Mała Mi IV

Carl wskazuje dłonią ciemną, dużą ruderę, której wygląd sprawia, że po moim ciele przebiega nieprzyjemny dreszcz. Jej konstrukcja prosi się o remont, ale uśmiech, który pojawia się na ustach chłopaka pokazuje, że uwielbia to miejsce i ma do niego cholerny sentyment.
-Wiem, nie wygląda zachęcająco, ale klimat po jakimś czasie powinien przypaść ci do gustu - mówi, zerkając na mnie przymrużonymi oczami.  
Chwilę później drzwi rudery kołyszą się, zaczynają skrzypieć a z ciemnego pomieszczenia wychodzi wysoka, szczupła, uśmiechnięta postać. Blondynka podbiega do Carl'a i rzuca się w jego ramiona, jakby ich rozłąka trwała dobrych parę lat. Chłopak wcale nie odwzajemnia uścisku. Jego dłonie wiszą bezwładnie wzdłuż ciała.  
-Przyprowadziłeś nowe kłopoty? - spogląda na mnie obojętnie. Jej uśmiech nagle znika i jedyne, co widzę to chmurę gradową, która unosi się nad jej głową. Ślepy zauważyłby, że nie odpowiada jej moja obecność.
-Chociaż raz bądź miła, Amber. To Rosaline, moja dobra znajoma - wskazuje na mnie, podchodząc bliżej mojego ciała. Wiem, że tym gestem chce mi dodać otuchy, ale wcale nie czuję się lepiej. Nienawiść w oczach dziewczyny rośnie z każdym słowem Carla.
-Jasne. Cześć - mówi przez zaciśnięte zęby, po czym odchodzi wąską uliczką, prowadzącą do gęstego lasu.
-Nie przejmuj się, zawsze reaguje tak na nowych - puszcza oczko, zupełnie nie przejmując się zachowaniem dziewczyny.  
Nie jestem pewna.  
Wydaje się, że Carl nie zauważa czegoś więcej albo chce być ślepy na to, co oczywiste.



W środku wita nas jeszcze trzech znajomych. Wszyscy rzucają w moją stronę zaciekawione spojrzenia, zupełnie różne niż te, które wysyłała w moją stronę Amber. Witają się z Carl'em, po czym machają przyjaźnie w moją stronę.  
Arcady.
Basil.
Jeremy.
W ich towarzystwie nie czuję skrępowania ani nie przeszkadza mi ich zainteresowanie krążące wciąż wokół mnie. Carl rozsiada się wygodnie na popękanej, skórzanej kanapie, rozkładając nogi na wiekowy, drewniany, porysowany stolik.  
-Nie wyglądasz na kogoś, kto lubi takie miejsca - śmieje się Jeremy, kiedy podpieram się ściany, rozglądając się dookoła po ciemnym pomieszczeniu.  
Mała lampka daje niewielkie światło. Zaczyna się ściemniać.  
-Nie lubię, ale wolę być tu, niż tam, gdzie mogłabym teraz być - odpowiadam szybko, nie biorąc pod uwagę, że zaczną się pytania.  
Ach, daj spokój, Rosaline. I tak by pytali, prędzej czy później.  
-Tam, znaczy gdzie? - pyta Arcady, poprawiając swoją czarną, lecącą na ciemne, jak węgiel oczy, grzywkę. Uśmiecham się, choć wspomnienie Ernesta budzi we mnie grozę i zastanawiam się, ile czasu zajmie mu, aż mnie znajdzie i zabije. Wzdycham. Pieprzyć to.
-Idę po piwo. Rosaline, chodź ze mną - Carl podrywa się z kanapy, ciągnąc mnie za ramię nim zdążę coś odpowiedzieć, wytłumaczyć obcym ludziom, że tak naprawdę nie znaczę nic. Jestem tylko marną dziwką.  



Świeże powietrze ostudza moją skórę, która dopiero teraz zaczyna parzyć. Zbyt wiele emocji pragnie wydostać się na zewnątrz.  
-Nie tłumacz się. Możesz powiedzieć tyle, ile chcesz powiedzieć - mówi do mnie, choć jego słowa docierają do mnie, jak zza grubej szyby.  
-Będzie lepiej, jeśli na samym początku dowiedzą się, kim jestem. Jakie to ma znaczenie? Myślisz, że później będzie lepiej? - śmieję się sztucznie, czując, jak pod powiekami szczypią mnie łzy.  
-Oni nie oceniają. Nie wiesz, ile każdy z nich wycierpiał i co robił w przeszłości i czym zajmuje się teraz - jego oczy zaczynają ciemnieć i jestem pewna, że to nie przez mrok, który zaczyna nas otaczać.  
-Co chcesz przez to powiedzieć? - dotykam jego ciemnej kurtki, czując bijący od niego dystans.
-Cierpliwości. Dowiesz się, jeśli zechcą ci zaufać - szepcze, po czym ciągnie mnie za rękę tą samą ścieżką, którą podążała zraniona Amber.  



-Napij się - Basil podchodzi do mnie, podając zimne piwo. Uśmiecham się wdzięcznie. Mam mocną głowę, ale zaczyna brakować mi narkotyków krążących w moim ciele. Czuję głód. Głód, który sprawia, że wszystko dookoła się rozmazuje.
-Zaraz wracam - mówię, gdy chłopak przysiada się do mnie pod odrapaną ścianą. Kiwa głową, szepcząc, że zaczeka. Jego oczy są fioletowe. Soczewki wyglądają, jakby się z nimi urodził.  



Wracam po kilku minutach, dostrzegając w pomieszczeniu dodatkową osobę. Nie potrafię ominąć jej wzrokiem. Jest ładna. Bardzo ładna. Nawet w mglistym świetle lampki, która co chwilę zapala się i gaśnie.
-Wróciła nasza zguba - drwina w jej głosie mi nie umyka. - Chwila na ćpanko? - wybucha śmiechem, ściskając w delikatnej dłoni puszkę po piwie.  
-Nikt nie ocenia - powtarzam, żeby tylko Carl, który siedzi przy drzwiach mógł mnie usłyszeć. Nie patrzę na niego, ale jestem przekonana, że słowa dotarły do niego szybciej, niż zdążyłam je wypowiedzieć i zrozumiał aluzję.  
-Tak. Coś nie tak? - uśmiecham się. Nie mam siły się z nią kłócić. Mruży oczy, zapalając papierosa.  
-Zluzuj Amber - śmieje się Jeremy, wyczuwając napięcie. - Radzę wam wszystkim wziąć po kolejnym piwie i dobrze się bawić. Musisz zrozumieć, Ros, że Amber zawsze była jedyną samicą w tym lwim królestwie, aż do teraz - widać, że alkohol zaszumiał mu w głowie, bo wybucha niepohamowanym śmiechem.  
Lubię to, jak skrócił moje imię.  
Ros.  
-Zamknij się, Jerry - uderza go w ramię, mierząc rozwścieczonym spojrzeniem.  
Carl nie mówi nic. Pociąga łyk za łykiem smakowej, taniej wódki. W międzyczasie odpala papierosa, wciągając śmierdzący dym do płuc.  
Ja też palę. Czemu by nie?

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1014 słów i 5787 znaków, zaktualizowała 12 sie 2016.

3 komentarze

 
  • Lils

    Jejs! Kiedy kolejna..? Nie zapominaj o czytelnikach!;*

  • Malolata1

    @Lils nie zapominam, no coś Ty c: postaram się dzisiaj, bądź jutro c:

  • Lils;*

    @Malolata1 I gdzie to jutro?;*

  • agnes1709

    Moja kochana pisarko, muszę, niestety, powtórzyć się w narzekaniach! MAŁO!!!  :sad:

  • Malolata1

    @agnes1709 postaram się poprawić c:

  • agnes1709

    @Malolata1 Może wrzucaj rzadziej, ale więcej, z 3 części zrób jedną. Tak myślę!

  • Malolata1

    @agnes1709 ale ja specjalnie dawkuję emocje c: hihi, taka zła jestem.

  • agnes1709

    @Malolata1  Jak to żartobliwie mówi mój kumpel: "jesteś niekulturalna i niekoleżeńska, ooo!". Do tego mina i ton, w jakim to mówi  - BEZCENNE! Uważaj, babo, żeby to dawkowanie nie sprawiło, że będziesz mnie miłą na sumieniu. Mogę zrobić sobie krzywdę, hehehe:)

  • Malolata1

    @agnes1709 no weź, bo już mnie gonią wyrzuty sumienia c:

  • agnes1709

    @Malolata1 No! I prawidłowo!

  • NataliaO

    fajne zakończenie z tym łykiem taniej wódki i papierosem, nie wiem czemu ale jakoś tak dopełniło całość,  <3

  • Malolata1

    @NataliaO :*