Przystań. Rozdział 2.

Ukradkiem spojrzałam na starszego mężczyznę, który przechodził przez długi hol, wchodząc do pomieszczenia z tabliczką ‘dla personelu’. Za namową rodziców i Toma postanowiłam umówić się na kolejną wizytę u psychologa. Ostatnia nie przebiegła zbyt dobrze, z uwagi na moją małomówność. Zdecydowałam jednak skorzystać z pomocy specjalisty. Miałam nadzieję, że gdy opowiem wszystko, co mi leży na sercu, będzie trochę lepiej. Nie narzekałam na ostatni tydzień. Koniec pierwszego roku studiów zbliżał się dużymi krokami, więc siedziałam z nosem w książkach. Wraz ze znajomymi robiliśmy ostatni projekt, który musieliśmy oddać za dwa dni.  
Mój prześladowca dał mi spokój. Dostałam od niego list, w którym napisał, że wyjeżdża za granicę na kilka tygodni, by załatwić ważne sprawy. Nie obeszło mnie to zbytnio, ale poczułam ulgę, że jest daleko ode mnie. Ten człowiek miał coś z głową, a mimo to, nic z tym nie robił. Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Młoda kobieta, uśmiechnęła się do mnie wychodząc z pokoju. Psycholog stanął w drzwiach, zapraszając mnie gestem dłoni. Gdy drzwi zamknęły się za nami, ogarnął mnie niepokój. Wzięłam głęboki wdech na uspokojenie.  
– Panno Shay, czy jest już trochę lepiej? – zapytał, gdy usiadłam w fotelu na przeciwko jego biurka. Czy było lepiej? Może troszkę, ale bezsenne noce stały się codziennością. Kiedy już udało mi się zasnąć to nie na długo, bo koszmary pojawiały się od razu, gdy zapadałam w sen.  
– Wydaje mi się, że tak. Ale wciąż mam problemy ze snem -– przyznałam, spuszczając wzrok na swoje dłonie. Nienawidziłam swojej słabości. Nienawidziłam siebie od tamtego dnia.
– Jesteś gotowa, by opowiedzieć, co się stało tamtej nocy? – wyczułam ostrożność w jego głosie. Łagodność w jego oczach sprawiła, że od razu się odprężyłam. Niczego tak nie chciałam, jak pozbycia się demonów przeszłości. Skinęłam głową. Nim zaczęłam mówić, wzięłam kolejny wdech. – Mój, jak mogło się wydawać, najlepszy przyjaciel Max, zastrzelił mojego chłopaka. Trzymaliśmy się w trójkę, widziałam, że obaj traktują się, jak bracia – przypomniałam sobie dzień, w którym poznałam dwóch chłopaków z czarnego audi. Pierwszego zauważyłam od razu. Blondyn o niebieskich oczach przeszywał mnie wzrokiem. Stałam wtedy przy fontannie, czekając na Ninę - najlepszą przyjaciółkę. Spłonęłam rumieńcem od jego uśmiechu. Gapiłam się, jak pomylona, do momentu, aż drzwi od samochodu otworzyły się. Zaczęłam rozglądać się za przyjaciółką. Niny nigdzie nie był, a ja modliłam się w duchu, by szybciej jechała tym autobusem. Blondyn szedł do mnie, a ja udawałam, że go nie widzę.
– Cześć – usłyszałam ciepły głos, a ciarki przechodzące po całym ciele sprawiły, że zamknęłam oczy. – Zgubiłaś coś?  
– Tak, przyjaciółkę...i hej – odpowiedziałam zdawkowo. Byłam pewna, że wyczuł zdenerwowanie w moim głosie. Zmierzyłam go wzrokiem od góry do dołu. Zdecydowanie mój typ. Ubrany w ciemne jeansy i  koszulę, przez którą widać było umięśniony tors, opierał się o barierkę. Na ramieniu przewieszoną miał marynarkę. Elegancik, dodałam w myślach.  
– Nie powinieneś spieszyć się na randkę? –  wypaliłam od razu, karcąc siebie w myślach za głupie pytanie. Chłopak jedynie zaśmiał się.  
– Pospieszę się, pod warunkiem, że to będzie randka z tobą – o matko, chce iść na randkę ze mną?! Chess, idiotko, uspokój się. Ale z niego żartowniś, aż mi gorąco.  
– Każdą laskę łapiesz na takie teksty? – bo mnie na pewno, dodałam w myślach. Zapewne żadna nie mogła oprzeć się takiemu przystojniakowi. Postanowiłam jednak zachować zdrowy rozsądek. Spojrzałam na niego z brakiem zainteresowania w oczach.  
– Tylko te śliczne i uparte – wyszczerzył się. – Jestem Aleks – podał rękę, patrząc mi w oczy. Po chwili uścisnęłam ją.  
– Chalessa.  
Pogawędkę przerwał nam chłopak, który wysiadł z samochodu. Trzymający w ręku telefon rzucił na siedzenie od strony pasażera. Podszedł do nas szybkim krokiem. Przedstawił się jako Max, mówiąc mojemu rozmówcy, że muszą jechać, bo Dragon będzie zły. Ksywka brzmiała dość zabawnie.Blondyn najwidoczniej się zmieszał i kazał mu z powrotem wsiąść do samochodu. Gdy toczyli mało ważny dla mnie dialog, kątem oka zauważyłam Ninę na końcu ścieżki, więc odeszłam od nich bez słowa. Nie chciałam przeszkadzać w ważnych rozmowach.  
– Zaczekaj! – zawołał. Podbiegł do mnie, łapiąc lekko za rękę.  – Dasz mi jakiś kontakt do siebie? – poprosił. Pod wpływem impulsu kazałam mu wyjąć telefon, zapisując w nim swój numer telefonu. Ruszyłam w stronę Niny. Nie obyło się bez pytań o chłopaku, z którym chwilę wcześniej stałam.  

– Wszystko w porządku? – z zamysłu wyrwał mnie czyjś głos. Spojrzałam na psychologa. – Odpłynęłaś na chwilę – powiedział, mierząc mnie badawczym spojrzeniem. Przeprosiłam go, zapewniając, że dam radę. – Z jakiego powodu twój przyjaciel zabił Aleksa? – dobre pytanie. Max tamtej nocy wyznał mi, że zerwał ze swoją dziewczyną, bo zakochał się we mnie. Pomyślałam, że to głupota. Ale gdy połączyłam wszystkie fakty, to nie mogłam uwierzyć, że wcześniej tego nie zauważyłam. Widywałam go częściej na uczelni, niż przedtem. Dostawałam  więcej esemesów z pytaniem, czy wyjdziemy gdzieś później.  Za każdym razem, gdy całowałam się z Aleksem, on tracił humor. Kiedy zapytałam, czy coś nie tak, on tylko odpowiadał, że jeszcze nie zdążył pozbierać się po rozstaniu. Małe rzeczy, a ja nie byłam w stanie ich dostrzec. Byłam zbyt zajęta Aleksem. – Stwierdził, że kocha mnie na zabój, a Aleks jest po prostu przeszkodą. Max ostatnimi czasy stał się nerwowy, między innymi przez narkotyki – wiedziałam, że wraz z moim chłopakiem dilują, ale nie sądziłam, że sam bierze to codziennie. Zażywał takie ilości od paru tygodni, aż dziwiłam się, że trzymał się na nogach. Parę razy doszło do bójki między nimi po meczu, ale Aleks nie chciał powiedzieć o co chodzi.  
– A co mogło być innym powodem jego agresji?  
– Na jednej z imprez studenckich, przez dużą ilość alkoholu, próbował mnie pocałować. Ale odtrąciłam go, usprawiedliwiając tym, że był pod wpływem. Wyszedł wtedy i pobił jakiegoś przypadkowego gościa. Na tyle mocno, że trafił do szpitala. Wtedy zaczęłam się od niego oddalać. Codziennie trzymał w ręku piwo. Z moim chłopakiem w ogóle przestał rozmawiać. Zmienił się. I to bardzo.  
– Twój chłopak zabronił ci kontaktów z przyjacielem?  
– Owszem. Widział do czego jest zdolny, więc również zerwał z nim kontakt, dla mojego dobra. Kiedy Max dzwonił do mnie, mój chłopak nie dał mi odebrać, a sam to zrobił. Nakazał mu zostawić mnie w spokoju, bo inaczej porozmawiają sobie we dwóch. To było dwa dni przed tym, jak Max przyjechał pod restaurację – pociągnęłam nosem. Miałam już dość, ale chciałam mieć to za sobą. – Przyjechał  w urodziny Aleksa. Był naćpany. Świętowaliśmy z grupką znajomych, kiedy wszedł i zaczął robić awanturę, krzycząc, że nie jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Aleks wyszedł przed restaurację. Ja wybiegłam za nimi. Max opowiedział mi wszystko, a ja stałam sparaliżowana – wszystko działo się z prędkością światła.  
“– Spierdalaj stąd idioto. Nastraszyłeś ją aż za bardzo! – wykrzyczał Aleks. Pierwszy raz widziałam z jaką nienawiścią patrzy na Maxa.
– Ja mam spierdalać? Tylko ty nie jesteś tu potrzebny. Wiedziałeś, że tylko ja ją naprawdę kocham – zaśmiał się, tak drwiąco, jak nigdy dotąd. On nie wiedział, co mówi!”
– Strzelił do niego po krótkiej wymianie zdań – wykrztusiłam z siebie. – Dobiegłam wtedy do Aleksa, ale on jedynie złapał mnie mocno za rękę i wyszeptał, że przeprasza za wszystko. Cały chodnik był we krwi. Zaczęłam krzyczeć na Maxa, a on mówił w kółko, że wyjdzie mi to na dobre – nie zdołałam powstrzymać łez. Czym zasłużyliśmy sobie na to? Dlaczego musiało to spotkać akurat nas?  
Psycholog po wysłuchaniu mnie, powiedział, że na dzisiaj wystarczy. Porozmawiał chwilę ze mną o następnej wizycie. Widział, że jestem zmęczona, więc kazał mi iść do domu. Poczułam się trochę lepiej po wyduszeniu tego z siebie. Miałam blokadę od miesiąca. I z nikim nie chciałam rozmawiać o tym.  
     Po wyjściu z budynku, od razu wsiadłam do samochodu i pojechałam do Tommy’ego.. Czułam się u niego bezpiecznie, a Liliana była moją odskocznią od tego wszystkiego. Cieszyłam się, że mam ich przy sobie.  
Przed domem zauważyłam zaparkowane BMW bruneta. Musiał wrócić już z firmy. Weszłam do środka, podążając w stronę salonu. Zauważając go na kanapie z dziewczynką tulącą się w ojca, mimowolnie kąciki ust drgnęły mi w górę. To właśnie oni potrafili uratować mnie od załamania. Trzylatka widząc mnie, krzyknęła na całe pomieszczenie.
– Ciocia! Ciocia już jest – piszczała, a ja wraz z Tommym uśmiechnęliśmy się do siebie.
Mężczyzna przestał się uśmiechać, uświadomiłam sobie, że to przez moją spuchniętą twarz od płaczu.
Podszedł do mnie szybkim krokiem i zamknął w swoich ramionach. Wdychałam zapach jego perfum, tuląc się bardziej.  
– Dziękuję, że was mam, Tom – spojrzałam mu w oczy.  
     Wieczorem pojechaliśmy do rodziców. Odkąd wynajęli mi mieszkanie bliżej uczelni, nie spędzałam już tyle czasu w domu. Byłam pochłonięta nauką i opieką nad Lilianą. Moja matka ze względów zdrowotnych nie była w stanie na dłuższą metę zajmować się małą.  
Po zjedzeniu kolacji poszłam do kuchni, by pomóc w zmywaniu. Mężczyźni siedzieli w pokoju, przeglądając jakieś  aukcje w komputerze. Gdy zabrałam się za drugi talerz, rodzicielka położyła dłoń na moich plecach. – Jak się  masz, skarbie? Tommy mówił, że jest coraz lepiej – zawsze bardziej troszczyła się o mnie, niż ojciec. To Maja była jego ulubienicą. Choć wiedzieli, że miała swoje za uszami. Oboje byli po czterdziestce. Moja siostra była starsza ode mnie o cztery lata. Wyfrunęła z domu, jak poznała Toma trzy lata temu. Rodzice byli zadowoleni z niego. Uważali, że jest z dobrej, i porządnej rodziny. Chcieli dla niej poukładanego chłopaka.
– Jest lepiej mamo. Wizyta u psychologa też trochę pomogła. Wiesz, że ostatnio nie mieliśmy najlepszego kontaktu z Aleksem. Kłóciliśmy się dużo, widziałaś to zresztą podczas ostatniego obiadu – przytaknęła. Dostał wtedy esemesa, a ja chciałam zobaczyć od kogo. że jest jego sekretarką, a esemes wieczorem był bardzo ważny, bo dokumenty się nie zgadzały. Odpuściłam, ale byłam czujna. – Oddaliliśmy się od siebie, ale ból po jego śmierci pozostał. Jest mniejszy, na pewno. Dzięki Tommy’emu i Lilianie, daję radę – uśmiechnęłam się do matki. Nie wiedziała za dużo o Maxie, tylko tyle, że jest chory psychicznie. Nie chciałam jej dodawać zmartwień.  
– Chalessa, obie wiemy, że Aleks ostatnio cię źle traktował. Ojca mogłaś okłamać, ale nie mnie. Kiedy zobaczyłam u ciebie limo pod okiem, byłam pewna, że to jego sprawka. Byłaś zakochana po uszy, a on to wykorzystywał. Ból minie, zobaczysz. Poznasz kogoś wartościowszego – przytuliła mnie, a ja musiałam przyznać jej sporą rację. Aleks bywał porywczy, zaniżał moją samoocenę, a ja się mu dawałam. Za bardzo go kochałam. – Cieszę się, że masz dobry kontakt z Tomem. Pomogłaś mu, a teraz on pomaga tobie. Widzisz, sam musiał podnieść się po śmierci Mai. Nie było mu łatwo, ale miał dla kogo żyć. Ty masz nas, wszyscy ci pomożemy – pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, przytuliłam się mocniej. Byłam taka słaba emocjonalnie. Jak nigdy. Gdyby wiedziała tylko jakie piekło mnie czeka. Nie mogłam jej jednak powiedzieć, groziłoby to zawałem dla niej.  
Zostałam na noc u Toma. Tym razem ja poszłam utulić Lilianę do snu. Mężczyzna wpadł na pomysł żeby obejrzeć jakąś komedię. Ale nie mogło zabraknąć popcornu, jak sam stwierdził.  
Dziewczynka poprosiła, bym przeczytała jej bajkę o kucykach. Sięgnęłam więc po jedną z półki, i zaczęłam czytać na głos, głaszcząc ją po długich, kręconych włosach. Bez wątpienia ma je po Mai. Moja siostra na pewno jest dumna ze swojej pociechy. W połowie czytania zauważyłam, że dziewczynka zasnęła. Okryłam ją różową kołderką, i wyszłam do kuchni.  
Brunet akurat nalewał dwie lampki białego wina. Przeszliśmy do salonu, usadawiając się wygodnie na kanapie. Tommy przykrył mnie szarym kocem. Oparłam głowę o jego ramię, wpatrując się w ekran. Tej nocy chyba usnę w spokoju.

524 czyt.
100%102
Majla

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2310 słów i 13037 znaków. ·

Komentarze (2)

 
  • Somebody

    Somebody 16 lipca

    Piękne.

  • agnes1709

    agnes1709 16 lipca

    Piękna stylistyka, aż miło czytać. Ukojenie dla ciała i duszy po masakrach, które czasem tu napotykam Bardzo ładnie, świetnie! Teraz czekam jeszcze tylko na podkręcenie akcji. Niestety - jestem miłośniczką wszystkiego, co niegrzeczne i fe: Łapka