Parawan 9.

Parawan 9.Nie dopuszczałam do siebie nawet myśli, że nasza znajomość zakończy się na tym spotkaniu. Gdzieś wewnątrz mnie tliło się pragnienie, aby prowadząca tę imprezę już ją zakończyła. Na nieszczęście zadania seksualne i erotyczne losowane były na przemian. Impreza miała trwać do wyczerpania jednych lub drugich. Po tym, co wydarzyło się za parawanem między mną a Sebastianem, byłam przekonana, że on także czeka na koniec zabawy. W mojej głowie powoli budziły się plany naszych kolejnych spotkań i randek. Wyobrażałam sobie także, jak uprawiam z nim seks, ale ponieważ budziło to we mnie ogromne podniecenie, którego nie byłam w stanie ukryć, starałam się odrzucać od siebie takie myśli.
Przez kilka losowań z rzędu nasze imiona nie były wyciągane z magicznych kuleczek. Nie przeszkadzało mi to, że stałam się biernym uczestnikiem zabawy. Byłam za parawanem dostatecznie dużo razy. Cieszyłam się także że Sebastian przestał za nim gościć. Czułam się niekomfortowo, kiedy facet, którego pragnęłam, dotykał innej kobiety.
W końcu wylosowane zostało ostatnie zadanie erotyczne. Cieszyłam się, że będę mogła wkrótce wstać od stołu, i znów się do niego zbliżyć. Chwilę potem jednak mój entuzjazm prysł. Do namiętnego pocałunku w wyniku losowania zaproszony został Sebastian i Iza.
– Sorry Paulina – powiedziała siedząca koło mnie dziewczyna. Uśmiechnęłam się tylko i nawet do głowy mi nie przyszło, aby mieć do niej jakikolwiek żal czy pretensje. Oczywiście oddałabym wszystko, aby być na jej miejscu. Liczyłam na to, że jeszcze nie raz dane mi będzie całować się z nim.
– Daj spokój – powiedziałam z ciepłym uśmiechem. Iza była w porządku i choć znałam ją zaledwie kilka godzin, to czułam, że zostanie moją przyjaciółką.
Zanim bohaterowie ostatniego aktu imprezy zagościli za parawanem, Sebastian szepnął jej coś na ucho. Ona skinęła głową z uśmiechem. Ich pocałunek był techniczny i nie dopatrzyłam się w nim żadnej namiętności. Od razu skojarzyłam, że właśnie to ustalili, zanim przystąpili do wykonania ostatniego zadania. Odbębnili je po prostu. Nie uszło to uwadze Pawła i Roberta, których wszyscy mieli już serdecznie dosyć. Postanowiłam, że za kilka dni napiszę do organizatorów maila z sugestią, aby dolna granica wieku uczestników imprezy wynosiła dwadzieścia pięć lat. Ci dwaj byli przykładem na to, że do takich zabaw trzeba dojrzeć.
– Kochani nasza impreza dobiegła końca! W każdym razie mam na myśli jej główną część. Sala i bar są do waszej dyspozycji. Możecie tańczyć i bawić się do rana.
W sali rozległy się brawa.
– To jeszcze nie wszystko. Jak wiecie, na górze są apartamenty. Każdy z was ma do dyspozycji w cenie biletu jeden z nich. Może tam zaprosić osobę, która mu się spodobała, aby porozmawiać i wymienić opinie o imprezie.
Nina uśmiechnęła się, a wszyscy zaczęli się głośno śmiać.
– Wystarczy tylko podejść do baru i zabrać jeden z kluczy. Numer na breloczku jest tożsamy z numerem pokoju. Decyzja należy do was. Ja w każdym razie dziękuję wam za mile spędzony czas i zapraszam do dalszej zabawy.
Rozległa się muzyka. Wojtek od razu poprosił do tańca Izę. Zamówiłam sobie drinka i czekałam na rozwój wypadków. Widziałam, że Sebastian kręci się wokół mnie, ale jakby nie wiedział jak się zachować. W końcu przysiadł się do mnie. Spojrzał na mnie tak, że od razu przeszedł mnie dreszcz. W jego oczach było ciepło i pożądanie. Usiadł obok i objął mnie. To było cudowne. Czułam się bezpiecznie.
W końcu ogarnął moje włosy.
– Idziemy? – szepnął mi do ucha.
– Zatańczyć? – zapytałam, drocząc się z nim. Miałam jakieś takie głupie przeświadczenie, że jak od razu skinę głową, to wyjdę na puszczalską.  
Patrzyliśmy tak na siebie, a z każdą sekundą ochota na wspólny seks wzrastała.
Idź! – szepnęłam do niego i lekkim skinieniem pokazałam na bar.
Po chwili spotkaliśmy się przed salą.
Wyciągnął w moją stronę otwartą dłoń, a ja podałam mu swoją. To był miły gest i dodał mi pewności siebie.
Apartament znajdował się na ostatnim piętrze. Zaraz po tym, jak wsiedliśmy do windy, zaczęliśmy się całować. Czułam, że odpływam. Byłam wściekła, kiedy dzwonek oznajmił, że dojechaliśmy na miejsce.
Na chwilę odkleiliśmy się od siebie. Stanęliśmy przed drzwiami, a Sebastian spojrzał na mnie. Chciał się upewnić, że na pewno tego chcę. Nie musiałam nic mówić, wystarczyło, że się do niego szczerze uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już w środku.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto