Si ku ku si cz.12 ostatnia

Wykończeni tak intensywnym dniem, po szybkim prysznicu poszliśmy spać. Wstaliśmy około południa i niestety dopadł nas kac moralny, nie tylko po wypitym alkoholu, ale przede wszystkim na wspomnienie tych wszystkich bezeceństw, których dopuściliśmy się pod jego wpływem. Rozmowy były jakieś sztywne, z unikaniem kontaktu wzrokowego, wczorajszy luz zniknął bezpowrotnie. Każdego dręczyło sumienie. Aby uniknąć krępujących sytuacji, poszłyśmy z dziewczynami nad jezioro, gdzie grzecznie w kostiumach kąpielowych opalałyśmy się, od czasu do czasu wchodząc do wody dla otrzeźwienia i ochłodzenia nagrzanych ciał. Po około dwóch godzinach dołączył do nas Piotr, przynosząc napoje i kanapki.
- Poleżę tu z wami – zagaił.
- A Karol jeszcze śpi? - zapytałam.
- Nie. Rano poszedł do Franka i do tej pory nie wrócił.
- Mhm… Odwieziesz go do domu, czy przyjechał swoim samochodem?
- Ja muszę was odwieźć. Karol sobie poradzi – ma motocykl.
- Już teraz chcesz nas odstawić?
- Nie, wykorzystajmy ładną pogodę i wróćmy wieczorem.
- Super! Na pewno chcesz wykorzystać tylko pogodę? - zażartowałam zaczepnie.
- Tak. Wystarczy tych szaleństw. Mam nadzieję, że będziecie dyskretne i zachowacie dla siebie to wszystko, co tu się wydarzyło.
- No nie wiem… Może jakbyś mnie popieścił po francusku, byłabym bardziej skłonna do dyskrecji… - prowokowałam, bo znów nabrałam ochoty na seks.
- Tak! Należy nam się! – podchwyciła Monika.
- A ja chciałabym jeszcze raz poczuć tego olbrzyma w sobie – do żądań przyłączyła się Sabinka.
- Niewyżyte smarkule! - skomentował Piotr z udawaną złością, po czym odchylił dół mojego kostiumu i przeciągnął palcami po mięciutkich wargach. Jednym z nich odszukał twardy dzyndzelek u ich zbiegu i okrężnymi ruchami drażnił go przez chwilę. Zaczynało się robić miło, więc złapałam go za czuprynę i pchnęłam jego głowę w kierunku swojej pusi. Chciałam poczuć gorący język wślizgujący się do jej wnetrza, błądzący po wargach i najczulszym punkcie, zapędzający się także niżej, gdzie niezwykle wrażliwe wejście do tylnej norki prosiło się o wilgotną stymulację. Aby ułatwić dostęp do tamtych okolic, uniosłam nogi przytrzymując je rękami pod kolanami. Byłam teraz mocno wypięta, a wujek wiedział czego od niego oczekuję. Najpierw wwiercał się końcowką języka w mniejszą dziurkę, by następnie długim pociągnięciem wzdłuż warg sromowych docierać do łechtaczki, którą okrążywszy kilka razy, próbował chwytać ustami. W drodze powrotnej do rozetki, obejmował wargami moje – te dolne, wsuwając w międzyczasie język głęboko do wilgotnej pochwy. Dyszałam z podniecenia i rozkoszy, ale wujek zaczął jęczeć i sapać. Otworzyłam oczy, żeby zobaczyć co się dzieje – to Monika wcisnęła głowę pomiedzy jego uda i ssała grubego kutasa, doprowadzając Piotra do stanu przedwybuchowego. Sabinka podjarana naszymi amorami, zsunęła górę mojego kostiumu uwalniając piersiątka. Przyssała się do nich, liżąc na zmianę raz jedną, raz drugą, szczypiąc wargami albo ząbkami brodawki, co w połączeniu z pieszczotami wujka doprowadziło mnie do megaorgazmu. Wiłam się jak piskorz, targana spazmami rozkoszy, a oni nie przestawali. Wreszcie opadłam bez sił, przewracając się na bok, odebrałam im możliwość dalszego znęcania się nade mną. Leżałam tak długo, dochodząc do siebie po przeżytej ekstazie.
     Usłyszałam jak wujek szczytuje, wtłaczając swoje nasienie bezpośrednio w usta pieszczacej go Moniki. Odwróciłam się na drugi bok i otworzyłam oczy, aby to zobaczyć. Było pięknie – Monika wysysała z Piotra życiodajne soki, a on zaciskając pośladki tryskał raz za razem w jej usta, drżąc przy tym jak osika. Miał tak zgrabny tyłeczek! Uch! Głowę zadarł do góry, a jego twarz stężała w grymasie rozkoszy. Po chwili szczęścia, opadł obok mnie na plecy i dysząc ciężko usmiechał się błogo. Sabina nie zamierzała mu odpuścić. Dopadła wpółmiękkiego olbrzyma i zacząła go pieścić używając do tego ust i obu rąk. W jednej z nich dzierżyła trzon, który jednocześnie lizała w okolicach grzyba, a drugą pieściła jajka, głaszcząc je lub ściskając. Wujek wyczerpany i porządnie wyssany przez Monikę, początkowo nie reagował stwardnieniem penisa, dopiero gdy paluszki zaczęły krążyć wokół jego rozety, gdy jeden, a po chwili kolejny wdarły się do środka i zaczęły drażnić wewnętrzną, męską łechtaczkę, drgnął i zesztywniał napełniony nową porcją krwi.
     Sabina tylko na to czekała – okraczyła mojego wujka, przykucnęła i jej wilgotna pusia pochłonęła twardego, grubego penisa. Nim na dobre zaczęła na nim podskakiwać, rozochocona Monika usiadła na twarzy Piotra, poszukując swoją cipką jego ust. Gdy je poczuła, zaczęła przesuwać się wargami po nosie, brodzie i wysuniętym, gorącym języku. Leżałam tuż obok, zaspokojona i szczęśliwa, więc zupełnie bez emocji przyglądałam się jak psiapsiółki ujeżdżają mojego wujka. Widok był przepiekny – seks na łonie natury, nad jeziorem, w miejscu jakby nie było publicznym, z dwoma nastolatkami i przystojnym facetem z dużą kuśką, w połączeniu z odgłosami towarzyszącymi ostremu pieprzeniu – wrażenia niezapomniane. Po przyspieszonych oddechach i coraz głośniejszych pojękiwaniach dziewcząt zorientowałam się, że to już długo nie potrwa, że jeszcze kilka ruchów i dojdą. Tak też się stało – najpierw zesztywniała Monika, opadając na twarz Piotra i podduszając go lekko swoją małą dupką, a po chwili stężała Sabina, obejmując Monikę i wtulając w nią podczas orgazmu. Po chwili bezruchu, wujek zaczął walczyć o oddech, więc Monika zeszła z niego, pomagając wstać także Sabinie.  
     Pomyślałam, że skoro Piotr został niezaspokojony, ze sztywnym fiutem, to coś z tym trzeba zrobić. Nic się nie może zmarnować! Korzystając z okazji, położyłam się na nim, całując usta pachnące jeszcze cipką Moniki. Podniecał mnie ten zapach, więc wsunęłam się na twardego, grubego penisa, który wypełnił mnie przecudownie. Nie przestając całować Piotra, bez pośpiechu, zaczęłam zaciskać mięśnie pochwy. Penis wujka odpowiedział systematycznymi drgnięciami. Leżeliśmy tak wtuleni i pozornie w bezruchu, ale w środku się działo! Naprawdę się działo! Na każde moje zaciśnięcie pochwy, Piotr odpowiadał drgnięciem penisa, to było tak podniecające, że soki zalewały moją pusię w niespotykanych ilościach. Od czasu do czasu poruszyłam lekko biodrami, aby dostarczyć innych wrażeń, ale potem wracaliśmy do naszego niespiesznego sposobu dochodzenia do rozkoszy. Wreszcie nadszedł ten moment – przeszła przeze mnie fala ciepła i nieziemskiej przyjemności, podczas której wujek objął mnie mocno przyciskając do swojej klaty. Brakowało mi tchu, ale nie odrywałam swoich ust od jego. Drżałam w jego ramionach, gdy poczułam jak ciało Piotra także tężeje, jego członek staje się jeszcze twardszy niż dotychczas, by wreszcie zacząć pulsować we mnie podczas erupcji towarzyszącej ekstazie. Wow! To było naprawdę coś niesamowitego!
     Jeszcze dłuższą chwilę leżeliśmy bez ruchu, ciesząc się swoim szczęściem, ciepłem  naszych ciał, bliskością i przyspieszonym biciem serc.  
- Kocham cię wujaszku! - wydyszałam w końcu.
- Ja też! I ja! - zawtórowały moje psiapsióły.
- Nie wygłupiajcie się! Wariatki! - zaśmiał się nasz samiec – pora się zbierać, będzie już noc jak dojedziemy, a jutro zdaje się idziecie do szkoły. Ja zresztą też muszę wcześnie wstać do pracy.
     Niechętnie, ale zaczęłyśmy się zbierać. Wróciliśmy do domku, szybko posprzataliśmy, spakowaliśmy swoje rzeczy i mieliśmy już wyjeżdżać, gdy wrócił Karol.
- A gdzieś ty się zapodział? - zapytał Piotr.
- Byłem u sąsiada – zaprzyjaźniliśmy się.
- Z Frankiem?
- A czemu nie? To miły facet. I w łóżku ogier – dodał ze śmiechem.
- Potwierdzam – wtrąciłam się do rozmowy.
- Ja też! I ja! - zawtórowały moje psiapsióły.
- Umówiliśmy się, że będę go częściej odwiedzał – nie mam daleko.
- To super! – bawcie się dobrze – zakończył Piotr i po krótkim pożegnaniu rozjechaliśmy się.
     Gdy dotarliśmy do miasta, było już naprawdę późno. Piotr porozwoził nas do domów i dziękując za piekny weekend jeszcze raz poprosił o dochowanie tajemnicy. Oczywiście obiecałyśmy milczeć jak grób i pożegnałyśmy go. Gdy weszłam do mieszkania, wszędzie były zgaszone swiatła – widocznie mamcia już spała. Weszłam do łazienki gdzie szybko i jak najciszej przeprowadziłam wieczorną toaletę. Wykąpana, odświeżona i pachnąca już miałam iść spać do siebie, ale pomyślałam, że milej będzie się spało, gdy przytulę się do mamusi. Kiedy wróci ojciec, nie będę już miała takiej możliwości. Nie włączając światła weszłam do jej sypialni i delikatnie wsunęłam się pod kołderkę.
     Przytuliłam się do gorącego ciała, ale coś mi się tu nie zgadzało. Pachniało jakoś inaczej, pierś którą chwyciłam też była jakby inna. Dla pewności przesunęłam dłoń z piersi na cipkę i dopiero wtedy mnie olśniło! Widziałam już wcześniej te wystające wargi i ogromną łechtaczkę! To była cipka cioci Poli! Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę mogła jej dotknąć, a tu taka niespodzianka! Widocznie została u mamci na noc. Niestety przebudziła się, kiedy badałam jej ciało. Odwróciła do mnie twarz i w ciemności dostrzegłam uśmiech na jej buzi. Nie potrzebowałam większej zachęty. Zbliżyłam usta do tych uśmiechniętych warg i pocałowałam ciocię delikatnie. Jej dłoń wylądowała na mojej piersi i leciutkimi muśnięciami palców pieściła sutek, powoli twardniejący z podniecenia. Byłam już mocno nakręcona, ale marzyłam teraz tylko o jednym – o ogromnej łechtaczce cioci – chciałam jak najszybciej dotknąć jej ustami, zassać jak małego penisa i lizać tę nietypowej urody cipkę, aż zaleje moje usta podniecającymi soczkami. Położyłam się na Poli, całując jej usta, oczy, potem szyję i cudownie twardniejące piersi. Przy dużych odstających sutkach zatrzymałam się na dłużej, liżąc je i ściskając wargami, ugniatając piersi dłońmi. Zajęta pieszczeniem cioci nie zwróciłam uwagi, że łokciem trąciłam drugie ciało.
- Co tu się dzieje? - wymruczała zaspanym głosem mamcia.
- Nic, nic mamuś. Śpij sobie – wydyszałam.
- Jak to śpij?! - przebudziła się całkiem.
- Muszę wypieścić ciocię! Muszę! Rozumiesz?! Nie wytrzymam jak nie poliżę tej cudnej cipki!
- Ona musi! - potwierdziła ciocia Pola – A potem ja muszę ją wypieścić! Muszę! Rozumiesz?!
- Ja to rozumiem. A co ze mną?
- Obiecuję, że tobą też się zajmę – zadeklarowałam, wracając do lizania boskiego ciała cioci.
- Ja też się przyłączę – obiecała ciocia – ale za chwilę… Ooooch!
     Dopadłam językiem do cudownie wysuniętej łechtaczki. Byłam pod wielkim wrażeniem jej rozmiaru i poręczności. Mojej łechtaczki nie można objąć ustami, bo jest ukryta głęboko pomiędzy wargami i tylko końcówką języka da się ją pieścić. Tę cioci można było ssać jak penisa, lizać, szczypać wargami, paluszkami, ząbkami – możliwości było bez liku. Bawiłam się nią, doprowadzając ciocię w pobliże punktu kulminacyjnego. Gdy spojrzałem w kierunku jej piersi zobaczyłam, że mamcia już się nimi zajęła, chcąc jak najszybciej zaspokoić szwagierkę. Wróciłam do lizania ogolonej cipki, wsuwając jednocześnie dwa palce do jej rozpalonego wnętrza. Co kilka pchnięć wyciągałam je, żeby długimi pociągnieciami języka pieścić całą długość rowka – od samego początku, przez mniejszą dziurkę, wystające wargi, aż do twardej łechtaczki. Bez żadnego ostrzeżenia, Ciocia jęknęła przeciągle i nagle zesztywniała, zaciskając drżące uda na mojej głowie. Jej orgazm trwał dobre pół minuty. Byłam przeszczęśliwa, że mogłam jej sprawić taką przyjemność. Potem przyszła moja kolej, a na koniec zaspokoiłyśmy mamcię. Wreszcie spełnione, zaspokojone i szczęśliwe, zasnęłyśmy wtulone w siebie jak szczeniaczki po karmieniu.

0bi1

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2220 słów i 12444 znaków.

Dodaj komentarz