Deszcz cz 4

Część ma elementy dla dorosłych...


- Nic im nie zrobiłeś? - zapytała z troską.
- Oberwali trochę od mojego zaufanego, ale nakazałem puścić ich wolno. Wszystko jest dobrze.
  Zobaczyłem, że napięcie w jej środku zelżało.
- Chciałabym żebyś to zostawił.
- Wiem kochanie. Zrobię to.  
  Przytuliłem ją i pocałowałem delikatnie w usta. Rzuciłem okiem na zegar. Dochodziła dziewiąta.
- Zaraz Ahmed przyjedzie.  
- Tak.
  Chwilę potem Chloe i Aisha zeszły z piętra. Aisha miała na twarzy burkę. Posiadała urodę typowej arabki z północnej Afryki. Wyższa o pół głowy od naszej córki. Smukła jak łania, a przy tym mocno, powiedziałbym, atletycznie zbudowana. Z pewnością dałbym jej dużo więcej lat, gdybym nie wiedział, że ma tylko piętnaście. Kiedy widziałem jej buzię, bo w tej chwili ją zasłoniła, musiałem uznać, że jest bardzo ładną dziewczyną. Ciemna karnacja, ciemna oprawa oczu, czarne proste włosy, sięgające do połowy pleców, kiedy miała je rozpuszczone. Teraz ubrana w prostą sukienkę, w ciemnobordowym kolorze z prostym wzorem, a pod nią miała czarne spodnie. Spojrzałem na nią, a ona odgadła moje pytanie.
- Tata jest bardzo religijny. Wiem, że go oszukuję, ale jeszcze nie jest gotowy bym mu powiedziała prawdę.  
  Pomyślałem o tym co powiedział mi Remi odnośnie jej i mojej córki. Sądziałem, że chodziło jej w tej wypowiedzi o zasłanianie twarzy, ale pewności nie miałem.  
Chwilę potem zadzwoniła jej komórka.  
- Tak tato. Jestem gotowa.  
  Popatrzyła na nas.
- Bardzo dzięuję. Tata będzie za pięć minut.
- Dobrze, Aisho - rzekłem - jesteś zawsze miło widziana w naszych progach.  
  Uśmiechnęła się.
- Jakie tata ma auto? Nadal Mercedesa? - zapytałem.
- Tak, czarne S 550.
- Dobrze, dziękuję.  
  Poszedłem do mojego pokoju i zadzwoniłem do ochrony. Hajze podał mi w wiadomościach numery komórek i imiona tych co nas będą pilnowali. Wybrałem Petera.
- Tu Euri. Wpuście czarne S 550, to ojciec przyjaciółki, mojej córki.
- Jasne, szefie. Właśnie jedzie.
  Odłączyłem się. Po dwóch minutach usłyszeliśmy dzwonek u drzwi. Otworzyłem. Ojciec Aishy wyglądał jak typowy Arab. O oliwkowej cerze i czarnych wąsach. Mierzył pewnie sześć stóp, czyli o cal więcej niż ja.
- Proszę do środka, panie Ahmedzie.
- Dziękuję - rzucił okiem na córkę.
  Dziewczyna przytuliła Chloe i skinęła głową w kierunku Diany.
- Jeszcze raz dziękuję za wszystko. - powiedziała wyraźnie.
  I wówczas Ahmed powiedział coś, co mocno mnie poruszyło.
- Córko, nie musisz udawać. Wiem, że zakładasz burkę tylko dla mnie. Nie rób tego. Religia jest wyborem, a nie przymusem. Tu jest inna ziemia. Bądź zgodna ze swoim sumieniem. Kocham cię i akceptuje twoje wybory. Masz piętnaście lat, ale jesteś już dorosła.
  Zobaczyłem, że dziewczyna powstrzymała łzy. Zdjęła owalkę, podeszła do ojca i przytuliła go mocno.
- Dziękuję tato. Ja też cię kocham.
  Skinęli do nas i wyszli. Chloe patrzyła na mnie wyczekująco. Spojrzałem na Dianę, a potem na córkę.
- Oczywiście, że też cię kocham i również akceptuje twój wybór.
  Podbiegła do mnie i objęła mnie mocno.  
- Dziękuję tatusiu - szepnęła - ale nie wiesz wszystkiego - dodała bardzo cicho.
- Odprowadzę cię do twojego pokoju, mogę?  
- Jasne.  
Spojrzałem na żonę.
- To potrwa minutkę... no może pięć.
- Jasne kochanie - odrzekła Diana.
  Weszliśmy z córką po schodach i po niespełna minucie byliśmy w jej pokoju.
- Czego nie wiem, kochanie?
  Chloe mogła uchodzić za bardzo ładną. Każda corka jest dla ojca najpiękniejsze, z drugiej strony właśnie on nie powinien dostrzegać w niej kobiety, przynajmniej w jednym sensie. Miała ciemne włosy po matce i po mnie. Co niespotykane u brunetek, natura obdarzyła ją niebieskimi oczami. Zarówno ja jak i Diana i Remi, mieliśmy brązowe. Do tej pory urosła do prawie stosześćdziesięciu centymetrów wzrostu i ważyła pewnie prawie pięćdziesiąt kilogramów.  
  Dostrzegłem jej zatroskaną minę.
- Nie wiem jak to przyjmiesz. Aisha jest mi droga.
- Dostrzegłem, powiedz wprost.
  Nie postawiłem zupełnie uczciwie, przecież znałem prawdę, bo Remi nie kłamał.  
- To moja dziewczyna.
  Kiwnąłem głową.
- Rozumiem.
  Uśmiechnęła się. Przyjęła moją odpowiedź gładko, nie dostrzegłem zaskoczenia na jej licu, tylko rozluźnienie.
- Aisha jest tą druga stroną, jeżeli tak można powiedzieć, czyli raczej jest moim chłopakiem. Skoro już mamy to za sobą, powiem ci, że tylko się całujemy.
- Nie musisz o tym mówić. Czy to poważne?
- Bardzo. Tylko nie wiem jak to Ahmed przyjmie. Aisha obawia się, że ją zabije.
  Otworzyłem ramiona. Wsunęła się w nie i położyła głowę na moim barku.  
- On to właśnie powiedział, że akceptuje. Nie miał na myśli burki.
- Sądzisz? - popatrzyła na mnie swoimi wielkimi oczami.
- Tak, kochanie.
- To byłoby miło. Nie jestem typem fizycznym, rozumiesz...  
- Kochanie, nie musisz mi tego mówić - powtórzyłem. Mama wie?
- Tak, powiedziałam jej, a Remi się domyślił. Zobaczył nas pół roku temu jak się całowałyśmy.
- Rozumiem.  
  Popatrzyłem na nią i zapytałem o co nie pewnie nie powinienem.
- Całowałaś się kiedyś z chłopcem?
  Ale ona nie przyjęła mojego pytania, jako niewłaściwego.
- Nigdy. Może nie spotkałam właściwego. Szczerze mówiąc, jest tylko jeden, z którym bym chciała, ale jest zajęty.
  Popatrzyłem na nia zdziwiony.
- To już nie rozumiem.
   Uśmiechnęła się i rzekła.
- Trochę żartowałam, a trochę mówiłam poważnie.  
   Patrzyła i jakby chciała i coś przekazać, ale nic do mnie nie docierało, być może jej twarz znajdowała się zbyt blisko mojej.
- Nadal nie rozumiem.
  Odchyliła twarz i spojrzała na mnie.
- Zajmujesz się bardzo złymi rzeczami, ale w środku jesteś inny. Tylko jeszcze nie wiesz, że taki jesteś. A nie rozumiesz, bo jesteś małym głuptaskiem.
- Co ty pleciesz, kochanie?
- Nie powiem ci, skoro się nie domyślasz.
  Popatrzyła na mnie tak jak... Diana. I wówczas pojąłem. Oczywiście doznałem lekkiego szoku. Ale nie mogłem się mylić.
- Masz na myśli MNIE?
- Czyli rozumiesz. Nie jestem perwersyjna,  jesteś dla mnie ideałem mężczyzny.  
- Czyli może jednak nie preferujesz kobiet. - podjąłem odważną dyskusję bez najmniejszego zaskoczenia, czy zdziwienia.
  Mimo pewnych komplikacji, to miało sens. Ojciec powinien być wzorem mężczyzny dla córki, jakkolwiek nie  obiektem westchnień w kwesti cielesnej.
- Nie tatusiu. Nie interesują mnie kobiety, ja wybrałam Aishe, i to jest na życie. Ale to co powiedziałam przed chwilą, jest prawdą.
  Popatrzyłem na nią.
- Ja kocham Dianę, a ty jesteś moją córką. A ojciec nigdy nie powinien całować się z córką, nawet jeżeli jest dla niej ideałem mężczyzny.
  To zabrzmiało bardzo poważnie i miałem pewność, że Chloe o tym wiedziała.  
  Lecz ona tylko spojrzała na mnie i ...wtopiła usta w moje.  
  To stało się tak szybko! Pierwsza chwila była zaskoczeniem. W następnej poczułem jej język. To było rozkoszne. Zanim sumienie się odezwało, minęły może dwie minuty. Oderwałem twarz od jej buzi. Chciałem jej coś powiedzieć ostro, ale była taka rozprowmieniona i chyba... szczęśliwa.
- Całuję lepiej niż mama?
   Żadnego ,,przepraszam", czy ,,nie powinnam". Fakt, nie dostrzegłem zadowolenia, tylko radość spełnienia.  
   Byłem bardzo zaskoczony i jednocześnie nie miałem siły by jej cokolwiek powiedzieć. Przed chwilą zrobiłem coś o co bym się sam nie podejrzewał. I jeszcze mi było miło. Niemożliwe! I to pytanie. I właściwie tylko to jedno, nie za bardzo mi się podobało. Czy dla niej ten pocałunek  
miał być również sprawdzeniem jej kobiecości?
- Diana jest moją żoną. I całowanie się z nią, jest naturalne. Jak wiesz, nigdy nie robimy tego przy was. Co ma znaczyć to pytanie?
- Nie gniewaj się. Chciałam i wiedziałam, że namowy i prośby nic nie dadzą. Dlatego niejako skradłam ci ten pocałunek. Proszę odpowiedz mi na pytanie.
  Pewnie miałem słabość do niej. Nie potrafiłem na nią nakrzyczeć. W zasadzie nie to, że zrobia to ze mną, mnie osłabiło, ale fakt, że było mi miło.  
- Inaczej. Nie możemy robić tego więcej - szepnąłem całkiem rozbity.    
  Patrzyła na mnie. Żadnego wstydu, żalu. Zamiast tego radość i satysfakcja. I jeszcze te pytanie!
- Co pomyślałeś?
  Cholera, w co ona pogrywa? A może i nie... Robiła wrażenie bardzo poważnej, mimo, że jej mina wskazywała, że jest usatysfakcjonowana. Pogubiłem się, bo faktycznie coś pomyślałem i to już stanowiło solidny problem.  
- Nie mogę powiedzieć. - próbowałem oddalić objawnie prawdy, a chyba do tego dążyła i może nawet z tego powodu miała taką rozpromienioną i szczęśliwą minę.
- Ja wiem co pomyślałeś. Powiedz.
- Skoro wiesz, to ty powiedz.
  Nie czekała sekundy.
- Było ci miło, mimo że jestem twoją córką.
  Poczułem się dziwnie.
- Muszę już iść. Miłej nocy. - dalsza dyskusja tylko by pogorszyła i tak bardzo trudną sytuację.
  Posmutniała.  
- Jesteś zły?
- Nie, kochanie. Wszystko dobrze.
  Pocałowałem ją delikatnie w policzk, żeby wiedziała, że się na nią nie gniewam.
  Cóż, stało się. Nie chciałem jej dołować ani siebie. Postanowiłem od razu powiedzieć o tym żonie.
  Zobaczyłem jej uśmiech. Już naturalny i ciepły.  
- Życzę ci również dobrej nocy. Dziękuję.
  Oczywiście te dziękuję mogło dotyczyć wielu spraw. Za to, że nie jestem zły, że jej życzę dobrej nocy. Jakkolwiem miałem przekonanie, że dziękuje mi za coś innego.  
  Po chwili schodziłem na dół. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Modliłem się w duch, żeby Diana nie wyczuła co miało miejsce.  
Co za dzień, przeszła mi następna myśl.  
  Zanim doszedłem do salonu, gdzie siedziała żona, pomyślałem jeszcze raz o córce. Winiłem się za to wszystko. Zbyt mało poświęcałem im czasu. Ale i tak nie rozumiałem. Nie interesują ją chłopcy, jest blisko z Aishą, a jednocześnie chciała mnie pocałować. Chciała i zrobiła to!
  Moja młodość wyglądała inaczej. Ojciec również nie miał dla mnie czasu, lecz pamiętałem tylko jego zimno i oschłość. Matka? Nie otrzymałem od niej uczucia. Cicha, posłuszna mężowi. Bała się powiedzieć swoje imię przy moim ojcu. Być może obawiała się go, ale chyba nie zabroniłby jej dać mi odrobiny uczucia!  
  Musiałem skończyć ten gangsterski interes. Nie chciałem, żeby Remi i Chloe pamiętali mnie podobnie jak ja swojego ojca.  
  
Diana siedziała na skórzanej kanapie. Wyglądała dobrze, musiałem przyznać, że mam piękną żonę. Czarne włosy spadały na jej plecy. Dostrzegła mnie. Posłała krótki uśmiech. Miała na sobie sukienkę z zielonego jedwabiu, podkreślającą jej zgrabną sylwetkę.
- Porozmawiałeś z Chloe?
- Tak, skarbie.  
  Patrzyła na mnie jakby czegoś się domyślała. Oczywiście nie chciałem niczego ukrywać, ale też nie mogłem o tym mówić w salonie.
- Idziemy do sypialni?
  Otworzyła szerzej oczy.  
- Jasne, kochnie. Wezmę najpierw krótki prysznic.
- Jeżeli musisz...
- Spojrzała znowu.
- Nie muszę. - poczułem delikatny i miły prąd w dole pleców.  
  Wstałem i podałem jej dłoń.
  Ujęła ją i wstała. Poszliśmy do naszej sypialni.  
Znajdowła się na tym samym poziomie, co salon.  
  Na górze tylko dzieci miały swoje pokoje i łazienki. Poza tym mieliśmy tam jeszcze dwa pokoje. Dużą garderobę i pokój na różne sprzęty. Tam właśnie, w ścianie, ukryte za półką, znajdowało się wejście do specjalnego pokoju z bronią. Na wszelki wypadek trzymłem tam niezły arsenał.  
  Na parterze posiadaliśmy dwie łazienki, pracownię, kuchnię i salon.  
  W sypialni stało duże łoże, dwie szafki nocne i Diany miejsce, do poprawy wyglądu z dużym, kryształowym lustrem.  
  Nigdy nie używała mocnego makijażu, czasami tylko lekkiego, gdy wychodziliśmy na party.
- To zabrzmiało tajemniczo z tą sypialnią. Wiem, że coś zaplanowaliśmy, ale wyczułam w tym stwierdzeniu, jeszcze coś - zaczęła.
- Tak. Prawdę mówiąc coś się stało, a nie chciałem mówić o tym w salonie. Remi może jest już w łóżku, ale i tak dzieci mogłyby usłyszeć.
  Patrzyła mi w oczy i nadal trzymała moją dłoń.
- Nie musisz mi mówić, jeżeli nie chcesz.  
  Czy ona coś odczuwała? Jeżeli tak, to nie mogłem wyobrazić sobie lepszej i bardziej wyrozumiałej żony.
- Właśnie chcę ci to powiedzieć. Potrzebuję mieć to jak najszybciej za sobą, tylko nie wiem jak zareagujesz. Kiedy ci powiem, zrozumiesz. Gdybym nie powiedział, byłoby to dużym błędem i źle o mnie świadczyło.
- Czy to dotyczy Chloe? - dostrzegłem zagadkowy uśmiech na jej pięknej twarzy.
- W rzeczy samej. Jesteś z nią bliżej i częściej, dziwię się że ci nie powiedziała.
  Położyła mi drugą dłoń na pierwszej i spojrzała głębiej w oczy.
- Oczywiście, że mi powiedziała.  
- Och! Czyli wiesz?
- Tak. Nie wiem dlaczego tak jest. Wychowaliśmy ich dobrze i właściwie. Może odrobinkę im brakowało ciebie.
- Powiedziała, że to poważne, ale nie fizyczne. Że tylko się całowały.
- Ma do ciebie zaufanie, skoro to powiedziała.
- Tak, to dobrze. Ale jest coś jeszcze i właśnie o tym muszę ci powiedzieć. Nigdy nie jesteś na mnie o nic zła, ale i tak nie wiem jak to teraz przyjmiesz.
- Powiedz, głowy ci nie urwę.
- Zapytałem, może niepotrzebnie, czy całowała się kiedyś z chłopcem. I wówczas od razu powiedziała, że nie, po czym dodała iż jest tylko jeden z którym by chciała, ale on jest zajęty. To dziwna odpowiedź osoby, która preferuje tę samą płeć.
- Poczekaj. Może źle zrozumiałeś. Chloe jest blisko z Aishą. Tylko z Aishą. Ona nie jest lesbijką.
- Nie bardzo to obejmuję, ale być może masz rację. Okazało się, że tym kimś zajętym, jestem ja.
  Diana nadal miała subtelny uśmiech na twarzy.
- Pocałowałeś ją?
- Raczej ona mnie - patrzyłem w jej oczy i oczekiwałem reakcji.
  Ale takowa nie nastąpiła.
- Jesteś uczciwy i z pewnością nie perwersyjny. Robisz być może złe rzeczy, ale nie mogę tego zmienić. Chciałabym tylko, żebyś zostawił to co robisz.
- Zrobię to, ale o to teraz, nie jesteś zła?
- Nie. Chloe jest bardzo dziwna. Jeżeli chcesz wiedzieć, pocałowała się ze mna również, jakieś trzy tygodnie temu.  
- Och! Czy zrobiła to z zaskoczenia, bo ze mną właśnie tak się to stało?  
- Byłam trochę zaszokowana, bo mnie o to poprosiła. Oczywiście już wiedziałam wcześniej o niej i Chloe. Stałam z nią blisko i myślałam, czy powinnam. W końcu się zgodziłam. Jesteś bardziej prawy ode mnie, bo o tym powiedziałeś.
- Ale nie było między wami nic więcej?
  Diana spojrzała na mnie nieco zaskoczona, ale nadal bez złości.
- Euri, zwariowaeś! To moja córka!  
   Rozchmurzyła się.
- Poza tym, tylko ciebie pragnę - szepnęła.
   Uznałem swoją głupotę, a jej mądrość. Chciałem szybko uciec z tego tematu, ale nie mogłem tak od razu.
- A wiesz kto mi powiedział o tym, że one nie są zwykłymi przyjaciółkami? Remi.
- Remi jest bardzo mądry, ale więcej obawiam się o niego, niż o Chloe. Hajze ma na niego mocny wpływ i nie bardzo mi się to podoba.  
- I ja to odkryłem. Dzisiaj zrozumiałem, że chyba nie znam tak dobrze mojego brata, jak sądziłem.
- Czyli wszystko jest w porządku z Chloe?
- Tak.
  Nie zamierzałem opowiadać Dianie całej konwersacji, szczególnie jak ten pocałunek odebrałem. Ona nie drążyła, więc uznałem, że lepiej o tym nie mówić. W końcu ja też jej nie pytałem czy odczuła przyjemność, kiedy się pocałowały.  
  Wolałbym, żeby to wcale nie miało miejsca, ale już się stało...  
Uznałem, że mogłę zacząć nawiązywać do tego, co miało być miedzy nią, a mną. Zaistniała sytuacja niczego nie popsuła, więcej, widziałem w jej oczach lekkie pożądanie.
- To co będziemy robić? - wyręczyła mnie i to całkowicie.
- A co byś chciała?
- Jestem posłuszną żoną i słucham ciebie.
  To stwierdzenie podziałało na mnie jak otwarcie szampana. Nie mogłem dłużej wzlekać. Przyciągnąłem ją do siebie i zaczęliśmy się namiętnie całować.  
- Chcesz mnie, Euri ?- szepnęła.
- Jak cholera - mruknąłem.
- To się dobrze składa, bo ja też tego chcę z tobą. Ile to minęło czasu? Trzy, prawie cztery miesiące.
- Postaram się ci wynagrodzić ten czas oczekiwania.
- A czy ja też mogę się starać? - zapytała miło.
- Zawsze.  
  Diana wstała z kanapy i stanęła przede mną. Ująłem dół jej sukienki i zdjąłem ją przez głowę. Została w bieliźnie. Białej z siateczki, która nie ukrywała zbyt wiele.
- Jesteś taka piękna, kochanie.
- Naprawdę tak uważasz?
  Zamiast odpowiedzieć zacząłem całować jej brzuch i łono, przez koronkowe majteczki.
- Chesz całować moją pusię?
  Nie miałem czasu odpowiadać. Zsunąłem jej dolną część bielizny i spragniony, wtuliłem usta w jej czarne spiralki. Gładziła moje włosy. Zniżyłem twarz i przejechałem językiem po jej wilgotnych płatkach. Jęknęła cicho. Położyłem palce i dłonie, na jej jędrnej pupce, kciukami trzymałem jej biodra i popchnąłem ją delikatnie na łóżko, ale rąk nie zabrałem...

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i dramaty, użył 3321 słów i 17297 znaków, zaktualizował 28 cze 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Margerita

    Sądziałem - sadzałem  
    dzięuję - dziękuję  
    corka - córka powinno być  
    kwesti - kwestii  
    zrobia - zrobią  
    objawnie -objawienie  
    policzk - policzek  
    kochnie - kochanie  
    Znajdowła - znajdowała  
    zwariowaeś - zwariowałeś  
    Chesz - chcesz