Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Lena i nawiedzony dom

Lena i nawiedzony domLena była samotną matką dwójki dzieci i mieszkała w kawalerce.  Pewnego dnia usiadła przed komputerem i zaczęła przeglądać domy na sprzedaż. W pewnej chwili natrafiła na dom, o jakim zawsze marzyła.  
     O dom będzie mój – pomyślała.  
     Nie zastanawiając się długo wykręciła numer agentki, która ten dom reprezentowała.  
     — Agencja nieruchomości słucham.  
     — Dzień dobry dzwonię w sprawie ogłoszenia, które znalazłam w internecie. Czy ten dom, co jest na zdjęciu nadal jest na sprzedaż?
     — Tak.  
     — Czy bym mogła go obejrzeć?
     — Ależ oczywiście, jak pani chce to możemy tam pojechać nawet dziś.  
     — Naprawdę?
     — Tak.  
     — Ale ja nie mam auta.  
     — Nic nie szkodzi ja panią zawiozę proszę tylko podać adres.  
     Po tych słowach Lena się rozłączyła i poszła do przedpokoju.  
     — Antek, Zosia, podejdźcie  do mnie!  
     Dzieci słysząc swoje imię natychmiast przybiegły do mamy.  
     — Mamusiu wołałaś nas? – zapytała Zosia.  
     — Tak, ponieważ zabieram was na wycieczkę.
     — A dokąd?
     — Zobaczycie, a teraz ubierajcie się szybciutko.  
     Zosia z Antkiem wciągnęli buciki, a następnie kurtki i czapki.  
     — Mamusiu jesteśmy gotowi, czy możemy już iść?
     — Zaraz pójdziemy.  
     Po czym kobieta się ubrała i wyszła z dziećmi na dwór. Po dwudziestu minutach na parkingu przed blokiem zajechało czarne BMW, z którego wysiadła elegancko ubrana kobieta.  
     Lena do niej podeszła z dziećmi, kobiety się ze sobą przywitały, po czym wsiedli do auta, a agentka ruszyła z piskiem. Po trzech godzinach dojechali na miejsce, samochód zatrzymał się przed bramą.  Agentka wysiadła z samochodu i otworzyła bramę, która ledwo trzymała się w zawiasach.  
     Lena z dziećmi do niej podeszła Antek wyrwał się matce i pobiegł przed siebie Zosia zrobiła to samo.  
     — Dzieci natychmiast do mnie!
     Ale one mamy nie słuchały, Lena więc przyspieszyła kroku, gdy dotarła na miejsce to okazało się, że stoi przed przepiękną willą.  
     — No i jak się pani podoba dom?
     — Jest bardzo piękny.
     — Mamusiu, gdzie my jesteśmy?
     Kobieta kucnęła pomiędzy Antkiem i Zosią  
     — Jak wam się podoba dom?
     — Bardzo ładny mamusiu.
     — To się cieszę, bo mama zamierza go kupić.
     — Super!  
     Agentka podeszła do nich do dzieci się uśmiechnęła, po czym weszła schodami i zatrzymała się przed dębowymi drzwiami. Wielki żelazny klucz włożyła do zamka i go przekręciła. Następnie weszli do środka pośredniczka oprowadziła ich po domu, gdy już stali na ogromnej werandzie z drewnianymi kolumnami, które strzegły wejścia.  
     Po powrocie do domu, Lena położyła dzieci spać, a sama zaczęła się pakować, kiedy skończyła to usiadła w fotelu i tak przesiedziała do świtu. Jak tylko słońce wzeszło na niebie to poderwała się, a bagaże postawiła przy drzwiach.  
     Następnie weszła do pokoju Zosi i ją ubrała później to samo zrobiła z Antkiem.
     — Mamusiu, co się dzieje?
     — Nic moje skarby biegnijcie do przedpokoju kurtki wciągnąć – poprosiła.  
     — Dobrze.
     Po czym wybiegły z pokoju Lena wyszła zaraz za nimi w swojej sypialni zamówiła taksówkę. Potem w kuchni przygotowała prowiant, po czym wyszła z dziećmi z mieszkania. Po trzydziestu minutach przed blok zajechała taksówka, do której cała trójka wsiadła.
     — Dokąd jedziemy?
     — Do agencji nieruchomości – poprosiła.
     — Robi się.
     Po dotarciu na miejsce kobieta poprosiła kierowcę, by na nią zaczekał, a sama z dziećmi pobiegła do środka. Gdy załatwiła, już wszystkie sprawy związane z kupnem to wróciła do taksówki i pojechała do nowego domu.  
     Wieczorem, gdy dzieci, już położyła spać w ich nowych pokojach.  
     No nareszcie mam czas dla siebie – pomyślała.  
     Usiadła w kuchni przy stole i patrzyła przez okno. Nagle usłyszała potworny huk poderwała się z krzesła i wybiegła z domu. Obeszła cały dom, ale nic nie znalazła, już miała wejść do środka od niechcenia spojrzała się w stronę niewielkiego stawu, który w mroku był ledwo widzialny.  
     Niespodziewanie z wody wyłoniła się kobieta w białej koszuli nocnej i długich blond włosach.  
     To nie dzieje się naprawdę – pomyślała.  
     Wystraszona wbiegła do domu i jak strzała wpadła na piętro z dziećmi zamknęła się w sypialni. Rodzeństwo siedząc na mamy łóżku tuliło się do siebie.  
     Lena podeszła do okna i zobaczyła zjawę kobiety, która przeszła pod oknem jej sypialni.  
     Potem usłyszała odgłos otwieranych drzwi, a następnie kroki na schodach, które stawały się coraz głośniejsze, aż w końcu ucichły. Drzwi w całym domu zaczęły niepodziewanie trzaskać, a okna otwierać się i zamykać.  
     Wystraszona złapała dzieci za ręce i wybiegła na dwór noc spędzili na pobliskiej plebanii. Następnego dnia wróciła z proboszczem, który pobłogosławił dom kobieta odprowadziła go do drzwi.
     — Niech Bóg panią i pani dzieci błogosławi, ale ja na pani miejscu bym się z tego domu wyprowadził.  
     — Co ksiądz ma na myśli? Włożyłam w ten dom wszystkie pieniądze i nie mogę się wyprowadzić.  
     - Zrobi pani, jak zechce, ale ten dom jest przeklęty.
     Po tych słowach pośpiesznie się oddalił.  
     Co on miał na myśli mówiąc te słowa – zastanawiała się.  
     Zamknęła drzwi z kuchni wzięła nóż i udała się na strych początkowo drzwi nie chciały się otworzyć. Ale naparła na nie ramieniem i ustąpiły w środku panował straszny zaduch. Ruszyła w stronę okna, ale nagle stanęła, bo przed oczami jej zamajaczyła postać wisielca, który niespodziewanie podniósł głowę i się na nią spojrzał, a zamiast oczu miał czarne oczodoły.  
     Jak strzała wybiegła ze strychu wpadła do sypialni spakowała rzeczy dzieci złapała za rękę i tej samej nocy wyjechała.  
     Domu nie sprzedała, bo nie chciała, żeby nowy właściciel przechodził przez to samo, co ona.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii horror, użyła 1095 słów i 5863 znaków, zaktualizowała 30 mar 2020.

1 komentarz

 
  • vanseba93

    Świetne opowiadanie pisz kontynuację

  • Margerita

    @vanseba93 dzięki