Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Z ziemi powstaniesz III

- Zaczekać? - usłuszałam głos kierowcy kiedy wyjmował moją walizkę z bagażnika
- Nie trzeba, raczej dzisiaj nie wracam.  

Kierowca skinął głową i odjechał, a ja zwróciłam się w stronę wysokiego ogrodzenia i elektronicznego panelu przy zamkniętej furtce.  

Głęboki wdech po czym wstukałam kod, a drzwi otwarły się wraz z ostatnią cyferką. Nic się nie zmieniło, nawet kod został ten sam.  

Podążałam znaną mi ścieżką przed dobrze przygotowany i zadbany ogródek który był niczym świat z Alicji w Krainie czarów, ale nawet to nic dziś nie dało. W końcu dotarłam do drzwi które otwarły się na dwa metry zanim zdążyłam podejść.

- Witamy ponownie. Czy mogę zabrać walizkę?  
- Nie trzeba.
- Rozumie, podać coś do picia?  
- To co zwykle.
- Oczywiście.

Szłam znajomym korytarzem aż do głównej sali ze schodami skąd przeszłam do oranżerii znajdującej się na tyłach domu, i nie myliłam się. Marek siedział nakrześle i pracował,a  przynajmniej tak miał wyglądać. Mimo okularów przeciwsłonecznych czułam na sobie jego wzrok. Obok na leżaku leżała na plecach młoda dziewczyna, wyraźnie zmęczona odpoczywała. Szczuplutka, niska z bardzo długimi brązowymi warkoczami, i małym biustem okryta jedynie satynowym szlafrokiem który nic nei zasłaniał, po drugiej stronie na ziemii leżała inna kobieta. Ręce zkrepowane razem z nogami, oczy zasłonięte, usta zakneblowane kulką. Trzecia była w oddali w basenie, leżała na plecach na materacu i chyba spała, choć nie widziałam z tej odległości. Widziałam natomiast że była pełniejsza z wiekszym biustem i na nadgarstkach, kostkach i szyi miała obroże.  

W końcu jednak dotarłam do niego....

Bezszelestnie wskazał mi krzesło po mojej stronie biurka po czym usiadłam i w milczeniu wpatrywalismy się w siebie.

- Nowe uczennice? - zapytałam wskazując głową wokół siebie
- Powiedzmy.... - powiedział kiedy to spod stołu wyszła powoli kolejna dziewczyna. Wysoka, wysportowana w stu procentach sztuczna blondynka z tak samo sztyczną twarza jak i biustem, widząc mnie oblizała się wymownie po czym odeszła w stronę basenu.

- To ile to już lat? - usłyszałam ponownie
- Kilka... - odpowiedziałam
- Mineło już sześć....  

Obydwoje milczeliśmy patrząc na siebie, a atmosfera gęstniała w jakiś niewymawialny sposób.

- Do niedawna nie liczyłam lat, i nie wspominałam przeszłości...
- Do niedawna? To co się zmieniło?  

Wyjęłam z kieszeni pendrive i rzuciłam w jego stronę.

Milcząc chwycił i powoli podłączył do komputera, w momencie kiedy obsługujący mnei wcześniej mężczyzna przyniósł zimny sok pomarańczowy, oraz lampke wytrawnego białego wina i postawił przy mnie, po czym zniknął bezszelestnie tak jak zawsze.

- Trochę tego jest jak widzę. Co my tu mamy? - Zapytał Marek
- Powód dla którego rozmawiamy.

Klasnął dwa razy w ręce i poczułam jak za mną stanęła dziewczyna w satynowym szlafroku.

- Zuzia dobrze masuje. - momentalnie poczułam dłonie na szyi
- Nie trzeba... - odparłam
- Chwilę to zajmie....

Ręce powoli rozpięły mi dwa guziki i odsłoniły ramiona a ja poczułam przyjemny masaż ramion i szyi.  

Zamykając oczy wiedziałam już co chce zrobić, lecz najperw musiałam sie wybudzić z letargu....

1 komentarz

 
  • Użytkownik Koń trojański

    [komentarz oczekuje na moderacje]

    1 godz. temu