Kaja obudziła się pierwsza. Przez chwilę leżała nieruchomo, patrząc, jak poranne światło delikatnie rozświetla pokój. Ola i Marta jeszcze spały — Ola na plecach, z jedną ręką pod głową, Marta zwinięta w kłębek przy jej boku.
Kaja uśmiechnęła się lekko i delikatnie pogłaskała Martę po ramieniu. Marta zamruczała i otworzyła oczy.
– Hej… – szepnęła sennie.
– Hej – odpowiedziała Kaja cicho. – Dobrze spałaś?
– Jako tako. Trochę mnie jeszcze wszystko boli po wczorajszym, ale ogólnie… w porządku.
Ola też się obudziła, przeciągnęła się ostrożnie i jęknęła.
– O matko, ja czuję się jak po maratonie. Każdy mięsień mnie boli.
Kaja parsknęła cichym śmiechem.
– Ja wczoraj jak wstawałam po wodę, to myślałam, że będę chodzić jak kaczka przez tydzień. Ale dzisiaj jest już lepiej.
Ola usiadła na łóżku i przeczesała włosy palcami.
– Wiecie co jest najśmieszniejsze? Że jeszcze tydzień temu bałam się, że będę miała zakwasy po zwykłym pływaniu. A teraz bolą mnie miejsca, o których nawet nie wiedziałam, że mogę je czuć.
Wszystkie trzy zachichotały. Rozmowa płynęła luźno i naturalnie — o tym, jak śmiesznie wyglądały wczoraj na plaży, o tym, jak bardzo im się podobało leniwe pływanie, o tym, że słońce wczoraj wyjątkowo pięknie zachodziło. Żadnego nacisku, żadnej wzmianki o tym, co miało się wydarzyć dzisiaj.
Dopiero kiedy usiadły przy stoliku na tarasie ze śniadaniem — kawa, owoce, jogurt i croissanty — atmosfera zrobiła się nieco poważniejsza.
Marta mieszała kawę przez dłuższą chwilę, zanim w końcu się odezwała:
– Mogę was o coś zapytać?
Ola i Kaja spojrzały na nią jednocześnie.
– Jasne – powiedziała Ola.
Marta wzięła głęboki oddech.
– Jak było u was… za pierwszym razem? Z analem. Naprawdę. Chcę wiedzieć, jak to wyglądało.
Kaja odłożyła croissant i spojrzała na Martę z czułością.
– U mnie pierwszy raz był jeszcze z poprzednim chłopakiem, zanim poznałam Bartka. Było… słabo. Mało lubrykantu, zero cierpliwości. Bolało. Płakałam potem. Czułam się okropnie. Później z Bartkiem było już trochę lepiej, ale nadal nie super. Czasem w porządku, czasem po prostu „jakoś”. Nigdy nie było naprawdę dobrze.
Ola kiwnęła głową i dodała:
– U mnie też kilka razy z Kubą. Też różnie. Raz było prawie w porządku, raz bolało tak, że nie chciałam o tym myśleć przez tydzień. Zawsze czegoś brakowało. Brakowało tego poczucia, że mogę w każdej chwili powiedzieć „stop” i że ktoś naprawdę będzie słuchał.
Marta słuchała bardzo uważnie, gryząc dolną wargę.
– A tutaj? – zapytała cicho. – Jak było tutaj?
Kaja uśmiechnęła się delikatnie.
– Tutaj to było zupełnie inne. Jak Len i Diego robili to razem… na początku też bolało, jasne. Ale to był inny ból. Taki, który potem przechodzi w coś głębokiego. I kiedy w końcu doszłam… to był orgazm, jakiego nigdy wcześniej nie czułam. Rozlał się po całym ciele.
Ola położyła dłoń na dłoni Marty.
– Największa różnica jest taka, że tutaj nikt nas nie zmuszał. Było dużo lubrykantu, dużo czasu i dużo „jak się czujesz?”. I wy dwie byłyście przy mnie. To zmieniło wszystko.
Marta milczała przez chwilę, patrząc w swój kubek.
– Boję się – przyznała w końcu. – Ale chcę spróbować. Chcę wiedzieć, jak to jest, kiedy jest dobrze.
Kaja nachyliła się i pocałowała ją w skroń.
– Będziemy przy tobie przez cały czas. Jak poczujesz, że jest za dużo — od razu mówimy. Żadnej presji.
Ola ścisnęła jej dłoń.
– Jesteś tu najważniejsza. Nie musisz niczego udowadniać. Po prostu słuchaj siebie.
Marta kiwnęła głową. W jej oczach widać było strach, ale też rosnącą determinację.
– Dziękuję… Naprawdę. Czuję się przy was dużo spokojniejsza.
Kaja uśmiechnęła się ciepło.
– Jesteś odważniejsza niż myślisz. Już samo to, że chcesz spróbować, jest ogromne.
Ola wstała i wyciągnęła ręce do obu dziewczyn.
– No to chodźmy. Razem. Krok po kroku.
Marta ujęła ich dłonie. W jej uścisku było jeszcze lekkie drżenie, ale też siła.
Po śniadaniu wyszły z domku w ciszy. Słońce już mocno przygrzewało, ale powietrze było jeszcze przyjemnie świeże. Szły we trzy ścieżką, Marta pośrodku, Ola i Kaja trzymały ją za ręce. Nikt nie mówił za dużo. Czasem tylko któraś pogłaskała Martę po plecach albo ścisnęła jej dłoń.
Laura i Diego czekali na nie w ustronnym domku na końcu ośrodka. Miejsce było spokojne, z dużym tarasem i widokiem na sosny. Na podłodze rozłożono miękkie materace, ręczniki i wszystko, co mogło być potrzebne.
Laura uśmiechnęła się ciepło, gdy je zobaczyła.
– Hej dziewczyny. Wejdźcie. Jak się trzymacie?
Marta wzięła głęboki oddech.
– Boję się – przyznała szczerze. – Ale chcę spróbować.
Laura kiwnęła głową z szacunkiem.
– Super, że to mówisz. Pamiętaj – dzisiaj wszystko kręci się wokół ciebie. Jak będzie za dużo, mówisz „stop” i kończymy. Bez tłumaczenia, bez „przepraszam”. Okej?
– Okej… – szepnęła Marta.
Diego uśmiechnął się łagodnie.
– Będę bardzo delikatny. Obiecuję.
Zaczęli powoli.
Najpierw wszyscy usiedli na materacach. Laura zaproponowała masaż. Marta położyła się na brzuchu. Ola i Kaja usiadły po jej bokach. Ola głaskała ją po włosach, Kaja masowała plecy.
Laura wylała ciepły olejek na dłonie i zaczęła powoli rozmasowywać pośladki Marty.
– Oddychaj spokojnie – powiedziała miękko. – Spróbuj się rozluźnić.
Marta westchnęła drżąco.
– Łatwo powiedzieć…
– Wiem – uśmiechnęła się Laura. – Ale staraj się. Jak będzie nieprzyjemnie, od razu mów.
Po kilku minutach Laura zaczęła bardzo powoli.
– Teraz jeden palec, dobrze posmarowany. Gotowa?
– No… – odpowiedziała Marta cicho.
Marta wciągnęła powietrze, kiedy poczuła pierwszy palec.
– O kurczę… – jęknęła.
– Jak jest? – zapytała natychmiast Ola, całując ją w skroń.
– Dziwnie… ale nie boli mocno. Tylko… dziwne.
Kaja głaskała jej plecy i szeptała:
– Super sobie radzisz, Martuś. Jesteś niesamowita.
Laura poruszała palcem bardzo powoli. Po chwili dodała drugi.
Marta zacisnęła dłonie na ręczniku.
– Ooo… trochę piecze…
– Chcesz przerwać? – zapytała Laura od razu.
– Nie… jeszcze chwilę. Daj mi chwilę.
Ola i Kaja były cały czas przy niej – głaskały, całowały, szeptały słowa wsparcia. Po kilku minutach Marta odetchnęła głębiej.
– Już lepiej… jest dziwnie, ale… daje radę.
Laura uśmiechnęła się.
– Chcesz spróbować małej zabawki?
Marta kiwnęła głową.
Laura wybrała najmniejszy, gładki plug, posmarowała go obficie i bardzo powoli zaczęła wprowadzać.
– O kurwa… – sapnęła Marta i zacisnęła oczy.
Kaja pocałowała ją w kark.
– Oddychaj, kochanie. Jesteśmy przy tobie.
Kiedy plug był już w środku, Marta leżała przez chwilę bez ruchu, przyzwyczajając się do uczucia. W końcu westchnęła i powiedziała z lekkim uśmiechem:
– Jest… pełno. Ale jakoś idzie.
Ola pogłaskała ją po policzku.
– Jesteś niesamowita. Serio.
Po kilkunastu minutach Laura delikatnie wyjęła plug.
– Chcesz spróbować kutasa? – zapytała spokojnie. – Nie musisz. Możemy zostać przy zabawkach.
Marta milczała przez chwilę, potem powiedziała cicho:
– Chcę spróbować. Ale naprawdę powoli.
Diego położył się na materacu. Marta usiadła na nim okrakiem i powoli nabijała się na jego kutasa cipką. Kiedy już się rozgrzała, Laura pomogła jej pochylić się do przodu.
Len zajął pozycję za nią. Dużo lubrykantu.
– Gotowa? – zapytał cicho.
– Chyba tak… – szepnęła Marta, choć jej głos drżał.
Len zaczął wchodzić ekstremalnie powoli. Marta jęknęła głośno i zacisnęła dłonie na ramionach Diega.
– O Boże… czekaj…
Ola i Kaja natychmiast przytuliły się do niej z obu stron.
– Już dobrze… – szeptała Ola. – Jesteś bezpieczna. Jesteśmy tu.
Kaja całowała jej skroń i powtarzała:
– Super sobie radzisz, Martuś. Jesteś taka dzielna. Oddychaj.
Marta oddychała ciężko, z zamkniętymi oczami. Przez chwilę na jej twarzy widać było dyskomfort, ale nie powiedziała „stop”. Czekała. Ufała.
Po kilku minutach jej oddech się uspokoił. Na twarzy pojawiło się zaskoczenie, a potem coś na kształt przyjemności.
– O… – westchnęła. – Już jest… inaczej. Głębiej…
Len poruszał się bardzo delikatnie, Diego pod nią też. Marta zaczęła cicho pojękiwać. Nie z bólu. Z czegoś zupełnie nowego.
Ola i Kaja nie odchodziły ani na krok — całowały ją, głaskały po włosach, szeptały słowa otuchy. Marta płakała cicho, ale to były łzy wzruszenia.
– Czuję was… – szepnęła w pewnym momencie. – Czuję was wszystkich…
Jej pierwszy orgazm analny przyszedł niespodziewanie — głęboki, rozlewający się po całym ciele. Drżała mocno, zaciskając dłonie na ramionach Diega, a z gardła wydobył się długi, drżący jęk. Ola i Kaja przytuliły ją mocno, jakby chciały osłonić przed całym światem.
Kiedy opadła na pierś Diega, cała roztrzęsiona, obie przyjaciółki były przy niej — całując, głaszcząc, płacząc razem z nią ze wzruszenia.
Marta szepnęła ledwo słyszalnie, z uśmiechem:
– Udało się…
Marta leżała jeszcze przez chwilę na piersi Diega, ciężko oddychając. Jej ciało drżało, a z obu dziurek powoli wyciekała gorąca sperma. Ola i Kaja były tuż przy niej — jedna głaskała ją po plecach, druga po włosach.
W końcu Marta uniosła głowę. W jej oczach płonęło coś nowego, głębszego.
– Chcę jeszcze raz – powiedziała cicho. – Tylko mocniej.
Ola spojrzała na nią z lekkim zaskoczeniem.
– Na pewno? Nie musisz się forsować.
– Na pewno – odparła Marta i usiadła prościej, wciąż mając Diega głęboko w sobie. Zaczęła powoli poruszać biodrami, ujeżdżając go coraz pewniej. – Chcę was obu znowu.
Len klęknął za nią. Laura nałożyła dodatkową porcję lubrykantu. Marta wypięła tyłek, nie przerywając ruchów. Diego nagle objął ją ramionami i mocno przycisnął do swojej klatki piersiowej, przez co jej pupa uniosła się jeszcze wyżej. Len złapał ją mocno za biodra i wszedł w nią głębiej niż wcześniej.
Marta wydała długi, drżący jęk.
– O kurwa… tak głęboko…
Zaczęła poruszać się mocniej, ujeżdżając Diega i jednocześnie napierając tyłkiem na Lena. Jej oddech szybko się pogłębił, a jęki stały się głośniejsze, mniej zahamowane.
– Mocniej… – sapnęła. – Pieprzcie mnie… obaj…
Ola i Kaja patrzyły na to z szeroko otwartymi oczami.
Ola nachyliła się do Kaji i szepnęła:
– Kurwa… patrz na nią. Jeszcze nigdy nie była taka.
Kaja tylko pokiwała głową, nie odrywając wzroku.
– Wygląda jakby w końcu puściła wszystko.
Marta przyspieszyła. Jej biodra pracowały coraz mocniej, a ciało falowało między dwoma mężczyznami. Diego trzymał ją mocno przyciśniętą do siebie, Len wbijał się w jej tyłek głębokimi, stanowczymi pchnięciami.
– Jestem taka pełna… – wysapała Marta. – Ale chcę mocniej… proszę…
Obaj mężczyźni zwiększyli tempo. Pokój wypełnił się mokrymi odgłosami i coraz głośniejszymi jękami Marty. Ola przysunęła się bliżej i pocałowała ją w usta, Kaja całowała jej szyję i ramiona.
Marta odrzuciła głowę do tyłu. Jej ruchy stały się niemal zwierzęce. Oddychała ciężko, jęcząc przy każdym mocnym pchnięciu.
– Zaraz… zaraz dojdę… nie przestawajcie…
Diego warknął gardłowo.
– Ja też… kurwa, zaraz będę…
Len przyspieszył, trzymając ją mocno za biodra.
– Ja też…
Marta wygięła się w łuk i krzyknęła głośno. Jej orgazm był potężny — całe ciało drżało konwulsyjnie, cipka i tyłek zaciskały się rytmicznie wokół dwóch kutasów. W tym samym momencie Diego zesztywniał i doszedł głęboko w jej cipce, wydając gardłowy jęk. Len doszedł chwilę później — mocno, głęboko w jej tyłku.
Marta drżała między nimi, zalana falą rozkoszy i gorącej spermy wypełniającej ją z obu stron.
Ola i Kaja natychmiast przytuliły ją mocno.
– O kurwa… – sapnęła Ola. – Widziałaś to? Oni obaj w tobie…
Kaja pocałowała Martę w mokry policzek.
– Byłaś zajebista.
Marta opadła bez sił na pierś Diega, ciężko oddychając. Była cała roztrzęsiona i spocona. Ola i Kaja przykryły ją swoimi ciałami, głaszcząc i całując delikatnie.
– Wszystko okej? – zapytała Kaja cicho.
Marta kiwnęła głową, uśmiechając się słabo.
– Okej… tylko… dużo tego było. Czuję ich jeszcze w sobie…
Leżały tak we trzy przez dłuższą chwilę — spocone, zmęczone, ale bardzo blisko siebie. Marta wciąż miała w sobie Diega i Lena, ale już się nie poruszała. Po prostu odpoczywała, wtulona w swoje dziewczyny.
Marta wciąż leżała bez sił na piersi Diega, ciężko oddychając. Jej ciało drżało, a z obu dziurek powoli wyciekała gorąca sperma. Ola i Kaja natychmiast przytuliły się do niej mocno z obu stron.
Ola pocałowała ją w mokry policzek i szepnęła:
– Już dobrze… już po wszystkim.
Kaja pogłaskała ją po plecach.
– Byłaś zajebista.
Marta uśmiechnęła się słabo.
– Czuję ich jeszcze w sobie… jest tak mokro i ciepło.
Laura podeszła bliżej i delikatnie pogłaskała Martę po ramieniu.
– Dajcie jej chwilę. To był naprawdę mocny orgazm.
Po kilku minutach Marta powoli usiadła. Była obolała i lekko niepewna na nogach, więc Ola i Kaja natychmiast ją podtrzymały.
– Chodźmy nad basen – zaproponowała Ola. – Chcę się ochłodzić i poopalać. Tylko my trzy.
Marta kiwnęła głową z wyraźną ulgą.
– Dobry pomysł. Chcę poleżeć na słońcu.
Laura uśmiechnęła się ze zrozumieniem.
– Idźcie. My zostajemy tutaj. – Zerknęła na Diega i Lena z figlarnym uśmiechem. – Teraz kolej na chłopców, żeby mnie zrelaksowali. Zasłużyłam, prawda?
Diego roześmiał się cicho.
– No to mamy robotę.
Dziewczyny ubrały tylko lekkie pareo na biodra i ruszyły w stronę basenu. Szły powoli, podtrzymując Martę.
Kiedy dotarły nad basen, wybrały trzy leżaki w półcieniu. Rozłożyły ręczniki i położyły się nago. Kilka minut później na sąsiednim leżaku pojawił się sąsiad z domku obok — wysoki, ciemnowłosy mężczyzna około trzydziestki, którego dziewczyny już kilka razy widziały na terenie ośrodka. Nazywał się Michał i był Polakiem.
Michał rozłożył ręcznik i uśmiechnął się przyjaźnie.
– Cześć dziewczyny. Mogę się przysiąść? Dalej jest pełno ludzi, a tu jakoś spokojniej.
Ola uśmiechnęła się lekko.
– Jasne, siadaj.
Michał położył się na leżaku i przez chwilę milczał, patrząc na basen. W końcu odezwał się znowu, tym razem ciszej:
– Wyglądacie dzisiaj… jakbyście miały za sobą intensywny poranek.
Kaja parsknęła cichym śmiechem.
– Można tak powiedzieć.
Marta zarumieniła się lekko i odwróciła twarz w stronę słońca. Michał nie drążył tematu, tylko skinął głową ze zrozumieniem.
– Też miałem takie dni. Czasem trzeba po prostu poleżeć i nic nie robić. – Zerknął na Martę. – Jak się czujesz?
– Lepiej – odpowiedziała Marta cicho. – Po prostu… regeneruję się.
Michał uśmiechnął się ciepło.
– To dobrze. Jak będziesz chciała pogadać albo po prostu poleżeć w ciszy — jestem obok. Nie będę przeszkadzał.
Przez kolejną godzinę leżeli w luźnej, przyjemnej atmosferze. Michał nie był nachalny — czasem rzucił jakiś lekki żart, czasem zapytał o coś neutralnego. Dziewczyny czuły się przy nim swobodnie. Od czasu do czasu któraś wstawała i wchodziła do basenu, żeby się ochłodzić.
W pewnym momencie zobaczyły Laurę, Diega i Lena idących w stronę plaży. Laura pomachała im z daleka.
– Idziemy się poopalać! – zawołała wesoło. – Jak coś, to wiecie gdzie nas szukać!
Dziewczyny pomachały im w odpowiedzi. Michał spojrzał za nimi i uśmiechnął się pod nosem.
– Wyglądają na szczęśliwych.
– Bo są – powiedziała cicho Ola.
Popołudnie upłynęło im na leniwym opalaniu, pływaniu i spokojnych rozmowach. Nie było presji. Była za to głęboka, ciepła bliskość trzech dziewczyn, które właśnie stały się jeszcze bliższe sobie niż kiedykolwiek wcześniej.
Słońce powoli chowało się za horyzontem, kiedy we trzy wracały do domku numer 12. Marta szła ostrożnie, podtrzymywana przez Olę i Kaję. Każdy krok przypominał jej o tym, co przeżyła kilka godzin wcześniej. Była obolała, ale w jej oczach wciąż błyszczało coś ciepłego i nowego.
Kiedy weszły na taras, Ola od razu włączyła delikatne oświetlenie i odkręciła wodę w dużej, otwartej kabinie prysznicowej.
– Chodźmy się umyć – powiedziała miękko. – A potem po prostu poleżymy.
We trzy weszły pod ciepłą wodę. Nie było pośpiechu. Ola namydliła dłonie i bardzo delikatnie myła Martę — najpierw ramiona, potem piersi, brzuch, a na końcu uda i okolice, które najbardziej bolały. Kaja stała za Martą i masowała jej plecy, spłukując resztki spermy i potu.
– Jak się czujesz? – zapytała Kaja cicho, całując ją w kark.
Marta westchnęła głęboko, zamykając oczy.
– Wciąż czuję ich w sobie. Jest takie… dziwne, ciepłe uczucie. I boli, ale nie chcę, żeby przestało. Jakby mi przypominało, co dzisiaj zrobiłam.
Ola uklękła przed nią i delikatnie myła jej nogi.
– Byłaś niesamowita. Naprawdę. Jeszcze kilka dni temu myślałam, że będziesz się bała nawet o tym rozmawiać. A dzisiaj… prosiłaś o więcej.
Marta uśmiechnęła się słabo.
– Sama się nie poznaję. Jak Len wszedł drugi raz i Diego mnie przycisnął… coś we mnie puściło. Przestałam myśleć o strachu. Chciałam tylko czuć.
Po kąpieli owinęły się tylko lekkimi pareo i padły na wielkie łóżko. Leżały we trzy splątane — nago, jeszcze wilgotne po prysznicu. Ola leżała pośrodku, Marta wtulona w jej bok, Kaja z drugiej strony.
Przez dłuższy czas panowała cisza. Tylko szum morza w oddali i ich oddechy.
W końcu Marta odezwała się pierwsza:
– Wiecie… kiedy Len wchodził drugi raz i Diego trzymał mnie przy sobie… czułam się taka mała. I jednocześnie taka… ważna. Jakby cały świat się zatrzymał i liczyło się tylko to, co czuję. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś takiego.
Kaja pogłaskała ją po brzuchu.
– Widziałyśmy. I byłyśmy z tobą. Jak krzyczałaś… to nie był krzyk bólu. To był krzyk kogoś, kto właśnie odkrył coś w sobie.
Ola pocałowała Martę w czoło.
– Ja płakałam, jak dochodziłaś. Nie ze smutku. Ze szczęścia. Bo widziałam, jak bardzo się bałaś rano, a jak bardzo się otworzyłaś.
Marta przytuliła się mocniej.
– Bałam się, że będę się czuła brudna albo zawstydzona potem. A ja czuję się… wolna. Jakbym w końcu przestała się bać własnego ciała. I tego, czego chcę.
Leżały tak długo, przytulone. Czasem któraś pocałowała drugą — delikatnie, leniwie, bez pośpiechu. Nie było penetracji. Tylko ręce, usta i ciepło skóry. Ola całowała piersi Marty, Kaja muskała jej szyję, Marta ocierała się biodrem o udo Oli. Wszystko było powolne, czułe i pełne emocji.
W pewnym momencie Marta szepnęła:
– Chcę, żebyśmy tak zostały. Razem. Nawet jak wrócimy. To mieszkanie… chcę tego naprawdę. Chcę budzić się obok was. Chcę móc cię pocałować, kiedy mi się zachce. Chcę móc płakać po takim dniu jak dzisiaj i wiedzieć, że mnie przytulicie.
Ola ścisnęła jej dłoń.
– Będziemy. Obiecuję. To nie są tylko wakacje. To jest początek czegoś.
Kaja pocałowała obie w czoło.
– Kocham was. Obie. I nie chcę, żeby to się skończyło.
Leżały we trzy w ciemności, splątane, zmęczone i szczęśliwe. Dzień ósmy dobiegł końca — nie w wybuchu namiętności, ale w głębokiej, ciepłej bliskości, która właśnie stawała się fundamentem ich relacji.
Marta zamknęła oczy i szepnęła ostatkiem sił:
– Dziękuję, że byłyście przy mnie.
Ola i Kaja przytuliły ją mocniej.
To była odpowiedź wystarczająca.
Wersja robocza materiału.