Zew Krwi cz.13

Zew Krwi cz.13Przepraszam z góry za tą część. Może okazać się wręcz romantykiem, ale to jest mój wstęp do dalszej części. Ta część jest też krótsza, bo nie chciałam dawać tu zbyt wiele szczegółów. Dzięki za czytanie :D

Weszłam do zatłoczonej sali pełnej na czarno poubieranych ludzi. Podeszłam do mojego oddziału żołnierzy i stanęłam koło nich. Byli zdziwieni moją obecnością, ale żaden z nich nie zwrócił mi uwagi. Ojciec wszedł na scenę wraz z Jack'iem i popatrzył na mnie spod łba, ale nie kazał mi wejść. Moją uwagę przykuł bardziej Rood. Wydawał się przerażony. Cała krew odpłynęła mu z twarzy, a pod prawym okiem widniał siniec wielkości pięści.  
- Witam Was, mieszkańców tego "luksusowego" ośrodka podziemnego. Jesteśmy tu, by złożyć hołd zmarłym podczas Wielkiego Ataku na naszą wcześniejszą bazę. Uczcijmy minu.... - Straciłam słuch. Rozglądam się do okoła. Widzę, że mój ojciec coś mówi, ale nie wiem co. Patrzę przed siebię i widzę łąkę, a na niej Nicole, ale nie była ona... normalna. Jej skóra wygląda jakby była w pierwszych dniach rozkładu, ma całe i zdrowe zęby, ale kuleje jak zombie. Do tego z rany na ręku sączy się... krew? Tak, ta ciemno czerwona ciecz, to krew. Wskazuje na mnie wykrzywionym palcem i mówi:
- Jeszcze się spotkamy... - cała wizja zniknęła, a ja zemdlałam.  
Obudziłam się następnego ranka. Byłam w tej samej sukience co wczoraj. Na krześle obok łóżka siedział Jack. Ubrany był w zwykły wojskowy mundur. Wstałam.
- Po co tu przyszedłeś? - zapytałam sennym głosem.
- Wyglądasz tak słodko, kiedy śpisz i nie chciałem cię budzić. Ale teraz musimy się zbierać, misja; pamiętasz? - powiedział. Wyjęłam z szafy mój wojskowy mundur. Usłyszałam skrzypienie podłogi za mną; obróciłam się. Stał tam Jack, złapał mnie za ramiona i powiedział:
- Wiesz, że cię kocham bezgranicznie, prawda? - skinęłam głową - wiesz, że nie chcę cię stracić, prawda - znów skinęłam głową, co on chce mi powiedzieć. - nie chcę, żebyś jechała na tą misję, ale takto nie będę mógł cię chronić.
- Co przez to chcesz powiedzieć? - spytałam speszona.
- Pocałuj mnie... - powiedział szeptem. Nie zastanawiałam się długo i wpiłam wargami w jego usta. Możliwe, że to moja ostatnia misja, mój ostatni chłopak, mój ostatni pocałunek. A gdzieś tam na polu będzie mój ostatni zabity zombie. Trzeba korzystać z życia póki je mam. Odsunęłam się od niego i szepnęłam mu do ucha:
- Kocham Cię. - Uśmiechnął się do mnie i jeszcze raz pocałował. Staliśmy tak chwilę.
- Muszę się ubrać - powiedziałam. Zdałam sobie sprawę, że stoję w samej bieliźnie i całuję się z moi... Jack'iem. Uśmiechnął się do mnie pokazując swoje białe zęby.  
- Dla mnie wyglądasz olśniewająco - odpowiedział. Zachichotałam i "wskoczyłam" w mundur.  
- Idziemy? - zapytałam podając mu moją dłoń. Spojrzał na mnie niepewnie. - Skoro może to być moja ostatnia misja, chcę korzystać z życia do samego końca. - Uśmiechnęłam się do niego moim najbardziej uroczym uśmiechem, ale on wyglądał na przygaszonego, wręcz przerażonego.
- Nie dam ci zginąć. - powiedział łapiąc moją dłoń. Wyszliśmy razem z pokoju.

Gabi14

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 639 słów i 3334 znaków.

5 komentarzy

 
  • Gabi14

    Może i jest OK, ale teraz trzeba wymyślić ~14 więc jest dość ciężko :P  :question:

  • Arni

    "interesting"

  • bbetty

    Cudo <3

  • nemfer

    Ble… żygam tęczą… he he…
    No wiesz co Gabi to koło romantyków nawet nie leżało :D
    Jest dobrze :) i oby tak dalej

  • Without

    ciekawie :d