Piąty poranek w Natura del Mar był wyjątkowo spokojny. Słońce wstało leniwie, malując niebo na delikatny róż i złoto. Ola obudziła się pierwsza, jak zwykle. Leżała naga na środku wielkiego łóżka, z jedną ręką pod głową. Jej ciało wciąż pamiętało wczorajszy dzień – lekkie otarcia na biodrach od intensywnego ujeżdżania Lena, delikatne zaczerwienienie wokół sutków i przyjemne, głębokie zmęczenie w cipce i tyłku.
Obok niej spała Kaja – rudawoblond włosy rozsypane na poduszce, małe, kształtne piersi unosiły się spokojnie. Jedna noga była przerzucona przez udo Oli. Marta leżała po drugiej stronie, zwinięta w kłębek, z czarnymi, długimi włosami zasłaniającymi pół twarzy. Jej jędrny, okrągły tyłek był lekko odsłonięty.
Ola patrzyła na nie przez dłuższą chwilę. Coś się zmieniło. Po czterech dniach pełnych męskich kutasów, spermy i podwójnej penetracji nagle poczuła ogromną potrzebę bliskości właśnie z nimi – z dwiema najlepszymi przyjaciółkami. Chciała dotykać ich ciał bez pośpiechu, bez mężczyzn, bez presji. Chciała poznać ich smak, ich zapach, ich najwrażliwsze miejsca.
Delikatnie pocałowała Kaję w ramię, potem Martę w kark.
– Dziewczyny… obudźcie się. Dzisiaj robimy sobie dzień tylko dla nas.
Kaja otworzyła oczy i uśmiechnęła się sennie.
– Tylko my trzy?
– I Laura – dodała Ola. – Poprosiłam ją wczoraj wieczorem. Powiedziała, że pokaże nam „ogródek rozkoszy” i nauczy nas rzeczy, których same byśmy nie odkryły.
Marta przeciągnęła się leniwie, jej małe piersi zakołysały się pięknie.
– Brzmi idealnie. Po wczorajszym mam ochotę na coś wolniejszego… bardziej czułego.
Zjadły śniadanie we trzy przy stoliku na tarasie. Rozmawiały otwarcie o tym, czego każda z nich pragnie dzisiaj doświadczyć. Ola przyznała, że chce spróbować scissoringu. Kaja chciała być liżana przez długi czas, aż będzie błagać o przerwę. Marta marzyła o tym, żeby poczuć język przyjaciółki głęboko w sobie i sama nauczyć się dobrze lizać cipkę.
Po śniadaniu spotkały się z Laurą przy basenie. Laura wyglądała zjawiskowo – opalona, pewna siebie, z lekkim uśmiechem na ustach. Miała ze sobą dużą torbę.
– Dzisiaj zabieram was do „Ogrodu Rozkoszy” – powiedziała cicho. – To specjalna, ustronna strefa za głównym basenem. Tam są miękkie materace pod baldachimami, poduszki, olejki, zabawki… i całkowita prywatność. Tylko dziewczyny.
Poszły we czwórkę wąską ścieżką wśród palm i bugenwilli. Ogród Rozkoszy okazał się małym rajem: kilka dużych, okrągłych materacy przykrytych białymi prześcieradłami, lekkie baldachimy chroniące przed słońcem, niskie stoliki z olejkami, wibratory, strap-ony i butelki wody. Wszystko tonęło w kwiatach i zieleni. Było cicho, intymnie i bardzo zmysłowo.
Laura rozłożyła się wygodnie na jednym z materacy.
– Dzisiaj skupiamy się wyłącznie na kobiecej rozkoszy. Żadnych kutasów. Tylko ręce, usta, języki i ciała. Chcę, żebyście nauczyły się siebie nawzajem. Bez wstydu. Bez pośpiechu.
Zaczęło się od masażu.
Laura poprosiła, żeby wszystkie trzy położyły się na brzuchach. Zaczęła od Oli. Wylała ciepły olejek migdałowy na jej plecy i powoli, długimi ruchami rozprowadzała go po skórze. Jej dłonie były pewne i doświadczone – masowała ramiona, plecy, pośladki, uda. Kiedy dotarła do wewnętrznej strony ud Oli, ta westchnęła głośno. Palce Laury muskały delikatnie wargi sromowe, nie wchodząc jeszcze do środka.
Potem Ola masowała Kaję. Jej ręce były mniej wprawne, ale pełne czułości. Rozprowadzała olejek po drobnym ciele przyjaciółki, skupiając się na małych, sterczących piersiach i idealnie okrągłych pośladkach. Kiedy wsunęła palce między uda Kaji, ta drgnęła i jęknęła cicho.
Marta masowała Laurę – nieśmiało na początku, ale szybko nabrała pewności. Laura instruowała ją spokojnie:
– Mocniej na pośladkach… tak… teraz palcami wzdłuż kręgosłupa… niżej… dotknij mojej cipki.
Po masażu przeszły do pocałunków.
Leżały we czwórkę na jednym dużym materacu, tworząc krąg. Najpierw całowały się parami – Ola z Kają, Marta z Laurą. Potem wszystkie razem. Cztery usta, cztery języki splatały się w leniwym, mokrym pocałunku. Słychać było tylko ciche westchnienia i cmoknięcia. Ręce błądziły po piersiach, brzuchach, udach.
Laura zaproponowała pierwszą większą zabawę.
– Chcę, żeby każda z was polizała cipkę każdej z pozostałych. Powoli. Dokładnie. Macie się nauczyć, co lubi ta druga.
Zaczęły od Oli.
Położyła się na plecach, rozkładając nogi szeroko. Najpierw podeszła Kaja. Uklękła między udami przyjaciółki i nachyliła się. Jej język był nieśmiały na początku – muskał tylko zewnętrzne wargi. Potem stał się odważniejszy. Lizała łechtaczkę Oli okrężnymi ruchami, wsunęła język między wargi, smakując jej słodki, lekko słony smak. Ola jęczała cicho, głaszcząc rudą głowę Kaji.
Potem przyszła kolej na Martę. Lizała Olę dłużej, głębiej. Jej język wsuwał się do wnętrza cipki, potem wracał na łechtaczkę. Ola zaczęła unosić biodra, przyciskając cipkę mocniej do ust Marty.
Na koniec Laura. Jej technika była mistrzowska. Lizała Olę powoli, ale z precyzją – długie, płaskie liźnięcia od odbytu aż po łechtaczkę, potem skupienie się na tym najwrażliwszym punkcie. Ola doszła pierwsza tego dnia – głośno, drżąco, trzymając Laurę za włosy.
Potem role się odwróciły.
Kaja leżała na plecach. Ola lizała ją pierwsza – zachłannie, z ogromną ciekawością. Smak Kaji był inny – bardziej słodki, delikatniejszy. Ola odkrywała każdy centymetr jej małej, różowej cipki. Kiedy wsunęła dwa palce i jednocześnie ssała łechtaczkę, Kaja doszła szybko, piszcząc wysoko.
Marta lizała Kaję bardzo czule – długo, powoli, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Kaja wiła się pod jej językiem, błagając o szybsze ruchy.
Laura pokazała im, jak używać języka na łechtaczce w rytmie „liter alfabetu” – to doprowadziło Kaję do drugiego, jeszcze silniejszego orgazmu.
Teraz przyszła kolej Marty.
Położyła się, rozkładając swoje długie nogi. Ola i Kaja uklękły po obu stronach. Razem lizały jej cipkę – jeden język na łechtaczce, drugi głębiej w środku. Marta jęczała głośno, jej ręce zaciskały się na prześcieradle. Laura dołączyła, ssąc jej małe, twarde sutki. Marta doszła mocno, trzęsąc się całym ciałem, a jej cipka wypuściła małą ilość przezroczystego squirtu na język Oli.
Po tych orgazmach Laura przyniosła zabawki.
Najpierw małe wibratory. Każda z dziewcząt dostała jeden. Leżały obok siebie i masowały swoje cipki, patrząc sobie w oczy. Atmosfera stała się jeszcze bardziej intymna.
Potem przyszedł czas na strap-ony.
Laura założyła czarny, średniej grubości strap-on. Najpierw pieprzyła Olę – powoli, głęboko, w pozycji misjonarskiej. Ola obejmowała ją nogami i całowała namiętnie. Kaja i Marta patrzyły, dotykając się nawzajem.
Potem Laura dała strap-ona Oli. Ola najpierw pieprzyła Kaję od tyłu – trzymając ją za biodra, patrząc, jak jej mały tyłeczek faluje przy każdym pchnięciu. Kaja jęczała głośno, przyciskając twarz do materaca.
Największą emocję wywołał moment, kiedy Ola założyła strap-ona i położyła się na plecach. Marta usiadła na nim okrakiem i powoli się opuściła. Widok, jak cipka Marty pochłania sztucznego kutasa, był niesamowity. Marta jeździła na nim coraz szybciej, jej długie czarne włosy opadały na twarz. Ola trzymała ją za biodra i unosiła swoje biodra do góry, wbijając strap-ona głębiej.
Kaja usiadła na twarzy Oli tyłem do Marty. Ola lizała jej cipkę, podczas gdy Marta ujeżdżała strap-ona. Laura klęczała obok i masowała piersi obu dziewczyn.
Scissoring przyszedł jako ostatni.
Najpierw Ola i Kaja. Położyły się twarzą do siebie, rozłożyły nogi szeroko i przysunęły cipki do siebie. Mokre wargi sromowe zetknęły się, łechtaczki ocierały się o siebie. Zaczęły poruszać biodrami w rytmie – powoli, potem coraz szybciej. Dźwięk był mokry, obsceniczny. Jęczały głośno, trzymając się za ręce.
Potem Ola z Martą. Ich ciała były bardziej różne – pełne piersi Oli kontrastowały z drobniejszą sylwetką Marty. Ocierały się mocno, cipka o cipkę, aż obie doszły prawie jednocześnie.
Na koniec Kaja z Martą – najdelikatniejsza i najbardziej czuła para tego dnia. Całowały się przez cały czas, ocierając się powoli, aż obie zadrżały w długim, głębokim orgazmie.
Laura pokazała im jeszcze jedną rzecz – „łańcuch”. Wszystkie cztery ułożyły się w rzędzie na materacach. Laura lizała cipkę Oli, Ola lizała cipkę Kaji, Kaja lizała cipkę Marty, a Marta lizała cipkę Laury. Ruchy języków były zsynchronizowane. Ogromna fala rozkoszy przechodziła przez wszystkie cztery ciała jednocześnie.
Dzień skończył się późnym popołudniem. Leżały we cztery na materacach, spocone, mokre od soków, oleju i śliny. Ich ciała były splecione – nogi, ręce, piersi. Całowały się leniwie, głaskały nawzajem po włosach i plecach.
Ola szepnęła:
– Nigdy nie myślałam, że z wami… będzie tak intensywnie. Czuję się tak blisko was jak nigdy.
Kaja pocałowała ją w usta.
– Ja też. Chciałam was dotykać już od dawna… tylko się bałam przyznać.
Marta przytuliła się mocniej.
– To był najpiękniejszy dzień tego wyjazdu.
Laura uśmiechnęła się ciepło, głaszcząc je po głowach.
– Jutro wracacie do większej grupy. Ale dzisiaj… dzisiaj należałyście tylko do siebie.
Wieczorem we trzy wróciły do swojego domku.
Zamiast kolacji w restauracji dziewczyny postanowiły zostać tylko we trzy. Powrót do domku numer 12 był powolny i leniwy – szły ścieżką boso, trzymając się za ręce, nagie, z włosami wciąż pachnącymi olejkiem migdałowym i kobiecymi sokami z popołudnia w Ogrodzie Rozkoszy. Powietrze było ciepłe, a lekki wiatr znad morza muskał ich rozgrzane ciała.
Na tarasie włączyły tylko delikatne, ciepłe oświetlenie i napełniły jacuzzi świeżą wodą. Bulgotanie bąbelków mieszało się z szumem fal w oddali. We trzy weszły do ciepłej wody jednocześnie. Usiadły blisko siebie, tworząc mały, intymny krąg.
Najpierw myły się nawzajem w ciszy. Ola wzięła gąbkę i powoli przesuwała nią po ramionach Kaji, potem po jej małych, sterczących piersiach. Delikatnie krążyła wokół sutków, aż te stwardniały pod jej palcami. Kaja westchnęła cicho i odwzajemniła się – namydliła dłonie i masowała pełne piersi Oli, ściskając je lekko, podnosząc i pozwalając im opaść. Marta klęczała między nimi, myjąc ich plecy i pośladki. Jej długie palce sunęły po krągłościach tyłka Oli, potem zagłębiły się między pośladki Kaji, muskając delikatnie jej różową dziurkę.
Całowały się powoli, leniwie. Najpierw Ola pocałowała Kaję – głęboko, mokro, ich języki splatały się leniwie, smakując siebie nawzajem. Marta dołączyła, całując szyję Oli, potem policzek Kaji, aż w końcu wszystkie trzy usta spotkały się w jednym, leniwym, wielowymiarowym pocałunku. Ręce błądziły pod wodą – palce muskały sutki, sunęły po brzuchach, delikatnie rozchylały wargi sromowe. Nie było pośpiechu. Tylko dotyk, westchnienia i ciche, mokre dźwięki pocałunków.
Po dwudziestu minutach wyszły z jacuzzi. Ich ciała lśniły od wody. Nie wycierały się ręcznikami – pozwoliły, żeby ciepłe nocne powietrze wysuszyło skórę. Padły na wielkie łóżko we trzy, wciąż wilgotne i pachnące.
Tym razem kochały się bez pośpiechu, bez zabawek, bez mężczyzn. Tylko usta, palce i cipki ocierające się o siebie.
Ola położyła się na plecach. Kaja usiadła jej na twarzy, twarzą w stronę stóp przyjaciółki. Jej mała, różowa cipka opadła prosto na usta Oli. Ola natychmiast zaczęła lizać – długimi, płaskimi liźnięciami od wejścia aż po łechtaczkę. Kaja jęknęła i pochyliła się do przodu, wsuwając język między uda Oli. Marta ułożyła się obok i całowała obie dziewczyny na zmianę, jednocześnie masując ich piersi.
Atmosfera była gęsta od intymności. Żadnych słów – tylko westchnienia, ciche jęki i mokre dźwięki języków pracujących w cipkach. Ola ssała łechtaczkę Kaji, jednocześnie wsuwając w nią dwa palce. Kaja drżała, jej biodra poruszały się powoli, ocierając cipką o twarz Oli. Sok Kaji spływał po policzkach Oli, po brodzie, na prześcieradło.
Kaja doszła pierwsza – cicho, ale intensywnie. Jej ciało zesztywniało, cipka zacisnęła się na palcach Oli, a z gardła wydobył się wysoki, drżący jęk. Ola nie przestała lizać – piła każdy kroplę, zlizując soki z warg i łechtaczki przyjaciółki.
Kiedy Kaja zsunęła się z jej twarzy, Ola była cała mokra od jej orgazmu. Kaja uśmiechnęła się drapieżnie i pocałowała Olę głęboko, smakując samą siebie na jej ustach.
Teraz przyszła kolej na Martę.
Położyła się na plecach, rozkładając swoje długie, opalone nogi szeroko. Ola i Kaja ułożyły się między nimi. Razem zaczęły lizać jej cipkę – Ola skupiła się na łechtaczce, ssąc ją delikatnie i krążąc językiem, a Kaja wsuwała język głęboko do środka, liżąc ścianki. Jednocześnie obie masowały jej piersi – Ola szczypała jeden sutek, Kaja ssała drugi. Marta wiła się pod nimi, jej ręce zaciskały się na ich włosach.
– O Boże… tak… obie naraz… – jęczała cicho.
Jej biodra unosiły się rytmicznie. Ola i Kaja przyspieszyły. Języki pracowały w idealnej synchronizacji – jedna lizała łechtaczkę, druga penetrowała cipkę. Marta doszła potężnie. Jej ciało wygięło się w łuk, długie nogi zadrżały, a cipka wypuściła obfity strumień słodkich soków prosto na usta dziewczyn. Jęknęła głośno, długo, drżąc całym ciałem.
Na koniec Ola.
Położyła się na środku. Kaja usiadła jej na twarzy, tym razem tyłem, a Marta ułożyła się między udami Oli. Kaja ocierała się cipką o usta i nos Oli, jednocześnie całując Martę. Marta lizała cipkę Oli zachłannie – głęboko, mocno, ssąc łechtaczkę. Ola była już tak podniecona, że wystarczyło kilka minut intensywnego lizania. Jej orgazm był najgłośniejszy tego wieczoru. Wygięła się mocno, przyciskając cipkę do twarzy Marty, i doszła, jęcząc prosto w mokrą cipkę Kaji. Jej soki spłynęły obficie na język Marty.
Kaja, czując drżenie Oli, sama doszła po raz drugi – ocierając się mocno o jej twarz. Tym razem sperma z jej cipki spłynęła prosto na usta i policzki Oli.
Leżały potem we trzy splątane – nogi i ręce splecione, twarze mokre od soków, oddechy ciężkie i nierówne. Całowały się leniwie, smakując siebie nawzajem. Ola leżała pośrodku, Kaja i Marta przytulone do jej boków.
– Kocham was… – szepnęła Ola, głaszcząc ich włosy. – Nie tylko jako przyjaciółki. Jako… coś więcej.
Kaja pocałowała ją w pierś.
– Ja też. To jest najpiękniejsze, co nam się przytrafiło.
Marta tylko westchnęła szczęśliwie i przycisnęła się mocniej, wsuwając udo między nogi Oli.
Leżały tak długo, nasłuchując szumu morza, zmęczone, spełnione i bliższe sobie niż kiedykolwiek wcześniej.
Ola szepnęła w ciemności:
– Jutro znowu będą mężczyźni… ale już wiem, że najbardziej lubię, kiedy jesteśmy razem.
Kaja i Marta tylko przytuliły się mocniej.
To był piąty dzień.
Dzień, w którym odkryły miłość do kobiecych ciał – swojego i swoich najlepszych przyjaciółek.
A przed nimi było jeszcze pięć dni – coraz bardziej odważnych, coraz bardziej intensywnych.
Wersja robocza materiału.