.
– Sikhowie?
– Nie, pochodzą z Delhi. Ojciec jest lekarzem. Ona ma na imię Athi Ahana Verdaniya, ale ja ją nazywam Artica.
– Ciekawe imię. – rzekł Scott.
– U nich wszystkie imiona coś znaczą.
– Hindusi mają bogatą i bardzo starą kulturę.
– Co jest dobre, to że szanują rodziców i dziadków, są bardzo opiekuńczy i posłuszni woli ojca. Nie do pomyślenia by było, żeby ona zrobiła coś takiego, co ja. Pokażę ci jej zdjęcie przy najbliższej okazji.
Calm wyczuł, że dziewczyna chce chyba jednak być sama z Alexem. Nie miał pojęcia czy on też chce tego. Wyglądało, że traktuje ją ciepło, ale z pewnością nie tak, jakby tego chciała. Nie mógł zrozumieć, dlaczego tak młoda dziewczyna ma taki stosunek do człowieka, który jest od niej tyle lat starszy. Fakt, sam odczuwał, że Forest ma coś w sobie, co nakazuje go co najmniej lubić, lub kochać. Sądził, że żona i dzieci musiały go bardzo kochać, a on z pewnością im to samo odwzajemniał. Porucznik pogodził się z tym, że jej serce już wybrało. Była dla niego bardzo ciepła i serdeczna, wobec tego starał się odwzajemniać jej to samo.
Weszli do gościnnego, przeznaczonego dla Alexa. Beatrice bez pytania wzięła przygotowaną pościel i zaczęła słać mu łóżko. Znowu Alex spojrzał na Scotta i miał nieco zdziwioną minę, ale nic nie powiedział.
– Dobrze sobie radzisz, Beatrice. Zanim pójdę do swoich obowiązków, mam do ciebie jedno pytanie. Umiesz strzelać?
Uśmiechnęła się ślicznie.
– Tak, mówiłam ci już. Ojciec nas zabierał na strzelnicę od czasu kiedy skończyłam szesnaście lat. Nie boję się huku wystrzałów i nauczyłam się opanowywać odrzut.
– Czyli strzelasz dobrze?
– Nie tak bardzo, z pewnością jesteś lepszy.
– Pewnie tak, to część mojej pracy. Pytam, bo mam dla ciebie broń, to prezent. Zarejestruje ją na ciebie, jeżeli chcesz. Masz pozwolenie?
– Znasz prawo, Scott. W moim przypadku ojciec podpisał. Do tej pory nie potrzebowałam broni, zawsze jechałam z ochroniarzami, którzy są wyszkoleni w walce wręcz i w broni. Ojciec nieźle im płaci.
– Mam dla ciebie Smith-Wesson 9 shild.
– Dobra broń dla kobiety. Strzelałam z glocka 17 I Berrety m9. Jest cholernie ciężka, za to odrzut ma mniejszy.
– To zrozumiałe. Umiesz się bronić?
– Nie chodziłam na karate. Stanley i Jean uczyli  mnie najbardziej efektywnych technik. Kopnięcie w krocze, uderzenie w krtań, ataku w oczy. Na razie mi się nie przydało, bym musiała kogoś zabić.
– Dobrze, to idę. – powiedział to lekko, ale odczuł chłód jej wypowiedzi.
Beatrice powiedziała to tak prosto. Nawet Lesley by tak chyba nie powiedział. Być może tylko tak powiedziała. Może nie zdawała sobie sprawy, że zabicie kogoś pozostawia trwały ślad w psychice. Calm wiedział to po sobie.
Wyszedł nagle, a oni spojrzeli na siebie.
– Chyba pójdziemy do salonu, dobrze? – wglądało na to, że Beatrice spanikowała.
– To dobry pomysł. – odrzekł cicho Alex.
Po chwili tam się znaleźli. Ona usiadła obok niego na kanapie. Luna się pokazała i zaraz potem zniknęła.
– Lubi cię. – rzekł Alex.
– Ciebie też. W domu mam szczura. Do tej pory nie miałam zwierząt domowych. Chciałam psa, ale ojciec uznał, że będzie zbyt długo sam. Nadia nie za bardzo chciała i może dlatego tak zostało. Uznaliśmy wspólnie, że jeżeli ma być mój, nie powinna go wyprowadzać pomoc domowa czy ochroniarze.
– Szczura? To bardzo nietypowe zwierze na zwierze domowe.
– Zabrałam go z laboratorium i nazwałam Kevin. Jest bardzo mądry i czysty. Po dwóch dniach otworzyłam klatkę, a on zaczął wchodzić mi na kark i tak tam przesiadywał. Ostatnio dziwnie się zachowuje. Znika, ale wraca.
– Szczury są mądre.
– Tak, ale tamte są do testowania. Nigdy o tym nie myślałam, że pewnie czasem cierpią. Nie pytałam nigdy ojca, co z nimi robi, wolę nie wiedzieć. Kevin jest specjalny... – zatrzymała się w tym momencie, bo zawahała się, czy mu powiedzieć o preparacie i jak na to zareagował jej szczur.
– Nauka testuje wszystko na zwierzętach, dopiero potem na ludziach, rozumiesz dlaczego, prawda?
– Oczywiście. Jednak to żywe stworzenia.
– Wszystko umiera, ale i tak warto żyć. Chociaż czasami nie ma ku temu powodu.
Wzięła go za ramiona.
– Wiem, że zajmie ci to czas. Pamiętasz, co ci powiedziałam, prawda?
– Tak, to było mocne.
– Szczere.
– Powiem ci prawdę, Beatrice. Nie chcę już umierać, ale nie mam jeszcze powodu, by żyć.
Patrzyła na niego długo.
– Sądziłam, że skoro się dowiesz, że cię kocham, to, to się zmieni.
– Zmienia.
Beatrice wzięła jego twarz w dłonie i pocałowała go delikatnie w usta, chociaż z pewnością był to erotyczny pocałunek.
– Przepraszam. – szepnęła zaraz potem. – Nie powinnam.
– Jesteś taka młoda...ale nie to jest przeszkodą. Mam wciąż Emile w sercu.
– Wiem. Mówiłam ci o tym. Kochaliście się bardzo?
Alex popatrzył na nią i zastanawiał się, czy powinien jej odpowiedzieć. Czy fakt, że się w nim zakochała, pewnie od pierwszej chwili, upoważniał go do takich wyznań?  
Jednak się zdecydował.
– Kochałem ją, ale prawdę mówiąc, nie jestem pewny czy ona mnie również. Ostatnio zaczęło się poprawiać.
– Nie chcę próbować niczego, ale wiedz, że chcę... Poczekam, kiedy będziesz gotowy, już ci mówiłam.
Alex nie miał wątpliwości, że zwrot, niczego próbować, mogło się tylko odnosić do tego, że pragnie zbliżenia.
Brunet nie chciał jej zrobić przykrości, bo wiedział, że dziewczyna go kocha, jednak odczuł wyraźne zaskoczenie tak zdecydowaną deklaracją.
– Beatrice, dlaczego? Podobnie nie rozumiałem Cynthii...
– Och! Czułam. Jest w porządku. Mam jej wiek, ale przynajmniej nie jestem twoją córką.
– Skoro i to wiesz... Nie rozumiem, dlaczego możesz to wszystko czuć. Do niczego nie doszło, chociaż wiedziałem, że ona chciała. Nawet krótko myślałem, że dlatego Bóg nas skarał...
– Większość ludzi tak sądzi, jednak Bóg tego nie robi.
– Williams mówił mi to samo.
– Pewnie wierzył w Boga.
– Och! Nie wiem, czy jestem upoważniony to mówić. Bóg zmienił go, a nawet mówił do niego i to nie jeden raz.
– Wierzę w to. Chciałbym tylko wiedzieć, czy jestem dla ciebie atrakcyjna. Wiem, że jestem niebrzydka, ale mogę nie być dla ciebie ładna.
Alex odczuł już ponad wszelką wątpliwość, że córka Higginsa idzie na całość. Najpierw wyznała mu miłość, a teraz w zasadzie zaproponowała zbliżenie. On spojrzał na nią. Nigdy w życiu nie był napalony na seks. Często dochodziło do sytuacji z Emile, że żona robiła wrażenie, że zgadza się na współżycie, jednak nigdy tak wyraźnie tego nie oznajmiała. Forest wiedział z pewnością, że Beatrice jest zdecydowana i pewna. To z pewnością nie była dla niej gra albo kaprys.
– Jesteś śliczną dziewczyną, jednak nie patrzę na ciebie w ten sposób. Nie powiem, że nie patrzyłem na młode kobiety, bo patrzyłem czasem, ale nigdy w ten sposób.
Brunetka szła dalej do przodu, nie robiła jednak nawet wrażenia, że się narzuca. Nie kokietowała go w żaden sposób. Alex nie mógł inaczej tego odebrać jak, że oferowała mu całą siebie, duszę i ciało. Wszystko.
– W każdym razie mojego delikatnego pocałunku nie odebrałeś jako coś obrzydliwego lub niewłaściwego? Nie odrzucisz mnie?
– Jakbym mógł. Nie rozumiem, dlaczego się we mnie zakochałaś, ale szanuję to.
– Nie zakochałam się, ja cię kocham. – jej oczy świeciły blaskiem, pełnym radości.
– To różnica?
– Chyba tak. Zakochanie się to odruch, czasem zauroczenie. Kochanie kogoś to stan stały. Ustabilizowany.
Na chwilę zapomniał o wszystkim innym, bo wypowiedź Beatrice trochę go rozśmieszyła.
– Mówisz jak doświadczona osoba. Wiele razy kogoś kochałaś i wiele razy się zakochiwałaś?
– Kpisz sobie ze mnie? – spojrzała na niego smutno.
Od razu wyczuł, że popełnił gafę i to dużą.
– Ależ nie! Wybacz mi.
– Należą mi się przeprosiny. – od razu smutek zszedł z jej ślicznej buzi, lekko poruszyła nosem i jej usta zadrgały.
– Co mam zrobić byś mi wybaczyła?
– Potrzebuję czegoś przekonywającego. – widać wcale nie żartowała.
– To znaczy?
– Jesteś dorosły. Słowo wybacz, nie wystarczy, chyba wiesz, co powinieneś zrobić.
– Dobrze, ale tylko raz, bo nie jestem gotowy. – Alex też okazał szczerość aż do bólu.
Brunet dokładnie wiedział, czego pragnie teraz Beatrice. Jego wypowiedź nie miała sensu i wiedział o tym. Jeżeli ktoś nie jest gotowy, nie zrobi tego nawet jeden raz. Alex uświadomił sobie, że chyba nie jest gotowy na relację, ale miał pewność, że potrafi ją pocałować, by mu wybaczyła poprzednią gafę. Położył dłonie na jej policzkach. Kompletnie nie rozumiał, co może w nim widzieć, ale czuł z pewnością, że go kocha. Pocałował jej usta. Od razu poczuł, że brunetka oddaje mu pocałunek. Sekundę się wahał, ale natura zwyciężyła. Czuł, jak ona tego pragnie. Całowała go delikatnie, ale z całej duszy. Przeciągała, jakby chciała się tym nasycić, jakby wiedziała, że długo się to nie powtórzy. Czuł jej młode ciało na swoim torsie. Gdyby jeszcze dłużej to trwało, wiedziałby, co stałoby się potem.
– Na razie nie jestem gotowy. – szepnął tylko, kiedy skończyli.
– To moja wina, mówiłam, że nie będę naciskać, a zrobiłam to. Całujesz cudownie, wiesz?
– Jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi.
– Niemożliwe! Czemu Emile nie wiedziała, kogo posiadała?
Alex przypomniał sobie słowa córki. Naprawdę były podobne.
Dziewczyna była wyraźnie zadowolona i usatysfakcjonowana. Chciała oczywiści wszystkiego, ale pragnęła również, a może głównie tego, by to on ją zapragnął. Był dorosły i dała mu dość informacji, że musiał już wiedzieć, że jest cała jego. Nie zastanawiała się nad tym, że może być to dla niego trudne. Sama kochała go i było dla niej całkowicie naturalne, że go pragnie. Ani przez chwilę nie myślała o ich różnicy wieku. Jedyne czego była świadoma, że Alex nadal w jakiś sposób kocha swoją zmarłą żonę, chociaż ta pewnie nie była dla niego taka, jaka być powinna. Beatrice nie interesowała jednak specjalnie Emile i jej nastawienie uczuciowe i fizyczne do Alexa, raczej chciała wiedzieć jeszcze inne subtelne aspekty dotyczące Cynthii, ale z uwagi na to, że ta zginęła, nie mogła o to pytać. Czas. Wiedziała, że to wszystko wymaga czasu. Teraz cieszyła się dlatego, że jej nie odrzucił. Czuł jej miłość i to szanował. Dziewczyna wiedziała, że wkrótce będzie z nim blisko, jednak nie zastanawiała się kiedy. Świadomość, że to się stanie, jej wystarczała.
– Możemy się przytulić? Potrzebuję twojej bliskości.  
Alex miał trudny orzech do zgryzienia. Nie mógł się wciąż zadręczać z powodu śmierci bliskich. To w końcu Beatrice oferowała mu coś, co było dla niego pierwszym promykiem rozświetlającym mrok jego cierpienia i smutku. Dała mu powód, by nie chciał już umierać. Teraz dała mu drugi, by chciał żyć. Oferowała mu swoją miłość i całą siebie. Starał się nie myśleć, ile ona ma lat, ale wciąż był tego świadom. Co do niej czuł? Z pewnością coś do niej czuł. Jego jestestwo nie mogłoby odrzucić kochającego serca. I nie odrzuciło. 
Wszystko zmieniło się w jego życiu. Bomba i śmierć bliskich, potem zniszczenie domu. Następnie porwanie przez służby. Został uratowany i zaczął na swojej drodze spotykać samych dobrych ludzi. Calma, Williamsa, Nadię i Beatrice. Nie zapomniał o Lunie. Miłość dziewczyny czuł we wszystkim. W jej słowach, zachowaniu, myślach. I jeszcze to, że znała jego córkę. To, co Cynthia do niego czuła. I na samym czubku tej piramidy, wiedziała, że jego córka go pragnęła. Jak to wszystko było możliwe? To wszystko na początku go przerastało, ale teraz powoli się układało i tonizowało. Był kochany. Teraz literalnie odczuwał przetaczające się przez jego ciało i duszę cudowne fluidy miłości, ciepła, dobroci i ukojenia. A wszystko to emanowało z Beatrice. 
Otoczony przyjaciółmi. Williams nigdy by go nie zostawił, gdyby nie miał pewności, że Calm go ochroni. Alex chciał, tylko by znaleziono i ukarano winnych śmierci jego bliskich. Tak, Beatrice dała mu powód do życia. Spojrzał na nią i wziął pierwszy oddech pragnienia życia. Potem drugi i trzeci. Każdy ten wdech i wydech napełniała ciemnowłosa brunetka, w której oczach tańczyła teraz rozkosz, że może być blisko, przy nim. Przytulił ją ciepło. Nie czuł podniecenia ani u siebie, ani u niej. Po prostu stali wtuleni w siebie. Potrzebował tylko czasu, by mogli być bliżej w sensie fizycznym i duchowym.  
Beatrice tuliła go delikatnie i widać było, że sam ten stan jest dla niej cudowny. W końcu subtelnie dał jej sygnał i ona go przyjęła.
– Nie możemy tak całą noc, choćbym chciała. – szepnęła – Pójdę pożegnać Scotta i potem się umyję i położę.
– To śpij dobrze, Beatrice.
– Śpij dobrze, Alex.
Wyszła. Został sam, ale czy na pewno? Czuł ją nadal. Nie tylko ją. Cynthię też. Czuł to od początku, praktycznie od samego wybuchu, od jej ostatnich słów. Tylko cała ta sytuacja, ból, cierpienie, załamanie, nie dało mu tego odczuć. Teraz został od tego uwolniony i uświadomił sobie, że Cynthia go nie zostawiła. Słyszał, że na tamtą stronę ponoć można zabrać tylko miłość. Teraz odczuwał, że tylko miłość można tu zostawić, nawet jeżeli już ta nie można tu przebywać w ciele. A może była to tylko Beatrice?
Położył się na łóżku, zdejmując tylko buty. Zamierzał wziąć prysznic chwilkę później, ale niestety zasnął.

Obudziło go coś. Poczuł, że ktoś delikatnie szarpie jego ramię. Zobaczył Calma.
– Co się stało, Scott? – odrzekł sennie.
Dopiero teraz dostrzegł i Beatrice. Stała blisko Scotta. Miała na sobie szlafrok, chyba należący do Calma, bo sporo za duży na nią.
– Zaatakowano laboratorium Nicholasa. Nikt nie zginął, bo dyżurka ochrony pozostała nienaruszona. Użyto wyrzutni granatów i małych rakiet. Dzwoniono do mnie z policji, z agencji i także zadzwonił Higgins. Również wojsko mnie zawiadomiło. Nicholas powiedział... poprosił, żeby Beatrice została u mnie. On wysyła rano żonę do Bułgarii. Chyba wiedział, że Beatrice woli zostać tutaj. Syn ma być z nim.
– Kto to zrobił? 
– Nie wiadomo.
– Mają jakiś ślad? – teraz zapytała Beatrice. 
– Obawiasz się, że i my jesteśmy w niebezpieczeństwie? – zapytał Forest.
– Mam przeczucie, że ktoś coś robi, by zaszkodzić Nickowi. Gdyby chcieli jemu zrobić krzywdę, zaatakowaliby jego dom. Skoro wiedzieli, gdzie jest laboratorium, z pewnością wiedzieli gdzie mieszka. Co do mojego miejsca pobytu, nie mam pewności. Musieliby mieć wtykę w policji lub służbach. Są już dwa wozy policyjne na zewnątrz, na wszelki wypadek, bo ja muszę jechać. Sądzę, że wam nic nie grozi.  
– Która godzina?
– Dochodzi druga. Atak nastąpił po północy.
– Mogę coś powiedzieć? – zapytała Beatrice.
– Oczywiście. – odrzekł zdziwiony Scott.
– Mam przeczucie. Do tej pory miałam pewność, że mój ojciec jest czysty. Teraz odczuwam coś dziwnego. Nie mam żadnych konkretnych dowodów, by tak twierdzić, ale odczuwam, że to wszystko jest grą i on gra główne skrzypce. Nie pozwolił mi jechać, a teraz powiedział, że powinnam zostać tutaj? To do niego niepodobne!
– Dlatego masz takie przeczucia? – zapytał porucznik.
– Ależ nie! Z tego akurat się cieszę. To wszystko jest dziwne. Pewnie służby coś wiedzą, ale nie chcą wyjawić. Coś definitywnie jest nie tak. Być może ukrywają coś specjalnie przed ojcem. Może wiedzieli od początku...dranie.
– Muszę jechać. Sądzę, że to może mieć związek ze sprawą. Normalnie wojsko nie dopuszcza policji, ale teraz zrobili wyjątek, a nawet prosili. Prosili mojego szefa, bym się rozejrzał na miejscu.
– Będziesz jechał po nocy? – zapytała z wyraźną troską. 
– Tylko do kwatery głównej, potem lecę wojskowym śmigłowcem.
Jasne, rozumiem. Uważaj na siebie, Scott. – Beatrice podeszła do niego i przytuliła go chwilkę, a potem pocałowała w policzek.  
Calm był nieco zaskoczony, bo pocałował go na granicy ust.
Nie mogła go kochać, bo z pewnością kochała Foresta. Cóż miał znaczyć ten pocałunek? Z uwagi na sytuację i obecność już w pełni rozbudzonego Alexa, oczywiście nie zapytał, dlaczego go pocałowała w ten sposób. Scott miał pewność, że nie zrobiła tego przypadkiem. Odczuwał już dawno, że dziewczyna niczego nie robiła przypadkowo. Wszystko co czyniła miało sens i powód.
– Zostawiam wam kody, gdybyście musieli wyjść, ale wolę byście byli na razie w domu.
– Nie mogę nawet pożegnać Nadii. – szepnęła nieco zasmucona Beatrice.
– Wyleci rano? Chcesz jechać na lotnisko?
– Nie chcę stwarzać kłopotów. Zobaczę ją na Skype. To się porobiło. – pokręciła głową.  
– Muszę iść. Zamknę drzwi. Włączę alarm na zewnątrz. Mam telefon domowy i policjanci na zewnątrz znają numer. Zresztą, gdyby zaszło coś nadzwyczajnego, ja zadzwonię pierwszy, bo mam być informowany najpierw jako prowadzący całą operacją.
Wyszedł. Dziewczyna stała chwilkę i wyszła z sypialni Alexa bez słowa, nie zamykając drzwi.
– Cały czas się coś dzieje. To jakiś koszmar. – szepnął do siebie Alex.
Zaczął o wszystkim jeszcze raz myśleć i z tego powodu nie mógł zasnąć. Poszedł do łazienki i wziął krótki prysznic. Wytarł ciało ręcznikiem, założył spodenki i na to biały szlafrok, podobny, jaki miała brunetka, bo teraz przypomniał sobie, że zarówno jego, jak i jej miał wyszyte monogramy SC. Wrócił do sypialni. Położył się na łóżku. W całym domu było ciepło, dokładnie dwadzieścia dwa stopnie. Alex nadal nie mógł zasnąć. Pomyślał o Beatrice i o Lunie i w tej niemal chwili Beatrice weszła do jego sypialni z kotką na ręku. Czerń jej futra kontrastowała z bielą szlafroka.  
– Co się stało? Nie możesz spać? – Alex leżał na łóżku, na kołdrze, a jego szlafrok miał nieco rozsunięte poły.
– Nie, ty chyba też nie.
– Boisz się?
– Nie, ale nie chcę być sama. Mogę zostać z tobą, chyba że ty przyjdziesz do mnie?
Chciał coś powiedzieć, ale ona usiadła na brzegu łóżka.  
– Jest nieco zaniepokojona, podobnie jak i ja. – pokazała głową czarną kicię.
– Mówiłaś, że się nie boisz.
– Scott mówił, że raczej nic nam nie grozi, a na zewnątrz jest policja. To mój ojciec jest źródłem zagrożenia, tylko nie wiem, czy sam go nie stworzył.
– Nie bardzo rozumiem.
– To takie moje przemyślenia, Scott mówił, że mam zaczątki na dobrego detektywa. Nie ważne, może niepotrzebnie to mówiłam i może się mylę.
– Ależ nie Beatrice, mów, jeżeli tylko chcesz. Lubię twój głos.
Luna zeskoczyła na podłogę ułożoną z drewnianych, gustownych desek. Z tego, co mówił Scott, posadzka miała ogrzewanie, co w Kalifornii nie było konieczne, bo nigdy nie panowały tu niskie temperatury. Kotka otarła się o nagą łydkę brunetki, wskoczyła na łóżko, podeszła do Alexa, dotknęła zimnym nosem jego nosa i zeskoczyła na posadzkę, po czym wyszła.
– Nie bardzo ją rozumiem, sądziłam, że chce być z nami. – powiedziała brunetka.
Alex czuł się dziwnie. Wiedział, że z pewnością Beatrice nie udaje, ale to stworzyło unikalną sytuację, że znajdowała się razem z nim, w środku nocy, na jednym łóżku. Nie chciał w żaden sposób jej urazić i spokojnie czekał, co ona powie lub zrobi.  
– Jestem modą dziewczyną i cała ta sytuacja może mnie irytować i niepokoić, prawda?
– Co chcesz przez to powiedzieć, ko... Beatrice?
Dziewczyna chyba nie zwróciła uwagi, że chciał powiedzieć do niej, kochanie.
– To, że czuję się najbardziej bezpieczna z tobą, nawet gdyby tu był porucznik Calm lub cały szwadron SWAP – u.
– Och, naprawdę?
– Może spróbujmy zasnąć. Razem nam się to lepiej uda, co myślisz?
– Dobrze. – odrzekł tylko.
Poszedł do kontaktu i zgasił światło, jednak mała lampka przy łóżku nadal się palia, dzięki czemu panował półmrok, a nie całkowita ciemność. Chciał zamknąć drzwi, ale usłyszał jej szept.
– Nie zamykaj, może Luna zechce jednak z nami spać.
– Masz rację, kochanie.
Zdrętwiał na chwilkę, ponieważ to słowo mogło zrodzić w niej pytanie dotyczące jego uczuć, ale brunetka nic nie powiedziała. Kiedy doszedł do łóżka, zobaczył, że jej szlafrok leży w nogach. Poczuł się dziwnie, ale zaraz uspokoił, bo pomyślał, że z pewnością miała koszulkę, a skoro tak, pewnie i dół do spania. On nieco zawstydzony zdjął swój szlafrok i położył się po przeciwnej stronie, prawie na brzegu łóżka. Kiedy tylko nakrył się kołdrą, poczuł najpierw jej dłonie, ręce, a potem całe ciało brunetki, bo wtuliła się w jego plecy.
– Tak czuje się lepiej, nie przeszkadza?
– Nie, skarbie.
– Jesteś kochany. Nigdy nie czułam się tak dobrze.
On leżał spięty. Czuł jej dłonie, jedną na karku, drugą na plecach. Walczył chwilę ze sobą i nagle przekręcił swoje ciało i znalazł się twarzą blisko jej buzi. Miała szeroko otwarte oczy i patrzyła na niego.
– Beatrice. – szepnął.
Dziewczyna musiał dokładnie go wyczuwać, bo gdyby odczekała kilka sekund dłużej, może by to się nie stało. Niby mówiła, że chce od niego sygnału, ale przecież nie liczyła na to, że on zacznie coś pierwszy.
– Kocham cię. – szepnęła.
Jej usta znalazły się na jego wargach i zaczęli się całować. Początkowo to były muśnięcia jak skrzydeł motyla, ale Alex nie by ze stali. Uznał, że nie robi tego tylko dla siebie, ale głównie dla niej. Ich usta zaczęły przyciskać się do siebie mocniej. Poczuł jej język i odwzajemnił namiętny pocałunek. Ich języki zaczęły tańczyć leniwy taniec. A potem wszystko poszło jak lawina... Nie, raczej jak gorąca lawa z eksplodującego wulkanu. Szła wolno, ale pochłaniała wszystko na swojej drodze.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i thrillery, użył 4905 słów i 28372 znaków, zaktualizował 8 sty o 8:39.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Nicka chyba niczym nie można kupić. Ma przecież piękną żonę, rodzinę i masę forsy. To jednak więcej niż zwykłe zauroczenie. Beatrice zaczeka aż Alex będzie gotowy, więc to coś poważnego.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Widziałeś faceta, który by zaczekał  :smiech2: To tak na żarty. Na poważnie? Alex nie odrzuca kochającego serca. Wie, kto mu pomógł, czuje jej intencje. Nie może do końca pogodzić się, z różnicą wieku, jednak w tej chwili o tym nie będzie pamiętać.  Ona już wiedziała, że wygrała, kiedy Calm poszedł do kuchni.