Mini-Tomik Komizmów – dziewiąty zbiór fars wszelakich

Mini-Tomik Komizmów – dziewiąty zbiór fars wszelakich241. „Spotkam się z nim po 18, przyjedzie po mnie. Mam motylki”. Nawet nie chcę myśleć, co to za motylki i co chce z nimi zrobić.

242. „Przy herbacie, ciastkach usiedliśmy na przeciw siebie przy ławie”. Ławę też zjedzą?

243. „Przełykam trzy razy ślinę, a poniżej pasa powoli powstaje namiot na widok leżącej na łóżku piękności…”. A czemu trzy razy? I nie wiedziałam, że namiot ma oczy.

244. „Papiery niestety się wywróciły a ja skończyłam z nogą bolącą”. Pijane były, łobuzy! I ta noga boles… boląca

245. „Po dotarciu na miejsce karetka zabierałam Marka do szpitala już”.

246. „Ada wchodzi na salę gdzie ma się odbyć jej rozprawa na środku sali widzie fotel ginekologiczny podchodzi bliżej”. O masz ci los! Rozprawa na środku sali, fotel widzie… też na środku, do tego podchodzi bliżej? A może miało być „wiedzie”? To by trochę wyjaśniało sprawę, ale co z resztą? Kurczę, ja naprawdę niedługo skończę w miękkim pokoju

247. „Gdy ptaszek był już dość duży usiadłam na nim, zaczęłam poruszać się jakby na koniu, jechałam prosto przed siebie, moje nagie piersi poruszały się w rytm naszego podniecenia”. „W siną dal, w siną dal…”. Tylko tego ptaka szkoda (to mógł być struś) No dobra, zostawmy ptaka, pomyślmy lepiej, co to za stwierdzenie "w rytm podniecenia", bo ni chuja nie rozumiem.  

248. „Pod oknem stoi biurko, przy którym siedzę w czarnym garniturze na ręce mam złoty zegarek…”. No gratuluję,  gajera na ręku jeszcze nie było

249. „Gdy weszłam do pokoju syna zauważyłam, że był przykryty kocem niby nic dziwnego, ale w sumie było ciepło”. Koc "Niby Nic Dziwnego", kolejny do kolekcji po łóżku "Giga Łóżko" i "Kroplach Spływających"

250. „-Trzeba panią zawieść na natychmiast do szpitala”. To jakiś nowy model auta, motocykla, furmanki? Nie, to pewnie jakiś futurystyczny samolot – bach! – wsiadasz i bach! – jesteś gdzieś indziej. I to natychmiast! Do tego nie można się na nim ZAWIEŚĆ!

251. „Takich jak chociażby ta nawiązana tydzień wcześniej, gdzie lizałem się pieniężnie z atrakcyjną siostrą mojego kumpla na jego własnej domówce”. Co to znaczy „pieniężnie”? Czy to ma związek z prostytucją?

252. „- Idź tam, rozbierz się do rosołku i usiadź wygodnie na łózku! – krzyknęła i pobiegła do salonu”. Rosół z kury, czy drobiowo-wołowy?

253. „   Następnie wychodzę z mieszkania przekręcam klucz w zamku i schodzę, po schodach”. No proszę, nawet po schodach. Bo wiecie, ten przecinek…

254. „Wyszłam i udałam się do pokoju lekarz.Ten policja poszedł ze mną”.

255. „Mężczyźni wznieśli toast stukając butelkami z piwem o siebie”. Hehe, to tak jak King Kong

256. „Kszyki ustały poszłam do kuchni”. Bez komentarza.

257. „…Ada wyjęła z kieszeni kamizelki mały wibrator łechtaczkowy, Tomek widział je w rossmanie…”. O kurde, teraz to mnie dziewka zaskoczyła. Tyle razy byłam w Rossmanie, a nie zauważyłam takiego dobra. Choć w sumie mogłam zapytać, to pewnie towar spod lady

258. „To było dla mnie za dużo wybiegłam z domu. Zabrałam swój plecak z półki”. Znam termin „meble ogrodowe”, ale z półką? Chociaż w Jysk jest wszystko

259. „Stancja Ady w bliżej nieokreślonym powiatowym miasteczku na wschodzie Polski Wtorek 20.00”. Polski Wtorek 20.00 – kolejna mieścina w „Granicy Bólu”

260. „Po ciężkiej pacy chwilka odpoczynku”. Niczym razy na osiemnastkę

261. „Po chwili otworzyła drzwi łazienki i stanęła przed Tomkiem ubrana jedynie w to co jej zaproponował. Jej ogromne balony ledwo mieściły się w jego koszulkę, dobrze nabrzmiałe po kontakcie z wodą suty przebijały się dość mocno a bokserki uwidaczniały ,,ślad wielbłąda”. Wiecie co? Musiałam skorzystać z Gugle, bo jak żyję, nie spotkałam się z pojęciem „ślad wielbłąda”. I niemałe było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że to to jest   A co tam, niech ałtorzy też pośmieją się z wredoty, co to tomiki jakieś pisze…

262. „Wziełam kucz z recepci i poszłam do swojego pokoju.  
Otworzyłam dzwi plecak położyłam na podłodze.
Zamknęłam dzwi”. I do tego wszystko od nowego zdania


263. „- No Malutka dobrze Ci idzie, o TAK! ŚLIJ GO! CHLUP! Patrzył na jej twarz całą w spermie… to jest najlepszy krem antyzmarszczkowy na twarz uwierz mi”.  No to chlup w ten głupi dziób! I widzicie? Do Rossmana nie trzeba chodzić, mazidło jest na miejscu (i za darmo). No… chyba, że po wibrator "Ślij go" zostawię w spokoju.

264. „Telefon nadal milczał około godziny 9:00 dostałam telefon od mojej cioci”. Telefon milczał około godziny, milczał około godziny dziewiątej, czy też około tej nieszczęsnej dziewiątej dostała telefon od cioci? Brawo TY! – tak zaplątać też trzeba umieć

265. „Kocha się ze mną tak ogniście, że aż mi cycki się wożą”.

266. „Wyżuciłam wreście wszystko z siebie. Nie skomentuję, odebrało mi… klawisze. Poza tym nawet nie umiałabym.  

267. „Co takiego ten groźny przestępca, co miał dziś do nas przyjechać Wam uciekł?”. To jeszcze nie przyjechał, a już uciekł? Nieźle

268. „Przytuliłam go i dałam mu buziaka w puliczka”. CO?

269. „Wtedy ja dosiadam. Go jak swojego rumaka i na nim galopuję w stronę zachodzącego słońca”. Czy to przypadkiem nie pani z 247?  

270. „Ale pozory się pomyliły okazało się ze pisał z innymi i kochał tych z którymi pisał i się spotytkał nie wiedziałem co robić”. Zinterpretujcie sami, ja idę po kawę

Nara

395 czyt.
100%107
StowarzyszenieAWN

opublikowała opowiadanie w kategorii śmieszne i felietony, użyła 990 słów i 5872 znaków, zaktualizowała 10 sty o 18:13.

7 komentarzy

 
  • KatiaZula

    KatiaZula · Przedwczoraj o 15:51

    Jezusie, czytanie tego na wykładzie nie było dobrym pomysłem

  • Somebody

    Somebody · 4 dni temu

    Spóźniona... Ale jestem i banan (na twarzy) także jest, taki o  

  • Czytelnik2

    Czytelnik2 · 13 sty 9:01

    241 Kiedyś podrywało się na płyty, znaczki itp. Entomolodzy robią to na motylki.
    242. Ława była nowa. Nie chcieli jej pobrudzić to siadali na ziemi, obok mebla.
    246. Według mnie, do słowa "widzie" pasuje wyrażenie "w pijanym". Oznacza to że zdanie powinno brzmieć - "w pijanym widzie fotel ginekologiczny podchodzi bliżej". Za cholerę nie wiem co oskarżona brała przed rozprawą.
    250 - do kolekcji - "męszczyzna", "Inni kończąc zaciskali je rękoma i jeździli członkami po rowku podobnie jak po piersiach w pozycii na chiszpana".
    251. Istnieje wyrażenie "miłość do pieniędzy". Co prawda pieniądz jest rodzaju męskiego ale moneta - żeńskiego.
    255. Widać autor za mocno stuknął się w głowę.
    257. W niektórych miejscach obowiązuje zasada, ze pisma erotyczne są wykładane na wyższe półki aby dzieci nie musiały oglądać frywolnych okładek. Być może jesteś za niska i nie sięgasz w Rossmanie do odpowiednich półek?
    260. Wyznanie słabowitego murarza. Widać paca tynkarska była za ciężka.
    261. Czego to ludzie nie wymyślą - jest coś takiego jak "żonobijka".
    263. To jest postęp. Na pewno wysłała go mailem.
    269. Albo to jest Barbapapa (starsi pamiętają tę bajkę - mam nadzieję, że pamiętają inaczej byłbym najstarszym na tym portalu) z penisem albo penis z napędem.
    270. I do tego gej. Bo hetero by napisał/napisała  "kochała tych z którymi pisała" albo kochał te z którymi pisał"

  • Duygu

    Duygu · 11 sty 11:33

    248. "Pod oknem stoi biurko, przy którym siedzę w czarnym garniturze na ręce mam złoty zegarek…”.~ "A złoty zegarek też masz?"       Nie wiem, dlaczego przypomniał mi się ten tekst    
    Ludzie to mają fantazję... Aż się boję, co będzie dalej. Czy ałtorzy mnie jeszcze zaskoczą?  

    244.- Niech "noga boląca" wraca do zdrowia! I głowa też... Słownik się kurzy na półce, może by tak... wziąć go do rąk i skorzystać?...    

    245.- Szybka ta karetka- ledwo co przyjechała, JUŻ go zabiera i zapiernicza do szpitala! Ja nie nadążam, ok? Stop!    

    254.- Nie pomogę Ci, sama nie wiem, co powiedzieć...    

    255.- Mam nadzieję, że nic się panom nie stało...

    256.- Przed chwilą wspominałam o słowniku...

    257.- Ja w Rossmannie jestem bardzo często, ale takich rzeczy to ja tam nie widziałam... Może to przy pampersach? Może faktycznie pod ladą?       

    258.- Masz rację, ałtorko, to dla mnie za dużo! Idę po leki!    

    259 i 264- Łosz ty! Z takim tekstem do mnie?! Nieładnie!       

    267.- Podejrzewam, że gościu w takim tempie jest już za granicą.    

    Świetna część, słońce  

  • MrHyde

    MrHyde · 10 sty 22:27

    Co spojrzę na tytuł, czytam: Mini komik tomizmów. Czy tylko mój wredny mózg płata takie figle migle?

  • Indragor

    Indragor · 10 sty 21:53

    Ad 241. Usmaży na patelni i poda do konsumpcji. To się nazywa danie ekologiczne. Chyba.

    Ad 242. Jeśli ława jest drewniana, to też będzie ekologicznie.

    Ad 244. Rany nie wiedziałem! Muszę uważać, by papiery mi się nie przewróciły, bo skończę z bolącą nogą. A w pracy muszę trochę chodzić!

    Ad 246. Mnie tylko zastanawia, co robi fotel ginekologiczny na środku sali rozpraw w sądzie??? Wyobraźnia podpowiada mi straszne rzeczy...

    Ad 248. Jeśli ma garnitur na ręce, to boję się pomyśleć, gdzie ma ten zegarek. Oby za mocno nie zacisnął paska…

    Ad 250. Jak „pieniężnie”, to raczej była płatna prostytucja, chyba że chodziło o płatną protekcję. Nie wiadomo na pewno…

    Ad 257. I co? Są te wibratory w Rossmanie, czy nie? Bo bym kupił na prezent, jeśli tanio.

    Ad 261. „Jej ogromne balony ledwo mieściły się w jego koszulkę”. A co tam! Ważne, że zmieściły się w łazience!

    Ad 263. "Ślij go" zostawię w spokoju. I słusznie, gdyby przyjechał kurier, musiałby ciachnąć, aby wysłać    

    Ad. 264. To było tak: około dziewiątej dostała telefon od cioci, ale ten telefon milczał godzinę, bo tyle trwała aktywacja karty SIM. I wszystko jasne!

    Ad 270. Myślę, że te słowa: „nie wiedziałem co robić”, to szczere wyznanie autora, że nie panuje nad tekstem


    Kolejny „Mini-Tomik Komizmów” to przyjemna niespodzianka na zakończenie też kolejnego, tym razem bezśnieżnego, szarego dnia. Można się rozerwać, nawet nie oglądając się na konflikt USA – Iran (czy odwrotnie). Nasi LOL-owi autorzy jak zwykle niezawodni!

  • Pani123

    Pani123 · 10 sty 19:01

    257 -  Słabo autorka szukala,     może akurat była rozkojarzona  po "spotkaniu z pojęciem" ?  Pewnie  motyle w brzuchu i te sprawy...   
    Dobrze że wujcio pomógł