Jak jeden podmuch wiatru. Cz.2

Jak jeden podmuch wiatru. Cz.2- Lucasie a czy pamiętasz w którym miejscu mieszkają? adres, ulicę? cokolwiek? - zapytał Berni wychodząc z samolotu  
Mężczyzna spojrzał na brata, ale nie odpowiedział. Co miał niby powiedzieć? tak naprawdę nie wiedział nic. Od samego początku nie miał z nim dobrego kontaktu a nawet zabronił jej się z nimi kontaktować. Pamiętał z jej łzy wylane strumieniami. Pamiętał trzaskanie drzwiami i ich kłótnie. Pamiętał jej spojrzenie pełne żalu, bo przecież narzeczona jej kuzyna była jej najlepszą przyjaciółką. Nie tylko odebrał jej brata, ale straciła przez niego najlepszą przyjaciółkę. Jednak to wszystko było nie tak jak sądziła. Miał swój powód i wiedział, że mimo wszystko nie zmienił by zdania.Chciał ją chronić. W dniu gdy zginęli jej rodzice, przysiągł sobie, że nie pozwoli zrobić jej krzywdy. Obiecał, że dopóki żyje ona i ich córka będą bezpieczni. A teraz obie znajdują się w obcym kraju a on nie ma pojęcia co się z nimi dzieje. Czuł żal do siebie, że ich nie upilnował. Zamknął oczy i przypomniała mu się córka. Tatusiu! Tatusiu obiecałeś! przypomniał sobie jej drobniutki głos. Charakter miała po matce. Była tak samo uparta jak jego żona i tak samo marszczyła czoło, gdy się gniewała.  
- Nie wiem. Ja niewiele o nich wiem. Tak naprawdę zabroniłem im kontaktu - szepnął przełykając ślinę  
Czuł uważne spojrzenie Berniego, ale nie zwracał na nie uwagi. Wiedział, że po raz kolejny zawiódł brata. Chociaż mężczyzna nic nie powiedział, widział rozczarowanie a nawet i złość w jego oczach. Zawiódł. Ponownie wszystkich zawiódł.  
- Dlaczego? - zapytał niemal szeptem - Dlaczego zabroniłeś jej spotykać się z kuzynem? dlaczego zabroniłeś kontaktu z przyjaciółką? czy naprawdę aż tak mało Cię znam? - zapytał Berni zatrzymując się na moment  
- Bo - zawahał się - A zresztą nie ważne- zrezygnował z tego, co chciał powiedzieć  
- Bo jesteś egoistą? nasi rodzice nie poznali by Cie. Zmieniłeś się braciszku - powiedział ze smutkiem w głosie  
- Jej kuzyn ma powiązania z Rosjanami! On jest dilerem. Dlatego zabroniłem mu kontaktować się z moją rodziną. Czy to egoizm, że chcę chronić kogoś, kogo kocham? - zapytał oburzony  
- A powiedziałeś jej o tym Lucasie? czy po prostu powiedziałeś nie spotykaj się z nimi bo mi to nie pasuje? - zapytał Berni  
- A jak myślisz? uwierzyłaby mi? nie sądzę. Już dawno przestała mi wierzyć. Od dawna traktuje mnie jak wroga. Gdybyś widział czasami jej wzrok. Gdybyś widział jej strach, gdy ją dotykam - powiedział zamyślony Lucas - Powiedz mi dlaczego moja własna żona aż tak mnie nienawidzi? dlaczego zabiła człowieka, tylko dlatego, by odejść? nie mogła zrobić tego jak normalna kobieta? powiedzieć po prostu odchodzę? dlaczego wolała mieć problem z prawem, niż żyć u mego boku? - zapytał chowając twarz w dłoniach  
Chociaż brat mu nic nie odpowiedział. On doskonale wiedział dlaczego. Bała się go. Po prostu się go śmiertelnie bała. Widział to za każdym razem, gdy ją dotykał. Widział to w jej oczach a nawet zachowaniu. Gdy chciał ją przytulić napinała wszystkie mięśnie i zaczęła dygotać. Czasami starała się odprężyć, ale nigdy jej to nie wychodziło. Czy jego powiązania z mafią zniszczyły ich małżeństwo? a może ona po prostu kogoś miała? nie, to było nie możliwe. Nikt, kto miał chociaż trochę oleju w głowie nigdy, nie dotknąłby jego żony. Nikt, komu życie było drogie.

Berni całą drogę milczał. Chociaż obiecał bratowej nic nie mówić, było mu żal brata. Kochał Lucasa i domyślał się, co teraz przechodzi. On sam śmiertelnie bał się o Carle ale chyba najbardziej o Swoją chrześniaczkę. Sam nigdy nie mógł mieć dzieci a po odejściu żony, po prostu nigdy nie związał się z nikim innym. Chociaż brakowało mu kobiety, żadnej nie mógł dać miłości, bo całą oddał Matyldzie. On bardzo różnił się od młodszego brata. Przejął rodzinny biznes i starał się żyć uczciwie. Gdy pokochał, był wierny aż do końca, a gdy jego żona pewnego dnia powiedziała odchodzę, nie próbował jej zatrzymać. Może poddał się zbyt szybko, ale kochał ją i chciał tylko jej szczęścia. Później coraz częściej spotykał się z Carlą, ale zawsze traktował ją tylko jak przyjaciółkę. Nigdy nie dotknął jej, nie pocałował. Chociaż, gdy przychodziła do niego zapłakana, wielokrotnie miał ochotę przytulić ją, czy pocałować. Jednak nie zrobił tego. Nie dlatego, że bał się Lucasa, po prostu szanował brata i jego rodzinę a Jessicę traktował jak córkę, której nigdy nie miał. Często dziecko nocowało u niego a on wtedy mógł chociaż przez chwile, przez małą chwilkę poczuć się jak ojciec. Carla była u niego dzień przed zniknięciem. I co najlepsze uprzedziła go, że mogą wyjechać na jakiś czas i by się o nich nie martwił. Oczywiście nie powiedziała mu dokąd, ani na ile wyjeżdżają, ale adres kuzyna, powiedziała mu jakiś czas temu. Teraz zrozumiał, że wiedział o niej więcej niż jej własny mąż. Jednak rozumiał dlaczego. Chociaż obiecał jej, że nigdy nie zdradzi nikomu ani jednego słowa, które ona mu powierza w tajemnicy, jednak teraz nie potrafił być jej lojalny. Bardzo zdziwiło go to, że nie powiedziała mu o śmiertelnym niebezpieczeństwie, jakie na nich czekało, ale i to potrafił zrozumieć. Chroniła go. Tak naprawdę chroniła i swojego męża. Chciała chronić wszystkich, z wyjątkiem siebie samej. Wciąż zastanawiał się kto i dlaczego próbował wrobić Carle w kradzież diamentów. Nigdy nie wątpił w uczciwość swej przyjaciółki i wiedział, że brat próbuje za wszelką cenę trzymać ją z dala od swoich interesów. Przecież mając tak cudowne dziecko, nie byłaby aż tak głupia, by narazić całą rodzinę na śmiertelne niebezpieczeństwo. Ktoś musiał ją wrobić, tylko kto i po co?  

Siedziałam przy kuchennym stole i zastanawiałam się nad ostatnimi wydarzeniami. Nie miałam pojęcia kto mógł mnie wrobić a przede wszystkim po co? co mógłby osiągnąć i dlaczego narażał moją córeczkę. Fakty były takie, że ciężarówka nie dojechała a mój mąż mógł mieć wielkie kłopoty. Zastanawiałam się, czy uwierzy w moje odejście, czy będzie chciał mnie odnaleźć i zmusić bym do niego wróciła. On nie, ale jego brat, mógł domyśleć się gdzie jestem a nawet znał adres mojego kuzyna. Chociaż wiedziałam, że nikt z zaufanych mi osób nie zdradzi mojego pobytu, przecież nie mogłam cały czas ukrywać się. Musiałam działać. Jessica cały czas spała, a ja miałam dziwne przeczucie. Byłam w obcym kraju, w nieznanym mi mieszkaniu a jedyną osobą, jaka była ze mną to moja córeczka. Musiałam ją chronić, potrzebowała mnie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zamarłam. Przede mną stał detektyw.  
- Co pan tu robi? - zapytałam. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1253 słów i 7024 znaków, zaktualizowała 15 cze 2015.

2 komentarze

 
  • volvo960t6r

    Super ciekawa część..

  • Paulaa

    Fantastyczne!!!