Królowa Żywiołów - Rozdział 6 - Elin

.
   Niebo coraz bardziej jaśniało. Pierwsze promienie słońca wyłaniały się zza drzew, oświetlając mury Kaledortkamp.
   Główną drogą prowadzącą do zamku szła czarnowłosa dziewczyna, która wracała z porannego spaceru. Zawsze kiedy na niego spoglądała, była smutna. Nie potrafiła stłumić tego uczucia przez żal, jaki czuła do ludzi, którzy w nim mieszkali. W końcu to oni są odpowiedzialni za to, co wydarzyło się w przeszłości i za to, co może ją spotkać każdego następnego dnia.
   Dochodząc do domu, zaczęła szukać klucza. Wsunęła go w otwór, chcąc przekręcić, lecz nie mogła tego zrobić, gdyż drzwi były już otwarte. Kiedy to zrozumiała, jej serce zaczęło mocniej bić.  
   Nacisnęła klamkę, powoli uchylając drzwi. Gdy znalazła się w środku, ujrzała dwóch stojących mężczyzn. Była przerażona, czego nie chciała dać po sobie poznać.
   – Kim jesteście? – krzyknęła, zbliżając się.
   W tym czasie mężczyźni odsunęli się, odsłaniając dalszą część pokoju. Na kanapie w środkowej części pomieszczenia siedział zniecierpliwiony i jednocześnie rozbawiony Amiryan.
   – No nareszcie się zjawiłaś – powiedział donośnym głosem, machając do swoich towarzyszy, aby odeszli. – Chyba cię zaskoczyłem. Żałuj, że nie widziałaś swojej miny, kiedy mnie zobaczyłaś.
   Przestraszona zaistniałą sytuacją Elin z wściekłością rzuciła się na Amiryana.
   – Po co tu przyszedłeś? – zapytała. – Czego znowu ode mnie chcesz?
   Amiryan wstał, uciszając dziewczynę.
   – Powinnaś się cieszyć, że postanowiłem cię odwiedzić – powiedział, przechadzając się po pokoju. – W końcu jesteś moją siostrą. Chcę dla ciebie jak najlepiej.
   – Nic dla mnie nie znaczysz – odpowiedziała. – Daj mi spokój.
   – Tylko dlatego, że mamy inne matki? – zapytał mężczyzna.
   – Nie będę nazywać bratem osoby, która cały czas mnie wykorzystuje – powiedziała. – Przypominasz sobie o mnie, wtedy kiedy muszę coś dla ciebie zrobić.
   – Skoro wiesz lepiej, nie będę się z tobą sprzeczać – odpowiedział. – I tak nie mam teraz na to czasu.  
   Amiryan z powrotem usiadł na kanapie. Skupiony błądził w myślach, aż w końcu przemówił.
   – Jak już wspomniałaś o tym, że zawsze musisz coś dla mnie robić to od razu ci powiem, że mam dla ciebie kolejne zadanie do wykonania.
   – Zapomnij o tym – gwałtownie odpowiedziała. – Nie zrobię już niczego więcej. Daj mi spokój!
   – Nie musisz próbować odmawiać. Dobrze o tym wiesz – odparł zawzięcie.  
   – Dlaczego to robisz? – zapytała zirytowana. – Masz całą armię ludzi gotowych zrobić wszystko, o co ich tylko poprosisz. Po co wybierasz mnie?
   – Na pewno nie dlatego, że ci ufam – odpowiedział po chwili namysłu. – No nie wiem. Dla zabawy?
   Elin patrzyła na niego smutnym wzrokiem, nie mając już siły na dalszą rozmowę.  
   – Rzeczywiście. Dla ciebie to zabawa – rzekła obojętnie. – Lubisz patrzeć, jak inni cierpią. Myślisz, że okazujesz im łaskę i oferujesz pomoc, a ty po prostu bawisz się ich nieszczęściem.
   Amiryan znudzony użalaniem się siostry chciał jak najszybciej zakończyć spotkanie. Zaczął żałować, że się tu zjawił.
   – Słuchaj uważnie – mówił poważnym głosem. – Chcę, żebyś udała się do wioski powietrza. Myślę, że po mojej ostatniej wizycie może zrobić się ciekawie. Dlatego nie może mnie nic ominąć.
   – I ja mam się tego dowiedzieć? – zapytała zdumiona.  
   – Właśnie tak – odpowiedział. – Wymyśl coś, żeby wtopić się w tłum. Udawaj, że zwiedzasz, sprzedajesz, kupujesz. Wszystko jedno. Nie obchodzi mnie to.  
   – Naprawdę uważasz, że to ma sens? – dodała.
   – Zmienisz otoczenie, pomieszkasz w nowym miejscu – rzekł Amiryan. – Oboje na tym skorzystamy.
   – Nadal nie rozumiem, co ci to da, że będę tam mieszkać – powiedziała Elin. – I dlaczego akurat wioska powietrza?  
   – Zawsze czegoś się dowiesz – odpowiedział. – Obserwuj uważnie mieszkańców, a w szczególności radę. Jeśli będzie trzeba, wkroczysz do akcji, na razie bądź dla wszystkich miła. I przestań się tak dąsać. Wiem, że chciałabyś iść do wioski ognia, ale zapomnij o tym. Aż tak cię obchodzi przeszłość matki?
   – Ufasz mi? – zapytała, zbywając go. – Skąd masz pewność, że przekażę ci wszystko, czego się dowiem. Nie jestem po twojej stronie.  
   – Spokojnie – odpowiedział, śmiejąc się. – Chyba nie myślałaś, że możesz robić, co chcesz. Oczywiście pójdziesz tam sama. Ale zawsze ktoś będzie miał na ciebie oko. Zobaczymy jak się sprawdzisz.  
   – Nie wiem, skąd przychodzą ci takie idiotyczne pomysły jak ten.
   – Przygotuj się – rzekł, nie zwracając uwagi na to, co powiedziała. – Wyruszysz jutro.
   Amiryan wyszedł z domu, nie żegnając się z dziewczyną. Kiedy zamknął za sobą drzwi, Elin poczuła ulgę.  
   Łzy zaczęły same spływać po jej policzkach. Za każdym razem w obecności Amiryana czuła strach. Chociaż byli spokrewnieni, nigdy nie był wobec niej łagodny czy opiekuńczy. Dla niego była zwykłą mieszkanką wioski, która miała być gotowa na jego zawołanie.
   Wiele razy wysyłał ją w podróż po wielu zakątkach Anadefnev, ale nigdy nie kazał jej iść do żadnej z wiosek tak jak tym razem. Po co to robił? Nie miała pojęcia. Wiele razy próbowała stąd uciec, ale bezskutecznie. Zawsze ją odnajdywał.
   Nie mogła nie zgodzić się z bratem, jak zauważył, że wolałaby iść do Alanalev, skąd pochodziła jej rodzicielka. Była małą dziewczynką, kiedy matka umarła. Miała na imię Armina. Elin pamiętała ją całkiem dobrze, ale do tej pory nie była pewna, co spowodowało jej śmierć.
   Ojciec cały czas powtarzał, że to przez chorobę, ale ciężko jej w to uwierzyć. Matka nigdy nie była w słabej kondycji. Zawsze pełna sił, uśmiechnięta, chętna do działania. Dla Elin była to zagadka, której z pewnością nigdy nie uda się rozwiązać. Według niej za tym wszystkim stał ojciec, który pozbył się matki, kiedy nie była mu już potrzebna. Tak samo, jak Amiryan pozbywa się ludzi. Była pewna, że kiedyś przytrafi jej się coś podobnego. Ta myśl dręczy ją podczas każdej zleconej przez brata wędrówki. Czasami zastanawia się jakim cudem udało jej się przeżyć i za jaką cenę musi to robić i znosić Amiryana.
   Uspokojona Elin udała się do swojego pokoju. Spod łóżka wyciągnęła średniej wielkości, drewnianą skrzynię. Otworzyła ją, pospiesznie przeszukując zawartość.
   Kufer skrywał cały jej dorobek. Przede wszystkim miała tu ukryte pamiątki po matce. Dostała go po jej śmierci od kobiety, która je znała i często odwiedzała.
   W skrzyni znajdowało się wiele zapisanych kartek, różnych notatek czy wskazówek, które spisała matka Elin. Dzięki temu mogła dowiedzieć się więcej o jej przeszłości.  
   Znalazła jeden z listów, który opowiadał o życiu matki w jej dawnej wiosce. Opisała w skrócie swoją młodość, małżeństwo z Aronem, a także ich syna Nicolausa.  
   Często myślała na temat swojego drugiego brata. Czy jest podobny do ich matki? Czy wie o istnieniu swojej siostry i czy kiedykolwiek go spotka?
   Nie mogła także sobie wytłumaczyć tego, jakim cudem matka znalazła się w Alandortev skoro miała rodzinę i z tego, co pisała była z nimi szczęśliwa.  
   Z pewnością znalazła się tutaj za sprawą ojca. Kiedy jeszcze żył to on głównie zajmował się władzą. Chociaż Amiryan objął tron, był za młody, żeby sprawnie prowadzić światem. Ale obydwoje mieli ten sam cel. Szerzyć postrach, przywłaszczając sobie prawo do wszystkiego, co było budowane przez ich poprzedników przez wiele lat.
   Dopóki matka żyła mieszkały razem. Swojego ojca widziała kilka razy w roku. Pamiętała, że spotkania zawsze były prowadzone w napiętej atmosferze. Całe szczęście już się to skończyło i obecnie była tylko skazana na Amiryana. Uszczęśliwiał ją fakt, że miała swój sekret, nadzieję na lepsze życie, o którym nie ma pojęcia. Gdzieś w tym świecie jest jej drugi brat, o którym Amiryan nie wie. To była jedna z piękniejszych myśli, jaka mogła jej pomóc przetrwać. Tak naprawdę nie była sama.  
   Od dawna chciała spróbować odnaleźć Nicolausa. Porozmawiać z nim i dowiedzieć się czegoś więcej o przeszłości rodziny. Nie było to możliwe ze względu na Amiryana. Z pewnością dowiedziałby się o wszystkim.  
   Wiele razy wyobrażała sobie moment poznania Nicolausa. Nie był to jednak dobry sposób na stłumienie samotności. Czuła się tylko gorzej. Za każdym razem była rozczarowana i obojętna na myśl, że może się to wydarzyć naprawdę. A nawet jeśli go spotka czy wygra ze strachem przed odrzuceniem i ośmieszeniem się?  Życie w samotności sprawiło, że stała się wrażliwsza i zmierzanie się z czymś nowym i nieznanym sprawiało jej wielką trudność.

LaurenaAlderton

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1578 słów i 9010 znaków.

1 komentarz

 
  • emeryt

    @LaurenaAlderton, dziękuję za ten kolejny odcinek. Jak i poprzednie, również bardzo fajnie go było czytać. Serdecznie pozdrawiam, życząc dużo zdrowia.

  • LaurenaAlderton

    @emeryt Dziękuję :)