Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew. cz. 21

Kiedy następnego dnia rano Kimbley dowiedział się co zrobił Oldrey, naprawdę mało nie dostał zawału. Tym razem całą złość miał do swojego szefa.  
– Co najlepszego zrobiłeś, Phill?! Kiedy Langley się o tym dowie, powieszą nas za jaja.
– Najwyżej mnie, pamiętasz, co powiedziałem na temat twoich.
– Nie przeginaj. – syknął Jonathan.
Rozmowa miała miejsce w gabinecie dyrektora placówki, czyli starszego agenta Oldreya.
Mężczyzna zbliżył do biurka, otworzył drzwiczki, wyjął butelkę dobrej whiskey, dwie szklanki i podszedł do lodówki, by wrzucić po dwie kostki lodu do przygotowanych szklanek.
– Dobre jest to, że będziemy mieli go na oku. Jeżeli jest tak dobry jak mówią, to może mu się poszczęści i znajdzie Foresta, a wówczas być może złapiemy ślad Williamsa i już go nie puścimy z ręki.
Jonathan napełnił szklanki, prawie do pełna i prawie natychmiast wypił od razu pół szklanki.
– Nawet nie poczekałeś, aż się ostudzi, zrelaksuj się. – uśmiechnął się Oldrey.
– Doprowadzisz nas w tarapaty. – skwitował jego uwagę Kimbley.
– Wszytko co robiliśmy, było legalne. Williams zabił osiemnastu agentów. Jego przeznaczeniem jest cela śmierci.
Kimbley zmrużył oczy i spojrzał na swojego szefa.
– Jeśli porucznik Calm jest tak dobry, jak mówią, zorientuje się, że go monitorujemy. – Jonathan patrzył prosto w oczy Oldreya.
– I co nam zrobi? – odrzekł już nieco odprężony Jonathan.
– Skąd mam wiedzieć, z nami lepiej nie zadzierać. – Phill lekko uniósł podbródek, poczuł się dumny i silny.
– No właśnie, drogi przyjacielu. 
Złość powoli przechodziła agentowi Kimbleyowi.

                                                                                *
Zgodnie z obietnicą dwie minuty po dziesiątej do gabinetu porucznika Calma wszedł kurier. Z racji wagi dokumentów, placówka agencji wysłała swojego człowieka.  
– Dziękuję. – Scott podpisał odbiór przesyłki.
Sporo tego, pomyślał, kiedy kurier wyszedł. Od razu wziął się do roboty. Po dwóch godzinach znalazł kilka drobnych niedociągnięć w pracy zespołu i niewielkie nadużycie stanowiska przez Kimbleya. Zostawił lata 2008 – 2010 i od razu zabrał się za ostatnią akcję. Wszystko zawierało się w przyjętych zasadach. Z dokumentów, potwierdzonych dowodami wynikało, że Irańczyk działał na obie strony. Jak motywowano, był groźny i stwarzał zagrożenie dla interesów Stanów Zjednoczonych i z tych powodów postanowiono go zlikwidować. Niestety nie udało się przechwycić wszystkich istotnych dowodów, jakie podobno posiadła. Do dokumentów dołączono zdjęcie Amira Sermitahnudera i Zefiry Unhari, tej, którą ratował Williams.  
Calm miał problem. Liczył się z tym, że skoro Oldrey zgodziła się przekazać dokumenty, to wiedział, że nie będzie w nich niczego kompromitującego. Dlatego Scott postanowił skontaktować się z Williamsem. Być może on coś miał. Do tej pory jeszcze nie korzystał z gorącej linii.
– Spotkajmy się.
– Zostawiłem ci namiary za plakatem. – odrzekł Lesley.
Calm po raz kolejny się zdziwił. Czy super agent to wszystko przewidział?  
Jeszcze bardziej nie mógł wyjść z podziwu gdy zdjął plakat przedstawiający tytułowe zdjęcie z płyty Pink Floyd, z pryzmatem na czarnym tle, nick bardzo znanej płyty ,, Dark side of the moon".
Drogi przyjacielu. Skoro doszliśmy tak daleko, znaczy, że szukasz tego co znajdziesz w jedzeniu Luny.
Calm niespiesznie poszedł do kuchni i zanurzył dłoń w torbie z chrupkami swojej kotki. Ta od razu pojawiła się z oczekiwaniem, że coś dostanie. Scott wsypał jej trochę suchego jedzenia do miseczki i nadal badał zawartość półtorakilogramowej torby. W końcu natrafił na coś bardziej śliskiego. W małej foliowej torebce typu ziplock znalazł czarny pendrive. Podłączył łatwo do swojego komputera. Nie był nawet zaszyfrowany, zresztą tego się nie spodziewał. Znajdowało się tam pół setki zdjęć. Każde z nich mogło postawić Kimbleya pod sąd w Hadze. Dodatkowo nagrano kilka krótkich filmików. Na końcu Lesley zostawił koronny dowód. To dlatego tak bardzo chciano zabić Zefirę Unhari. Krótki filmik nagrany z ukrycia przez Zefirę pokazywał jak Jonathan Kimbley gwałci, a po akcie, zabija jej siostrę, następnie zabija swoich dwóch swoich agentów i ściga Irankę, by jej odebrać komórkę, którą ten film nagrała. Ta rani go i ucieka.  
Scott wcale nie był zaskoczony informacjami, które dostał od Williamsa. Teraz zrozumiał, dlaczego Duch nie miał zbyt dobrego zdania na temat Kimbleya. Calm zabił w swoim życiu tylko dwie osoby. Raz uratował dzięki temu jedną osobę, kobietę, która miała dwójkę dzieci. Gdyby tego nie zrobił, morderca, którego wytropił w domu niedoszłej ofiary, zabiłby i ją. Drugiego przestępcę miał na muszce i kazał mu rzucić broń. Ten nie usłuchał i strzelił w jego kierunku. Calm został lekko ranny, ale ranił również przestępcę, bo oddał strzał w sekundę po nim. Tamten upadł tak niefortunnie, że rozciął mocno główną żyłę w szyi, bo przewrócił się do tyłu, na rozbitą już wcześniej szybę w oknie. Czyli strzał porucznika nie był właściwie bezpośrednią przyczyną zgonu poszukiwanego za gwałt i morderstwo przestępcy, ale Scott przypisał sobie jego śmierć na swoje konto. Próbował ratować zbója, ale krwotok był silny i tamten umarł po niespełna minucie. Młody detektyw nie był za zabijaniem, ale uważał, że system prawny ma wiele niedociągnięć i w wielu wypadkach powinna być stosowana kara śmierci. Film nagrany przez Irankę niezbicie dowodził, że Jonathan Kimbley jest złym człowiekiem. 
Koło południa detektyw zjadł lekki posiłek i postanowił odwiedzić poszkodowanego ochroniarza. Dowiedział się w ubiegłą sobotę, że mężczyzna po miesiącach rehabilitacji będzie chodził. Czy Higgins go przyjmie z powrotem do pracy, tego nie mógł przewidzieć? Tacy ludzie jak Jean lub Stanley nie umieli niczego innego robić, a praca w sklepie jako sprzedawca dla nich odpadała. Często kiedy rana pozostawiła uszczerbek na zdrowiu, tacy ludzie jak Jeane, dostawali pracę w ochronie budynków czy innych obiektów i pracowali gównie przy monitorach. W gorszych przypadkach zaczynali pić i popadali w depresję i różnie się to dla nich kończyło.
Calm dotarł do jego pokoju pięć minut po pierwszej.  
– Dobre popołudnie, panie Fontain. Nazywam się porucznik Calm i prowadzę sprawę zamachu bombowego.
– Czy już coś wiadomo? Był Stanley i mówił, że wszyscy poza panem Forestem zginęli. Bardzo mi przykro.
– Wierzę. Czy pana pracodawca pana odwiedził?
– Niestety nie. Podobno jest pod ochroną wojska i chwilowo nie może.
– Był, ale służby specjalne uznały, że mogą ich puścić. Stało się tak głównie za namową córki.
– Beatrice jest stanowcza, znam ją trzy lata. To dobra rodzina. Pewnie pan Nicholas wpadnie jak tylko znajdzie chwilę.
– Być może. Czy zauważył pan coś istotnego?
– Niestety nic. Zwykle sprawdzaliśmy wszystkie pojazda i zawsze patrolowaliśmy okolicę. Posiadłość pana Higginsa jest monitorowana przez satelity, to ważna figura. Większość wejść do posesji śledzą kamery. Nie mam pojęcia, jak mogło się to stać.
– Podobno wszystko będzie dobrze z pańskimi nogami.
– Dzięki Bogu, gorzej by było gdybym je stracił.
Drzwi pokoju otworzyły się i weszła Nadia z córką.
– Witaj Jean. – Nadia powiedziała to zaraz gdy tylko przekroczyła drzwi pokoju.
– Witam panią Nadio, proszę wybaczyć, że nie wstanę. – grymas pojawił się na twarzy Jeana Fontien.
Przyniosłam kwiaty i czekoladki z Francji, ale mi zabrali. – blondynka próbowała się uśmiechnąć.  
Kiedy żona Nicka rozmawiała z poszkodowanym ochroniarzem, Beatrice wymieniła spojrzenia z detektywem.
– Co za miłe spotkanie. Tata w laboratorium, a my postanowiłyśmy odwiedzić pana Jeana.
– Miało z waszej strony. Cieszę się, że cię widzę, panienko Beatrice i miło mi, że widze panienki mamę. W sumie przyszedłem zadać panu Fontain kilka rutynowych pytań.
– Jeżeli przeszkadzamy, to poczekamy na korytarzu. – wtrąciła Nadia.
– Jedno już zadałem, a co do drugiego, to się dopiero zastanawiam. Proszę zostać. Chyba że ja wyjdę?
– Ależ co pan, poruczniku. – Nadia zrobiła zaskoczoną minę.
– Czy już pan coś wie na temat pana Foresta? – zapytała córka Higginsa.
– Na razie nie wiemy nic. Poinformuję, kiedy tylko coś będę wiedział.
Dziewczyna spojrzała na matkę.
– Czekoladki zabrali, ale wodę chyba wolno panu pić, Jean?
– Mam jeszcze pół butelki.
– To przyniosę jeszcze jedną, – powiedziała brunetka.
– Proszę zaczekaj, pójdę z panienką. – rzekł Calm.
Calm wyczuł, że Beatrice powiedziała tak specjalnie, bo liczyła właśnie na to, że Calm z nią wyjdzie i coś jej powie. Nadia niczego nie wyczuła i skinęła głową. Przysunęła krzesło bliżej łóżka i wzięła Francuza za dłoń.
– Jak już zaczniesz chodzić, poproszę Nicka, by ci zapewnił pracę. Zależy, jak będziesz się czuł, jeżeli nie w twojej profesji to w jakiejś innej, mąż ma duże znajomości.
– Dziękuję pani.
Tymczasem nastolatka i detektyw wyszli.
– Wkrótce Alex będzie mógł opuścić kryjówkę. Dostałem z powrotem sprawę i mój zwierzchnik zapewnił mnie, że CIA już z pewnością go nie ruszy.
– Chciałam użyć telefonu, ale uznałam, że mogę być namierzana.
– Dobre spostrzeżenie.
– Mama mówiła tacie, że byłeś u nas.
– Na razie nie ma potrzeby, bym go wzywał. Jest z pewnością zajęty.
– Gdzie Alex się podzieje? Zniszczono mu dom. Po pewnie sprawka tego drania Kimbleya. On i jego szef, ten Oldrey to typy spod ciemnej gwiazdy, jednak czuję, że Kimbley jest dużo gorszy.
Scott nic nie odpowiedział, ale pomyślał, że dziewczyna ma dobre odczucia.
– To pracownicy służb i pewnie święci nie są.
– Ten cały Duch...nie może być złym człowiekiem skoro uratował tak dobrą osobę jak Alex.
– To dobry człowiek. Będę pracował nad tym, żeby i on uzyskał wolność, co to za życie w ciągłym ukryciu.
– Chciałabym go poznać. Przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi.
Scott patrzył na dziewczynę i Beatrice wyczuła, że mu się podoba. On sam wyczuł, że podoba się jej macosze, oczywiście nie wątpił w jej lojalność, a głównie miłość do jej taty, więc było to zwykłe odczucie kobiety wobec przystojnego i miłego mężczyzny. Delikatnie wzięła dłoń porucznika w swoją.
– Dziękuję, że nam pomagasz.
– Nie ma za co. – chciał, żeby go trzymała trochę dłużej, ale zabrała rękę.
Doszli do kawiarni, znajdującej się na parterze szpitala i Beatrice kupiła wodę. Czuła subtelne spojrzenia porucznika. On pewnie starała się, by tego nie wiedziała, ale była przecież kobieta i to czuła.
– Wracając do twojego pytania, myślę o tym, by wziąć Alexa do siebie, do czasu jak mu czegoś nie znajdziemy.  
– To byłoby dobrze. – powiedziała tylko.
Czuła się trochę jak ptak w złotej klatce. Wiedziała, że jej ojcu nie za bardzo podoba się jej nastawienie do Foresta. Modliła się w duchu, by nie wyczuł jej prawdziwych uczuć do człowieka, który był o trzy lata starszy od Nicka. Teraz miała jeszcze inny delikatny kłopot. Czuła, że podoba się porucznikowi, a przecież jej serce było zajęte. Nie znała go aż tak dobrze i nie wiedziała, czy jak się dowie, co naprawdę czuje do Alexa, nie zmieni się i czy nie zacznie być mniej pomocny. Czasami odrzuceni mężczyźni reagowali swoiście.
– Możemy przejść na ty? Tak już na stałe. W domu nie mogłam zrozumieć, twojego zachowania, ale w końcu pojęłam. – zaproponowała.
– Oczywiście, jesteś tylko kilka lat ode mnie młodsza. Od małego nas uczą, by mówić do wszystkich na ty, a potem przychodzi praca I zaczynamy mówić pan i pani.
– Fajnie, że się zgodziłeś Scott. To jestem Beatrice. – podała mu dłoń ze szczerym uśmiechem zadowolenia.
– Scott. – odrzekł i uścisnął jej dloń.
Żałował, że nie może jej powiedzieć tego, co poczuł. Wiedział, że dziewczyna ma bardzo dobry i miły stosunek do Alexa, ale nie wiedział dokładnie jaki. I może źle się stało, że nie wiedział, bo może wówczas zastopowałby swoje serce, które po raz pierwszy w życiu zaczęło żywiej bić dla kogoś innego.
Beatrice była młoda, ale miała wyczucie i też to wyczuła. Uznała jednak, że jest za wcześnie, by go stopować. Szkoda, że tego nie zrobiła, ale nie wiedziała, że własnie powinna. Szli blisko siebie, potem weszli do windy i znaleźli się na piętrze, gdzie leżał Jean.
– Masz moją wizytówkę z prywatnym telefonem, prawda?
– Tak.
– To dobrze. Coś ci powiem, Beatrice. Wiem, że skoro oddali mi sprawę, zrobili to tylko dlatego, że chcą złapać Ducha, dlatego musimy być teraz jeszcze bardziej ostrożni. Kiedy ich nakryję, bo wiem, że będą mnie śledzić, wówczas odpuszczą, ale i tak nie będzie całkiem bezpiecznie. Dlatego kiedy Alex znajdzie się u mnie, jedynym dobrym miejscem, gdzie będziemy mogli porozmawiać, będzie mój dom. Sądzę, że masz nieco ograniczone możliwości poruszani za względu na stanowisko twojego taty i tego co robi. Teraz jeszcze doszedł ten problem z zagrożeniem.
– Chyba nie wierzysz, że pan Forest jest w coś zamieszany?
– Nie. Myślę, że to ukartowana gra agencji. Tylko zachowaj to co mówię, dla siebie.
– Jestem z mamą blisko, a nie przekazałam jej wiadomości, którą podałeś mi w domu.
Już miała na końcu języka, by powiedzieć, że mama wie o jej nastawieniu uczuciowym do Alexa. Powstrzymała się, ale z całkiem innych powodów. Te jego delikatne spojrzenia świadczyły tylko o jednym. Jego serce musiało zacząć bić mocniej dla niej. Zrobiło jej się smutno. Był młody i atrakcyjny. Z pewnością dobry i mądry. Ale Beatrice nic nie mogła na to poradzić, że zakochała się i to praktycznie od pierwszego wejrzenia w mężczyźnie, starszym od ojca. Gdyby ktoś powiedział jej to tydzień temu, wymaiłaby go w same oczy. Pozostało jej jeszcze jedno ważne pytanie.
– Dlaczego nie chciałeś, by ojciec wiedział?
Calm zrozumiał, że dziewczyna jest bardzo bezpośrednia, dlatego postanowił być identyczny.
– Twój ojciec jest blisko, co prawda tylko w sprawach zawodowych, z Kimbleyem. Nie możemy dopuścić, by coś wiedział i przypadkowo przekazał to Jonathanowi.
Doszli do pokoju.
– Mam wodę. – powiedziała wesoło od drzwi.
– Jest pani bardzo miła, panienko Beatrice.
– Drogi Jeanie. Ile razy prosiłam, byś mówił mi po imieniu.
– Chciałbym, ale z racji pracy, nie mogę.
Kiwnęła tylko głową ze zrozumieniem.
– Porozmawiałam z Jeanem i chyba go trochę zmęczyłam. – rzekła Nadia.
– Wcale nie. – zaprzeczył mężczyzna.
– Pan porucznik ma pewnie jeszcze pytania, chodź córeczko, idziemy. – uścisnęła dłoń Francuza.
Beatrice podeszła do łóżka i delikatnie przytuliła rannego ochroniarza.
– Dziękuję pani i panience, za odwiedziny. To znaczy dla mnie wiele. Proszę pozdrowić pana Nicholasa.
– Z pewnością to zrobię. – rzekła Nadia.
– Do widzenia poruczniku. – Nadia podała mu dłoń.
– Do zobaczenia. Proszę pozdrowić męża.
Beatrice tylko kiwnęła głowa w jego kierunku Scotta, a on zrobił to samo. Wyszły.
– Mam tylko jeszcze jedno pytanie, panie Jean, który samochód najczęściej używa pan Higgins?
– Dobre pytanie, bo ma kilka. Chyba Maybacha. Ferrari zabiera żonę, a ten Rolls Royce chyba używał najmniej.
– Rozumiem. To proszę dochodzić do zdrowia i to jak najszybciej.
– Sprawdzamy wszystkie samochody, jeżeli o to panu chodzi, poruczniku.
– Nie wątpię. Próbuje poukładać fakty. Pan Higgins to zajęty człowiek. Sławny i bogaty, a tacy mają czasem nieco inne upodobania i zachowania niż zwykli przeciętni ludzie.
– O tak, to prawda, żeby pan wiedział.
– To do zobaczenia.
– Do widzenia poruczniku.
Calm opuścił szpital. Rozważał w duchu, czy dobrze zrobił, nie informując Beatrice, że widział Foresta, ale uznał, że wiadomość, którą jej podała wcześniej, wystarczy. Zaczął odczuwać, że nie ma szans u Beatrice. Z jakich powodów, nie wiedział. Jechał i po pewnym czasie dostrzegł, że jest śledzony przez czarnego Forda Pięćset. Dojechał do domu. Zajął się swoimi sprawami, kiedy ruszył rano do kwatery LAPD, znowu widział w oddali ten sam wóz.
– Amatorzy. – rzekł do siebie.
Poinformował nadinspektora Moora o tym, że jest śledzony. Razem ustalili jakiego rodzaju akcję przeprowadzą, bo zarówno Calm jak i generał Moor nie mieli wątpliwości, kto śledzi detektywa. 
Dwa dni ich zwodził i w miarę możliwości wyprowadzał w pole. Dopiero kiedy dowiedział się, że Lesey poleciał bezpiecznie samolotom Air Italia w kierunku Europy, postanowił ich nakryć.
Alex Forest z łzą w oku pożegnał przyjaciela i pojechał taksówką w kierunku domu Scotta Calma. Oczywiście w jednej z masek zrobionych przez Ducha. Broń i większość elektronicznego sprzętu poszła do ludzi, z którymi Lesley współpracował. Ważniejsze informacje przesłał do komendy głównej na adres porucznika Calma. Uznał, że nigdzie nie będą tak bezpieczne jak u niego. 
Czterysta metrów przed domem porucznika, dwa cywilne samochody zajechały drogę czarnemu Fordowi i natychmiast okazało się, że to policja nakryła nieudolnych agentów służby agencji wywiadowczej. Szpiegów z CIA zatrzymano i dopiero po interwencji Oldreya, zwolniono. Tłumaczył, że agenci rzekomo mieli ochraniać porucznika, ale nikt nie kupił tego taniego kłamstwa.  
Moore nie był tak uprzejmy jak poprzednio, podczas telefonicznej rozmowy z dyrektorem plcówki CIA.
– Kpiny pan sobie robi, agencie Oldrey? Dajecie sprawę mojemu najlepszemu człowiekowi i śledzicie go? To jest ostanie ostrzeżenie. Następna uwaga pójdzie do Langley.
– Proszę wybaczyć nadkomisarzu, nic o tym nie wiedziałem. Dopilnuję, by nic podobnego się więcej nie stało i wyciągnę konsekwencje.
Zaraz po telefonie od Moora wezwał Kimbleya do swojego gabinetu.
– Znowu twoi ludzie wszystko schrzanili. Calm odkrył, że ma ogon. Mam nadzieję, że nie przyszło wam do głowy zakładać mu podsłuchu w domu.
– Jego dom to twierdza, nawet nie próbowaliśmy.
– A odkryli chociaż cokolwiek?
– Nic. Jeździł tylko do komendy, do restauracji i do domu.
– Same niepowodzenia w sprawie tego Ducha.
– Złapiemy drania. – rzekł bez przekonania Jonathan.
Oldrey popatrzy na niego i pokazał głowa drzwi. Jonathan wyszedł znowu wściekły. Ponownie złapał się za serce.
– Wykończy mnie ta gówniana robota. – zaklął.

Williams doleciał szczęśliwie do Czarnogóry i zatrzymał się w Budvie w dobrym hotelu Boutique Vissi d'Arte. Sama nazwa pochodziła prawdopodobnie od słynnej arii z Toscy, Pucciniego. Lesley nie miał czasu słuchać oper, ale kojarzył kilka znanych kawałków, kompozycji Pucciniego i Verdiego.
Od razu zabrał się za organizowania pobytu i jak zawsze bezpieczeństwa i pozostania nikim, bo miało dla niego największe znaczenie. Nie zostawił za sobą kontaktu, ale jego ludzie mieli go poinformować gdyby coś ważnego się stało. Miał i tu pewne znajomości.  On wiedział o ludziach trochę, a oni o nim, nie wiedzieli nigdy nic. Alex Forest i Scott Calm byli pierwszymi, którym zaufał. Tak przeżył do tego czasu. Czuł, że wkrótce odzyska wolność i w końcu jego wrogowie zostaną należycie ukarani.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i thrillery, użył 3291 słów i 19761 znaków, zaktualizował 30 gru 2021.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Niezbite dowody mogą przyskrzynić Kimbleya, dlatego tak bardzo mu zależy na pochwyceniu Ducha. Beatrice musiała wyciągnąć z Calma jakieś informacje na temat Alexa, więc widocznie coś do niego czuje. I to coś poważnego. Amatorzy ci z CIA...

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Beatrice jest już  całkowicie pewna, że Alex jest jej miłością na życie. Jak widać nie przeszkadza jej kolosalna różnica wieku. Alex tez zaczął to odczuwac, a prawdziwa miłość działa na obie strony . Beatrice lubi Calma i ma nadzieję, że on nie zmieni do niej i Alexa nastawienia, kiedy mu da odczuć, ze Alex jest w jej sercu. To dobra dziewczyna. Dalsze odcinki pokażą jak bardzo jest dobra dla przyjaciół. Okaże się wkrótce, że odnośnią jak odbiera innych ludzi, będzie to, jak oni odbierają Alexa. Czyli Forest jest dla niej wszystkim. Dlaczego? Tego się może nigdy nie dowiemy. Napisałem to kilka razy w opowiadaniach. Ścieżki miłości są zawiłe jak leśne drogi w lesie Aokigahara (Las samobójców w Japonii)

  • dreamer1897

    @AlexAthame Rzadko spotykana sprawa, gdzie kolosalna różnica wieku nie wpływa na miłość. Jeszcze się okaże, że Beatrice jest utopijną wersją kobiety idealnej :D

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Od początku mam pomysł.Co prawda trochę  wykracza poza realność. Nie napisze teraz bo nie będzie ciekawe. Alex ma tylko ten problem, ze jest dużo starszy, z innymi da rade. Juz wcześniej wspomniałem, że jest taki, że nigdy nie odrzuca czyjejś miłości. Nawet córki, a teraz jest nieco inna sytuacja.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Nie streszczaj. Niech będzie efekt WOW ;)