Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew. cz. 19

Nadia szybko odzyskała kontrolę nad całą sytuacją. Co prawda pocałowała w usta Betrice, ale sama wiedziała, że nie było w tym nic nieczystego. Uważał, że brunetka jest śliczna, co nie znaczyło, że miała jakieś fizyczne pragnienia w jej kierunku. Nawet minimalne. Mimo nieznacznej różnicy wieku próbowała być dla niej mamą.  
Poszły razem do kuchni i bez słów zaczęły szykować jedzenie. Kanapki, surówki. Mark przyszedł dopiero pięć minut później, a Nick wszedł do kuchni dopiero dziesięć minut po synu.
– Śpioch. – powiedziała miło Beatrice do ojca.
– Nie prawda. Pracowałem od szóstej.
– O, to przepraszam. Wczoraj mnie zmogło. O ile pamiętam nigdy tak wcześnie nie zasnęłam od czasu jak jestem duża.
W tyle głowy miała myśl, dlaczego Nadia jej tego nie powiedziała, że Nick wstał tak wcześnie, ale uznała, że właściwie, dlaczego by miała. W końcu nie obawiała się męża i nie musiała się tłumaczyć Beatrice, że Nicholas wstał wcześniej i pracuje w swoim gabinecie. W końcu Beatrice sama się skarciła w duchu, że się czepia. Ufała Nadii, że nikt z reszty domowników się nie dowie o jej nierealnej miłości do Alexa.  
Jedli, zamieniając z sobą pojedyncze zdania, ale nie doszło do jakiejś dłuższej dyskusji. Po śniadaniu ojciec znowu zniknął. Pojawiał się okazjonalnie. Widocznie wziął sobie do serca ukończenie projektu i tylko temu poświęcał czas. Kevin się znalazł, ale dziewczyna nie odkryła, gdzie się podziewał.
Koło siódmej ojciec już nie odchodził i zaczęli rozmawiać podczas kolacji. On wyczuł, że córka chce naprawić ich lekko nadwyrężona relację, a ona wiedział, że on wie, że ona próbuje. Przed samym spaniem było z nimi dobrze, prawie jak przedtem.  
Zanim poszli spać, Nick rozmawiał jeszcze z Jonathanem przez telefon. Nadal nic nie posunęło się w śledztwie. Ustalono tylko, że zapalnik z pewnością pochodził z Korei.  
– Jeżeli znajdziemy więcej powiązań, będziemy mogli zacząć wewnętrzne śledztwo. Całkiem możliwe, że twój konkurent z Seulu przekroczył niedopuszczalne granice. – rzekł Jonathan.
Znaczyło to mniej więcej to, że Kimbley nie wykluczał, że za zamachem stoją ludzie z Korei, a konkretnie mogły istnieć bezpośrednie powiązania z laboratorium Vita Life.
– Świat jest pełen złych ludzi. Żądza pieniądza i sławy przyćmiewa czasem zdrowy rozsadek. – rzekł Higgins.
Do tej pory Jonathan mógł może przykleić taką nalepkę właśnie do Higginsa. Jednak szybko się zreflektował. Naukowiec posiadał niezłą fortunę, ale nigdy się tym nie wywyższał. Kimbley musiał przyznać przed sobą, że był niesprawiedliwy dla kogoś, kogo czasami nazywał przyjacielem. Mimo wszystko sprawa zniknięcia Foresta spędzała mu sen z oczu. Uświadomił sobie gorzką prawdę. Skoro Duchowi udało mu się tak łatwo uwolnić ojca zabitej rodziny, to w równie łatwy sposób mógł go skrzywdzić, szczególnie że miał za co. Kimbley stanął na rozdrożu. Mógł prosić w duchu Williamsa o przebaczenie, a potem miałby możliwość odkręcania wszystkiego, nawet za cenę utraty kariery i wolności, lub niczego nie zmieniać i pójść dalej w celu złapania i zlikwidowania byłego agent. Czy ma mu odpuścić? Tamten okazał mu łaskę, może po to by Jonathan mógł odkupić straszne przewinienia. Z drugiej strony stary agent wiedział, że ewentualny proces wykazałby błędy nie tylko jego, ale całej  agencji, a przede wszystkim samego dowódcy grupy, czyli Philipa Oldreya. Niestety Kimbley wybrał drogę w ciemność. Postanowił zrobić wszystko, by skończyć swój nocny koszmar i zobaczyć w końcu Lesleya Williamsa, martwego. Ta myśl na chwilę oddaliła jego strach, przed którym tak naprawdę próbował się ukryć. Nie wiedział, że to sam Stwórca dał mu jedyną szansę i gdyby wybrał jasność, odzyskałby spokój, jaki miał od dawna Williams.
Od poniedziałku rano Nicholas zapowiedział rodzinie, że będzie więcej pracował. Przekazał im informację z wieczora, jaką usłyszał od Kimbleya. Agencja nadal prowadziła swoje śledztwo i dlatego zaczęto bardziej podejrzewać Koreańczyków. Sam Calm wiedział o tej poszlace, ale miał nieco inne odczucie. Nadal jedna sprawa nie dawała mu spokoju. Poza tym gdyby faktycznie Koreańczycy to zrobili, dlaczego użyliby zapalnika zrobionego tylko z koreańskich elementów? Z drugiej strony nie odrzucał całkowicie tej hipotezy. Do tej pory głównie polegał na przeczuciu i dopiero potem szukał dowodów. Sprawa zamachu, w którym zginęła rodzina Forestów, była pierwszą, gdzie odczucia go zawiodły. Tymczasem rezydencja Higginsów pozostawała pod mocną ochroną wojska, zarówno na ziemi jak i z powietrza. Wiedząc to i tak Nicholas przekazał im swoją sugestię, odnośnie wzmocnienia ich bezpieczeństwa.
– Dobrze będzie jeżeli przez kilka dni ograniczycie wyjazdy do miasta.
Nadia i Beatrice popatrzyły po sobie. To nie znaczyło, że muszą pozostać w domu jak w areszcie domowym. Ograniczyć, znaczy, że jednak będą mogły gdzieś się ruszyć. O ile Nadia nie miała specjalnych miejsc lub osób, które chciałby odwiedzić, to Beatrice z pewnością pragnęła zobaczyć jedną osobę. Gdyby tylko wiedziała gdzie jest.
– Czy będę mógł polecieć z tobą do laboratorium, tato? – zapytał nagle Mark.
– Jasne synu. Jesteś już dość mocno zaznajomiony z pracami nad zatrzymaniem starzenia. Nie wiem, czy będziesz mógł pomóc z projektem dla armii, który obiecałem skończyć w przeciągu czternastu dni, a zamierzam dotrzymać danej obietnicy. Być może będę musiał polecieć gdzieś na kilka godzin. Pracownicy cię znają, chodzi tylko o to jak będziesz się czuł jeżeli wyjadę?
– Bywało już tak nie raz. Wiem, co robię. Skoro uważasz, że nie pomogę w projekcie dla armii, nie będę nalegał, chociaż czasem świeże spojrzenie może nieco poprawić wydajność czy efektywność. Jestem pewny, że masz już swoją koncepcję projektu.
– Masz racje synu. Jeżeli będziesz miał ochotę, proszę. Tylko czy długotrwałe przebywanie w kombinezonie i masce tlenowej nie wpłynie na wydajność twojego umysłu?
– Tak było na początku, jakieś trzy lata temu, jednak teraz przywykłem, ojcze.
– Dobrze słyszeć. To co, lecimy i widzimy się wieczorem. – rzekł do żony i córki.
Pocałował żonę delikatnie w usta, a z córką się przytulili. Gdyby zechciała go pocałować, z pewnością by to przyjął, jednak na razie nie chciał jej całować w policzek jako pierwszy. Obawiał się odmowy. Czekał raczej na jej znak.
– Uważajcie na siebie, gdybyście jednak zdecydowały się gdzieś wyjść. Poinstruowałem ludzi. Wkrótce kupię coś w miejsce Cullinana. Pewnie Lamborghini Ursus lub może tylko Porsche. Ale tym razem zadbam o dodatkowo, jeszcze mocniejsze o zabezpieczenia.
– Fajny był ten Hammer 1. – wtrącił Mark. – taki jakim jechaliśmy do i z placówki CIA.
– Wezmę pod uwagę twoją sugestię, synu.
Nichols to powiedział i dopiero wówczas wyszli.
– To, co skarbie zrobimy obiad, a potem pomyślimy, jak spędzimy resztę czasu. Wiem, że jesteś bardziej odważna, ale i ja zaczynam się mniej bać. Może jednak dzisiaj jeszcze pozostaniemy w domu?
– Jak chcesz. Ty jesteś moją mamą, a ja powinnam cię słuchać.
Nadia tylko się uśmiechnęła, słysząc te słowa.  
Przy przygotowaniu posiłku mało rozmawiały. Po skończeniu przygotowania obiadu brunetka spojrzała na macochę.
– Chciałbym coś poszukać na internecie, to zajmie mi może godzinę.
– Jasne. W takim razie poczytam książkę, albo zmuszę się i dokończę obraz.
– Nie kończ go z takim nastawieniem. To jest sztuka i jeżeli tego nie kochasz, to nie rób tego.
– Masz rację, jesteś naprawdę mądra. Zanim zacznę czytać książkę, zajmę się treningiem. Zanim poznałam twojego tatę, trening zajmował mi czasem i osiem godzin. Dopiero przy nim zdobyłam większą wiedzę o sprawach naukowych, ale i tak jestem najgłupsza z was wszystkich.
Beatrice znalazła się przy niej prawie natychmiast.
– Nie możesz tak mówić! Zrozum, że najważniejszą jest dobroć, a nie co ktoś wie. Nie jesteś głupia, zabraniam ci tak mówić.
Nadia patrzyła na nią i miała łzy w oczach.
– Nie możesz mi zabronić.
Oczywiście powiedział to z jednego powodu, a jej łzy pojawiły się z całkiem innego.
– Wiem, przepraszam. Proszę zatem uwierz, że tak nie jest. Człowiek nie powinien sie wywyższać, ale powinien również znać swoją wartość, a twoja jest wielka.
Przez chwilę stały wtulone w siebie.
– Powiem ci coś czego może nie zrozumiesz, mam jednak nadzieję, że tak się stanie. Pokochałam was od poczatku i trochę było mi ciężko, bo czułam barierę. Potem przekonaliście mnie, to znaczy głównie ty, ale Mark miał też w tym udział, że zdobyłam wasze serca. Ale teraz to weszło na wyższy poziom. Pokochałam cię jeszcze mocniej. Wiem, że to źle brzmi, bo jak się kocha, to nie można mocniej.
– Dokładnie rozumiem, co mówisz, bo czuję to samo. Mamy po prostu silniejszą więź.
– To nawet nie to i właśnie trochę się obawiam, że tego nie zrozumiesz, co teraz powiem. Kocham Nicholasa jak kobieta mężczyznę. Pragnę go i on mnie i czuję z nim więź. Od dzisiaj jednak ... Wiem, że to właśnie zabrzmi dziwnie, ale w jakiś sposób zaczęłam cię kochać bardziej, nawet niż jego. Oczywiście cię nie pragnę. – dodała zarumieniona.
– Nie obawiaj się. Skoro mnie kochasz, to daj się temu ponieść. Ja podobnie odczuwam i cieszę się z tego. I wiesz co? Mam nadzieję, że wkrótce zobaczę Alexa. To zupełnie irracjonalne, bo moje uczucie do ciebie jest całkiem innym niż do niego i jedno z drugim się nie łączy. I wiesz co? Nie musisz podkreślać wielokrotnie, że mnie nie pragniesz. Miłość i pragnienie nie zawsze wypływa z tego samego miejsca.  
– Wiesz co, Beatrice? Moja mama mi mówiła, że każda dobra miłość wypływa z jednego źródła. Ona mi mówiła, że pożądanie nie jest właściwie miłością i że czasem wręcz przeszkadza w uczuciu. Jednak w dobrym związku, wzmacnia uczucie. Ja myślę, że ma rację i w związku z tym te miłości są powiązane. Twoja do mnie i do Alexa. Cierpisz z powodu śmierci Cynthii, ale wzrastasz z powodu tego, że zaczęłaś kochać jej ojca.
– Nie wydaje ci się to głupie?
– Chodzi ci o wiek? Miłość wypływa z duszy, a ta nie ma wieku.
– To mądre co powiedziałaś. Twoja mama musi być bardzo mądrą kobietą. Rozmawiałam z nią, a tego nie wyczułam.
– Mam nadzieję, że kiedyś też się z nią zbliżysz, jak ze mną. To, co mam dobre w sobie, zawdzięczam właśnie jej.
Brunetka poszła do swojego pokoju a Nadia do ich pokoju ćwiczeń. Tęskniła za przestrzenią. Kochała Kalifornię, ale jednak gdzieś głęboko w duszy tęskniła do swoich stron. Do Czarnego Morza, Złotych Piasków i gór gdzie wieki temu król Polaków i Bułgarów walczył i zginął w walce z tureckim sułtanem. Znała historię Władysława Warneńczyka.
Trenowała dobre dziewięćdziesiąt minut. Potem wzięła prysznic i ubrała się dla odmiany w letnią sukienkę z bawełny. Brunetka siedziała w salonie.
– Długo jesteś, kochanie? – zapytała Nadia.
– Może dwadzieścia minut.
– Mogłaś wpaść tam, gdzie trenowałam, skończyłabym wcześniej.
– Nie chciałam ingerować w twój plan.
Usłyszały telefon od ochrony.
– Tak? – Nadia nie spodziewała się tego.
– Przyjechał porucznik Calm. Chce porozmawiać.
– Proszę go wpuścić.
Zdołały jedynie wymienić ze sobą spojrzenia, bo dosłownie po chwili młody człowiek przekroczył wejście ich sporego domu.
– Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. – rzekł na przywitanie Scott.
– Ależ skąd. Nie spodziewałam się pana.
– Proszę nie mówić mi pan. Jesteśmy w jednym wieku. Proszę mówić mi Scott. Dotyczy to pani i panienki Higgins. Czy zastałem pana Higginsa?
– Niestety mąż jest w laboratorium z synem, a tam raczej pana nie przyjmie. Gdyby wiedział... 
Nadia popatrzyła na porucznika chwilkę. 
– Mogę mówić Scott pod warunkiem, że ty będziesz mówił do mnie, Nadia.
– Co do mnie, żadna panienka Higgins, po prostu Beatrice – brunetka posłała młodemu porucznikowi miły uśmiech.
 – To taka niezapowiedziana wizyta. Wówczas widziałem pana Foresta i zaraz potem powinienem był pojechać do Avry, ale jego stan...
– Czy są jakieś wiadomości? – zapytała szybko brunetka.
– Oddano mi z powrotem sprawę.
– Och, to dziwne – zdziwiła się Nadia. – służby specjalne rzadko oddają sprawy.
– Tak.
– Kawy czy herbaty. Mogę zrobić kanapki. Mamy też deser.
– Calm patrzy na Nadię, ale i na Beatrice.
– Nie powinienem nadużywać gościnności. Nikt nie lubi wizyt policji w domu.
– Robi pan wrażenie miłego.
– Mała myszka też sądzi, że kotek jest taki słodki. Scott nie pan. –  młody człowiek uśmiechnął się ciepło.
– My nie jesteśmy małymi myszkami, a ty nie jesteś miłym kotkiem. – odezwała się Beatrice.
– To prawda. Chętnie dam się namówić na małą kawę, ale moja wizyta nie potrwa długo, bo mam spotkanie z jednym panem z CIA.
– Z tym Kimbleyem, czy gorzej, z tym drugim.
– Tak, z tym drugim.
– Oczywiście to tajemnica służbowa i nie dowiem się, jak się nazywa.
– Niestety nie, panienko Higgins.
– Ten gbur też mnie tak nazywał. Jeżeli mamy być przyjaciółmi to proszę mi mówić Beatrice, a mamie Nadia. To ostatnie ostrzeżenie. – uśmiechnęła się brunetka
– Dziękuję bardzo, ale racja mojej pracy mi nie zezwala.
Następny biurokrata, a już zaczęłam go lubić, pomyślała córka Nicholasa.
– Nie chcę być natrętny i niemiły, ale jest tak ładny dzień. Z pewnością macie państwo stolik na zewnątrz.
– Oczywiście, podam na zewnątrz. Beatrice bądź tak miła i pokaż panu porucznikowi drogę.
– Dobrze, mamusiu.
Beatrice poczuła się zaskoczona. Coś tu nie grało. Tylko w ten pozytywny sposób. Calm nie dał po sobie poznać, że brzmi to nieco komicznie. Beatrice szła przodem, a on zaraz za nią. Usiedli w ogrodzie. Detektyw dyskretnie popatrzył na meble i zwinięty parasol. Na razie słońce nie grzało zbyt mocno, bo dochodziło dopiero południe.  
– Macie piękny ogród. – rzekł głośno.
– Chce pan obejrzeć? To domena mamy.
Beatrice wstała i zaczęła iść miedzy krzewy winogron a aleją róż. Calm zaczął iść w kierunku trawy. Ku zaskoczeniu dziewczyny położył dyskretnie palec na ustach. Beatrice się bardzo zdziwiła tym zachowaniem. Stanęli na trawie. On pochylił się i podniósł piłkę do golfa.
– W ogrodzie nie ma podsłuchu? – zapytał cicho.
– W domu też nie. – zdziwienie nie schodziło z twarzy brunetki.
– Potrafisz zachować tajemnicę?
– Oczywiście. – dziewczyna również zaczęła mówić szeptem.
– Ten Phillip Oldrey, szef Kimbleya i jest prawdopodobnie takim samym draniem jak Jonathan. Chcesz zobaczyć Alexa?
Beatrice już chciała coś powiedzieć, ale Scott dał jej znak, by tego nie robiła.
– Jestem pewny, że nie ma tu podsłuchu, ale tern może jest monitorowany. Wejście i pewne miejsca posesji z pewnością są na podglądzie kamer. Postaraj się opanować emocje.
– Dobrze. Mama zaraz przyniesie kawę i ciastka...
Czyli był z nią na ty...
– Ze słów Alexa wynika, że można również jej ufać.
Beatrice zrozumiała, że porucznik gra. Tylko dlaczego?
Calm wrócił do stołu. Nadia weszła z tacką. Scott usiadł przy stole. Córka Nicholasa podała mu filizankę z kawą i wówczas poczuła kartkę.
– Szkoda, że nie zastałem pana Higginsa.
– Proszę wybaczyć, ale muszę na chwikę was opuścić. – Beartrice niespiesznie skierowała kroki do swojej łazienki.  
Otworzyła dłoń i odczytała pismo.
.
Z zapamiętywaniem kolumn cyfr Beatrice nie miała problemów, ale nie to ją uderzyło. Dlaczego miała nie informować ojca? Wzięła zapalniczkę, którą czasem zapalała świece, by zrobić sobie nastrój podczas unikalnych kąpieli w pianie i spaliła kartkę. Wsypała popiół do sedesu i spuściła wodę. Sprawdziła, czy nie zostało nic. Włączyła wentylator, chociaż zapach spalenizny był prawie nie do wyczucia. Wróciła do macochy i gościa.  
– Doskonała kawa, a ciastka, marzenie. – powiedział Scott.
– Sama piekłam a receptura mojej mamy.
– Pochodzi pani z Bułgarii, prawda.?
– Jest pan dobrze poinformowany.
– To część mojej pracy.
– Oczywiście, panie poruczniku.
Calm wypił kawę i zjadł dwa ciastka. To były biszkopciki złączone marmoladą ze śliwek i otoczone makiem. 
– Zadzwonię do pani męża i umówię spotkanie. Nic ważnego. Będę państwa informował na bieżąco o wszystkim dotyczącym sprawy.
– Najważniejsze jest, by złapać sprawców zamachu i odnaleźć pana Foresta. – powiedziała Nadia.
– To jego zaginięcie właśnie spowodowało, że dali mi tę sprawę z powrotem. Zupełnie tego nie rozumiem, ale podejrzewają o to porwanie jakiegoś dawnego pracownika służb. Zupełnie nie rozumiem, w jakim celu miałby porywać Alexa Foresta. Zobaczymy się jeszcze. Dziękuję za pyszną kawę i jeszcze smaczniejsze ciasteczka. Proszę pozdrowić pana Higginsa.
– Tata bardzo chciał zobaczyć pana Alexa, ale miał ważną rozmowę, a potem pan Alex zaginął. Bardzo nam przykro, z powodu jego straty, zresztą mu o tym mówiłam, jeszcze w komendzie.
– Rozumiem. To już pójdę. Życzę miłego dnia.
– Już pan musi uciekać? – zapytała Nadia.
– Niestety. Mam kilka spotkań w planie, jedno ważniejsze od drugiego.
Po chwili Nadia odprowadziła go do drzwi. Córka Higginsa zastanawiała się, czy powiedzieć o tym wszystkim Nadii. Ufała jej, ale z uwagi, że ta kochała jej ojca, uznała, że jest to zbyt niebezpieczne.
Czyżby Calm podejrzewał o coś jej ojca? A może wiedział, że ma powiązania zarówno z Kimbleyem jak i Oldreyem, nie chciał, by Nicholas się dowiedział, że wie, gdzie jest Alex. Skoro to wiedział, znaczyło, że cała fama o bardzo złym agencie jest jednym wielkim kłamstwem i tak, jak dziewczyna przypuszczała od początku, źli są tylko ci z CIA. Skoro Scott dał jej kontaktowy telefon, mogło to oznaczać tylko jedno. Rozmawiał z Alexem i ten również chciał ją widzieć, pewnie jednak tylko dlatego, że otrzymał od niej wsparcie duchowe. Jednak dla Beatrice nie było to tak ważne. Jest zdrowy i bezpieczny! Prowadziła swój tok myślenia dalej. Skoro teraz jest bezpieczny, nie był takim w rękach służb. To kolejny punkt, że przeczucia dziewczyny odnośnie tych ludzi były słuszne.
Calm specjalnie jej nie informował o zniszczeniu jego domu, bo by to ją tylko zmartwiło.  
– Szkoda, że musiał już iść, wygląda na miłego człowieka. Skoro ma takie stanowisko, musi być w tym niezły. Szczególnie że oddali mu sprawę. Trzeba być dobrej myśli, że ten koszmar się wkrótce skończy. Najważniejsze, żeby pan Forest się znalazł.
– Też go polubiłaś, mamo?
– Znam wielu ludzi, ale on ma w sobie coś specjalnego. Wyczuwam w nim dobro. Nie wspominam o tym twojemu tacie, bo być może go to drażni.
– Też zaprzestałam. Muszę na chwilkę iść do mojego pokoju. Zaraz wrócę i porozmawiamy.
– Jeżeli masz coś zrobić, nie kłopocz się. Poczytam sobie, a jutro wezmę się za mój obraz z właściwym nastawieniem.
– Dobrze. Zobaczymy się niedługo. Zjemy razem obiad, bo chłopaków i tak nie będzie. Co myślisz, żeby odwiedzić jutro Jeana w szpitalu? Z pewnością się ucieszy.
– Dobra myśl, skarbie. Mam nadzieję, że Nick nie będzie miał nic przeciwko.
Dziewczyna już miała na końcu języka, by zapytać co, gdyby miał, ale nic nie powiedziała.
Beatrice poszła do swojego pokoju. Nie chciała tego robić, ale dla dobra całej sprawy zamknęła drzwi na klucz. Wyciągnęła do połowy środkową szufladę swojego biurka, przy którym zwykle pracowała i zaczęła wyciągać z niej różne papiery. W końcu znalazła, co szukała. Kiedyś kupiła sobie telefon w sklepie z używanymi rzeczami. Zapłaciła za niego tylko sto dolarów. Był to Samsung Galaxy S5. Dziewczyna używała na co dzień nowszą wersję Samsung Galaxy S8 plus. Do tej pory tego starszego nigdy nie używała. Miała nową kartę PIN. Nie wiedziała wszystkiego na temat linii komórkowych, ale dotarło do niej to, że można było łatwo wyśledzić abonenta. Postanowiła spróbować inaczej. Zwykle ludzie nie robili problemów jeżeli ktoś zapomniał swojego telefonu, miał go daleko w aucie, a chciał gdzieś lokalnie zadzwonić. Bardzo chciała zobaczyć Alexa, a skoro nie teraz, to chociaż go pragnęła usłyszeć, ale postanowiła poczekać do jutra. Miała pojechać z Nadią do szpitala i tam z pewnością nadarzy się okazja, by zadzwonić do Calma od kogoś nieznajomego. A może nawet ku zbiegowi okoliczności lub losowi go tam spotka? Podczas roku szkolnego kontaktowała się, z kimkolwiek chciała, chociaż jej socjalne życie odbiegało intensywnością od jej rówieśników, z powodu jej osobistego nastawienia do wielu spraw. Teraz miała wakacje, a podczas nich zwykle podróżowała z Nadią i czasem Markiem i raczej rzadko spotykała się ze znajomymi. Ostatnio, prawie miesiąc temu widziała swoją jedyną przyjaciółkę, którą ceniła najbardziej, hinduskę Articę. Oczywiście mogła do niej zadzwonić i się z nią spotkać, ale gdyby stało się to tak nagle, mogłoby wywołać małe wątpliwości. Oczywiście nie mogła jej ufać tak jak Calmowi, czy obecnie Nadii. Jeszcze raz przemyślała swoją decyzję o nieinformowaniu macochy o planach zobaczenia Alexa i o swoim prywatnym układzie z Calmem. Ufała jej i z pewnością powierzyłaby jej najgłębszą tajemnicę. W tym jednak wypadku chodziło o to, że Nadia kochała Nicholasa, a Calm z jakichś powodów nie chciał, by ojciec się o tym dowiedział, że porucznik wie, gdzie jest Alex. Pewnie chodziło o to, że z kolei Nick miał kontakt z Oldreyem i Kimbleyem. Dlatego Beatrice nie mogła mieć pewności, czy Nadia przypadkiem się nie wygada przed mężem, a on z kolei może przypadkowo powiedzieć to agentom. Pomyślała w tym momencie, że jeżeli to możliwe dowie się od dedektywa więcej na temat uwolnienia Alexa i wszystkiego, co możliwe, by być na bieżąco. Na razie miała związane ręce. Przynajmniej do jutra. Tak naprawdę chciała zobaczyć rannego ochroniarza, ale to nadarzało jej okazję, by porozmawiać ze swoim ukochanym. Na myśl o tym poczuła rozkoszny drżenie w swoim ciele. A kiedy sobie to uświadomiła od razu zrozumiała, że nie tylko kocha Alexa w sercu, ale jej ciało reaguje w swoisty sposób. Tej tajemnicy nie mogła przekazać nawet Nadii. Czy ją to przeraziło, że go pragnie? Wcale, ani w najmniejszym stopniu. Pomyślała w chwili czy nie jest to dziwne i od razu znała odpowiedź. Kochała go, dlaczego więc miałoby być to dziwne, że go pragnie? Lecz również natychmiast przyszła konkluzja. Nigdy nie sprowokuje go czy nie da mu tego odczuć. Pomyślała tylko, że bardzo by chciała, by i on ją pokochał i zapragnął. Nie pomyślała, że Alex dopiero kilka dni temu stracił żonę i z pewnością nadal kocha Emily, mimo że ta nie żyje.  
Beatrice była do tej pory bardzo mądra i rozsądna. Nie zdawała sobie sprawy, że miłość do Alexa ją zmieniła nie do poznania. Na szczęście nikt o tym nie wiedział, nawet ona sama.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i thrillery, użył 4168 słów i 23885 znaków, zaktualizował 13 gru 2021.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Myślałem, że pocałunek Beatrice i Nadii to coś więcej. Pomyliłem się jednak w swoim osądzie. Ciężko uwierzyć, żeby Nadia nie chciała wspierać Beatrice w rozwoju jej uczuć do Alexa. Tu kroi się coś dziwnego, ale miłość to zawsze seria nieprzewidzianych zdarzeń.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Nie wszystkie kobiety mają pociag do kobiet. Nadia próbuje byc dla Beatrice mamą, chociaż zdaje sobie sprawę, że przy tej różnicy wieku jest to ciężkie. Beatrice znowu próbuje być córką. Jest uczuciową i doceniła starania macochy. Być może chce jej wynagrodzić poprzednią oziębłość.Czy ja wiem czy coś się kroi? Alex ma coś w sobie, że ludzie to czują. Mowi się, że najciemniej jest pod latarnią. W tym wypadku ani Brian, ani Emilie tego nie odczuli. Znowu, Cynthia to odczuła i byc może chciała dać mu więcej, by mu wynagrodzić brak uczucia od żony, które powinien otrzymać. Beatrice zakochała się w Alexsie i ani to, ze dopiero co stracił żonę, ani kolosalna różnica wieku nie ma dla niej znaczenia. Jednak obie te sprawy hamują uczucia Alexa do niej. On nie chce nikogo skrzywdzić i potrafi docenić czyjeś uczucia. Mimo, że poniósł ogromna stratę dostrzegą, źe los zaczął być dla niego niezwykle łaskawy. Poznał Calma, Lesley i Beatrice. Nigdy nie czuł tyle dobra od innych jak teraz. Pytanie jest, jak poradzi sobie z miłością od córki Higginsa. Beatrice nie jest głupia, wie, że nie może sobie pozwolić na błąd.Nie ma doświadczenia, ale chociaż by mogła nie zapyta Nadii. Ufa że jej serce poprowadzi ją właściwie. :smile: