Przystań. Rozdział 6

Obudziłam się z bólem głowy w ciemnym pomieszczeniu, światło wpadało jedynie przez małe, kwadratowe okno. Czyżbym była w piwnicy? Leżałam na łóżku, które śmierdziało stęchlizną, wywołując u mnie odruch wymiotny. Moje nadgarstki, jak i nogi były związane grubym sznurem. Po paru próbach udało mi się odkleić taśmę z ust, oddychałam przy tym ciężko. Zza drzwi, które znajdowały się naprzeciwko okna, dobiegały jakieś głosy. Miałam nadzieję, że uda mi się coś usłyszeć.
– Mogłeś obejść się z nią spokojnie, skurwielu! – dotarł do mnie krzyk. Ten ohydny warkot Maxa poznam wszędzie.
– Szarpała się, to co miałem zrobić! Wyświadczyłem ci przysługę, więc nie rób problemu! – odpowiedział tym samym tonem ktoś inny. To pewnie ten mężczyzna z czarnego audi.
Po chwili rozmowy ucichły, a ja z powrotem położyłam się na czymś, co można nazwać materacem. Byłam osłabiona i ledwo kontaktowałam, myślałam nawet, że czymś mnie naćpali. Skulona zastanawiałam się, w jaki sposób mogę stąd uciec. Ponownie spojrzałam w stronę okna z nadzieją, że jakoś się stąd wymknę. Nie było krat, na co odetchnęłam z ulgą, ale brakowało klamki. Po chwili drzwi otworzyły się i stanęła w nich wysoka postać. Zaczęła iść w moim kierunku, a ja bardziej przysunęłam się do ściany. Zamknęłam oczy, udając, że śpię. Materac ugiął się od ciężaru ciała, a serce podeszło mi do gardła, kiedy poczułam dłoń dotykającą mojego policzka. Mała żarówka nad moją głową zapaliła się i mimowolnie spojrzałam na Maxa, który uśmiechał się do mnie. Przekręciłam głowę, by jego ręka nie muskała mojej twarzy, co go wyraźnie rozzłościło. Zacisnął szczękę, marszcząc brwi.
– Co jest, kochanie? – zapytał, po czym złapał mnie za ramiona, przysuwając do siebie. Nie zdążyłam się oprzeć, bo zamknął mnie w objęciach.
– Dlaczego to zrobiłeś...dlaczego mnie porwałeś? – zapytałam drżącym głosem. Chciałam wrócić do domu, tak bardzo się bałam.
– Koteczku, po prostu chciałem cię zobaczyć. Nie odbierałaś, a ten esemes mnie zaniepokoił – udawał przejętego. – Zaraz zaprowadzę cię do sypialni. Mój kolega nie zrozumiał, że ma się z tobą lekko obchodzić, przepraszam cię – pocałował mnie w czoło, na co wzdrygnęłam się z obrzydzeniem.
– Wolę zostać tutaj, niż na ciebie patrzeć, wypierdalaj stąd – warknęłam na niego. Co za psychopata! Szarpnął mnie mocno za ramię, stawiając na nogi. Próbowałam wyswobodzić się, ale na darmo, bo mocno mnie trzymał. Powoli kierował się do drzwi, ciągnąc mnie za sobą.
- Puszczaj! - pisnęłam, próbując się wyrwać. - Puść mnie, bo zacznę krzyczeć.
- Krzycz, kochanie. Jedyną istotą, która cię usłyszy, będzie ten szczur — wyszeptał mi prosto do ucha, wskazując na gryzonia, był spory i siedział na drugim końcu pokoju. Nie zauważyłam go wcześniej, bo było zbyt ciemno. Bałam się szczurów i panikowałam na ich widok. Poczułam łzy na policzkach, wolałam umrzeć, niż siedzieć z tym potworem.
– Nienawidzę cię – łkałam. Podniósł mój podbródek do góry, patrząc w oczy.
– Dlaczego jesteś taka nadąsana? Dobrze wiem, że mnie kochasz – nim zdążyłam się odezwać, wyprowadził mnie z pokoju, wchodząc po schodach. Kiedy znaleźliśmy się na górze, rozejrzałam się po małym holu, który w niczym nie przypominał tej rudery na dole.
Marzyłam, by dostać się do drzwi wyjściowych, które znajdowały się niecałe cztery metry ode mnie. Max chyba zrozumiał, że myślę o ucieczce, bo wzmocnił uścisk, na co syknęłam z bólu. Otworzył drzwi, wpychając mnie do pokoju, który nazywał sypialnią, poczułam mdłości na myśl, że będę spała z nim w jednym łóżku. Upadłam na podłogę, szlochając w głos, ale tyran stojący za mną w ogóle się tym nie przejął i bez słowa wyszedł z pokoju, zamykając drzwi na klucz.

Nie wiem, ile tak siedziałam ale zdążyło zrobić się już ciemno, na dodatek byłam głodna, a głowa wciąż mnie bolała. Miałam kilka kroków do łóżka, ale nie chciałam spać w jednym miejscu z Maxem. Podążyłam więc w stronę dużego fotela, który znajdował się niedaleko łóżka i usiadłam na nim. Usłyszałam przekręcenie klucza w drzwiach, a sekundę później do pokoju wszedł facet ubrany na czarno. Jego mina wyrażała niezadowolenie, kiedy na mnie spojrzał.  
– Szef chce cię widzieć w gabinecie – skinął głową w stronę korytarza. Przez moment zastanawiałam się, gdzie jest mężczyzna, który mnie porwał. – Szybciej – ponaglił, widząc, że nie mam zamiaru się ruszyć. Coś w jego głosie mnie niepokoiło, więc wolałam się nie sprzeciwiać, ruszyłam wolnym krokiem do wyjścia. Mężczyzna prowadził mnie holem, nawet na chwilę nie puszczając mojego nadgarstka. Od paru godzin myślałam jak się stąd wydostać, ale siedziałam w zamknięciu, na dodatek okno było zakratowane. Sługa Maxa wprowadził mnie do środka, zostawiając nas samych. Spojrzałam na biurko, przy którym siedział mój dręczyciel, był zajęty przygotowaniem kresek. Posłał mi szybki uśmiech i pochylając się nad białym proszkiem, wciągnął go szybkim ruchem. Przemknęło mi przez myśl, ile razy dziennie to robił. Popatrzył na mnie czerwonymi oczami, oblizując dolną wargę, zaczęłam bać się jeszcze bardziej.  
– Usiądź, Chess – wskazał na kanapę po lewej stronie. Jego głos był oziębły i stanowczy, nigdy nie mówił do mnie takim tonem. Ten człowiek jest doszczętnie zniszczony. Usiadłam na brzegu sofy, wykręcając z nerwów palce, chłopak dołączył do mnie po chwili. – Nie chciałem cię skrzywdzić, przysięgam – głos mu się łamał, a ręce trzęsły, podniosłam głowę, a nasze spojrzenia się spotkały. Postanowiłam być potulna, może wtedy się nade mną zlituje.
– Kocham cię tak bardzo, że mnie ściska z bólu, wiesz? Jestem w stanie usunąć każdego, kto stanie na mojej drodze. Nie potrafię myśleć racjonalnie, kiedy widzę przy tobie jakiegoś faceta – splótł nasze dłonie, a w moich oczach znowu pojawiły się łzy. Nie mogłam pojąć tego człowieka, czyżby cierpiał na rozdwojenie jaźni? Utkwiłam wzrok w naszych dłoniach, tak cholernie się bałam, ale nic nie mówiłam, ani się nie ruszałam. – Lepiej ci po tym, jak nie ma Aleksa, prawda? On był zagrożeniem, to przez niego nie mogliśmy być razem. Mam rację, kotku? – zapytał zadowolony z siebie. Jedynym ratunkiem dla niego był psychiatryk. Jak on mógł pytać, czy cieszę się ze śmierci mojego chłopaka? To prawda, że między mną i Aleksem psuło się od paru tygodni, ale kochałam go mimo wszystko. Niestety w naszym związku było też dużo toksyczności, uświadomiłam to sobie dopiero po jego śmierci. Max ścisnął mocniej moją dłoń, wyrywając mnie z zamyślenia. – Cieszysz się, że go nie ma? – spytał ostrzejszym głosem, przyprawiając mnie o ciarki.
– Oczywiście, że się nie cieszę! Jak możesz o to pytać!? Zabiłeś przyjaciela, który traktował cię jak brata – załkałam. – Jesteś mordercą, a ja nigdy nie mogłabym zakochać się w kimś takim – trzymał mnie mocno za nadgarstek, a ja przygryzałam wargę z bólu. Kiedy w końcu mnie puścił, podbiegłam do drzwi, szarpiąc za klamkę bez skutku.  
– Wiadomo, że byłaś zaślepioną idiotką. Ciekaw tylko jestem, czy nadal byś go tak broniła, gdybyś dowiedziała się, jakie rzeczy ci robił przed śmiercią– zarechotał, a ja odwróciłam się, nie rozumiejąc o co mu chodzi. Co mógł zrobić Aleks?
– Powtórz to...– wyszeptałam, sama nie byłam pewna, czy chciałam znać szczegóły. Obawiałam się tego, co mogłam usłyszeć, ale widocznie Max coś wiedział, więc postanowiłam wyciągnąć to z niego.
– Po co do tego wracać, kochanie. Jego już nie ma, teraz ja jestem po to, by cię uszczęśliwić – podszedł do mnie, obejmując mnie w pasie. Wzdrygnęłam się, ale patrząc w jego oczy, bałam się zrobić, choć krok do tyłu, nie wytrzymywałam tego.
– Nasyp mi kreskę – powiedziałam bez przekonania. Wiedziałam, że ma tego dużo, a ja chciałam na chwilę zapomnieć o tym piekle.
– Nie ma mowy, księżniczko, nie pozwolę, by moja kobieta ćpała – wyszeptał mi do ucha, zachwiałam się na słowo "moja". Zagryzłam po raz kolejny wargę, aż poczułam smak krwi.
– Proszę Max, proszę – grałam na zwłokę, przejeżdżając palcami po jego ramieniu. Czułam mdłości, ale nie miałam wyjścia, wiedziałam, że narkotyki mi pomogą. Mężczyzna sunął dłońmi po moim ciele, przyprawiając mnie o ciarki, miałam ochotę zwymiotować na niego, ale nie zrobiłam nic. Złapał mnie za pośladek, przyciągając bardziej do siebie. – Błagam, tylko raz – starałam się nie płakać.
– Pocałuj mnie – rozkazał, podniósł mój podbródek, wpijając się w moje wargi. Hamulce puściły, a ja nie byłam w stanie trzymać łez na wodzy. To był najgorszy koszmar, nigdy nie chciałam czuć jego ust, nigdy. Ręka Maxa była coraz pewniejsza i zjeżdżała niżej, docierając do krawędzi jeansów. Oderwałam się od niego, na co się zdziwił. Spojrzał na moją twarz, a na jego twarzy pojawił się grymas.
– Nie płacz, kochanie. Zrobię to tylko raz, dobrze? Więcej razy mnie nie proś – podszedł do biurka, a ja poczułam ulgę, że odzyskałam swoją przestrzeń prywatną. – Dam ci tabletkę, nie ma mowy, byś wciągnęła to nosem – warknął. Było mi wszystko jedno, wiedziałam, że Max handluje dobrym towarem, bo ludzie z uczelni wielokrotnie go chwalili. Ja trzymałam się od tego z daleka, mimo że Aleks też z nim dilował. Wzięłam od niego foliowy woreczek, wyjmując z niego jedną pastylkę.
– Chcesz coś do jedzenia? – zapytał, podchodząc do mnie od tyłu. Zacisnęłam zęby, marzyłam, by mnie stąd wypuścił, ale drzwi zamknął na klucz. Podeszłam do okna, próbując rozpoznać okolicę, ale byliśmy na obrzeżach miasta i widziałam jedynie pustki. Idealnie to sobie zaplanował, dobrze wiedział, że stąd nie ucieknę.  
– Tak – odpowiedziałam na odczepne, nie patrząc na niego.
– Zamówię chińszczyznę – wziął telefon ze stolika, po chwili trzymając go przy uchu, ani na sekundę nie spuszczał ze mnie wzroku. Zakręciło mi się w głowie, więc podeszłam do kanapy i usiadłam na niej. Złapałam się za głowę, a Max spojrzał na mnie chytrze.
– Ach, czyli już mnie bierze – wyszeptałam sama do siebie, brzęczało mi w uszach. Westchnęłam, patrząc na Maxa, który uśmiechnął się cwanie do mnie. – Nienawidzę cię i tak – zaśmiałam się z przypływu odwagi. To, że zaczynałam mieć dobry humor, nie oznaczało, że się nie brzydziłam tego psychopaty. Z drugiej strony jego zdziwiona mina mnie rozśmieszyła, może powinnam być miła? Skończył rozmawiać i podszedł do mnie.
– Przeproś za swoje niegrzeczne zachowanie, panienko – spojrzał na mnie spode łba, a mój śmiech stał się jeszcze głośniejszy, ten idiota zachowywał się przezabawnie. Olałam jego rozkaz, dźgając go w żebro.
– To jest mocne, to naprawdę działa! – piszczałam, skacząc na kanapie. – Oj, no już się zachowuję – zrobiłam nadąsaną minę.
Dwadzieścia minut później Max przyniósł dwa pudełka z jedzeniem. Humor nadal mnie nie opuszczał, a chłopakowi najwidoczniej się to podobało. Dwa razy musiałam mu zrzucić ręce, bo dotykały moich miejsc intymnych.
Nie byłam jednak głodna, więc wstałam, kierując się do biurka. Zaczęłam otwierać każdą szufladę po kolei, ale większości były jakieś papiery. W ostatniej zauważyłam szary woreczek, który przykuł moją uwagę. Zajrzałam do środka, uśmiechając się na widok pistoletu, Max pojawił się przy mnie z prędkością światła.  
– Odłóż to, nie wolno ci tego dotykać! – wydarł się na mnie, potwór jeden. Nie przejmując się jego wrzaskami, wycelowałam w niego.
– Odbezpieczony?! Zawsze marzyłam o tym, by postrzelać – złapałam za cyngiel, patrząc na Maxa. – Nie będziesz zły, jak cię zabiję? – zachichotałam.
– Odłóż pistolet, Chalessa – poprosił, najwyraźniej zirytowany moją postawą.
– Pod jednym warunkiem – uniósł jedną brew do góry. – Masz mi powiedzieć, co zrobił Aleks – pokiwał głową na znak, że się zgadza. Odłożyłam pistolet na miejsce i usiadłam wygodnie na fotelu obrotowym. Okręciłam się parę razy, czekając, aż zacznie mówić.
– Aleks sypiał z kim popadnie od paru miesięcy, ale błagał bym nic ci nie mówił. powiedział, rozbawiony. – Vanessa wcale nie była tylko jego sekretarką, łyknęłaś jego kłamstwo, w sumie jak wiele innych –parsknęłam z jego idiotycznej opowieści.
– Jesteś śmieszny. Nigdy by mnie nie zdradził! Przysięgał na wszystko, że nic go nie łączy z Vanessą – śmiałam się z głupoty Maxa.
– Zamknij się! – krzyknął, a ja udałam urażoną. Zacisnął pięści, uderzając w drewno. – Twój idealny chłopak zgwałcił moją siostrę tydzień po jej szesnastych urodzinach! – ryknął, aż podskoczyłam w miejscu. Złapał się za włosy, ciągnąc za nie mocno. – Ten chuj pierdolił mi siostrę po pijaku, dlatego wylądowała w szpitalu po próbie samobójczej – z trudem docierało do mnie to, co mówił, był wściekły i wcale nie żartował.
To prawda, że Amanda podcięła sobie żyły, ale nie wiedziałam z jakiego powodu.
– To dlaczego nie zgłosiłeś tego na policje? – spojrzałam zaciekawiona na niego. Odpalił papierosa, wzruszając ramionami.
– Nie było dowodów. Nic nie mogliśmy zrobić – ukucnął przy mnie. – Mówiłem, że on nigdy cię nie kochał. Pieniądze twoich rodziców trzymały go przy tobie – pogłaskał mnie po kolanie, złość z niego wyparowała. Zaśmiałam się z tego absurdu, bo to nie mogła być prawda. – Wyświadczyłem ci przysługę, maleńka – ciągnął dalej, obserwując mnie diabelskimi oczami. Nie byłam w stanie ruszyć się z miejsca. Przysługę? Zamienił moje życie w piekło!  
Max zaczął całować mnie po policzku, schodząc do szyi. – Tak długo na to czekałem, skarbie. Bardzo trudno było mi powstrzymać się od wejścia do twojego mieszkania, kiedy pieścił cię ten chuj – przyssał się do mojej szyi. Próbowałam go odepchnąć, ale na nic to się zdało, bo mocno mnie trzymał.
– Puść mnie – zaczęłam płakać, kiedy jego ręka znalazła się w moich majtkach. Mój głos był cichy, a do głowy docierały jego wcześniejsze słowa. To niemożliwe, że Aleks mnie zdradzał i zgwałcił Amandę. Łzy leciały mi strużkiem po policzkach, a mężczyzna dalej znęcał się nad moją skórą, rozpinając przy okazji rozporek. – Proszę, Max – wyłam w nadziei, że zostawi mnie w spokoju.

Majla

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2708 słów i 15067 znaków, zaktualizowała 14 sie 2017.

3 komentarze

 
  • agnes1709

    MAAAAŁAAAA! Pisz, błagam, kobieto!:faint:

  • agnes1709

    Dlaczego nie piszesz?:sad2:

  • Majla

    @agnes1709  Nie mam czasu i wena się ode mnie odwróciła :( ale wrócę, kochana <3

  • agnes1709

    @Majla Zobacz, kiedy? Sierpień. A ja dobrze pamiątam to opko i chcę jeszcze, bo czytac nie ma co w tym syfie. DO ROBOTY!!!:kiss:

  • Majla

    @agnes1709 A napiszesz za mnie wszystkie sprawdziany? :D

  • agnes1709

    @Majla Mogę z polaka:D:D:D

  • Majla

    @agnes1709 I historii, matmy, angola. Dobra! Haha :D <3

  • agnes1709

    Młoda, łapkę daję, jak zawsze, ale należy się też pasek:spanki: Napiszę na priv - jutro:kiss: