Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Moja mroczna strona, cz. 1: Narodziny mroku

Moja mroczna strona, cz. 1: Narodziny mrokuNa wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to odświeżona wersja mojego starego opowiadania, które publikowałem już w tym miejscu. Wracam do niego po długiej przerwie i mam zamiar kontynuować tę historię. Jeśli tekst Wam się spodoba, dajcie znać w komentarzach lub w wiadomości prywatnej – Wasza opinia zdecyduje o dalszych losach tej serii. A teraz zapraszam do lektury!

Cienie przy Jaśminowej
Dom przy ulicy Jaśminowej od czterech lat był świątynią ciszy i niedopowiedzeń. Po tragicznej śmierci Marka na dębowych schodach, czas zdawał się tu płynąć inaczej – wolniej, gęściej, jakby samo powietrze było przesiąknięte żałobą. Marta, mimo trzydziestu ośmiu lat, zachowała urodę, która w półmroku korytarzy wydawała się wręcz nierealna. Była kobietą o dojrzałej, posągowej sylwetce, którą z dumą podkreślała starannie dobieranymi strojami. Miała alabastrową skórę, kontrastującą z gęstymi, ciemnymi włosami, które zazwyczaj upinała w elegancki, surowy kok, odsłaniając długą, smukłą szyję. Jej ciało, mimo upływu lat, zachowało kuszącą jędrność – miała wyraźnie zarysowaną linię bioder i wąską talię, która nadawała jej figurze klasyczny kształt klepsydry. Nawet w biurowych garsonkach bił od niej magnetyzm; sposób, w jaki materiał opinał się na jej pełnym biuście, gdy brała głębszy oddech, potrafił przykuć uwagę każdego. W domu, kiedy pozwalała sobie na odrobinę swobody i zakładała lżejsze, jedwabne podomki, jej kobiecość stawała się jeszcze bardziej obezwładniająca.
Marta nie zauważyła jednak, że jej syn przestał być dzieckiem. Paweł, teraz szesnastolatek, wyrósł nagle, nabierając męskich rysów i szerokości w barkach. W odizolowanym świecie przy Jaśminowej, gdzie jedynym stałym punktem była jego matka, granice w jego umyśle zaczęły niebezpiecznie się zacierać. Paweł z coraz większą trudnością odwracał wzrok od jej nóg, gdy zakładała pończochy, czy od jej pleców, gdy prosiła go o pomoc przy zapięciu zamka sukienki. Fascynowała go każda zmarszczka na jej ubraniu, każdy zapach pozostawiony w łazience – pod maską posłusznego syna budziła się mroczna obsesja, która z każdym dniem stawała się coraz bardziej duszna i niebezpieczna.
Incydent w kuchni i twarda granica
Przełom nastąpił podczas zwyczajnego poranka. Marta, ubrana w cienką, bawełnianą koszulkę, nachyliła się nad stołem, by podać Pawłowi herbatę. Dekolt bluzki lekko się rozchylił, a chłopak, zamiast zająć się śniadaniem, zamarł. Jego wzrok, ciężki i bezczelny, utknął na głębokim wcięciu, chłonąc widok jej jasnej skóry i krągłości piersi.
Gdy Marta podniosła wzrok i zobaczyła, gdzie wędrują oczy jej syna, w jednej sekundzie ogarnęła ją fala palącej złości. Wyprostowała się gwałtownie, a jej twarz stwardniała.
— Paweł! Co to ma być?! — krzyknęła, a herbaty wylała się na blat. Jej twarz stwardniała. Instynktownie zakryła dekolt dłonią, czując się we własnym domu sprofanowana przez spojrzenie własnego dziecka.
— Jesteś piękna, Marta... — zaczął chłopak, próbując nadać swojemu głosowi dorosłe brzmienie, ale matka nie pozwoliła mu skończyć.
— Milcz! — uderzyła dłonią w blat stołu. — Nigdy więcej nie waż się patrzeć na mnie w ten sposób! I nie waż się zwracać do mnie po imieniu! Jestem twoją matką, a ty jesteś gówniarzem, który najwyraźniej zapomniał, gdzie jest jego miejsce. Jeśli jeszcze raz zobaczę takie spojrzenie, choćby raz, spakuję twoje rzeczy i wyślę cię do internatu. Czy to jest jasne?!
Paweł pobladł pod wpływem jej furii. Wymamrotał przeprosiny, ale w jego wnętrzu pożądanie zaczęło mieszać się z zimnym gniewem. Marta jednak nie poprzestała na krzyku.
— Twoje przeprosiny nic nie znaczą bez pokuty — powiedziała, wyciągając z szuflady pęk kluczy. — Od dzisiaj będziesz sprzątał gabinet ojca. Ma lśnić. Każda książka i każda kartka ma zostać odkurzona. Może przebywanie w pokoju mężczyzny, którym powinieneś się stać, przywróci ci rozum.
Gabinet i mroczne dziedzictwo
Wejście do gabinetu Marka było jak wejście do krypty. Kurz unosił się w smugach światła, a zapach tytoniu wciąż wisiał w powietrzu. Paweł, zżerany przez frustrację, zaczął sprzątać biurko. Wtedy natknął się na starego laptopa ojca. Zaintrygowany, uruchomił go, ale system natychmiast zażądał hasła do zaszyfrowanej aplikacji, co doprowadziło chłopaka do szału.
Kolejnego dnia, podczas szorowania blatu, zauważył małą, zamkniętą szufladę. Klucza nie było, więc Paweł, owładnięty impulsem, wyłamał ją śrubokrętem. W środku leżał pendrive oraz karteczka z loginem i hasłem. Gdy wpisał dane do aplikacji, zamarł. Ekran podzielił się na okna z podglądem na każdy pokój w domu. Marek, „wzór cnót”, zainstalował profesjonalny system ukrytych kamer. Paweł nie czuł już złości – czuł potęgę.
Nocny Rytuał
Prawdziwy spektakl zaczął się wieczorem. Paweł siedział w ciemności przed monitorem, a błękitna łuna oświetlała jego twarz. Widział, jak Marta wchodzi do sypialni. W świetle nocnej lampki jej sylwetka rysowała się z niezwykłą wyrazistością. Miała na sobie dopasowaną biurową sukienkę, która podkreślała jej wąską talię i biodra. Gdy sięgnęła do zamka, materiał napiął się na jej łopatkach, a Paweł poczuł, jak krew uderza mu do głowy.
Kiedy sukienka opadła, stanęła przed lustrem w samej bieliźnie. Jej sylwetka była posągowo piękna: długie nogi, płaski brzuch i kobieca krągłość bioder. Marta odpięła biustonosz, a jej piersi uwolniły się z uścisku, ukazując się Pawłowi w pełnej okazałości. Były dojrzałe, ciężkie i pełne. Paweł z drapieżną fascynacją obserwował, jak przy każdym ruchu piersi delikatnie falują. Sutki, otoczone ciemniejszymi areolami, stwardniały natychmiast.
Nie odrywając wzroku od ekranu, Paweł rozpiął spodnie i wyciągnął penisa. Był on twardy, nabrzmiały i lśniący od preejakulatu, pulsując w rytm jego szalejącego serca. Zaczął się masturbować, a każdy ruch jego dłoni był próbą dotknięcia obrazu. Widział, jak dłonie matki zatapiają się w miękkości własnych piersi, masując ich boki i spód przy wcieraniu balsamu. W momencie, gdy ona, naga, przeczesywała palcami włosy przed lustrem, Paweł stracił panowanie. Jego dłoń poruszała się coraz szybciej po rozgrzanym członku. Napięcie skumulowane przez cały dzień osiągnęło punkt wrzenia. Wstrząsnął nim potężny skurcz, a on sam zacisnął zęby, by nie krzyknąć. Osiągnął gwałtowny szczyt, czując, jak gęsta, biała sperma seriami wystrzeliwuje z jego penisa, lądując na biurku i obudowie monitora, tuż pod obrazem nagiej Marty.
Cisza po burzy
Kiedy Marta wciągnęła koszulkę, która opięła się na jej wilgotnych piersiach, zgasiła światło. Paweł opadł na krzesło, ciężko dysząc. Patrzył na ekrany, które kiedyś należały do jego ojca. Teraz on był strażnikiem. Wiedział już wszystko o kobiecie, która myślała, że jej gniew i kara cokolwiek zmienią. W rzeczywistości to ona sama dała mu klucze do jego mrocznego królestwa

Dodaj komentarz