Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

The Choice #9

EVIE

-Słucham? - zaśmiałam się mu w twarz. "Wyjdź za mnie"... Czy ten człowiek jest poważny? Będzie mnie szantażował córką? Strąciłam jego rękę z mojego policzka i odsunęłam się o kilka kroków. Teraz przyjrzałam się jego twarzy dokładniej, nie żartował.  
-To co słyszałaś, dwa razy nie będę powtarzał.  
-Oszalałeś... Wiesz dobrze, że kocham Marka. Nie zrobię mu tego, nie wyjdę za ciebie. - na moje słowa zaśmiał się histerycznie.  
-Cudem przeżyłaś a ty wciąż go kochasz? I ja tutaj oszalałem? - zamilkł na chwilę jakby oczekiwał odpowiedzi - Albo za mnie wyjdziesz albo zabije Maie na twoich oczach.  
-Nie zrobisz tego... - do moich oczu napłynęły łzy.  
-Chcesz się przekonać?! - wrzasnął. Zmierzył mnie wzrokiem i wyszedł z sypialni trzaskając drzwiami. Oparłam się o ścianę i zsunęłam na podłogę. Wybuchłam płaczem. Może i ma rację... Kocham człowieka, który bez wachania skręcił by mi kark ale Carl nie jest lepszy.  
Nie mam wyjścia, muszę za niego wyjść... dla córki.  

CARL

Wyszedłem stamtąd wściekły ale zadowolony. Wiem że Evie nie będzie miała wyjścia  i zgodzi się na ślub. Odbiorę Markowi wszystko, najpierw firma później ona i dziecko.  
Teraz idę na spotkanie z Galibem. Wiem tylko tyle, że siedzi w sali konferencyjnej razem z Maią.  
Cieszę się, że niczego się nie spodziewa.  
-Część Carl. - Galib wstał z krzesła i wyciągnął do mnie rękę. Mała Maia wyglądała na przestraszoną, nieśmiałą i zamknięta w sobie. Patrzyła się na swoje stópki i ledwo oddychała. - Nią się nie przejmuj, zawsze taka była. - uśmiechnął się i schował rękę w kieszeń.  
-Luca. Zabierz Maie do matki. - Luca tylko skinął głową i wziął małą na ręce po czym wyszedł.  
-A teraz do interesów.  
-Żadnych interesów nie ma. - zaśmiałem się i moi ludzie wycelowali w Galiba. Jego ludzie zrobili to samo ale oni celowali we mnie na co szerzej się uśmiechnąłem.  
-Oszukałeś mnie.  
-Do zobaczenia w piekle. - w tym momencie jego ludzie opuścili broń. Ja sam wziąłem od pierwszego lepszego pracownika pistolet i strzeliłem mu w głowę. - Posprzątajcie. - skrzywiłem się, odłożyłem broń i wyszedłem z sali. Po moim wyjściu rozległo się kilka strzałów, które zabiły pracowników Galiba. Debile myśleli, że znajdą u mnie pracę...  

EVIE

Siedziałam pod ścianą z głową opartą o kolana, zastanawiałam się jak wygląda moja córka i co będzie dalej. Nagle mojego ramienia dotknęła mała, delikatna rączka.  
-Mama? - po tych słowach zamarłam... Nie wiedziałam czy unieść głowę czy zostać w tej pozycji, płakać czy się śmiać, pocałować ją czy przytulić...  
Delikatnie uniosłam głowę napotkałam jej ciemne oczka, w których nie widzialam żadnych uczuć... Tak jakby Maia umarła, jej wyraz twarzy był nieczytelny, wręcz przerażający. Do moich oczu napłynęły łzy, nie byłam przy niej tak długo, teraz żałuję wszystkiego co zrobiłam.  
Złapałam jej twarz w obie dłonie i pocałowałam ją w czoło.  
-Zostaniesz teraz z mamusią, obiecuje. - przytuliłam ją mocno.  
-Carl zabił dziadka... - szepnęła mi do ucha.  
-A skąd to wiesz?  
-Słyszałam strzał.  
-Wytłumaczysz mi to? - tym razem zapytałam chłopaka z którym przyprowadził Maie. On jedynie uciekł wzrokiem. - No mów!  
-Ale kochanie... po co te nerwy? - do pokoju wszedł Carl z tym paskudnym usmieszkiem na twarzy.

----------

Dziękuję za 2k wyświetleń pod tym opowiadaniem :***

HIJALUCIFER111

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 665 słów i 3524 znaków. Tagi: #miłość #intryga #szantaż

1 komentarz

 
  • Iga21

    Jest super. Tylko co tak krótko?

  • HIJALUCIFER111

    @Iga21  Staram się pisać dużo, ale jakoś ostatnio brakuje mi weny i mam pewien kryzys, który nie wiem jak  się sakończy... uhh postaram się pisać więcej bo z tych krótkich jestem średnio zadowolona :/  Dziękuję, że czytasz  :* Pozdrawiam

  • Iga21

    @HIJALUCIFER111 nie ma za co i czekam na kolejne rozdziały :) Dłuższe rozdziały :)