Nadzieja umiera ostatnia cz.1

I kolejny okropny dzień. Leżę w łóżku zastanawiając się czy wstać, czy już odpuścić i nigdy więcej nie zmierzać się z rzeczywistością. Wstaję, nie poddaję się bo nadzieja umiera ostatnia. Wchodzę do szkoły i widzę Go. Moje serce kruszy się. Łzy cisną mi się do oczu. I pomyśleć ze pół roku temu był mój. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Teraz nie mogę liczyć na marne "cześć", nawet nie ma ochoty na mnie patrzeć. Przechodzę obok Niego udając że Go nie znam. Przechodzę udając że tych czterech miesięcy nigdy nie było. No cóż. Za swoje błędy się płaci. Na końcu korytarza widzę swojego chłopaka. Podchodzę i całuję go w policzek.  
- Cześć Kochanie, jak tam? - pyta.
- Świetnie - kłamię, jak zwykle - muszę lecieć na lekcje. Do potem.
- Narazie.
Tak wygląda moja szara rzeczywistość. Kłamstwa przeplatane samotnością, łzami, złością, żalem ale i nadzieją. Nadzieją na lepsze jutro. Wszystko zaczęło się w kwietniu. Od tamtego czasu moje życie nigdy już nie będzie takie same.

Wincencja

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 193 słów i 1085 znaków.

2 komentarze

 
  • agnes1709

    Mała korekta - "życie" to rodzaj niejaki, więc "takie samO" :)

  • Vinyl3

    No..... ciekawe co bedzie dalej ;)