Wersja robocza materiału.

Nareszcie dorosłe cz. 9

Kaja obudziła się jako pierwsza. Leżała nieruchomo, wsłuchując się w spokojne oddechy Oli i Marty. Poranne światło wpadało przez uchylone drzwi tarasu, malując ich nagie ciała miękkim, złotym blaskiem. Marta spała zwinięta w kłębek, wtulona w plecy Oli, a Ola leżała na wznak, z jedną ręką pod głową.
Kaja przez dłuższą chwilę nie ruszała się. Wczoraj był dzień Marty — dzień, w którym jej cicha, nieśmiała przyjaciółka przekroczyła jedną ze swoich największych granic. Patrząc na nią teraz, Kaja czuła dziwną, ciepłą dumę.
Delikatnie pogłaskała Martę po ramieniu. Marta zamruczała i powoli otworzyła oczy.
– Hej… – szepnęła sennie.
– Hej – odpowiedziała Kaja cicho. – Jak się czujesz?
Marta poruszyła się ostrożnie i skrzywiła twarz.
– Wszystko mnie jeszcze boli… ale w dobry sposób. Jakbym wczoraj naprawdę coś w sobie przesunęła.
Ola też się obudziła. Przekręciła się i przytuliła Martę od tyłu, całując ją delikatnie w kark.
– Dzień dobry – mruknęła ciepło. – Jak minęła noc?
Marta westchnęła głęboko i wtuliła się mocniej.
– Spałam dobrze. Ale jak się ruszam, to od razu wszystko czuję. Wczoraj… naprawdę dużo się wydarzyło.
Leżały we trzy przez dłuższy czas, przytulone w leniwej ciszy. Słońce powoli rozświetlało taras. Żadna nie spieszyła się ze wstaniem. Rozmowa toczyła się spokojnie, bez pośpiechu — o tym, jak się czują, o tym, co wczoraj przeżyła Marta, o tym, jak bardzo się zmieniły przez te kilka dni.
W końcu wstały i przygotowały śniadanie na tarasie. Usiadły przy stoliku — nagie, z kawą, owocami i jogurtem. Słońce przyjemnie grzało skórę.
W pewnym momencie na ścieżce pojawił się Michał — wysoki, ciemnowłosy sąsiad z domku obok. Zobaczył je i uśmiechnął się przyjaźnie.
– Dzień dobry. Mogę się dosiąść? Właśnie parzyłem kawę i pomyślałem, że towarzystwo by mi się przydało.
Ola uśmiechnęła się ciepło.
– Jasne, siadaj. Jest miejsca sporo.
Michał usiadł i postawił swój kubek na stoliku. Rozmowa zaczęła się naturalnie — o pogodzie, o tym, jak pięknie wygląda morze o tej porze, o tym, że wczorajszy dzień był wyjątkowo spokojny. Michał był sympatyczny, dowcipny i nie nachalny. Szczególnie często zwracał się do Marty, która tym razem odpowiadała chętniej niż zwykle, czasem rumieniąc się lekko.
Ola i Kaja wymieniły dyskretne spojrzenia. Widziały, że między Martą a Michałem iskrzy subtelna, przyjemna chemia.
Po śniadaniu Ola odstawiła kubek i spojrzała na koleżanki.
– Myślę, że dzisiaj warto iść na plażę. Poopalać się, popływać. Bez pośpiechu.
Kaja kiwnęła głową.
– Popieram. Po wczorajszym przyda nam się spokojniejszy dzień.
Marta spojrzała na Michała.
– Idziesz z nami?
Michał uśmiechnął się szeroko.
– Jeśli nie przeszkadzam, to bardzo chętnie. Też miałem ochotę poleżeć nad morzem.
– Nie przeszkadzasz – powiedziała Marta cicho, ale z lekkim uśmiechem.
Wyszły we czwórkę. Szły powoli ścieżką w stronę plaży. Michał szedł obok Marty, rozmawiając z nią o tym, jak mu się podoba w ośrodku i jak inaczej wygląda życie, kiedy można być całkowicie swobodnym. Marta słuchała uważnie, czasem się śmiejąc.
Ola i Kaja szły kilka kroków za nimi. Ola nachyliła się do Kaji i szepnęła:
– Patrz na nich. Marta wygląda… inaczej. Jakby wczoraj otworzyła w sobie coś, co teraz promieniuje na zewnątrz.
Kaja uśmiechnęła się.
– No właśnie. Jeszcze kilka dni temu była najcichsza z nas, a teraz rozmawia z facetem i widać, że jej się podoba.

Plaża powitała ich ciepłym piaskiem i spokojnym szumem fal. Wybrali miejsce trochę na uboczu, gdzie sosny schodziły blisko brzegu i dawały naturalny cień. Rozłożyli ręczniki. Michał położył się obok Marty, Ola i Kaja trochę dalej, zostawiając im przestrzeń.
Słońce grzało przyjemnie. Marta położyła się na brzuchu, opierając brodę na dłoniach. Michał leżał na boku, patrząc na nią z dyskretnym uśmiechem.
– Lubisz takie miejsca? – zapytał po chwili. – Gdzie można być… no wiesz, po prostu sobą?
Marta uśmiechnęła się lekko, nie odwracając głowy.
– Jeszcze miesiąc temu powiedziałabym, że nie. Bałam się nawet zdjąć góry bikini na zwykłej plaży. A teraz… czuję się tu dziwnie normalnie. Jakby ubrania były czymś zbędnym.
Michał kiwnął głową.
– Ja przyjechałem sam, bo w mieście wszystko jest takie… poukładane. Praca, terminy, oczekiwania. A tu nagle można po prostu być. Bez roli. Bez udawania.
Marta odwróciła głowę w jego stronę.
– Dokładnie to samo czuję. Jakby przez te kilka dni zrzuciłam z siebie kilka warstw, o których nawet nie wiedziałam, że je noszę.
Ola i Kaja leżały kilka metrów dalej, smarując się nawzajem kremem. Ola zerknęła na Martę i Michała, potem nachyliła się do Kaji.
– Patrz na nich – szepnęła. – Marta wygląda… jakby jej się naprawdę podobało.
Kaja uśmiechnęła się leniwie.
– No właśnie. Jeszcze kilka dni temu prawie nie odzywała się do obcych facetów, a teraz gadają jak starzy znajomi.
Leżeli tak przez dłuższy czas. Rozmowa między Martą a Michałem toczyła się naturalnie — o tym, co studiują, o tym, jak bardzo ten wyjazd zmienił ich spojrzenie na wiele rzeczy, o tym, jak śmiesznie czuli się pierwszego dnia w ośrodku.
W pewnym momencie Ola uniosła głowę i zmrużyła oczy.
– Ej, patrz – szepnęła do Kaji. – Laura, Diego i tamta para idą w stronę skał. Znowu.
Kaja uniosła się na łokciach.
– No proszę… wygląda na to, że dzisiaj też coś się szykuje.
Ola spojrzała na Martę i Michała. Marta była wyraźnie pochłonięta rozmową — śmiała się z czegoś, co powiedział Michał, i wyglądała na rozluźnioną.
– Chodźmy poobserwować – zaproponowała Ola. – Marta chyba woli zostać.
Kaja kiwnęła głową.
– Idziemy.
Wstały, mówiąc Marcie, że idą się przejść kawałek dalej. Marta kiwnęła głową z lekkim rumieńcem, ale widać było, że jest zadowolona.
Ola i Kaja ruszyły w stronę skał. Szły powoli, starając się nie rzucać w oczy. Kiedy zbliżyły się do zakątka, ukryły się za większymi kamieniami.
Widok był intensywny, ale nie chaotyczny.
Laura klęczała na piasku, na zmianę ssąc Diega i drugiego mężczyznę. Kobieta z drugiej pary leżała na czworakach — jeden brał ją od tyłu, drugi w usta. Wszystko odbywało się w powolnym, zmysłowym rytmie, pełnym westchnień i mokrych odgłosów.
Ola poczuła znajome ciepło między udami.
– Kurwa… znowu to robią – szepnęła.
Kaja przygryzła wargę.
– Patrz, jak Laura to robi… wygląda, jakby to było najnormalniejsze na świecie.
Nagle za ich plecami rozległ się cichy głos:
– Lubicie podglądać?
Ola i Kaja drgnęły. Za nimi stał Len z lekkim, rozbawionym uśmiechem.
– Nie bójcie się – powiedział cicho. – Chcecie tylko popatrzeć czy dołączycie?
Ola spojrzała na Kaję. Ta kiwnęła głową.
– Dołączymy – powiedziała Ola.
Len uśmiechnął się szerzej i wyciągnął do nich rękę.
– No to chodźcie. Czekają na was.
Poprowadził je do zatoczki. Kiedy weszły, kilka par oczu zwróciło się w ich stronę. Laura uniosła głowę i uśmiechnęła się ciepło.
– No proszę… nasze dziewczyny jednak przyszły.
Ola i Kaja dołączyły do grupy. Atmosfera była gorąca, ale nie agresywna. Zaczęło się od pocałunków, dotykania, pieszczot. Potem wszystko nabrało tempa. Ola klęknęła przed jednym z mężczyzn i wzięła go do ust, jednocześnie czując, jak ktoś wchodzi w nią od tyłu. Kaja została położona na piasku — jeden mężczyzna pieprzył ją w cipkę, drugi w usta.
Scena rozwijała się w różne konfiguracje. Kobiety całowały się nawzajem, mężczyźni zmieniali się, tempo rosło. Ola i Kaja przeżywały kilka intensywnych orgazmów — raz na kutasie, raz na języku Laury, raz w podwójnej penetracji.
W tym samym czasie na głównym miejscu plaży Marta i Michał zostali sami. Rozmawiali coraz bliżej — o życiu, o marzeniach, o tym, co czują. W pewnym momencie Michał delikatnie dotknął jej dłoni. Marta nie cofnęła ręki.
Poranne słońce świeciło wysoko, a dzień powoli nabierał tempa.




Pkt1 1300
Pkte 1400
Pkt3 1900
Pkt4 1000
Pkt5 1600