Wersja robocza materiału.

Nareszcie dorosłe cz 6.

Ola obudziła się powoli, z przyjemnym ciężarem w ciele. Słońce wpadało przez uchylone żaluzje i kładło się ciepłymi pasami na łóżku. Leżała na środku, naga, jak zwykle ostatnimi dniami. Kaja wtulała się w jej prawy bok, z nogą przerzuconą przez jej udo, a Marta przyklejona do lewego – czarna czupryna włosów łaskotała Olę w ramię.
Przez chwilę leżała bez ruchu, po prostu oddychając. Wczorajszego wieczoru wciąż czuła na skórze – ten słodki, trochę lepki zapach ich trzech, ciche jęki Marty, kiedy dochodziła na ich twarzach. Uśmiechnęła się sama do siebie. To było inne niż wszystko z chłopakami. Bardziej miękkie. Bardziej ich.
Delikatnie pogłaskała Kaję po plecach. Rudzielca zamruczała przez sen i mocniej przycisnęła się biodrami. Ola zjechała dłonią niżej, na jej mały, jędrny tyłek. Kaja westchnęła i rozchyliła nogi bez otwierania oczu.
– Już? – mruknęła sennie.
– Nie mogłam się powstrzymać – szepnęła Ola i pocałowała ją w czoło.
Marta poruszyła się po drugiej stronie.
– Co wy tam kombinujecie… – wymamrotała, ale już uśmiechnięta.
Zaczęło się leniwie i naturalnie. Żadnych wielkich planów, po prostu ręce i usta same znalazły drogę. Ola całowała Kaję, głęboko i powoli, podczas gdy Marta zjechała niżej i zaczęła lizać jej piersi. Potem role się pomieszały – Kaja usiadła Oli na twarz, Marta wsunęła dwa palce w cipkę Oli, a ta jęczała prosto w mokrą szparkę Kaji. Dochodziły po kolei, cicho, bez pośpiechu, po prostu ciesząc się sobą.
Kiedy w końcu opadły na łóżko, spocone i uśmiechnięte, Kaja parsknęła śmiechem.
– Ja pierdolę… jak ja was kocham. Serio. Jakbyście były moimi dziewczynami.
– Bo jesteśmy – powiedziała cicho Marta, rysując palcem kółka na brzuchu Oli. – W pewnym sensie.
Wstały dopiero po dłuższej chwili. Nago poszły na taras, gdzie już czekało śniadanie: kawa, świeże owoce, jogurt i ciepłe croissanty. Usiadły przy stoliku, leniwie pałaszując jedzenie i patrząc na morze.
Ola pierwsza poruszyła temat wieczoru.
– Laura mówiła, że dzisiaj jest ta większa impreza. „Free Flow Night”. W restauracji i tej strefie obok dyskoteki.
Kaja uniosła kubek z kawą i spojrzała na nią znad brzegu.
– No i? Wchodzimy?
Ola wzruszyła ramionami, ale w jej oczach było widać podekscytowanie.
– Ja tak. Chcę w końcu poczuć, jak to jest, kiedy jest nas więcej. Chcę… – zawahała się chwilę – …chcę, żeby jakiś obcy facet mnie zerżnął i skończył we mnie. I żebyście na to patrzyły.
Marta zarumieniła się, ale się uśmiechnęła.
– Ja się trochę boję – przyznała szczerze. – Ale jednocześnie strasznie mnie to jara. Chcę spróbować być… no wiecie. Taką, którą się używa. Kilka osób po kolei. Żeby mnie brali, a ja tylko brała.
Kaja parsknęła śmiechem i kopnęła ją lekko pod stołem.
– Nasza cicha Marta chce gangbangu, kurwa. Kocham to. A ja… chcę dwóch naraz. Najlepiej w usta i cipkę. Albo nawet w dupę, jak się odważę. Chcę być głośna. Chcę, żeby wszyscy słyszeli.
Przez chwilę jadły w milczeniu, ale atmosfera między nimi iskrzyła. Ola w końcu odetchnęła głęboko.
– Słuchajcie… przyjechałyśmy tu, żeby poczuć się dorosłe. I wiecie co? Czuję, że dopiero teraz naprawdę tak jest. Nie boję się. No… trochę się boję. Ale chcę tego. Chcę zobaczyć, jak daleko możemy zajść.
– Ja też – powiedziała Marta cicho. – Tylko obiecajcie, że jak którejś będzie za dużo, to od razu mówimy.
– Jasne – potwierdziła Kaja i wyciągnęła rękę nad stołem. – Razem?
– Razem – powiedziały jednocześnie Ola i Marta, kładąc dłonie na jej dłoni.
Po śniadaniu poszły nad basen. Położyły się na leżakach, smarując się nawzajem olejkiem. Słońce grzało mocno, a lekki wiatr chłodził skórę. Rozmawiały o głupotach – o tym, co założą wieczorem (czyli prawie nic), o tym, czy się ogolą „na gładko”, o tym, jak bardzo są już inne niż te dziewczyny, które przyjechały tydzień temu.
Koło jedenastej pojawiła się Laura. Usiadła na brzegu leżaka Oli i uśmiechnęła się ciepło.
– No proszę, moje lwiczki. Gotowe na wieczór?
– Bardziej niż kiedykolwiek – odpowiedziała Ola.
Laura kiwnęła głową.
– To dobrze. Zaczyna się o wpół do dziewiątej. Będzie luźno, ale naprawdę luźno. Dużo nowych twarzy. Pamiętajcie – możecie się tylko przyglądać. Albo wskoczyć na głęboką wodę. Nikt nikogo nie zmusza.
Porozmawiały jeszcze chwilę. Laura opowiedziała jedną zabawną historię z zeszłego roku, jak jedna para tak się nakręciła, że skończyła na stole bufetowym. Dziewczyny śmiały się głośno, ale pod spodem czuły rosnące napięcie.
Kiedy Laura odeszła, Ola wsunęła dłoń między swoje uda i leniwie musnęła łechtaczkę, patrząc na horyzont.
– Nie mogę się doczekać – powiedziała cicho.
Kaja tylko westchnęła i przewróciła się na brzuch, wypinając tyłek.
– Ja też nie. Ale najpierw muszę się ogarnąć… bo jak tak dalej pójdzie, to będę mokra przez cały dzień.
Marta roześmiała się i rzuciła w nią ręcznikiem.
Poranek powoli przechodził w upalne popołudnie. Przed nimi były jeszcze godziny przygotowań, wspólna kąpiel i te wszystkie małe rytuały, które sprawiały, że czuły się naprawdę sexy.
I wieczór, który miał wszystko zmienić.

Po basenie wróciły do domku leniwie, wciąż rozgrzane od słońca. Ola rzuciła ręcznik na krzesło i od razu skierowała się na taras.
– Jacuzzi. Muszę ochłonąć, bo inaczej eksploduję jeszcze przed wieczorem.
Woda była już ciepła i bulgotała przyjemnie. We trzy weszły do środka i przez kilka minut po prostu siedziały w ciszy, pozwalając bąbelkom masować skórę. Dopiero po chwili Kaja odezwała się pierwsza:
– No dobra… to co właściwie planujemy na tę imprezę? Bo ja czuję, że jak tam wejdziemy, to już nie będzie odwrotu.
Ola uśmiechnęła się lekko, odchylając głowę do tyłu.
– Ja chcę w końcu poczuć obcego faceta bez gumy. Głęboko. I chcę, żebyście widziały, jak dochodzi we mnie.
Marta zarumieniła się, ale kiwnęła głową.
– A ja… chcę się poczuć taką zabawką. Żeby mnie brali po kolei. Bez pytania. Tylko wy musicie być blisko.
Kaja parsknęła cichym śmiechem.
– Ja idę na dwa kutasy naraz. I chcę być głośna. Bardzo głośna.
Rozmowa była krótka, ale szczera – nie wracały już do tych samych tematów co przy śniadaniu. Tym razem po prostu potwierdziły to, co już sobie powiedziały rano. Ola wyciągnęła rękę i ścisnęła dłonie obu dziewczyn.
– Razem wchodzimy, razem wychodzimy. Jak którejś będzie za dużo – od razu mówimy.
Po jacuzzi nie wracały do łóżka. Zamiast tego rozłożyły na wielkim łóżku ręczniki i zabrały się za przygotowania. Najpierw golenie – we trzy, pomagając sobie nawzajem. Śmiały się przy tym nerwowo, kiedy Kaja dmuchała na świeżo ogoloną cipkę Oli, a Marta piszczała, bo zimna pianka łaskotała ją w najwrażliwsze miejsca.
Potem olejki. Rozsmarowywały je po sobie powoli, ale bez przesadnego droczenia. Ola masowała plecy Kaji, Kaja wylewała olejek na pośladki Marty, Marta skupiła się na udach i brzuchu Oli. Dotyk był czuły, ale tym razem bardziej praktyczny – chciały po prostu dobrze pachnieć i lśnić.
Na koniec makijaż i dodatki. Ciemniejsze oczy, czerwone usta, rozświetlacz na dekolt. Żadnych ubrań – tylko delikatna biżuteria i trzy prawie przezroczyste body z czarnej siateczki, które Ola wyjęła z walizki.
– Na początek – wyjaśniła. – Żeby nie wyjść od razu na totalnie nagie. Potem i tak wszystko poleci.
Stanęły we trzy przed lustrem. Siatka idealnie podkreślała piersi, sutki i linie bioder. Wyglądały seksownie, ale wciąż miały w sobie coś młodego i świeżego.
Kaja gwizdnęła cicho.
– No… kurwa, naprawdę wyglądamy jak te laski, które ogląda się w filmach.
Marta poprawiła naszyjnik, który opadał między jej małe piersi.
– Czuję się dziwnie… ale w dobry sposób. Jakby to nie były już te same wakacje, co na początku.
Ola objęła je obie od tyłu i spojrzała na ich odbicia.
– Bo nie są. Zmieniłyśmy się. I dzisiaj to w końcu pokażemy.
Przez chwilę stały tak w milczeniu, przytulone. Napięcie wisiało w powietrzu, ale nie było już tej samej nerwowej gadki co rano. Teraz dominowało spokojniejsze, głębsze podniecenie – takie, które rosło powoli i pewnie.
Ola spojrzała na zegarek.
– Jeszcze czterdzieści minut. Chcecie coś zjeść przed wyjściem czy idziemy głodne?
– Głodne – odpowiedziały prawie jednocześnie Kaja i Marta.
Roześmiały się. Ola pokiwała głową.
– No to idziemy. Czas zobaczyć, jak bardzo jesteśmy dorosłe.

Około 20:20 wyszły z domku. Noc była ciepła, a lekki wiatr od morza przyjemnie muskał skórę. Trzy dziewczyny szły ścieżką w swoich prawie przezroczystych body z czarnej siateczki, szpilkach i biżuterii. Serca waliły im mocno, ale starały się tego nie okazywać.
– Jak się czujesz? – zapytała cicho Ola, ściskając dłoń Marty.
– Jakbym szła na egzamin, tylko że zamiast stresu mam mokro w majtkach… których nie mam – odparła Marta z nerwowym śmiechem.
Kaja szła po drugiej stronie, kołysząc biodrami.
– Ja jestem nakręcona jak nigdy. Tylko błagam, jak zobaczycie, że robię coś głupiego, to mnie powstrzymajcie. No… albo nie powstrzymujcie. Kurwa, sama nie wiem.
Restauracja-dyskoteka była już dobrze oświetlona, kiedy do niej dotarły. Z daleka słychać było niskie, pulsujące basy i cichą, sensualną muzykę. Gdy weszły do środka, od razu uderzyła je zmiana atmosfery.
Wnętrze wyglądało zupełnie inaczej niż podczas zwykłych kolacji. Światła były przyćmione – dominowały głęboka czerwień i fiolet, kilka lamp z ciepłym, złotym światłem nad barem. Na środku sali parkiet był już częściowo zajęty przez tańczące pary i pojedyncze osoby. Większość gości była naga lub prawie naga – tylko niektóre kobiety miały na sobie cienkie pareo albo biżuterię, kilku facetów zostawiło sobie zegarki. Powietrze pachniało winem, perfumami, olejkiem do ciała i tym charakterystycznym, piżmowym zapachem podniecenia.
– O kurwa… – szepnęła Kaja, rozglądając się. – To jest naprawdę na serio.
Laura zauważyła je od razu i podeszła z uśmiechem. Była całkowicie naga, tylko z delikatnym łańcuszkiem na biodrach.
– Moje piękne! Wyglądacie obłędnie. Chodźcie, na początek coś do picia.
Poprowadziła je do baru. Zamówiły szampana i lekką sangrię z owocami. Kieliszki były zimne, alkohol szybko uderzył do głowy, rozluźniając nerwy. Stały we trzy przy barze, popijając i obserwując otoczenie.
Kilka metrów dalej, przy stole bufetowym, zauważyły atrakcyjną parę około 35 lat – ona miała krągłe, ciężkie piersi i tatuaż na biodrze, on był wysoki, dobrze zbudowany, z lekkim zarostem. Obok nich stali dwaj młodzi faceci – jeden blondyn z tatuażami na ramionach (wyglądał na 26–27 lat), drugi ciemnowłosy, szczuplejszy, z sympatyczną twarzą. Trochę dalej, przy stoliku, siedział elegancki mężczyzna koło pięćdziesiątki – siwiejące skronie, zadbana sylwetka, trzymał w ręku kieliszek czerwonego wina i spokojnie przyglądał się sali.
Laura nachyliła się do nich.
– To jest luźna noc. Jak ktoś wam się spodoba, po prostu uśmiechacie się albo zagadujecie. Nikt tu nie gryzie… no, chyba że poprosicie.
Ola wzięła głęboki oddech.
– Dobra. Idziemy na parkiet.
Muzyka była idealna – wolna, zmysłowa, z głębokim basem. Na początku tańczyły we trzy, blisko siebie, ocierając się biodrami i ramionami. Alkohol działał. Śmiały się, kręciły, pozwalały włosom opadać na plecy. Po kilku piosenkach dołączył do nich blondyn z tatuażami. Przedstawił się jako Alex z Holandii.
– Jesteście tu pierwszy raz na takiej imprezie? – zapytał z uśmiechem, tańcząc blisko Oli.
– Tak… i trochę nam odbija – przyznała szczerze Ola.
Alex roześmiał się i delikatnie położył dłoń na jej biodrze. Nie protestowała. Po chwili jego druga ręka znalazła się na talii Kaji. Marta tańczyła obok ciemnowłosego chłopaka – ten przedstawił się jako Marco i był Włochem. Poruszał się świetnie, a jego dłonie szybko powędrowały na jej pośladki.
Atmosfera rozkręcała się powoli, ale konsekwentnie.
Ola poczuła, jak Alex przysuwa się bliżej. Jego twardniejący kutas musnął jej udo przez cienką siateczkę body. Zamiast się odsunąć, sama przycisnęła się do niego mocniej. Alex pochylił się i pocałował ją w szyję. Ola westchnęła i odwróciła głowę, pozwalając mu pocałować się w usta. Pocałunek był głęboki, pewny. Jego ręce zjechały na jej tyłek i ścisnęły mocno.
Kaja nie była gorsza. Tańczyła już z dwoma facetami naraz – blondyn z tyłu, Marco z przodu. Śmiała się głośno, kiedy blondyn całował jej kark, a Marco wsunął rękę pod siateczkę i muskał jej pierś.
Marta była najcichsza, ale jej policzki płonęły. Elegancki pięćdziesięciolatek podszedł do niej i zapytał, czy może się przyłączyć. Kiwnęła głową. Tańczył z klasą – trzymał ją w pasie, ale nie nachalnie. Dopiero po kilku minutach pochylił się i szepnął jej coś do ucha. Marta zarumieniła się jeszcze bardziej, ale uśmiechnęła się.
Po trzech piosenkach Ola poczuła, że jest już cała mokra. Siateczka między jej nogami była wyraźnie wilgotna. Odsunęła się na chwilę od Alexa i spojrzała na koleżanki.
– Chodźmy na chwilę do baru – powiedziała.
Przy barze dołączyła do nich Laura.
– I jak? – zapytała z uśmiechem.
– Ja już mam dość gadania – przyznała Kaja, dopijając szampana. – Chcę konkretów.
Ola kiwnęła głową.
– Ja też. Widzę, że strefa play jest już otwarta…
Laura wskazała dyskretnie na wielkie, rozsuwane drzwi po prawej stronie sali.
– Tam jest więcej miejsca, sof, łóżek… jak chcecie, to idziemy razem.
Dziewczyny spojrzały po sobie. W ich oczach było już mniej tremy, a więcej głodu.
Ola odstawiła kieliszek.
– No to chodźmy.
Weszły do strefy play we  cztery, trzymając się za ręce. Serce Oli waliło jak młot. Wiedziała, że to, co się za chwilę wydarzy, będzie zupełnie nowym poziomem tych wakacji.

Strefa play za rozsuwanymi drzwiami była większa, niż się spodziewały. Duże, niskie łóżka przykryte ciemnymi prześcieradłami, szerokie sofy, mnóstwo poduszek na podłodze i dyskretne czerwono-fioletowe oświetlenie. Muzyka z dyskoteki dochodziła tu stłumiona, ale bas dudnił w piersi. W powietrzu unosił się ciężki, piżmowy zapach seksu, potu i olejku.
Dziewczyny stanęły blisko siebie, trzymając się za ręce. Serca waliły im jak oszalałe.
– O kurwa… – szepnęła Kaja, rozglądając się. – To jest naprawdę na poważnie.
Alex i Marco weszli za nimi. Dołączył do nich elegancki Javier i jeszcze jeden wysoki, ciemnoskóry mężczyzna około trzydziestki.
Ola pierwsza ruszyła do przodu. Spojrzała na Alexa, potem na Marco.
– Chcę was obu. Teraz.
Alex przyciągnął ją mocno i pocałował, jednocześnie zrywając z niej cienkie body. Marco stanął za nią, całując kark i ściskając piersi. Ola szybko znalazła się na łóżku. Usiadła okrakiem na Alexie i powoli opuściła się na jego grubym kutasie. Jęknęła głośno, kiedy wypełnił ją całego.
Marco stanął przed nią. Ola bez wahania wzięła go do ust i zaczęła ssać, jednocześnie jeżdżąc na Alexie. Dwa obce kutasy jednocześnie – jeden głęboko w cipce, drugi w gardle. Czuła się dziko, wyuzdanie i cholernie żywa.
Kaja nie czekała długo. Złapała Holendra z tatuażami i pociągnęła na łóżko obok. Drugi facet dołączył natychmiast. Po chwili leżała na brzuchu, jeden rżnął ją od tyłu, a drugi pieprzył usta. Kaja była głośna – jęczała, klęła i prosiła o mocniej.
Marta początkowo była ostrożniejsza. Javier całował ją powoli, masował piersi, aż w końcu położył ją na czworaka i wszedł od tyłu. Marta cicho pojękiwała przy każdym pchnięciu. Po chwili dołączył jeszcze jeden mężczyzna – Marta otworzyła usta i zaczęła ssać.
Ola zmieniała pozycje. Najpierw jeździła na Alexie, potem Marco wziął ją od tyłu, a Alex skończył na jej piersiach. Kiedy Marco doszedł głęboko w jej cipce, Ola poczuła gorącą spermę wypełniającą ją od środka. To było dokładnie to, czego chciała – obcy facet kończący w niej. Sperma zaczęła wyciekać po udach, kiedy wstała.
Przez chwilę odpoczywały we trzy obok siebie, spocone i uśmiechnięte. Ale Kaja wciąż miała w oczach ten dziki błysk.
– Chcę więcej – powiedziała ochryple. – Chcę was trzech… naraz.
Alex, Marco i ciemnoskóry mężczyzna spojrzeli na nią zaskoczeni, ale wyraźnie podnieceni.
– Jesteś pewna? – zapytał Alex.
– Tak. Chcę być całkowicie wypełniona.
Położyli Kaję na środku największego łóżka. Marco położył się na plecach. Kaja usiadła na nim okrakiem i powoli nabijała się na jego gruby kutas. Jęknęła przeciągle, kiedy wszedł cały.
– O kurwa… jest tak głęboko…
Alex ukląkł za nią. Długo przygotowywał jej tyłek – palcami, śliną i sokami spływającymi z cipki. Kiedy uznał, że jest gotowa, zaczął powoli wchodzić. Kaja zacisnęła dłonie na prześcieradle i wydała głośny, gardłowy jęk.
– Wolniej… ooooch… jest ogromny…
Alex wszedł centymetr po centymetrze, aż oba kutasy – w cipce i w tyłku – były w niej jednocześnie. Kaja drżała cała, oddychając ciężko. Dwa grube penisy rozciągały ją do granic. Czuła się niesamowicie pełna.
Wtedy trzeci mężczyzna – ciemnoskóry – stanął przed nią. Kaja spojrzała na niego zamglonymi oczami, otworzyła usta i sama wzięła jego kutasa głęboko do gardła.
W tym momencie Kaja miała w sobie trzy kutasy jednocześnie – jeden głęboko w cipce, drugi w tyłku i trzeci w ustach.
Zaczęli poruszać się w rytmie. Marco wbijał się w nią od dołu, Alex rżnął jej tyłek mocnymi pchnięciami, a trzeci facet trzymał ją za włosy i pieprzył gardło. Kaja była całkowicie wypełniona. Jej ciało drżało, małe piersi podskakiwały, z gardła wydobywały się stłumione, mokre odgłosy.
– Mmmphhh… mmm… – jęczała wokół kutasa.
Ola i Marta patrzyły na to z szeroko otwartymi oczami. Ola czuła nową falę podniecenia. Marta zagryzła wargę, zaciskając uda.
Kaja była w ekstazie. Jej ciało napięte jak struna, oczy zalane łzami rozkoszy. Trzy kutasy poruszały się w niej jednocześnie – głęboko, mocno, bez litości. Czuła, jak oba otwory są rozciągane do maksimum, jak żołędzie uderzają w najwrażliwsze miejsca.
Po kilku minutach doszła tak mocno, że prawie straciła przytomność. Zaczęła drżeć konwulsyjnie, cipka i tyłek zaciskały się rytmicznie. Krzyknęła stłumionym głosem wokół kutasa w gardle. Sok wypłynął z niej obficie.
Mężczyźni nie przestawali. Jeszcze przez chwilę pieprzyli ją w tym potrójnym ułożeniu, aż doszli prawie jednocześnie.
Marco zalał jej cipkę gorącą spermą.
Alex wypełnił tyłek po brzegi.
Trzeci facet strzelił na jej twarz, język i piersi.
Kaja opadła bez sił na Marco, cała drżąca, pokryta spermą, z której wyciekało z każdej dziurki. Oddychała ciężko, z szeroko otwartymi ustami.
Ola podpełzła i pocałowała ją, zlizując spermę z warg.
– Jesteś niesamowita…
Reszta orgii trwała dalej. Ola została wzięta przez trzech facetów naraz – jeden w cipce, drugi w ustach, trzeci palcami w tyłku. Kaja, wciąż drżąca po potrójnej penetracji, dosiadła Diega, jednocześnie ssąc Lena. Marta klęczała na środku i brała po kolei – raz w cipkę, raz w usta, raz ktoś dochodził na jej piersi.
Były momenty, kiedy wszystkie trzy leżały razem. Ola lizała cipkę Kaji, Kaja lizała Martę, Marta lizała Olę, tworząc łańcuch, podczas gdy mężczyźni pieprzyli je od tyłu na zmianę.
Ola doszła jeszcze kilka razy. Kaja była najgłośniejsza – krzyczała, klęła i prosiła o więcej. Marta dochodziła ciszej, ale bardzo intensywnie, drżąc całym ciałem.
Kiedy w końcu opadły z sił, leżały we trzy na środku największego łóżka – spocone, oblepione spermą, z rozmazanym makijażem i włosami w nieładzie. Sperma spływała z cipki Oli, z tyłka i twarzy Kaji, z piersi i brzucha Marty.
Ola spojrzała na koleżanki i wyszeptała:
– Ja pierdolę… co my właśnie zrobiłyśmy…
Kaja roześmiała się słabo.
– To, co chciałyśmy od samego początku.
Marta tylko przytuliła się mocniej i zamknęła oczy.
To była ich pierwsza prawdziwa noc bez granic.

Było już dobrze po drugiej w nocy, kiedy we trzy wyszły ze strefy play. Nogi im drżały, makijaż był całkowicie rozmazany, włosy potargane, a ciała lepkie od potu, olejku i spermy. Kaja szła na sztywnych nogach, Ola obejmowała Martę w pasie, bo ta ledwo trzymała równowagę.
– Ja pierdolę… – mruknęła Kaja, kiedy wyszły na zewnątrz. Świeże nocne powietrze uderzyło je w twarze. – Czuję się jakby mnie przejechał pociąg. Ale w dobrym sensie.
Marta tylko cicho zaśmiała się i mocniej przytuliła do Oli.
– Ja mam wrażenie, że jeszcze mi się wszystko trzęsie w środku.
Droga do domku numer 12 minęła im w dziwnym, przyjemnym milczeniu. Szły powoli, boso, niosąc w rękach swoje siateczkowe body, które i tak nie nadawały się już do niczego. Noc była ciepła, a szum morza działał kojąco po tym całym hałasie i intensywności.
Kiedy weszły do domku, Ola od razu włączyła światło w łazience na tarasie i odkręciła prysznic. Wielka, otwarta kabina bez ścian była idealna.
– Chodźcie. Musimy się umyć, zanim się posklejamy na dobre.
We trzy weszły pod ciepłą wodę. Najpierw po prostu stały, pozwalając, żeby spływała po ich ciałach. Woda zabarwiła się lekko na biało, spłukując resztki spermy z piersi, brzuchów i ud. Ola wzięła żel pod prysznic i zaczęła myć Kaję – powoli, delikatnie, jakby chciała zmyć nie tylko ślady seksu, ale też trochę tego szaleństwa.
– Jesteś niesamowita – powiedziała cicho, myjąc jej małe piersi. – Ta scena z trzema kutasami… myślałam, że oszaleję, jak na to patrzyłam.
Kaja uśmiechnęła się słabo i zamknęła oczy.
– Ja też myślałam, że oszaleję. Nigdy w życiu nie czułam się tak… wypełniona. To było chore. I piękne jednocześnie.
Marta stanęła za Olą i objęła ją od tyłu, kładąc głowę na jej ramieniu.
– Ja się bałam, że będzie mi głupio albo wstyd… a było tylko… wolno. Jakby nagle wszystko było dozwolone. Jakbyśmy naprawdę mogły być kimkolwiek chcemy.
Myły się nawzajem długo i czule. Palce ślizgały się po skórze, ale tym razem nie było w tym żądzy – tylko troska i bliskość. Ola umyła włosy Kaji, Kaja delikatnie myła cipkę Marty, która wciąż była wrażliwa i lekko opuchnięta. Śmiały się cicho, kiedy Kaja zaklęła, bo woda za mocno uderzyła ją między nogami.
Kiedy były już czyste, owinęły się tylko ręcznikami wokół bioder (górę zostawiły odkrytą) i padły na wielkie łóżko. Leżały we trzy w półmroku, przytulone, patrząc w sufit.
Przez chwilę panowała cisza.
– Wiecie… – zaczęła Ola w końcu cichym głosem – …kiedy przyjechałyśmy, myślałam, że najśmielszą rzeczą będzie opalanie się nago. A dzisiaj… dzisiaj miałam w sobie kutasa obcego faceta, który skończył we mnie, a wy patrzyłyście. I czułam się przy tym… cholernie wolna.
Kaja westchnęła głęboko.
– Ja też. Jakby cały wstyd, który nosiłam w sobie przez te dziewiętnaście lat, po prostu… wyparował. Kiedy miałam te trzy kutasy w sobie, przez chwilę myślałam, że umrę z rozkoszy. A potem… czułam się taka mocna. Jakbym mogła zrobić wszystko.
Marta przytuliła się mocniej do Oli.
– Ja odkryłam, że lubię, jak mnie używają. Nie myślałam, że to powiem. Lubię czuć się małą i bezbronną, ale jednocześnie wiedzieć, że wy jesteście obok i mnie pilnujecie. To jest… bezpieczne, nawet jak jest ostro.
Ola odwróciła głowę i pocałowała Martę w czoło, potem Kaję w usta.
– Najważniejsze, że jesteśmy razem. Że to nie jest tylko seks. Że czuję się z wami bliżej niż kiedykolwiek. Nawet jak jakiś facet mnie rżnął, to i tak najbardziej podniecało mnie to, że wy na to patrzycie.
Kaja parsknęła cichym śmiechem.
– Jesteśmy teraz oficjalnie dziwkami na wakacjach.
– Naszymi własnymi dziwkami – poprawiła Marta. – I to jest piękne.
Rozmawiały jeszcze długo. O tym, co im się najbardziej podobało, co zaskoczyło, czego się bały, a co okazało się niesamowite. Śmiały się, czasem milkły na dłużej, przytulając się mocniej. W pewnym momencie rozmowa przeszła w delikatne pocałunki.
To nie była już dzika orgia. To była czuła, powolna miłość we trzy.
Ola położyła się na plecach. Kaja zsunęła się niżej i zaczęła delikatnie lizać jej cipkę – powoli, czule, bez pośpiechu. Marta całowała Olę w usta, potem zjechała na jej piersi, ssąc sutki. Ola jęczała cicho, głaszcząc je po włosach.
Potem zamieniły się. Marta leżała na środku. Ola i Kaja lizały ją razem – jedna cipkę, druga piersi. Marta dochodziła długo, cicho, drżąc całym ciałem i ściskając ich ręce.
Na końcu Kaja. Leżała na plecach, a Ola usiadła jej na twarz. Marta lizała jej cipkę. Ruchy były leniwe, prawie senne. Dochodziły po kolei – spokojnie, głęboko, z westchnieniami zamiast krzyków.
Kiedy skończyły, przytuliły się mocno we trzy – splątane nogi, ręce, oddechy mieszające się ze sobą.
Ola patrzyła w sufit i szepnęła:
– Już nie jesteśmy tymi samymi dziewczynami, które przyjechały tu tydzień temu. I chyba nigdy nie będziemy.
Kaja pocałowała ją w ramię.
– I bardzo dobrze.
Marta tylko westchnęła szczęśliwie i przycisnęła się mocniej.
Za oknem szumiało morze. Szósty dzień dobiegł końca – najdzikszy, najbardziej intensywny i jednocześnie jeden z najpiękniejszych w ich życiu.
A przed nimi zostały jeszcze cztery dni.
I żadna z nich nie wiedziała, jak daleko jeszcze mogą zajść.