Parawan 1.

Parawan 1.- Słuchaj, co ci zależy? - namawiała mnie Sylwia po raz kolejny.
- No wiem, że to niby nic strasznego, ale mimo wszystko mam jakieś obiekcje z tym związane.
- Paulina daj spokój, chyba ze sto razy byłaś na szybkiej randce, a to przecież coś podobnego — argumentowała moja koleżanka.
- No powiem ci, że powyrównywanie szybkiej randki do udziału w erotycznej grze jest trochę mało trafione.
- Ale dziewczyno, czy ty jesteś jakąś starą, zakompleksioną babą, czy młodą, atrakcyjną i co najważniejsze, nowoczesną laską? - zapytała mnie, ale nie oczekiwała odpowiedzi. W jej mniemaniu ta była zawarta już w samym pytaniu.
- Jak jesteś taka mądra, to dlaczego sama nie pójdziesz, albo chociaż ze mną do towarzystwa? - skontrowałam natychmiast.
- Bo ja moja droga mam chłopaka i trochę głupio byłoby mi się przed nim z takiej imprezki wytłumaczyć — powiedziała.
Stanęła za mną i lekko poprawiła moją bluzkę na ramionach. Podniosła ją na plecach, by sprawdzić jaki, albo czy w ogóle założyłam stanik.
- No czarna koronka, znakomicie — skwitowała, po czym uśmiechnęła się.
- Powinnam cię zabić. Gdyby nie to, że dostałam bilet na tę imprezę w prezencie urodzinowym od ciebie i że zapłaciłaś za niego trzy stówy, to olałabym temat i nigdy bym tam nie poszła.
- Oj tam, oj tam. Liczę, że to będzie najlepszy wieczór i noc w twoim życiu.
- Noc? - zapytałam zaskoczona i odwróciłam się do niej z wielkimi oczyma.
Widziałam w jej twarzy zaskoczenie z przerażeniem, jakbym złapała ją na jakimś kłamstwie. Znałyśmy się od dziecka i wiedziałam, jak reaguje w różnych sytuacjach.
- No co? Impreza może się przeciągnąć, gra może się wydłużyć, albo po prostu zaiskrzy między tobą i innym uczestnikiem, i co wtedy? - wybrnęła z sytuacji, ale zasiała w mojej głowie pewne podejrzenia.
- Dobra idź już, bo się spóźnisz — powiedziała i praktycznie wypchała mnie z naszego mieszkania.
Po kilkudziesięciu minutach w tramwaju dojechałam do centrum Krakowa. W starej kamienicy mieszczącej się kilka minut drogi od rynku na drzwiach zauważyłam kartkę, z informacją, że „parawan” jest na drugim piętrze.
Weszłam przez ogromne drzwi. Choć kamienica z zewnątrz nie wyglądała zbyt ciekawie, to przyznam, że w środku wnętrze było bardzo nowoczesne. Byłam tam już kilka razy na szybkich randkach organizowanych przez tę samą firmę. Miałam do nich zaufanie, bo nigdy nie było żadnych problemów. Liczyłam, że choć tym razem charakter spotkania jest inny, także się na nich nie zawiodę.
Pomimo początkowych oporów coraz bardziej zaczynało mi się tam podobać. Przyszłam jako czwarta. Przede mną było już dwoje chłopaków, dosyć przystojnych, co mnie zachęciło i dwie laski, ale lesbijką nie jestem, więc na nie uwagi nie zwracałam. Po chwili weszło jeszcze dwóch kolesi. Widać było, że się znają i przyszli razem. Sama nie wiem, kiedy koordynatorka imprezy poprosiła nas, byśmy usiedli przy wielkim, okrągłym stole, bo są już wszyscy.
Kobiety miały usiąść po jednej stronie, a mężczyźni po drugiej. Wszyscy przyglądali się sobie, z tajemniczymi uśmieszkami. Faceci zapewne typowali, z którą dziewczyną chcieliby pójść za parawan, jaki był ustawiony za stołem.
- Drodzy państwo, witam na dzisiejszej zabawie. Ja mam na imię Nina i poprowadzę ten event. Bardzo się ciesze, że zjawiliście się tutaj wszyscy. Nie ma nic gorszego dla nas niż rezygnacja uczestnika tuż przed rozpoczęciem, proszę mi wierzyć.
Nagrodziliśmy jej wstęp brawami, ale także samych siebie za odwagę. Wiedziałam, o czym mówi, bo sama chciałam uciec sprzed drzwi, kiedy pierwszy raz szłam na podobny event. Gdyby nie koleżanka, nigdy bym się nie odważyła.
- Skoro państwo tutaj są, to zaprawne znają państwo zasady naszej gry. Chciałabym mimo wszystko omówić zasady i przebieg jeszcze raz.
Czułam, że to trochę potrwa, więc poprawiłam się na krześle i z niezwykłą uwagą zaczęłam skupiać się na tym, co nas czeka.
- Zabawa „PARAWAN” została wymyślona przez Rafaella, autora wielu opowiadań erotycznych, jakie zamieszcza w internecie. Na podstawie swoich doświadczeń i obserwacji, a także wielu rozmów z czytelniczkami opracował ją, i opatentował. Tylko jego firma ma do niej prawo, a kopiowanie tego pomysłu jest karane. W grze bierze udział dwunastu uczestników: sześć kobiet i sześciu mężczyzn.  
Każdy uczestnik po kolei rzuca kostką, składającą się z trzech pól czerwonych i trzech niebieskich. Jeśli wypadnie pole czerwone, to znaczy, że będzie miał do wykonania zadanie o charakterze seksualnym. Jeśli wypadnie oczko niebieskie, to znaczy, że trzeba będzie wykonać zadanie o charakterze erotycznym.
Czułam, jak wściekłość we mnie buzuje. Moja kumpela nie mówiła nic o zadaniach seksualnych, a jedynie o erotycznych.  
- Po rzuceniu kostką uczestnik wybiera spośród uczestników płci przeciwnej lub niekoniecznie, osobę, z którą wykona to zadanie. Po wybraniu osoby prowadzący grę odkrywa kartę koloru niebieskiego lub czerwonego z zadaniem.
Zadania dzielimy na erotyczne i seksualne, jak już mówiłam wcześniej. Do zadań erotycznych należą: buziak dla drugiego uczestnika, rozpięcie stanika, striptiz, erotyczny taniec.
Do zadań seksualnych należy: namiętny pocałunek, zaspokojenie oralne, wspólna masturbacja, pokazanie piersi, pokazanie członka, masaż piersi lub członka.
Czułam, jak zaczynam się podniecać. Mimowolnie wyobraziłam sobie siebie, z jakimś facetem jak wykonuje te wszystkie czynności.  
- Wszystkie zadania odbywają się za parawanem. Pozostali uczestnicy mogą tylko widzieć kontury postaci i wyobrażać sobie co się dzieje za nim. Kart z zadaniami jest piętnaście w każdym kolorze. Zabawa trwa dotąd, aż nie skończą się karty z zadaniami erotycznymi, lub seksualnymi. Wówczas nie ma sensu rzucać już kostką z obawy przed wylosowaniem zadania, jakie nie może być przydzielone.
Czy są jakieś pytania?  
Domyślam się, że jedna dziewczyna chciała o coś zapytać, ale bała się. Widziałam, jak się kręci, ale nie dziwiłam się jej. Zadanie głupiego pytania naraziłoby ją na kompromitację.
- Szanowni państwo, nie widzę, nie słyszę, tak więc powoli zaczynamy nasz erotyczny wieczór.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • MrHyde

    Całe szczęście, że ochrona patentowa po jakimś czasie wygaśnie. ;)