Aż po grób. Cz. 8 - Jowita

Aż po grób. Cz. 8 - JowitaWieczór minął bardzo spokojnie. Zdecydowanie ciekawsze rozmowy przy mniejszych ilościach alkoholu i integracja w pełnym tego słowa znaczeniu. Rozmowy w których niechętnie brałem udział, bo na takie tematy jak dzieci czy rodzina zwyczajnie nie miałem nic ciekawego do powiedzenia, a w kwestiach służbowych byłem ciągnięty za język w wątkach na które nie mogłem, bądź po prostu nie miałem ochoty rozmawiać. Z Jowitą bezpośrednio również nie rozmawiałem, co najwyżej wspólne dyskusje w grupkach, nie chciałem poświęcać jej w oficjalnych rozmowach więcej czasu, niż było to konieczne, a nawet gdybym chciał, byłbym zmuszony wyrzucić Karola przez okno, który nie odstępował młodej blondynki na krok. Dopiero po północy, kiedy wszyscy bez wyjątku rozeszli się po pokojach, opasany samym ręcznikiem po kąpieli usłyszałem pukanie do drzwi.

- Ubierz się bezwstydniku – wesoło wypaliła Jowita bezceremonialnie wchodząc do mojego pokoju nie czekając nawet na moją odpowiedź.
- Normalnie wchodzę pod prysznic w ubraniach, dziś pozwoliłem się na odrobine szaleństwa – odpowiedziałem zamykając za nią drzwi patrząc jak zgrabnie zamiata tyłkiem maszerując w kierunku sofy
- Wariat jesteś – odpowiedziała siadając zgrabnie – napijesz się ze mną?
- Wódka, whisky, kakao?
- Mam coś specjalnego – powiedziała unosząc w triumfalnym geście butelkę najtańszego rosyjskiego sampana.
- Ale tylko z gwintu, takie trunki powinno pić się tylko w taki sposób.
- Pasuje mi to  – odpowiedziała podając mi butelkę sugerując że mam otworzyć trunek.

Siedzieliśmy na podłodze opierając się plecami o sofę, popijaliśmy z gwintu ruski cud przemysłu alkoholowego, rozmawialiśmy i słuchaliśmy muzyki skacząc po gatunkach muzycznych nie mogąc się zdecydować, który bardziej pasuje klimatu dzisiejszej nocy. Jowita racząc się rosyjskimi bąbelkami całkiem szybko się wstawiła i ewidentnie zapłonęła potrzebę mówienia, a z racji że zdecydowanie bardziej wole słuchać niż mówić, pochłaniałem kolejne watki z jej barwnego życia. Poznałem historię jej blizny na kolanie, tęsknotę za ojcem który zmarł niespełna rok temu, a był dla niej wielkim autorytetem, wspomnienia płomiennego romansu w jaki wdała się z koleżanką w liceum, oraz mężu którego na pewno się bała i na pewno nie miała w sobie na tyle odwagi, aby od niego odejść. Gdzieś pomiędzy wątkiem zbliżającej się wigilii i spotkania rodzinnego, na które Jowita nie mogła się doczekać, a prezentacją jej umiejętności wokalnych w języku rosyjskim blondynka z głową pełna tanich bąbelków wjeżdżała na ostatnią prostą dzisiejszego wieczoru. Śpiewała ‘Katyushe’ tańcząc na środku pokoju z wysoko uniesioną butelką szampana, ubrana w mocno przylegające czarne leginsy z wysokim stanem, białą bluzkę, na tyle krótką by przy każdym uniesieniu rąk odsłaniać brzuch, wyglądała zjawiskowo, jak nastolatka, sprawiając że z każdą chwilą w moich spodniach robiło się coraz bardziej ciasno. Usnęła chyba jeszcze stojąc na nogach przytulając się do mnie w tańcu. Położyłem ją w swoim łóżku, przykryłem kocem, a sam położyłem się na sofie ciągle mając przed oczyma widok jej zgrabnej pupy wirującej przede mną w tańcu.

Wstałem bardzo wcześnie spodziewając się kolejki do łazienki, bądź chociażby cucenia zapewne jeszcze wstawionej koleżanki, ale w pokoju byłem już sam. Nie ukrywam, że była to dla mnie dużo bardziej komfortowa sytuacja, dlatego nie kładąc się już wziąłem długi prysznic i w doskonałym z samopoczuciu zszedłem na śniadanie rozpoczynając tym samym ostatni dzień szkoleń. Na jutro już zaplanowane jest podsumowanie szkolenia, odpoczynek na termach oraz saunach i wyjazd dopiero po obiedzie, ponieważ po dzisiejszej pożegnanej kolacji przestępstwem było by wymagać od uczestników by po śniadaniu mieli wsiadać do samochodów.

- Cześć – z zamyślenia wyrwał mnie głos Karola, który najwyraźniej bezceremonialnie dosiadał się do mojego stolika z pełnym talerzem parówek.
- Cześć – odpowiedziałem wyraźnie zawiedziony faktem, iż nie zjem śniadania tak jak lubię, w samotności – polecam Ci jajecznicę i warzywa na śniadanie, będzie zdecydowanie zdrowiej – zagadałem żeby ukryć moje rozczarowanie, ale chyba wyszło jeszcze gorzej.
- Nie wiesz gdzie Jowita wczoraj zniknęła, nie było jej w pokoju – wypalił jakby nie słuchając co do niego mówiłem wcześniej.
- Nie chodzę za Jowitą. Czego szukałeś u niej w pokoju po nocy? – zapytałem mając nadzieję, że to zakończy temat.
- Pogadać chciałem, nie było tak późno, szkoda mi było wieczoru, a bardzo dobrze mi się z nią rozmawia – powiedział jednym tchem – ona nie nocowała czasem u Ciebie?  - wystrzelił bezpośrednio na drugim wdechu.
- Nie nocowała – odbąknąłem zgodnie z prawdą – a czasem posiadanie żony i dwójki dzieci nie wyklucza Cię z uganiania się za młodymi, zamężnymi blondynkami po szkoleniach? – zapytałem odstawiając kubek z kawą.
- Daj spokój. Daniel widział jak po czwartej nad ranem wychodziła z Twojego pokoju – ciągnął dalej.
- Sam widzisz, że nie nocowała – zaśmiałem się w jego stronę – wypiła trochę za dużo szampana i usnęła na sofie. Wróciła do pokoju kiedy nabrała sił. Z góry uprzedzam, do niczego nie doszło, pogadaliśmy pośmialiśmy się i padła jak Janek Wiśniewski. I zaczyna mnie denerwować Twoje wścibstwo. Nie muszę Ci się tłumaczyć, robię to jedynie przez wzgląd na tą mała, żeby cały hotel nie huczał od plotek na jej temat.
- Przepraszam, faktycznie zagalopowałem się i wyszedłem na głupka. Przyznam Ci się szczerze, że miałem ochotę … - Karol zawiesił na chwilę głos i odsunął z wyraźną niechęcią talerz z parówkami – w moim małżeństwie jest jak jest. Nie planowałem zdradzać żony, tym bardziej że Jowita również ma męża. Chodzi o to że w jej towarzystwie, kiedy mnie słucha, czuje się lepiej, jak facet… Liczyłem, że wypijemy u niej w pokoju drinka, pogadamy, podładuje tą rozmową baterie... Tyle.
- Rozumiem – odpowiedziałem biorąc ostatniego łyka kawy – faktycznie musisz spuścić z kija – poklepałem go po ramieniu wstając od stolika i odszedłem nie czekając na jego odpowiedź.

Wieczorem już przy kolacji wszyscy wypiliśmy sporo. Wszystko za sprawą managera, który do pożegnalnej kolacji równie syto co jedzeniem nakazał zostawić stół bimbrem.  Ponoć według niego to właśnie bimber najlepiej łączy się ze smakiem kaczki pieczonej w miodzie z jabłkami, która to była głównym daniem dzisiejszego wieczoru, a której to nawet nie próbowałem, bo w porównaniu do bimbru, kaczki najzwyczajniej nie lubię. Co się tyczy jeszcze kaczki, to nie pamiętam jakim powodzeniem cieszyła się wśród gości, ale pamiętam doskonale że wszyscy uczestnicy biesiady względem swojskiego alkoholu mieli takie samo zdanie jak moje przez co bardzo chętnie się nim raczyli, a co za tym idzie, dosyć wcześnie impreza po spektakularnym wjeździe kaczki na salę, równie spektakularnie gnała w kierunku własnego zakończenia. Na sali były coraz to mniejsze grupki osób, a ja sam z butelką w ręku wybrałem się na papierosa, by zaraz po nim udać się do pokoju i na spokojnie położyć się spać. Po chwili dołączyła do mnie Jowita, z którą nie zdążyłem nawet zamienić dwóch słów,  bo w ślad za nią na taras wparował rozradowany Karol.

- Co tam knujecie - zapytał nie tracąc humoru.
- Palimy - wyciągnąłem na wierzch rozwiązanie niepokojącej Karola zagadki.
- Jednego papierosa na pół? - zapytał zerkając ciekawym wzrokiem to raz na mnie, to raz na Jowitę.
- Dopiero co przyszłam, nie zdążyłam nawet jeszcze wyciągnąć paczki z torebki - zaśmiała się Jowita w odpowiedzi.
W ciągu dnia zamieniłem z nią kilka zdań na temat Karola. Uznała, że w jakiś sposób jego zachowanie jest słodkie i bardzo jej schlebia. Nie wyraziła się w żaden sposób negatywnie co do zachowania drugiego dyrektora, więc zachęcony wspomnieniem tej rozmowy i bimbrem, który właśnie zaczynał tańczyć polkę w moim organizmie, szybko dodałem.
- Karol, bo my z Jowitą po studencku palimy.
- A jak to jest po studencku? - zapytał widocznie zmieszany.
- Zwyczajnie, pali się jednego papierosa w dwie lub więcej osób - bez emocji w głosie tłumaczyła Jowita - chcesz spróbować? - zapytała na koniec.  
- Nie, nie przepadam za papierosami - odpowiedział Karol zgodnie ze swoimi przekonaniami, nieświadomy zupełnie żartu w jaki go wkręcamy.  
- Wierz mi, w taki sposób polubiłbyś nawet papierosy - odpowiedziałem tajemniczo, zaciągnąłem się mocniej i zamiast wypuścić dym normalnie podszedłem do Jowity, zbliżyłem moje usta do jej ust jak w pocałunku i przekazałem jej dym papierosowy całując ją namiętnie - i co myślisz o paleniu po studencku?  
- No nigdy tak nie paliłem - wykrztusił zaskoczony Karol którego oczy swoją wielkością i krągłością przybrały kształt księżyca w pełni.  
- Najwyższa pora spróbować - zawadiacko odpowiedziała mu Jowita biorąc ode mnie papierosa i powtarzając z nim schemat, który wcześniej sam wykonałem, wpijając się ustami w usta jeszcze bardziej zaskoczonego Karola, który jednak już sam pocałunek po chwili zaczął kontrolować.  
- Chodźmy może do mojego pokoju, tam będzie można powspominać więcej studenckich zwyczajów -  zaproponowałem żartem widząc że na tarasie jesteśmy zbyt bardzo wystawieni na obce oczy, zdając sobie jednocześnie sprawę z faktu, że była to jednocześnie propozycja trójkącika.  
- Weźcie po drodze coś innego niż bimber, zrobimy sobie po drinku - podsumowała z uśmiechem na twarzy Jowita co było jasnym sygnałem zgody na moją propozycję.

Nie był to pierwszy trójkąt w moim życiu, ale fakt, że pierwszy tak zupełnie spontaniczny, nie nagrywany na jakimś portalu quaszirandkowym czy przeżyty w klubie swingerskim. Co do Jowity pewności mieć nie mogłem, ale mając w pamięci jej przygody lesbijskie jeszcze z czasów liceum mogłem się domyślać, że temat nie jest jej obcy, szczególnie po jej dosyć entuzjastycznej reakcji na moją propozycję. Co do Karola, przerażenie i podniecenie mieszające się na jego twarzy mogło świadczyć tylko o fakcie, że jedyny trójkąt jaki widział, to ten w zeszycie od matematyki jeszcze w czasach, gdy chodził do szkoły. Nie mniej jednak pomaszerował z nami nieco machinalnie zbierając że stołu jakąś butelkę z wódką bełkocząc coś pod nosem, że palić to on jednak chyba nigdy się nie nauczy.

W pokoju włączyłem jakąś bardzo neutralną muzykę i poprosiłem Karola, żeby zadbał o szkło. Sam w tym czasie podszedłem do Jowity, która stała odwrócona plecami do Karola i zacząłem ją namiętnie całować, błądząc dłońmi po jej plecach i pośladkach.  Miała na sobie przyjemną, delikatną, białą sukienkę na ramiączkach, z dosyć głębokim dekoltem, która była na tyle krótka, że sięgała jedynie do połowy jej ud co chętnie wykorzystywałem za każdym razem kiedy wracając dłońmi z jej pośladków na plecy, podciągałem ją odsłaniając jej zgrabny tyłek ukazujący się w całej krasie Karolowi. Stał jak zaczarowany. Trzymając w jednej ręce butelkę wódki, w drugiej szklankę na drinka, sprawiał wrażenie jakby nie oddychał. Pewności nie mam, ale nawet jeśli zrobił te drinki, to na pewno dużo porozlewał na podłogę. Odwróciłem Jowitę tak by twarzą była skierowana w kierunku zahipnotyzowanego Karola mocno przywierając do jej pleców, całując jej szyję, ugniatając pięknie wyeksponowane piersi, czasem zjeżdżając dłońmi w kierunku jej krocza, muskając je jedynie przez materiał sukienki, nie unosząc jej tak ostentacyjnie, jak robiłem to wcześniej, pozwalając by ona dłoń lewej ręki położyła na moim kroczu, tuż za swoją pupą i ugniatała mojego sztywnego penisa przez materiał spodni. Czułem że Jowita zaczyna odlatywać, wchodzić na inny poziom świadomości swojej kobiecości, jej oczy zrobiły się mętne, ruchy powolne, flegmatyczne, była jakby w letargu, co zasugerowało mi, że cała sytuacja bardzo jej odpowiada i dziś chce być małą dziewczynką przekładaną bezwładnie z penisa na penisa, które sterują każdym jej ruchem. Ruchem ręki dałem znać Karolowi aby podszedł do Nas. Miałem ogromną chęć rozebrać już naszą kochankę, ale nie chciałem tego robić bez jego udziału, chciałem żeby zarówno te drobne, jak i te bardziej zdecydowanie bodźce rozkoszy, na ile otumaniona percepcja Karola na to powozili, każdy z Nas dawał jej po równo. Kiedy podszedł, zaczęli się całować, głęboko i namiętnie, dotykać wzajemnie swoje ciała, ja natomiast, ciągle stojąc za Jowitą zacząłem opuszczać ramiączka jej sukienki muskając ustami jej plecy, chcąc odsłonić jej piersi schowane pod białym materiałem stanika, którego zapięcie po chwili też zwolniłem, opuszczając materiał jej sukienki na brzuch, a stanik zrzucając na ziemię, ukazując jednocześnie Karolowi jej duże, nabrzmiałe od podniecenia piersi w pełnej okazałości. Jego oczy zaświeciły jak dwie latarnie, jak mały piesek rzucił się do ich całowania, ugniatania, lizania brodawek, co wyraźnie sprawiało dużą przyjemność Jowicie, której oddech stał się głębszy i wyraźniej słyszalny. Korzystając z okazji, pozbyłem się swojego ubrania i ustawiłem Jowitę w wygodniejszej dla mnie pozycji nie odbierając jednocześnie dostępu do niej Karolowi. Stała teraz bokiem między nami, na zmianę całując się to z jednym, to z drugim,  masując jedną ręką mojego nabrzmiałego do granic możliwość penisa, drugą, odzyskując chwilami świadomość, wbijała się we włosy Karola mocniej dociskając jego twarz do własnych piersi. My natomiast pomogliśmy spaść na podłogę jej sukience wraz z białymi majtkami, na zmianę dłońmi pieściliśmy jej szyje, uda, piersi, tyłek, mokrą i bardzo gorącą cipkę, a te ciągłe, nieco zachłanne, jednoczesne pieszczoty tak wielu erogennych miejsc na jej ciele sprawiły, że coraz ciężej było jej ustać na nogach, które momentami odmawiały jej posłuszeństwa. Chcąc, żeby dochodząc nie upadła na podłogę, pociągnąłem ją niespiesznie w kierunku łóżka, tak, by Karol na spokojnie mógł również się rozebrać, położyłem ją na środku, na plecach, a sam przyklęknąłem z jednej strony jej twarzy podkładając pod jej usta mojego penisa, dając znać Karolowi, by zrobił to samo z drugiej strony. Zaczęła na zmianę obciągać Nasze sterczące w jej kierunku kutasy, my natomiast wróciliśmy do pieszczenia jej ciała, coraz śmielej zapuszczając się palcami w jej kobiecość, głaszcząc jej brzuch, ugniatając piersi i bardzo szybko doprowadzając ją do najsilniejszego orgazmu jaki widziałem w jej wykonaniu. Odszedłem od nich na chwilę, chcąc dać Jowicie nieco więcej czasu na dojście do siebie, będąc jednocześnie ciekawy co zrobi z nią Karol mając ją przez ten czas na wyłączność. Pijąc drinka, patrzyłem na parę na łóżku, na Jowitę połykającą co chwilę penisa, na Karola błądzącego dłońmi po jej cholernie zgrabnym ciele, widząc że mój towarzysz nie jest jeszcze w stanie sam myśleć, zastanawiałem się jak w nią wejść, jak ją wziąć na początek. Wróciłem na łóżko, rozłożyłem szeroko nogi Jowity i rozłożyłem się wygodnie między nimi. Jedno jej udo uniosłem nieco do góry, by przyklęknąć jedną moją nogą pod nim, drugą jej nogę natomiast, przeciwległą do strony, po której Karol zapalczywie wkładał jej penisa w usta, zadarłem na swoje ramię, tak by miał on jak najlepszy widok i wbiłem się w nią jednym silnym ruchem sprawiając że głośno zajęczała. Oczy Karola ponownie przybrały znany już okrągły kształt i widać było, że nie może zdecydować czy patrzeć na jej usta obejmujące jednego penisa, czy na jej cipkę rozpychaną drugim penisem, ja natomiast miarowo ją posuwałem wbijając się za każdym razem do samego końca jej kobiecości, co sprawiało że jej piersi falowały w rytm moich uderzeń,  a ona sama pojękiwała w ten sam rytm, tłumiona penisem Karola. Tego już było dla niego za dużo...
- Karol, pamiętaj, co się dzieje na szkoleniu, zostaje na szkoleniu - powiedziałem widząc jak z penisa Karola zaczynają wystrzeliwać kolejne ładunki spermy w uchylone usta Jowity.

psychoDad

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 3050 słów i 16734 znaków, zaktualizował 16 lis o 9:20. Tagi: #sex #romans #zdrada #przygoda #emocje #trójkąty #alkohol

Dodaj komentarz