Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Fukushu - sha cz 6

Po paru minutach byli gotowi. Walczyli bez broni. Była to kombinacja aikido i do-shin-khan, najstarszej formy karate. Oczywiście Aya preferowała wing-chun. Jednakże zdawała sobię sprawę, że aikido jest najbardziej efektywne. W jej wypadku waga miała znaczenie. Aya ważyła tylko trzydzieści pięć kilogramów. W ich esencji sztuk walk, nie było delikatnych form. Shingo znał wiele gałęzi, ale stosował tylko formy najbardziej efektywne. Jeden cios. Eleminujący. Oczy, skroń. Jabłko Adama.  
Mimo, że Aya była drobna, potrafiła wyprostowanymi palcami przebić klatkę piersiową normalnej osoby. To była cobra. A kiedy zmieniała się w czarną panterę? Kiedy wykorzystywała swoje umiejętności gimnastyczne. Nie było siłacza na świecie, którego kark wytrzymałby trzydzieści pięć kilogramów rozpędzonego ciała.
   Potem walczyli bronią. Shingo preferował królewska broń samurajów, katanę. Aya dwa krótkie sztylety — tanto. Oczywiście walczyli na poważnie. Kiedy Aya-Kazumi była mniejsza, Shingo uważał. Teraz nie musiał. Aya praktycznie nie robiła błędów. Potem rzucali gwiazdkami — shuriken. Aya lubiła łuk.  
Mieli jedną kwestię sporną. Shingo nigdy nie używał broni palnej. Natomiast Aya tak. Shingo umiał strzelać, tylko tego nie robił. Aya strzelała wyśmienicie. Potrafiła robić salto z dwoma lub jednym pistoletem i strzelać dość celnie podczas wykonywania tej akrobacji. Trenowała prawie pół roku, żeby do tego dojść. Potem nazwała to rozciągnięciem chwili. Żeby wykonać salto, trzeba mieć opanowaną technikę. Ale kiedy się je wykonuje, praktycznie nie widzi się przenikającego obrazu. Jak więc strzelić celnie? Aya wiedziała, że prawdopodobnie nigdy jej się to nie przyda, ale nauczyła się również i tego.

Ich trening trwał około półtorej godziny.  
Potem wrócili do domku. Aya wzięła kąpiel i przebrała się w kimono. Podobnie zrobił Shingo.  
Przyszedł wieczór. Zjedli małą kolację i szykowali się do spania.  
     Codziennie rano Shingo szedł w umówione miejsce i odbierał jedzenie. Dostarczał mu je zaufany człowiek z rodziny jego żony. Oczywiście mieli zapasy ryżu i suszonych jarzyn. Wodę brali z pobliskiego strumyka. Okolica była bardzo odizolowana. Ponieważ była to posesja prywatna, nie spotykali żywego ducha.  
Aya pożegnała ojca i poszła do swojej małej sypialni. Miejsce, w którym spała było tylko dwa razy większe niż jej łóżko.  
W tradycji japońskiej kulturze dzieci nie całują rodziców na dobranoc, ani na odwrót. Dlatego kiedy Aya szła spać, zwykle kłaniała się ojcu kilkakrotnie. I to wszystko. Jej wcześniejsze wyznanie, byłoby w ogóle nie do przyjęcia w normalnej rodzinie. Jednak Shingo był nie tylko jej ojcem. Był jej mistrzem i nauczycielem. A dla niego Aya-Kazumi była córka, ale i partnerem w walce. Ponieważ nie miał syna, Aya była mu jak syn.
     Dziewczynka leżała na twardym materacu i patrzyła w sufit. W jej życiu wszystko się zmieniło, ponieważ ujrzała Gabriela.
     Gabriel obudził się. Czuł się nadal słaby, ale dużo silniejszy niż wczoraj. Chciał wstać, ale poczuł ból w klatce. A pęcherz domagał się swoich praw. I co teraz? Nie zrobi w łóżko, a z trudem już wytrzymywał. Był ambitny i nie chciał wzywać pomocy. Na szczęście zasuwane drzwi się otworzyły i wszedł Shingo.
— Jak się masz, Gabriel-san?
— Chciałbym wstać.
Shingo się domyślił. Pomógł mu wstać.
— Możesz iść sam?
— Chyba tak. Gdzie jest toaleta?
— Zaraz za domem, poznasz.
Gabriel poszedł powoli. Nie było specjalnych wygód.  
Wreszcie poczuł ulgę. Obmył ręce w zlewie na zewnatrz. Wrócił do domu.  
Las zdawał się nie mieć końca. Na horyzoncie rysował się szczyt góry Asashi. Chłopiec przez chwilę czuł cudowny zapach okolicy.  
— Dobrze, że mi pan pomógł, panie Shingo.
— Nie mów mi pan. Mów Shingo-san, albo z większym szacunkiem, Kyoshi. To znaczy nauczyciel
— A jak jest przyjaciel?
— Yujin, ale to może zbyt szybko.
— Uratowałeś mi życie. Nie wiem jak będę mógł ci się odwdzięczć, Shingo-san.
— Och, nie musisz. Też byś tak zrobił na moim miejscu. Przykro mi, że nie mogłem uratować twojej mamy. Inaczej byłaba tutaj. Musisz coś zjeść. Dałem ci wczoraj coś na sen, wyglądasz dzisiaj o wiele lepiej.
Do pokoju weszł Aya.
— Ohayo, Gabriel-san. Jestem Aya, albo Aya-Kazumi. Możesz mówić tak lub tak. I możesz dodać ,,san”.
— A wy możecie mówić mi, Sha.
Dziewczynka doznała nowego napływu uczucia. Musiała bardzo się starać, żeby tego nie uzewnętrznić. Powodem tego były oczy Gabriela. Do tej pory widziała tylko jego postać i twarz. Aya uświadomiła sobie, że niebo nad wulkanem Fuji nie jest tak piękne jak oczy chłopca.
— Gabriel-san, wczoraj ci myłam twarz i część torsu, kiedy spałeś. Jestem na twoje zawołanie, do czasu aż będziesz zupełnie sprawny.
— Potrzebuję tylko pomocy przy wstawaniu. Mam nadzieje, że to się skończy po kilku dniach.
— Mogę cię myć, pomagać ci się ubierać i we wszystkim innym.
— Ale jesteś dziewczynką, nie wszystko wypada. Rozumiesz co mam na myśli?
— Gabriel-san, kobieta w Japonni jest inaczej wychowywana niż w Ameryce. Ona służy. Ale w tym wypadku masz rację. Jesteście ciągle jeszcze dziećmi. Aya-Kazumi, jest bardziej nowoczesna niż ja, ale ma pewne nawyki. Miej wyrozumienie — zakończył Shingo.
— Dobrze, postaram się. Kiedy będe mógł zacząć trening?
Shingo uśmiechnął się.
— Myśle, że za tydzień. Ale to będzie bardzo lekki trening. Tak na prawdę myśle, że za miesiąc lub dwa. Z sercem nie ma żartów.
— Tato, mogę o coś zapytać?
— Tak, Aya-san. Ty to odkryłaś, więc pytaj.
— Gabriel-san. Wczoraj odkryłam, że nie istniejesz w systemie. Wiesz coś o tym?
— Tak. Tata coś zrobił. Satelity mnie nie postrzegają. Sądzę, że kamery, jak i mikrofony, również.
— Och! Jak twój tata to zrobił?  
— Tata wymyślał różne złe rzeczy. Pracował nad ,,Gwiazdą śmierci”. Wiecie, to nazwa z ,,Gwiezdnych wojen”.
— Tak, wiem. Dość naiwny film. Tata nie ma pojęcia.
— Będę kontynuował, jeśli pozwolicie. Tata chciał z tym skończyć. Zrobił to dla nas. Wykorzystał piko technologię. Ale pracował nad czymś dobrym. Nad wyeliminowaniem zła w ludziach. Nie wiem jak daleko był posunięty w pracach, ale to miało skończyć zło. Nie wiem jak to miało działać. Unicestwienie, zabronienie. Korekta posunięć i myśli? Nie wiem. Sądzę, że ktoś w górze musiał jednak coś odkryć. Tata chciał ustąpić w moje dziesiąte urodziny, to znaczy za trzy tygodnie.
— Facet, który jest odpowiedzialny za takie rzeczy, nazywa się generał Mc Martin.
— A ty jak to wiesz, Aya?
— Śledzę system satelit i wchodzę na strony rządowe. Mam czas do czterech minut. A, żebym nie zapomniała. To samo dotyczy Noemi i twojej mamy. Znaczy, są również niewidzialne dla systemu.
— To w tej sytuacj będzie to utrudnieniem. Nie będę mógł jej znaleźć. Chociaż tata mówił odwrotnie. On coś nam dał do środka, że będziemy mogli się znaleźć. Tylko nie wiem jak to zrobić. I czy potrzebna jest jakaś maszyna. Nie jestem taki zły jeśli chodzi o komputery, ale nie wiem nic o pracach ojca. A jeślibym ja wiedział i oni by wiedzieli.
— Gabriel-san, ja jestem dość dobra w tych sprawach. Potrafię trochę pochodzić po stronach, nawet jeśli mają solidne zabezpieczenia. Ale muszę coś mieć, żeby zacząć. A jesteśmy tysiące kilometrów od twojego domu. Na razie dochodź do siebie i nabieraj sił. Dobre jest to, że twoja mama żyje. A i Noemi prawdopodobnie jest bezpieczna. Jak tylko złapiemy jakiś trop...
— Aya-Kazumi, skąd wiesz o Noemi? Tata ci mówił?
— Tak. Wybacz. Rozumiem co czujesz. Wybacz jeśli coś powiedziałam nie tak.
— Wszystko w porządku. Jestem waszym dłużnikiem. Cokolwiek się stanie, zawsze będzie wszystko dobrze.  
     Shingo subtelnie obserwował córkę. Był ojcem. Mimo, że w jego kulturze wpajano od wieków inne zasady, on czuł w środku coś, co kochający ojciec czuć może. Czy to możliwe, że ta drobna postać o naturze dzikiej pantery przeżywa ogień w środku? I dlaczego? Przecież nawet nie zna tego miłego chłopca. Czy to możliwe, że jego piękne błękitne oczy i złote loki, to sprawiły? Ale nie mógł zrobić nic, żeby cokolwiek zmienić.    
     Przypomniał sobie, kiedy czternaście lat temu, zobaczył Rei. Już po paru chwilach widział w jej oczach, że coś się zmieniło w jej sercu. I czy Rei wówczas już wiedziała? Uczono ich od pokoleń, a może od zawsze, że okazywanie uczuć jest niewłaściwe. Był najpierw wojownikiem, a dopiero potem japończykiem. Ale czy nie był człowiekiem najpierw? Wiedział, że wówczas jego twarz i oczy nic nie zdradziły. Ale miał pewność, że Rei zobaczyła, że i ona jest dla niego. Gabriel miał dziesięć lat i tego typu sprawy powinny być mu obce. Jego twarz nie wskazywała, że coś rozumie lub odczuwa.
Nawet dobry obserwator nie mógłby nic zauważyć na twarzy Aya-Kazumi, ale Shingo to widział. I nie dlatego, że był lepszym obserwatorem, albo wytrenowanym szpiegiem. Wiedział to, ponieważ był ojcem.  
— Aya-san, może nasz młody przyjaciel, zechce zobaczyć nasze zabawki.
— Tak, Kyoshi.
Aya oparła dłonie na macie i zgięła swoje smukłe ciało do podłogi, aż jej czoło dotknęło małego dywaniku, na którym siedziała w kucki.
Co było ciekawe, Gabriel również tak siedział, chociaż nikt z nich nie oczekiwał tego od niego.
— Shingo-san, mój Kyoshi. To wielki zaszczyt słyszeć to z twoich ust. Postaram się ze wszystkich sił nie zawieść cię jako uczeń i jako twój dłużnik.
— Gabriel-san. Jeżeli chcesz, to możemy iść. Czy potrzebujesz pomocy, żeby wstać?
Aya stała obok z wyczekiwaniem.
— Dziękuję ci. Zobaczę, może dam sam radę wstać. Mam być dobrym ninja, więc nie mogę sobie pobłażać.
— Zaczekajcie jedną chwilkę — rzekł Shingo. Słowo ninja jest nie zupełnie poprawne. Współczesny świat zachodu pozmieniał wiele. W filmach pokazują, że wojownicy ninja używają dwóch pałek na łańcuchu. My tego nie robimy. Ludzie zachodu nazywają kraj hindusów Indią, a oni sami nazywają się Arianami. Słowo ninja jest również niewłaściwe. Prawidłowo jest to shinobi-no mono. Nazwa ta pochodzi od miecza, shinobi. Dla samurajów jesteśmy wyrzutkami. Robimy to na co ich honor im nie nie pozwala. Ja jestem jednym z ostatnich wojowników. Ale ja nie jestem prawdziwym shinobi-no mono. Jestem więcej samurajem. Ale z pewnością jestem człowiekiem. Mam świadomość, że jestem japończykiem. Ale mimo, że czuję się samurajem, nie popełniłbym sepuku dla cesarza, albo kraju. Ale nie jestem teraz nawet człowiekiem, najpierw.
Aya spojrzała na niego z wielkim zdziwieniem.  
— Ojcze, kim więc jesteś?
— Ojcem. Ty jesteś dla mnie wszystkim co ma dla mnie wartość. Ale teraz idźcie. Mam coś do zrobienia.
     Skłonił czoło do podłogi i wstał. Gabriel popatrzył za nim, a potem spojrzał na Aya.  
Oparła dłoń o podłodze i wstał. Przez chwilę po jego twarzy przebiegł grymas wysiłku i bólu. Ale wstał sam, bez pomocy.
— Twój ojciec ma wielkie serce i piękne wnętrze. To co powiedział, poruszyło mną bardzo.
— Ty może tego nie rozumiesz jacy jesteśmy. My japończycy. My nigdy nie objawiamy uczuć. Czy możesz sobie wyobrazić, że mama nigdy mnie nie przytuliła ani nie pocałowała. Gdybym nie miała wiedzy z internetu, nigdy bym nie wiedziała, że tak inni robią.
Gabriel popatrzył na nią uważnie.
— Czy ty czułaś potrzebę tego? Chciałaś, żeby mama cię pocałowała lub przytuliła?
— Nie, nigdy. Ja wiedziałam, że ona mnie kocha. Ale mój tata chyba wie, że ja go kocham. I ja wiedziałam i wiem, że on mnie kocha. Nie rozumiem dlaczego to powiedział.
— Aya-Kazumi, mówiłem to twojemu tacie i tobie powiem. Mam pewien dar. Ja czuję, co ludzie czują w środku.
— Och! Doprawdy?
— Tak.
— Czy wiesz co ja czuję teraz?
— Tak, Aya-san. I w związku z tym wiem, dlaczego twój ojciec to powiedział. On tego nie powiedział tylko do ciebie. On to głównie powiedział do mnie. Tylko on tego nie musiał mówić. Ponieważ ja to wiem.
— Gabriel-san, jesteś bardzo zagatkowy. Ja rozumuję prosto. Ale teraz nic nie rozumiem.
— Aya-san, zaraz ci wszystko wyjaśnię. Dzieci są proste i szczere. Dlatego są czyste. Ale uczą się szybko. Patrzą i analizyją. Niestety, uczą się łatwo złych rzeczy, a bardzo trudno, dobrych. Kiedy miałem cztery lata nic nie wiedziałem o tym, ponieważ spędzałem czas tylko z mamą. Tata przychodził późno. Ale kiedy poszedłem do szkoły zobaczyłem, że nie wszystkie dzieci są jak ja. A potem przekonałem się, że prawie nikt taki nie jest. Z małym wyjatkiem. Noemi. I do wczoraj nie poznałem nikogo podobnego.
— Do wczoraj?
— Tak, ponieważ ty jesteś taka.
— Gabriel-san, ja nie wiem dlaczego tak jest!
— Aya-Kazumi, nie musisz niczego ukrywać. Ja wiem i twój ojciec wie. Jeżeli ściskasz sprężynę zbyt mocno, może wystrzelić. Ciesz się, że tak jest. Ja chcę, żebyś się dobrze czuła. Kiedy byłem mały, obserwowałem otoczenie. Przyrodę. Polubiłem z kwiatów różę, a z owadów, motyle. Motyl potrzebuje róży, a róża motyla. Motyl siada na wielu kwiatach, a na róży siadają różne owady. Robią to z pewnego powodu. Ludzie nazywają to naturą. Ja to nazywam miłością. Zobaczyłaś moją twarz, a później oczy. I poczułaś. Najpierw się wystraszyłaś, a potem przestałaś się bać. Najpierw sprawiło ci to radość, a potem został ból.
Pomyśl. Róża kocha motyla, a motyl różę. Ale ona nie jest bardziej szczęśliwa kiedy pszczoła na niej siada. A motyl nie jest przez to mniej szczęśliwy. Ludzie myślą, że tylko oni mają uczucia. Przypuszczają, że może psy, czy koty je posiadają. Ludzie mają tendencje do wywyższania się. Nad wszystko. Niektórzy posuwaja się do tego, że sądzą iż dorównują Bogu. A prawda jest taka, że przez to są żałośni. Robią błąd po błędzie. Nie myśl, że jestem lepszy czy mądrzejszy niż ty. Poznałem Noemi kiedy miałem pięć lat. I od pierwszej chwili poczułem coś. Ale byłem ograniczony nazwami. Wiedziałem, że ona mnie lubi. Oczywiście to słowo nie oddawało tego, co naprawdę czuła. Kiedy to coś w niej się nagromadziło, musiała temu dać upust. Wówczas mi mówiła, że mnie lubi. Że mnie strasznie lubi. Słowo lubi i słowo strasznie są przeciwieństwami. I mówiłem jej o tym. Ale potem zrozumiałem, co ona naprawdę miała na myśli. I przyjąłem to. Do tego stopnia, że poprosiłem ją, żeby słowo ,,strasznie” było zarezerwowane tylko dla mnie.  
— Gabriel-san, ja nie rozumiem dlaczego mi to wszystko mówisz.
— Ale nie drażni cię to, prawda?
— Przeciwnie, sprawia mi to ból.
— Aya-san. Pszczoła zatrudnia mszyce i razem tworzą miód. Ale one wiedzą, że to jest tylko miód. Człowiek smakuje miód, a czasem go po prostu je. Lecz czasem rozkoszuje się jego smakiem. Ale nigdy nie wyobraża sobie, że miód jest smaczniejszy niż jest.
— Fukushu-sha, przestań. Narasta we mnie złość. Dlaczego sprawiasz mi ból?
Oczy Gabriela stały się na chwile zimne jak lód.
— Muszę ci pomóc to zwalczyć, inaczej to zniszczy ciebie. Kiedy walczysz z przeciwnikiem, nie walczysz z nim. Walczysz z sobą. I do tej pory zwyciężałaś. Ale z tym nie walcz, bo nie zdołasz tego pokonać. A to będzie cię drążyć jak rdza niszczy żelazo. Powoli i konsekwentnie. Aż do końca.
Aya popatrzyła na niego błagalnie.
— Co mam zrobić, Gabrielu? To mnie osłabia. Chcę tego i nie chcę. Co mam zrobić, żeby to mieć i jednocześnie mieć siebie z powrotem?
— Zrób co byś chciała zrobić. Powiedz co byś chciała powiedzieć. Bez strachu. Bez oczekiwań. Zrób to jakbyś wcale tego nie zrobiła.
Gabriel zobaczył błysk radości w oczach Aya-Kazumi. Zrobiła krok w jego kierunku i przytuliła się do niego. Objęła go mocno i szepnęła.
— Watashi wa koi ni yo Gabriel-san. ( Kocham cię, moja miłości, Gabriel-san)
— Watashi wa anata mo aishitemasu, Aya-Kazumi-san. ( Kocham cię również, Aya-Kazumi)
Aya spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczami.
— Jak znasz japoński? I czy to prawda? Czy nie kochasz, Noemi?
— Zobacz w głąb swojego serca, jak mnie kochasz. Czy chciałabyś mnie mieć tylko dla siebie? Czy raczej chciałabyś mnie kochać jak motyl różę? Jeżeli sądzisz, że ja w ten sposób kocham, Noemi, to się mylisz. I Noemi nie kocha mnie inaczej. Wierz mi. Jeśli Noemi byłaby tu w tej chwili, byłaby szczęśliwa. Byłaby szczęśliwa, więcej. I jednocześnie byłaby szczęśliwa tak samo.
— Sądzisz? Byłaby szczęśliwa, że ja cię kocham?
— Wiem.
Gabriel poczuł, że wszystko się unormowało w sercu Aya-Kazumi. Kochała go nawet bardziej niż poprzednio. Chociaż wiedziała, że nie mogła go kochać więcej, bo od początku kochała go całkowicie. Cieszyła się w swoim sercu, że Gabriel kocha Noemi, a Noemi jego. I była z tym bardzo szczęśliwa.
— Jest już dobrze. Mam to i czuję się dobrze. Ale jak znasz to słowo?
— To moje wnętrze zna. Ono zna wszystko. No może przesadzam. Moje wnętrze może zna, ale udziela mi rąbka tajemnicy, kiedy jest to potrzebne. Co znaczy twoje imię?
— Aya, znaczy ,,kolorowy”. A ,,Kazumi”...
Aya milczała. I Gabriel znowu poczuł.
— Powiedz. To przecież prawda.
— Kazumi znaczy harmonijna. W sensie budowy i ducha.
— Bardzo do ciebie pasuje. Chodźmy, pokaż mi broń. I nie musisz nic mówić, Shingo. Wystarczy, że go przytulisz. Jego serce w sercu zrozumie. On poczuje, że już jest wszystko dobrze. On i tak by to zobaczył, a to, że go przytulisz, tylko to przyspieszy.
— Serce w sercu?
— Tak. Sekretny pokój w sercu każdej istoty. Miejsce, którego na próżno szukaliby naukowcy. Chodźmy już. Jest już dobrze, prawda?
— Tak, Gabriel-san. Będziesz dobrym, shinobi-no mono. Najlepszym. Mój ojciec miał racje.
— Już jestem. Zawsze taki byłem. Ale nie ma w tym wcale mojej zasługi.
— Tak, Gabrielu. Rozumiem. A ja będę druga.
— Druga? Jesteś mi równa. Inaczej, co w ogóle tu z tobą robię, Aya-Kazumi.
Zaczęli się śmiać.
Weszli do przybudówki. Aya zapaliła światło.  
— Sporo tego.
— Ojciec chce, żebym wszystko poznała. Przez te lata nauki mam swoje ulubione bronie, jak i te którę lubię mniej. Na przykład nie używam prawie nigdy tych długich tyczek.
— A są przydatne?
— Kiedy w dawnych czasach szturmowano osady, można było na tym przeskoczyć przez przeszkodę. Teraz raczej zawadzają. Wracajmy, chyba poznałeś dzisiaj dość, Gabrielu?
― Tak, zobaczmy co robi, Kyoshi.
― Szybko się uczysz. Chyba coś odziedziczyłeś po ojcu.
― Może. A co znaczy imię twojego taty, pewnie coś wzniosłego?
— Dobrze, że mnie pytasz. Jemu by było trudno powiedzieć. Shingo ma różne odmiany. Shingen, Shingeo. To ostatnie oznacza, wspaniały. Shingo jest również oznaczeniem szyi. Gabriel-san, chodźmy.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii kryminał i miłosne, użył 3351 słów i 19276 znaków.

1 komentarz

 
  • Katarzyna12

    Czekam na więcej   :yahoo:

  • AlexAthame

    @Katarzyna12 Dziękuję. Zaraz lecę wstawić... :run: