Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Nareszcie dorosłe cz. 9

Kaja obudziła się jako pierwsza. Leżała nieruchomo, wsłuchując się w spokojne oddechy Oli i Marty. Poranne światło wpadało przez uchylone drzwi tarasu, malując ich nagie ciała miękkim, złotym blaskiem. Marta spała zwinięta w kłębek, wtulona w plecy Oli, a Ola leżała na wznak, z jedną ręką pod głową.
Kaja przez dłuższą chwilę nie ruszała się. Wczoraj był dzień Marty — dzień, w którym jej cicha, nieśmiała przyjaciółka przekroczyła jedną ze swoich największych granic. Patrząc na nią teraz, Kaja czuła dziwną, ciepłą dumę.
Delikatnie pogłaskała Martę po ramieniu. Marta zamruczała i powoli otworzyła oczy.
– Hej… – szepnęła sennie.
– Hej – odpowiedziała Kaja cicho. – Jak się czujesz?
Marta poruszyła się ostrożnie i skrzywiła twarz.
– Wszystko mnie jeszcze boli… ale w dobry sposób. Jakbym wczoraj naprawdę coś w sobie przesunęła.
Ola też się obudziła. Przekręciła się i przytuliła Martę od tyłu, całując ją delikatnie w kark.
– Dzień dobry – mruknęła ciepło. – Jak minęła noc?
Marta westchnęła głęboko i wtuliła się mocniej.
– Spałam dobrze. Ale jak się ruszam, to od razu wszystko czuję. Wczoraj… naprawdę dużo się wydarzyło.
Leżały we trzy przez dłuższy czas, przytulone w leniwej ciszy. Słońce powoli rozświetlało taras. Żadna nie spieszyła się ze wstaniem. Rozmowa toczyła się spokojnie, bez pośpiechu — o tym, jak się czują, o tym, co wczoraj przeżyła Marta, o tym, jak bardzo się zmieniły przez te kilka dni.
W końcu wstały i przygotowały śniadanie na tarasie. Usiadły przy stoliku — nagie, z kawą, owocami i jogurtem. Słońce przyjemnie grzało skórę.
W pewnym momencie na ścieżce pojawił się Michał — wysoki, ciemnowłosy sąsiad z domku obok. Zobaczył je i uśmiechnął się przyjaźnie.
– Dzień dobry. Mogę się dosiąść? Właśnie parzyłem kawę i pomyślałem, że towarzystwo by mi się przydało.
Ola uśmiechnęła się ciepło.
– Jasne, siadaj. Jest miejsca sporo.
Michał usiadł i postawił swój kubek na stoliku. Rozmowa zaczęła się naturalnie — o pogodzie, o tym, jak pięknie wygląda morze o tej porze, o tym, że wczorajszy dzień był wyjątkowo spokojny. Michał był sympatyczny, dowcipny i nie nachalny. Szczególnie często zwracał się do Marty, która tym razem odpowiadała chętniej niż zwykle, czasem rumieniąc się lekko.
Ola i Kaja wymieniły dyskretne spojrzenia. Widziały, że między Martą a Michałem iskrzy subtelna, przyjemna chemia.
Po śniadaniu Ola odstawiła kubek i spojrzała na koleżanki.
– Myślę, że dzisiaj warto iść na plażę. Poopalać się, popływać. Bez pośpiechu.
Kaja kiwnęła głową.
– Popieram. Po wczorajszym przyda nam się spokojniejszy dzień.
Marta spojrzała na Michała.
– Idziesz z nami?
Michał uśmiechnął się szeroko.
– Jeśli nie przeszkadzam, to bardzo chętnie. Też miałem ochotę poleżeć nad morzem.
– Nie przeszkadzasz – powiedziała Marta cicho, ale z lekkim uśmiechem.
Wyszły we czwórkę. Szły powoli ścieżką w stronę plaży. Michał szedł obok Marty, rozmawiając z nią o tym, jak mu się podoba w ośrodku i jak inaczej wygląda życie, kiedy można być całkowicie swobodnym. Marta słuchała uważnie, czasem się śmiejąc.
Ola i Kaja szły kilka kroków za nimi. Ola nachyliła się do Kaji i szepnęła:
– Patrz na nich. Marta wygląda… inaczej. Jakby wczoraj otworzyła w sobie coś, co teraz promieniuje na zewnątrz.
Kaja uśmiechnęła się.
– No właśnie. Jeszcze kilka dni temu była najcichsza z nas, a teraz rozmawia z facetem i widać, że jej się podoba.
Plaża powitała ich ciepłym piaskiem i spokojnym szumem fal. Wybrali miejsce trochę na uboczu, gdzie sosny schodziły blisko brzegu i dawały naturalny cień. Rozłożyli ręczniki. Michał położył się obok Marty, Ola i Kaja trochę dalej, zostawiając im przestrzeń.
Słońce grzało przyjemnie. Marta położyła się na brzuchu, opierając brodę na dłoniach. Michał leżał na boku, patrząc na nią z dyskretnym uśmiechem.
– Lubisz takie miejsca? – zapytał po chwili. – Gdzie można być… no wiesz, po prostu sobą?
Marta uśmiechnęła się lekko, nie odwracając głowy.
– Jeszcze miesiąc temu powiedziałabym, że nie. Bałam się nawet zdjąć góry bikini na zwykłej plaży. A teraz… czuję się tu dziwnie normalnie. Jakby ubrania były czymś zbędnym.
Michał kiwnął głową.
– Ja przyjechałem sam, bo w mieście wszystko jest takie… poukładane. Praca, terminy, oczekiwania. A tu nagle można po prostu być. Bez roli. Bez udawania.
Marta odwróciła głowę w jego stronę.
– Dokładnie to samo czuję. Jakby przez te kilka dni zrzuciłam z siebie kilka warstw, o których nawet nie wiedziałam, że je noszę.
Ola i Kaja leżały kilka metrów dalej, smarując się nawzajem kremem. Ola zerknęła na Martę i Michała, potem nachyliła się do Kaji.
– Patrz na nich – szepnęła. – Marta wygląda… jakby jej się naprawdę podobało.
Kaja uśmiechnęła się leniwie.
– No właśnie. Jeszcze kilka dni temu prawie nie odzywała się do obcych facetów, a teraz gadają jak starzy znajomi.
Leżeli tak przez dłuższy czas. Rozmowa między Martą a Michałem toczyła się naturalnie — o tym, co studiują, o tym, jak bardzo ten wyjazd zmienił ich spojrzenie na wiele rzeczy, o tym, jak śmiesznie czuli się pierwszego dnia w ośrodku.
W pewnym momencie Ola uniosła głowę i zmrużyła oczy.
– Ej, patrz – szepnęła do Kaji. – Laura, Diego i tamta para idą w stronę skał. Znowu.
Kaja uniosła się na łokciach.
– No proszę… wygląda na to, że dzisiaj też coś się szykuje.
Ola spojrzała na Martę i Michała. Marta była wyraźnie pochłonięta rozmową — śmiała się z czegoś, co powiedział Michał, i wyglądała na rozluźnioną.
– Chodźmy poobserwować – zaproponowała Ola. – Marta chyba woli zostać.
Kaja kiwnęła głową.
– Idziemy.
Wstały, mówiąc Marcie, że idą się przejść kawałek dalej. Marta kiwnęła głową z lekkim rumieńcem, ale widać było, że jest zadowolona.
Ola i Kaja ruszyły w stronę skał. Szły powoli, starając się nie rzucać w oczy. Kiedy zbliżyły się do zakątka, ukryły się za większymi kamieniami.
Widok był intensywny, ale nie chaotyczny.
Laura klęczała na piasku, na zmianę ssąc Diega i drugiego mężczyznę. Kobieta z drugiej pary leżała na czworakach — jeden brał ją od tyłu, drugi w usta. Wszystko odbywało się w powolnym, zmysłowym rytmie, pełnym westchnień i mokrych odgłosów.
Ola poczuła znajome ciepło między udami.
– Kurwa… znowu to robią – szepnęła.
Kaja przygryzła wargę.
– Patrz, jak Laura to robi… wygląda, jakby to było najnormalniejsze na świecie.
Nagle za ich plecami rozległ się cichy głos:
– Lubicie podglądać?
Ola i Kaja drgnęły. Za nimi stał Len z lekkim, rozbawionym uśmiechem.
– Nie bójcie się – powiedział cicho. – Chcecie tylko popatrzeć czy dołączycie?
Ola spojrzała na Kaję. Ta kiwnęła głową.
– Dołączymy – powiedziała Ola.
Len uśmiechnął się szerzej i wyciągnął do nich rękę.
– No to chodźcie. Czekają na was.
Len poprowadził je do zatoczki. Kiedy weszły, Ola poczuła, jak serce podskakuje jej do gardła. W małej, osłoniętej przestrzeni było pięciu mężczyzn.
Laura uniosła głowę, wciąż trzymając kutasa w ustach, i uśmiechnęła się ciepło.
– No proszę… nasze dziewczyny jednak przyszły.
Ola klęknęła pierwsza przed Lenem. Serce waliło jej jak oszalałe. Bez słowa wzięła go do ust, ssąc powoli i głęboko. Czuła ciężar na języku, słyszała jego ciche westchnienie. To uczucie — bycia tu, robienia tego na oczach innych — wciąż budziło w niej dreszcz niepewności, ale jednocześnie rozpalało coś głęboko podniecającego, co sprawiało, że czuła się żywa jak nigdy.
Kaja podeszła do Diega. Usiadła na nim okrakiem i powoli nabiła się na jego kutasa, wydając cichy, drżący oddech, gdy wypełnił ją całą. Drugi mężczyzna stanął przed nią i wsunął kutasa między jej wargi. Kaja zamknęła oczy, oddając się temu uczuciu — bycia braną z dwóch stron jednocześnie. W jej piersi rosło dziwne, ciepłe wzruszenie — jakby w końcu pozwoliła sobie na to, czego naprawdę pragnęła.
Laura i wysoki brunet, którego wcześniej miała w ustach, podeszli do Oli. Laura pocałowała Olę głęboko, smakując kutasa Lena na jej języku.
– Lubisz go, co? – szepnęła Laura między pocałunkami. – Czuję, jak drżysz.
Ola i Laura uklękły i ustawiły się w pozycji 69 — Ola na górze, Laura pod nią. Len na zmianę wchodził w cipkę Laury i w usta Oli. Wysoki brunet robił podobnie — raz pieprzył cipkę Oli, raz usta Laury. Kobiety lizały się nawzajem, jęcząc wokół kutasów. Ola czuła się zalana — emocjami, ciałami, wrażeniami. To było przytłaczające i jednocześnie cudowne. Po raz pierwszy od wielu dni nie myślała o tym, czy jest „za dużo” — po prostu pozwalała sobie czuć.
Nieznajoma brunetka w tym czasie podeszła do Kaji, która leżała na plecach z nogami na ramionach Diega i jego kutasem głęboko w pochwie. Brunetka usiadła okrakiem na jej twarzy. Kaja zaczęła lizać jej cipkę — najpierw nieśmiało, potem coraz zachłanniej. Mężczyzna którego wcześniej Kaja miała w ustach teraz podał go brunetce, która wzięła go całego w usta. Trzeci mężczyzna stanął za brunetką i powoli wszedł w jej tyłek.
Kaja, liżąc cipkę brunetki, widziała tuż przed oczami, jak gruby kutas znika w jej tyłku. To podnieciło ją tak mocno, że jęknęła głośno prosto w mokrą szparkę. W jej piersi rosło dziwne, ciepłe wzruszenie — jakby w końcu pozwoliła sobie na to, czego naprawdę pragnęła.
Po chwili Kaja i brunetka zmieniły pozycje. Teraz obie ujeżdżały swoich mężczyzn. Diego podawał kutasa do ust raz jednej, raz drugiej. Kobiety jęczały, całowały się, ocierały o siebie.
Ola i Laura również zmieniły pozycje. Teraz pieprzyły trzech mężczyzn na zmianę — raz w cipce, raz w ustach, w różnych konfiguracjach. Laura klęczała, biorąc dwóch naraz. Ola leżała na plecach z nogami na ramionach jednego z nich.
Ola doszła — będąc na czworaka, widząc głośny orgazm Kaji, będącej braną na dwa baty z kutasem w cipce i Diegem w jej tyłku. Orgazm uderzył w nią jak fala — potężny, rozlewający się po całym ciele. Krzyknęła głośno, drżąc, zaciskając się wokół kutasa w cipce.
Laura doszła chwilę później, jęcząc głośno, gdy Len pieprzył ją mocno od tyłu.
Brunetka doszła ostatnia — oparta o kamień, z kutasem głęboko w tyłku, drżąc i jęcząc przeciągle.
Kiedy w końcu opadły z sił, Ola i Kaja leżały obok siebie na piasku, spocone, oblepione spermą, z szeroko rozłożonymi nogami. Sperma spływała po ich udach, piersiach i twarzach.
Ola odwróciła głowę do Kaji i wyszeptała zdyszana:
– Kurwa… to było mocne.
Kaja uśmiechnęła się słabo.
– Bardzo mocne.
Leżały tak przez chwilę, dochodząc do siebie, podczas gdy reszta grupy odpoczywała wokół nich.
W tym samym czasie na głównej plaży Marta i Michał zostali sami. Rozmawiali coraz bliżej. W pewnym momencie Michał delikatnie dotknął jej dłoni. Marta nie cofnęła ręki.
Słońce powoli chowało się za horyzontem, gdy Ola i Kaja wracały z zatoczki. Ich ciała były wciąż rozgrzane, nogi lekko drżały, a na skórze czuły ślady spermy i potu, które nie do końca zmyła morska woda. Ola szła wolniej niż zwykle, czując przyjemne, głębokie zmęczenie w udach i brzuchu. Kaja, choć próbowała zachować pewną postawę, co chwilę musiała poprawiać pareo, które zsuwało się z bioder.
Kiedy zbliżyły się do miejsca, gdzie zostawiły Martę i Michała, zobaczyły ich siedzących blisko siebie na ręczniku. Marta śmiała się z czegoś, co powiedział Michał, a on patrzył na nią z wyraźnym zainteresowaniem. Na ich widok Marta uniosła głowę i uśmiechnęła się szeroko, ale w jej oczach pojawiło się lekkie zaskoczenie.
– Wróciłyście – powiedziała, wstając. – Wszystko w porządku?
Ola kiwnęła głową, starając się ukryć zmęczenie.
– Tak… było… intensywnie – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. – A wy jak?
Michał wstał i uśmiechnął się przyjaźnie, choć w jego spojrzeniu dało się zauważyć ciekawość.
– Rozmawialiśmy. Marta opowiadała mi trochę o waszych planach na studia, dość ambitne.
Kaja podeszła bliżej i objęła Martę ramieniem.
– Można powiedzieć, że było… sporo wrażeń. Ale dobrze nam zrobiło.
Marta spojrzała na nie obie z mieszanką ciekawości i troski.
– Wyglądacie… jakbyście miały za sobą niezły poranek. Wszystko okej?
Ola roześmiała się cicho, poprawiając pareo.
– Okej. Tylko trochę obolałe. Ale to dobry ból.
Michał dyskretnie odwrócił wzrok, ale widać było, że jest zaintrygowany. Nie pytał jednak o szczegóły.
– Chodźmy do domku – zaproponowała Ola. – Kolacja niedługo, a my wszystkie potrzebujemy się ogarnąć.
Wrócili we czwórkę. Droga minęła w luźnej, przyjemnej atmosferze. Michał żartował lekko, starając się nie być nachalnym.
W domku dziewczyny szybko się umyły, a Michał poczekał na tarasie. Kiedy wyszły, wszyscy czworo poszli na kolację do restauracji przy basenie.
Kolacja była lekka i smaczna – grillowane ryby, sałatki, świeże owoce i zimne białe wino. Siedzieli przy stoliku na tarasie, patrząc na morze. Rozmowa płynęła swobodnie.
– A wy jakie plany na studia? – zapytał Michał, patrząc szczególnie na Martę.
– Ja psychologię – odpowiedziała Marta. – Ola prawo, a Kaja ekonomię. Jeszcze nie zaczęłyśmy, ale już się stresujemy.
– Brzmi ambitnie – powiedział Michał z uznaniem. – Ja jestem po informatyce. Pracuję w firmie, która robi aplikacje mobilne. Czasem żałuję, że nie wybrałem czegoś bardziej… ludzkiego.
Kaja uśmiechnęła się.
– My dopiero się przekonamy. Ale póki co mamy wakacje, na których możemy zapomnieć o wszystkim.
Michał roześmiał się.
– No właśnie. Dlatego tu przyjechałem. Chciałem odpocząć od ekranów i deadline’ów.
Ola spojrzała na niego z ciekawością.
– I jak? Odpocząłeś?
– Coraz bardziej – odpowiedział, patrząc na Martę. – Szczególnie dzisiaj.
Marta zarumieniła się lekko, ale uśmiechnęła się.
Rozmowa zeszła na wieczorne ognisko.
– Słyszałam, że organizują coś na plaży – powiedziała Ola, nalewając sobie wina. – Laura wspominała, że będzie ognisko z muzyką i… atrakcjami.
Kaja uśmiechnęła się znacząco.
– Pewnie będzie wesoło.
Marta spojrzała na Michała.
– Idziesz z nami?
Michał zawahał się na chwilę, ale uśmiechnął się ciepło.
– Jeśli mnie zapraszacie, to chętnie. Brzmi ciekawie.
Ola kiwnęła głową.
– Zapraszamy. Będzie miło.
Kolacja minęła w przyjemnej, coraz bardziej intymnej atmosferze. Michał i Marta rozmawiali coraz bliżej – o książkach, o muzyce, o tym, co lubią robić wieczorami. Ola i Kaja wymieniały spojrzenia, ciesząc się tym, co widzą.
Dziewczyny odprowadziły Michała do jego domku.
– Do zobaczenia na ognisku – powiedział Michał, patrząc szczególnie na Martę.
– Do zobaczenia – odpowiedziała Marta z lekkim uśmiechem.
Gdy drzwi się zamknęły, Ola i Kaja spojrzały na Martę.
– No i co? – zapytała Kaja z uśmiechem. – Podoba ci się?
Marta zarumieniła się i spuściła wzrok.
– Jest… miły. I fajnie się z nim rozmawia.
Ola objęła ją ramieniem.
– To dobrze. Dzisiaj wieczorem zobaczymy, co z tego będzie.
Wszystkie trzy wróciły do domku, żeby się przebrać. Powietrze było ciepłe, a lekki wiatr od morza niósł zapach soli i dymu z ogniska, który już unosił się nad plażą. Ola, Kaja i Marta stały przez chwilę na tarasie, patrząc w stronę plaży, gdzie migotały pierwsze płomienie.
– No to idziemy? – zapytała Ola cicho, zakładając lekką sukienkę na ramiączkach.
Marta kiwnęła głową, choć w jej oczach widać było lekkie napięcie.
– Idziemy. Michał pewnie już tam jest.
Kaja uśmiechnęła się i objęła obie ramionami.
– To będzie ciekawy wieczór.
Zeszły na plażę, idąc wąską ścieżką wśród palm. Im bliżej były ogniska, tym głośniej słychać było muzykę, śmiech i rozmowy. Na miejscu zebrało się już około dwudziestu osób – mieszanka gości ośrodka, którzy znali się z basenu, plaży i wspólnych kolacji. Ognisko płonęło jasno, rzucając pomarańczowe cienie na piasek. Ktoś grał na gitarze, kilka par tańczyło blisko ognia, a inne siedziały na kocach, popijając wino i rozmawiając.
Michał czekał na nie niedaleko ogniska. Gdy je zobaczył, uśmiechnął się szeroko i podszedł bliżej.
– Cześć. Już myślałem, że się rozmyśliłyście – powiedział, patrząc szczególnie na Martę.
Marta uśmiechnęła się niepewnie.
– Nie, po prostu… musiałyśmy się ogarnąć po całym dniu.
Michał kiwnął głową ze zrozumieniem.
– Rozumiem. Wyglądacie świetnie.
Ola i Kaja wymieniły spojrzenia. Atmosfera była przyjemna, ale czuć było, że wieczór może się rozkręcić.
Przez pierwsze godziny ognisko było raczej spokojne. Ludzie pili, tańczyli, rozmawiali. Laura i Diego pojawili się chwilę później i od razu dołączyli do grupy. Laura uśmiechnęła się do dziewczyn.
– Miło was widzieć. Dzisiaj jest luźniej niż wczoraj, prawda?
Ola kiwnęła głową.
– Na razie tak.
Z czasem atmosfera stała się bardziej swobodna. Pary zaczęły się całować, niektórzy znikali w cieniu palm. Kilka osób już otwarcie pieściło się na kocach.
Marta siedziała blisko Michała. Rozmawiali cicho, a on delikatnie dotknął jej dłoni. Marta nie cofnęła ręki. Po chwili Michał pochylił się i pocałował ją – najpierw delikatnie, potem głębiej. Marta odpowiedziała, czując, jak jej ciało reaguje na jego dotyk. Jego ręce powoli zsunęły się po jej plecach, a ona westchnęła cicho, gdy zaczął całować jej szyję. Czuła ciepło jego skóry, bicie jego serca, zapach soli i dymu. To było nowe, ekscytujące i trochę przerażające – ale chciała tego.
Ola i Kaja siedziały niedaleko. Ola uśmiechnęła się do Kaji.
– Wygląda na to, że Marta ma dzisiaj dobry wieczór.
Kaja kiwnęła głową i pocałowała Olę w ramię.
– A my?
Ola nie odpowiedziała słowami. Pocałowała Kaję głęboko, a ich ręce zaczęły się poruszać – delikatnie, ale coraz śmielej. Czuły się wolne, blisko siebie, połączone tym samym pragnieniem.
W pewnym momencie impreza przerodziła się w otwartą orgię. Ludzie łączyli się w pary i grupy. Marta i Michał przenieśli się na koc trochę dalej od ogniska. Michał położył Martę na plecach i zaczął całować jej ciało – szyję, piersi, brzuch. Marta jęczała cicho, gdy wszedł w nią powoli, głęboko. Czuła każdy centymetr, każdy ruch jego bioder, każdy oddech na swojej skórze. To było inne niż wcześniej – bardziej intymne, bardziej osobiste. Ola dołączyła do nich chwilę później. Całowała Martę, jednocześnie głaszcząc jej piersi, podczas gdy Michał pieprzył ją rytmicznie. Marta dochodziła głośno, drżąc między nimi, czując się całkowicie otoczona ciepłem i bliskością.
Kaja w tym czasie była z dwoma mężczyznami. Jeden pieprzył ją w cipkę głębokimi pchnięciami, drugi w usta. Później dołączył trzeci – Kaja klęczała, biorąc ich na zmianę. Jej orgazmy były intensywne, głośne, niemal zwierzęce. Czuła, jak jej ciało drży, jak cipka zaciska się wokół kutasa, jak gardło wypełnia się smakiem. To było wyzwalające – czuć się tak pożądaną, tak wolną.
Ola i Kaja dochodziły kilka razy – raz z Michałem i Martą, raz w innych konfiguracjach. Cała scena była pełna westchnień, jęków i bliskości. Ola czuła, jak jej ciało reaguje na każdy dotyk, jak jej serce bije w rytmie z sercami koleżanek. Kaja czuła się silna, pożądana, kochana. Marta czuła się akceptowana, chciana, bezpieczna.
Gdy ognisko zaczęło przygasać, dziewczyny leżały we trzy na kocu, przytulone. Marta była zmęczona, ale szczęśliwa. Ola i Kaja głaskały ją delikatnie.
– To był dobry wieczór – szepnęła Marta.
Ola pocałowała ją w czoło.
– Najlepszy.
Gdy ognisko zaczęło przygasać, dziewczyny powoli wracały do domku. Powietrze było chłodniejsze, a morze szumiało spokojnie w tle. Szły we trzy, trzymając się blisko siebie – Ola po lewej stronie Marty, Kaja po prawej. Marta szła powoli, wciąż czując w ciele echo tego, co przeżyła. Była zmęczona, obolała, ale w jej oczach błyszczało coś ciepłego i spokojnego.
W domku zrzuciły z siebie lekkie sukienki i weszły pod prysznic na tarasie. Woda była ciepła, ale nie gorąca. Myły się nawzajem – delikatnie, powoli, z czułością. Ola myła Martę, masując jej ramiona i plecy. Kaja stała za nią, myjąc jej włosy. Nie było pośpiechu. Była tylko bliskość.
– Jak się czujesz? – zapytała Ola cicho, spłukując pianę z ramion Marty.
Marta westchnęła głęboko, zamykając oczy.
– Dobrze… i dziwnie jednocześnie. Czuję się taka… pełna. I trochę obolała. Ale to dobry ból. Jakbym w końcu coś w sobie uwolniła.
Kaja pocałowała ją w kark.
– Byłaś niesamowita dzisiaj. Widziałam, jak patrzyłaś na Michała. I jak patrzyłaś na nas. To było piękne.
Po prysznicu owinęły się tylko lekkimi pareo i padły na wielkie łóżko. Leżały we trzy splątane – nago, jeszcze wilgotne po prysznicu. Ola leżała pośrodku, Marta wtulona w jej bok, Kaja z drugiej strony.
Przez dłuższy czas panowała cisza. Tylko szum morza w oddali i ich oddechy.
W końcu Marta odezwała się pierwsza, głosem cichym i trochę drżącym:
– Wiecie… kiedy byłam z Michałem, a wy byłyście obok… czułam się taka bezpieczna. Jakby wszystko było na swoim miejscu. Jeszcze kilka dni temu bałam się nawet pomyśleć o tym, że ktoś inny niż wy mnie dotknie. A dzisiaj… chciałam tego. I było dobrze.
Ola pogłaskała ją po brzuchu.
– Widziałyśmy. I cieszyłyśmy się tym. Nie musiałaś niczego udowadniać. Po prostu byłaś sobą.
Kaja przytuliła się mocniej.
– Ja też czułam coś podobnego. Kiedy byłam z tymi facetami, to było intensywne… ale najbardziej podniecało mnie to, że wy patrzyłyście. Że jesteśmy razem w tym wszystkim.
Marta kiwnęła głową.
– Dokładnie. To nie było tylko o seksie. To było o nas. O tym, że możemy być wolne. Że możemy próbować. Że nie jesteśmy same.
Ola pocałowała ją w czoło.
– I tak zostanie. Nawet jak wrócimy. Nawet jak będziemy miały to wspólne mieszkanie i codzienne życie. Zawsze będziemy mogły być sobą. Bez masek. Bez strachu.
Kaja dodała cicho:
– Kocham was. Obie. Bardziej niż wczoraj. I mniej niż jutro.
Leżały tak długo, przytulone, czując ciepło swoich ciał. Noc była spokojna, ale w ich sercach buzowało coś wielkiego – mieszanka wdzięczności, miłości i lekkiego smutku, że wakacje powoli dobiegają końca.
Ola spojrzała w sufit i szepnęła:
– Jutro ostatni dzień. I czuję, że już nigdy nie będziemy takie same.
Marta i Kaja przytuliły się mocniej. Nie musiały odpowiadać słowami. Ich oddechy, ciepło skóry i delikatne uściski mówiły wszystko.
Dzień dziewiąty powoli dobiegł końca – pełen namiętności, odkryć i głębokiej, siostrzanej miłości. Jutro miał przynieść ostatnie chwile w tym magicznym miejscu.
I choć dziewczyny wiedziały, że wrócą do normalnego życia, to coś w nich na zawsze zostało zmienione.

Dodaj komentarz