Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Fukushu - sha cz 13

Zajęło im jeszcze dwie godziny zanim połączyli fakty. Pierwszy napłynął z Cumana . Agent pilnujący Noemi, został obezwładniony i uśpiony. Za pół godziny, pracownicy wywiadu, dostali sygnał z lotniskowca USS Mauritius. Ktoś podobnie zahakował im cały system. Zamiast słoneczka mieli na ekranach pokładowych lotniskowca, wszystkie informacje z przed dwóch dni.
Ci na lotniskowcu zareagowali szybko, kiedy połączono fakty. Po czterdziestu minutach dwa Czarne Sokoły wylądowały na atolu Karolina... Niestety, nie znaleźli nikogo.

Po minucie admirał Glass odłożył słuchawkę. Złapał za inną.  
― Szukać wszędzie. Macie zdjęcia!  
― .....
Co takiego? Jak to, Rebeka Koerg nie istnieje w systemie! To szukajcie Clarksen i tego Moora.  

Niestety, po kilku godzinach poszukiwań, niczego nie znaleziono.  


Ku płynał spokojnie w kierunku Hawajów razem z całą i zdrową czwórką.
― Nie płyniemy do Honolulu. Zatrzymamy się tu ― pokazał na mapie.
      
     Zawiadomiono ministerstwo obrony. Ewakuowano Biały Dom. Ale przez najbliższą dobę nic się nie stało. Nic. Dla zwykłych oczu. Bo w sieci działo się dużo. Ale na razie czekało. Na znak. Na zakończenie akcji Kleopatra.
     Gabriel i cała czwórka dotarła bez przeszkód, do małej mieścinki o nazwie Kaaawa, znajdującej się na północ od Honolulu. Ku miał tam chatę. Jeszcze po wujku, który odszedł do krainy przodków dwadzieścia lat temu.
     Nie chcieli jechać do Honolulu nie tylko z powodu wielkiej ilości amerykańskich żołnierzy, tam przebywających. Chcieli spędzić ze sobą czas na łonie przyrody, zdala od wielkiej agromeracji.  
Następnego dnia pojawiła się Noemi z Shingo. Czekali jeszcze dzień i dotarła Aya.  
     Zanim przybyła razem z Shingo, Gabriel opowiedział Rebece całą historię.
Noemi ze łzami przytuliła się do Gabriela.  
― Zmieniły się nasze ciała, ale serca są te same ― szepnęła wzruszona Noemi.  
― Tak, Noemi. Teraz już będziemy razem.
Ku pobył z nimi, aż przyjechała Aya.
― Wiecie gdzie mnie znaleźć. Ciesze się, że wam się powiodło.
― Tylko co dalej? ― zapytała Sally.  
― Tak. Wy jesteście chronieni, ale my? W końcu nas namierzą ― powiedział Frank.
― Cierpliwości. Myśleliśmy o tym wiele lat. Ale po odnalezieniu wiedzy, którą pozostawił mój tata, wszystko obrało inny obrót. Nacieszymy się sobą, a potem muszę pojechać z Aya do Stanów. Musimy dokończyć nasze dzieło. I dzieło taty. Musimy.
     Shingo obserwował córkę. Noemi nie kryła swojego uczucia do Gabriela, a on zachowywał się zupełnie naturalnie. Noemi dowiedziała się, że Gabriel jest teraz shinobi. Dowiedziała się również wszystkiego o Aya-Kasumi. Sama odczuła, że Gabriel nie jest obojętny pięknej czarnowłosej dziewczynie. Kiedy miała chwilę, zapytała o to chłopca.
― Gabi, pragnę cię o coś zapytać.
Oczywiście on wiedział czego będzie dotyczyć pytanie. Akurat w tej sprawie nie musiał używać swoich nadzwyczajnych zdolności.
― Pytaj śmiało, Noemi.
― Zabrałeś mnie żebym była z tobą, ale czuję że kochasz Aya-Kasumi, tak?
― Tak, Noemi.
Dziewczyna posmutniała.
― Nie rozumiem wobec tego, dlaczego mnie zabrałeś? Tak bym żyła nadzieją, że kiedyś się odnajdziemy.
― Pamiętasz co ci obiecałem?
― Tak, ale chyba nie ożenisz się ze mną. Kochasz Aya!
― Noemi, czy ty mnie kochasz?
― Jak możesz pytać, chyba widzisz.
― Powiedz.
― Kocham cię Gabi i zawsze będę.
― To chciałem usłyszeć.
Dostrzegli Aya.
― Aya, możesz podejść?
― Nie chcę wam przeszkadzać.
― Musimy coś rozwiązać. Im wcześniej, tym lepiej.
Aya podeszła.
― Gabriel-san, kocham cię, ale wiem, że kochasz Noemi. Tak jak ci mówiłam, usunę się. Jestem i będę szczęśliwa.
Noemi patrzyła zdziwiona. Czuła coś dziwnego w sercu. Poczuła coś do Aya. Zaraz po tych słowach.
― Nie, Aya. Ja byłam z Gabrielem pięć lat. Byliśmy dziećmi. A wy byliście już dojrzali. To ja się usunę. Bądźcie razem.
― No to mamy kłopot ― powiedział Gabriel. Obie mnie kochacie i ja kocham was tak samo. Obiecałem Noemi się z nią ożenić. Obiecałem Shingo ożenić się z Aya. I oczywiście sam tego pragnę. Poza tym nie łamię obietnic.
― Ale nie możesz mieć dwóch żon! ― powiedziały razem.
― Jest tylko kwestia czy wy tego chcecie. Zarówno Aya jak i ty wiecie co jest miłością. To nie prawo własności. To coś bardziej pięknego i czystego.
― Ja nie mam nic przeciwko temu, jeśli obok mnie będziesz miał drugą żonę. Nie zniosłabym, żeby Noemi cierpiała. Chcę jej szczęścia. I oczywiście twojego, Gabriel-san.
― Nigdy nie myślałam mieć ciebie na własność. Mogę być twoją druga żoną ― szepnęła wzruszona Noemi.
― Żadna z was nie będzie drugą. Każda będzie pierwszą.
― Tylko jak to przyjmie, tata? ― powiedziała Aya.
― Nie wiem. W razie czego pomożecie mu by to zrozumiał?
― Jasne ― powiedziały razem. Tylko to jest niezgodne z prawem
― Amerykańskim. A czy sądzisz, że bycie hitmanem, porywaczem, hakowanie Centralnej Agencji Wywiadowczej, jest?
― Och, spadł mi kamień z serca ― szepnęła Noemi.  
― Czy wiesz, że Aya kilka razy nazwała mnie Gabi? Chcesz mieć prawo własności do takiego nazywania, mojej osoby?
― Nie. Tylko ten kto cię kocha, może tak mówić.
Noemi podeszła i objęła go serdecznie. Po chwili przytuliła Noemi. Nie widziały, że Shingo na nie patrzy.
― Jak on to robi? ― szepnął Shingo.
Wieczorem mieli ostatnie zebranie. Następnego dnia Gabriel i Aya-Kasumi mieli jechać do Stanów, znowu w paszczę lwa. Do Pentagonu.
― Mistrzu! Proszę cię, pilnuj mamę.
― My też możemy się przydać. W końcu jesteśmu agentami ― powiedziała Sally i popatrzyła na Franka.
― Mogę was nauczyć paru sekretów ― odrzekł Shingo.
― Jestem podekscytowana. Zawsze mi to gdzieś chodziło po głowie ― powiedziała Sally ― nareszcie Frank zgubi brzuch.
― Trening shinobi to nie rekreacja ― powiedział ostrzej Shingo.
I wtedy Sally zrobiła coś o co nikt by jej nie podejrzewał. Uklękła przed Shingo i dotknęła ziemi głową.  
W tym momencie mistrz odczuł coś zupełnie nowego. To odczucie opanowało wszystkie jego zmysły. Na małą chwilę czas jakby przestał dla niego istnieć.  
     Czym właściwie jest czas? Patrzymy na zegarek, widzimy różnice położenia słońca. Kiedy śpimy nie mamy odczucia przepływu istnienia. Czasem zaśniemy i sądzimy, że jest to tylko pięć minut. I to jest pięć minut. Innym razem może upłynąć osiem godzin. W tym ułamku chwili przelaciało w jego umyśle setki obrazów, tysiące odczuć.  
     Zajrzał w siebie. Odczuł realnie, że jest istotą, która ogląda życie Shingo Namayoto.  
Mistrz zanim nim został, uczył się pod okiem ojca. A ten wpoił mu większość zasad wojownika bushido.  
Jesteśmy tym, na kogo zostaliśmy wychowani. Dlatego Aya-Kasumi powiedziała to ojcu, zaraz po zabiciu tego złego człowieka.  
    Shingo został zabójcą. Ale nadal miał sumienie. Zabijał tych, którzy według jego oceny byli źli. Miał swoje zasady. Nie zabijał dzieci i kobiet.  
Kiedy poznał Rei, ona wiedziała kim jest. Ale pokochała go nie z tego powodu. Pokochała go za to jaki był w środku. Bowiem widziała w nim to, czego on nie dostrzegał w sobie. A co tam dostrzegła Rei? Dobroć, spokój, dyscyplinę. Shingo przeżył boleśnie jej śmierć. Czuł jakby jakaś jego część umarła wraz z nią. Nadal wykonywał to, w czym wyrósł. I nieświadomie robiłby to do śmierci. Dopiero po akcji zabicia pedofila i sadysty, coś w nim się otworzyło. Poczuł, że nie chce już dalej tego robić. Mimo to wykonał jeszcze kilka zleceń. Ale to co zasiała w nim Aya, rosło.    
     Całkowitym punktem zwrotnym było zlecenie zabicia Rebeki. Od tego dnia Shingo uświadomił sobie, że już nie może. I nie chce.  
     Kochał córką i ona stanowiła dla niego sens. Miał w sercu wspomnienie Rei. Wiedział, że umarła. Pozostały wspomnienia.  
I to wszystko trwało do chwili kiedy pojawiła się Sally i Rebeka.  
     Nasze wnętrze wie. Natychmiast. Ale jesteśmy obwarowani myślami, przyzwyczajeniami, tradycją. Posiadamy charakter. Mamy zasady. To wszystko zaciemnia prawdę w nas. Sally uklękła. Serce mistrza zadrgało. Podobnie jak lata temu na widok Rei. Podobnie. Bo miłość jest jak kwiat, a każdy kwiat jest inny. Ma inna łodygę, listki i sam kielich. Pozornie wszystki kwiaty jednego gatunku są identyczne. W rzeczywistości różnią się drobiazgami. Wszystko co tworzy natura jest takie. Chmury, płatki śniegu, łaty na ciałach zebr. Dlaczego? Ponieważ Ten kto za tym stoi jest artystą, a nie doskonałym komputerem.  
     To odczucie wstrząsneło duchem mistrza. Na ułamek chwili. Jego serce zaczęło bić inaczej. W jednej części sekundy odczuł coś nowego. Zrozumiał, że serce Sally jest zajęte. I jego wnętrze odnalazło natychmiast podmiot. Zanim odpowiedział Sally spojrzał na Rebekę. I zrozumiał. To samo co odczuł Gabriel. Mimo, że nie posiadał żadnych darów. Odczuł, zrozumiał i ukrył to gdzieś głęboko. Tak szybko, że jego rozum nie zdąrzył tego pojąć. Czy mógł zatem zrozumieć?  
     Istnieją dwa rodzaje myśli i dwa rodzaje zrozumienia. Za pierwszym stoi serce, za drugim mózg. A Shingo odczuł i zrozumiał właśnie sercem
― Proszę, wybacz  ― rzekła Sally.
― Wstań Sally-san. Nie trzeba...
     Wszystko minęło. Czas zaczął płynąć znowu. Usłyszeli głos Franka.
― Czy to przymus? Nie za bardzo mam przekonanie czy chce tego ― powiedział Frank.
Sally już miała mu powiedzieć co zwykle, ale z jej ust wyszło co innego.
― Frank, jesteś wolnym człowiekiem. Nie obawiaj się. Będziesz dla mnie tym kim jesteś.
Shingo usłyszał i również pojął. Również sercem. Dlatego od razu wiedział jakiego rodzaju uczucie ma Sally do swojego przyjaciela.
― Jutro 6000, sierżant Clarksen ― odrzekł spokojnie shinobi.  
― Tak jest mistrzu. Mogę o coś zapytać?
― Pytaj.
― Jeśli ci nie sprawi różnicy mistrzu, tytułuj mnie, Sally-san.
― Dobrze, Sally-san. Szósta rano. Nie toleruję spóźnień.  
― Tak jest Kyoshi.
Shingo spojrzał na Gabriela. A on tylko rozszerzył oczy i rozłożył ręce.
― To ja będę szefem kuchni ― powiedziała Rebeka.
― Mamusiu, mistrz lubi japońskie potrawy.
― Zobaczę na necie. Dam radę.  
― Tu nie ma internetu. Poza tym na razie nie korzystajcie, nawet jakby był zasięg ― powiedziała Aya.
― Gabriel, czekałam na ciebie siedem lat. Wróć w jednym kawałku, kochanie ― rzekła wzruszona matka chłopaka.
― I ja też proszę o to samo ― szepnęła Noemi.
― Wrócimy ― powiedziała Aya.

Następnego ranka Gabriel i Aya wyruszyli łodzią, jeszcze przed świtem.  
                                                                
     Noemi nie mogła zasnąć. Serce zaakceptowało wszystko w jednej chwili, ale umysł próbował walczyć. Robił wszystko, żeby zakłucić harmonię i spokój w ciele piegowatej dziewczyny.  
Bezskutecznie. Rozbijał się za każdym razem o jedno zdanie, które powiedziała jej Aya-Kasumi, zaraz przed spaniem. Aya nie omieszkała podzielić się tym co Gabi powiedział jej na początku ich znajomości. O motylu i róży. Do walki z umysłem, pomagało jej inne zdanie jej Gabi, kiedy opowiadał jej o ospreyach.
Noemi kochała Gabriela niezmienną miłością.  
       Czy miała do niego zaufanie? Całkowite. Czy spodziewałaby się, że jej przyjaciel zmieni uczucie do niej? Nigdy. Co prawda zastała sytuację. I każda inna dziewczyna postąpiłaby inaczej. W każdej zakwitłoby natychmiast ziarno zazdrości. Nie w niej. Noemi KOCHAŁA Gabriela prawdziwą miłością.  
      Ktoś to uszanował. Ktoś kto nigdy nie zmienia zdania. Trwa i jest wszechmocny.
Zanim sen ukoił pierwszy raz od dawna, jej uradowane jestestwo, poczuła jeszcze coś. Musiała to odczuć. Inaczej ta druga osoba, byłaby rywalem. To stało się bez żadnych realnych podstaw. I było dla niej zupełnie nowe. Pokochała Aya.  
      Czy pokochała ją tylko dlatego, że czarnowłosa japonka kochała jej Gabi?. Nie. Powód miała inny. Nie mogłaby tego nawet nazwać powodem. To wszystko się łączyło w jedną doskonałość. Noemi była identyczna pod względem ducha jak Aya-Kasumi. Gabriel odkrył to natychmiast dzięki swojemu darowi.  
       W przypadku Noemi stało się to z innego powodu. Gabriel był jej miłością. Jego miłość, stanowiła jej część. Ale ta miłość obejmowała również Aya. Dlatego serce Noemi nie mogło postąpić inaczej. Gdyby nie pokochało Aya, brakowałoby pełni i jedni. I wzajemna miłość też byłaby, niepełna. A to nie mogło tak istnieć. Noemi nawet przez jedną chwilę nie musiała się zastanawiałać w swoim sercu czy córka wielkiego shinobi ją miłuje. Miała co do tego całkowitą pewność.  
       Zanim zamknęła oczy, ostatni obłoczek niepewności rozwiał się bezpowrotnie. Wiedziała, że jej miłość wróci. To nie było przeczucie. Miał pewność, że jej fizyczne oczy zobacza wkrótce oba umiłowane ciała.  
Czy rozgraniczała te dwie miłości? Nie. Dla jej serca czas nie istniał. W głowie trwało prześwidczenie, że Gabriela pokochała wcześniej. W sercu odczuwała, że to trwało zawsze.  
                                                              
                                             Operacja ,,Gwiazda śmierci”
      
     Czym jest komputer? Maszyną. Nie jest źródłem informacji. Jest, o ile te informacje tam wpłyną. Dlaczego elektronika wykorzystywana jest prawie wszędzie?
Ponieważ czas na rozwiązanie problemu, jest istotny. Ludzkość dąży do tego, żeby rozwiązać problemy jak najszybciej. Po to aby mieć czas na rozwiązywanie innych problemów. Komplentny nonsens. Ludzie nie widzą, że mają coraz mniej czasu na życie. Dotyczy to i inych spraw. Pieniądzy. Trzeba je mieć, żeby zapłacić. Żeby je zdobyć trzeba pracować.  
Żeby pracować, trzeba dojechać do pracy. Żeby dojechać, trzeba mieć samochód. No można dojść, dojechać autobusem czy innym środkiem lokomocji. A żeby mieć samochód, trzeba go kupić za pieniądze. I koło się zamyka. Ale dla uproszczenia, przykład jest dobry. Ktoś, gdzieś zrobił błąd. I ten błąd jest powielany. Przez miliony. Miliardy.  
     Kiedy Gabriel się urodził, nie wiedział jeszcze wszystkiego. Może wiedział, tylko nie wiedział, że wie. Kiedy Shingo go uratował, powiedział twarde słowa o ojcu.  Ale z biegiem czasu zrozumiał, że Greg wszedł na dobrą drogę. Tylko przedwczesna śmierć nie pozwoliła mu doprowadzić jego poprawy do końca. Greg miał nadzieję, lub pewność, że Gabriel to zakończy.  
    Greg Koerg wyprzedził epokę jako naukowiec i geniusz. Jako człowiek... No cóż. Był człowiekiem i popełnił błąd. Czy Greg wierzył w Boga? Oczywiście. Nie był religijny, co nie znaczyło, że był gorszy niż człowiek, który modlił się codziennie do Stwórcy po kilka godzin dziennie.
    
Gabriel wsiadł do samolotu razem z Aya. Oczywiście nie siedzieli obok siebie. Musiał znowu się ucharakteryzować. Nieco inaczej niż poprzednio. Shingo miał kilkadziesiąt czystych paszportów. Kwestia danych i zdjęcia nie była trudna. Aya mogła wiedzieć prawie wszystko o wszystkich. Tych, którzy istnieli w sieci.
    Teraz lecieli do Nowego Yorku. Tam Aya miała karabin. Oczywiście nie wiozła go tam i z powrotem. Czekał. Na wypadek gdyby plan A się nie powiódł. To była obcja. Ich plan był inny. Trochę ryzykowny. Ale Gabriel przekonał ją i jej ojca, że się powiedzie.                                                                                                                                               Cudowne pendrivy, zrobiły swoje. Ale Gabriel miał coś, co przekraczało wszelkie porównania. Serce z serduszka. Greg wpasował tam dużo urządzeń. Miał możliwości, ponieważ jako pierwszy, dotknął piko technologi. Poza tym, w tej miniaturze znajdowały się dwie super istotne maszyny. Komputer kwantowy i wzmacniacz laserowy. Gabriel liczył, że dzięki jego staraniom, NASA wystrzeli satelitę. Uzbrojoną w laser. Z jego sercem z serduszka. Greg poznał technologię pozyskiwania energi z zewnątrz. Czy Gabriel zamierzał się tym podzielić ze światem? Nie. Wiedział, że świat nie jest na to jeszcze gotowy. A ci co nim rządzą?  
W wolnych chwilach czytał informacje. Tam w domku pod górą Asahi. Zabezpieczenia zbudowane przez Aya były prawie doskonałe. Ona mogła wejść praktycznie wszędzie, a jej nikt nie mógł znaleźć. Zmieniała adresatów średnio co 15 sekund. Ponieważ nie zajmowała się narkotykami, pornografią dziecięcą, ani nie kradła pieniedzy, wiedziała, że nikt jej nie namierzy. Ktoś coś wiedział, ale informacje się same mieszały i nawet jeśliby ktoś chciał wiedzieć, czego szukała, nigdyby nie doszedł.  
Gabriel wiedział, że ma stać się przynętą. Dzięki jego staraniom cała genialna piko technologia miała być wystrzelone na orbitę. Nie miał środków. Więc musiał wykorzystać środki innych. Czy w obecnej chwili już czymś dysponował? Tak.  
      W systemie informacji, wszystkie informacje są w sieci. Dojście do nich ma ten, kto potrafi otworzyć zabezpieczenia. A to umiała Aya. Nigdy o sobie tak nie myślała, a może nawet nie zdawała sobie sprawy, ze jako haker była daleko przed innymi. Gdyby teoretycznie pomnożyć umiejętności hakerskie dwóch pozostałych z listy to i tak Aya byłaby dalej. Miała pod lupą CIA, a w związku z tym FBI i ministerstwo obrony. Nie interesowały ją zbytnio siły morskie i lotnictwo ani wojska lądowe. Tylko siły kosmiczne.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i miłosne, użył 2953 słów i 17417 znaków.

1 komentarz

 
  • Iga21

    Czytam to opowiadanie. Dobrze się toczy no i nadzieja jest, że wszystko skończy się jak w bajce. A mianowicie, że wszystko się skończy dobrze. I będą żyli długo i szczęśliwie 😃
    Oby im się udało 😃

  • AlexAthame

    @Iga21 Nadzieja jest zawsze.Ja przeważnie mam dobre zakończenia.Szkoda, że nie czytałaś poprzednich opowiadanek . Pewnie by Ci się podobały.Z kryminalnych Over The Edge, Operacja Czarny świt i może Sztorm serca. To ostatnie kończy się tak sobie.I chyba jest więcej obyczajowo - miłosne niz kryminalne.