Siedmioramienna gwiazda cz 5

Czy miał chwilę żeby coś powiedzieć? Chyba nie. Cały czas ona prowadziła, uczyła go. Myślał czasem jak to będzie i wyobrazał sobie, ale to co odczuwał nie mieściło się w tym wyobrażeniu.Wiedział, że nie był jej pierwszym i domyśliła się kto nim był. Leżeli spoceni.
— Chciałbym się umyć.
— A możemy razem?
— Nie wiem, chyba tak.  
— Mogę ci coś powiedzieć?
— Tak.
— Byłeś wspaniały.
Poczuł się dobrze. Wiedział, że to komplement.
— To był mój pierwszy raz, dziękuję.  
— Ej, głuptasku. To ja dziękuję.  
Pocałowała go delikatnie w usta.  
— Umówiłem się jutro z Eugenia, ale chyba nie zrezygnuję.
Maja sadziła, że się przesłyszała, ale wiedziała, że nie. Odczuła zimny bolesny skurcz w klatce. Prawie zeskoczyła z łóżka. Sięgneła cienki szlafrok z szafy.
— Umówiłeś się z Gienia, a ze mna się pieprzysz! Wynoś się — krzyknęła.
— Maja, co zrobiłem?
— Zamknij się i wypieprzaj. I to już!
— Maja ja...
— Ty ostatni idioto, wynoś się.
Sławek zaczął się ubierać. Maja stała przy oknie i z trudnością powstrzymywała łzy. Chłopak ubrał się i wyszedł. Dopiero wówczas zaczęła spazmatycznie płakać.  
— Skurwiel, debil, kurwa! Dlaczego ten świat jest taki pojebany, dlaczego!
Rzuciła się na łóżko. Czuła się jak stara niepotrzebna nikomu szmata. Płakała, ale to nie dawało jej ukojenia. Darła paznokciami mokrą od łez poduszkę. W końcu automatycznie zawinęła się cienką kołdrą i zasnęła...  
    Anna Kranz przyjechał do domu kwadrans po dziesiątej. Miała w głowie całe kłęby myśli. To zaczęło się kilka lat temu...
Po kilku poważnych kłótniach z mężem postanowiła się odstresować. Załatwiła zamianę w pracy i zamiast do biura poszła do restauracji z dansingiem. I tak poznała Zygmunta. Mieli dobry  czas. Okazał się gentelmenem i nie zaciągnał jej do łóżka, mimo że miała na to ochotę. Po zabawie w restauracji pojechała z nim do domu. Rozmawiali, pili trochę alkoholu. Sama zachowywała się zalotnie, ale Zygmunt powiedział jej, że nie jest z tych, co leci na ciało. Została u niego do rana, a dopiero później wrócia do domu. Jan się domyślał, ale nie pytał, a ona mu nie powiedziała. W tygodniu mieli kilka kłótni o różne sprawy. Pieniądze, jego podejrzane znajomosci, do których się nie przyznawał. Anna nie wytrzymała. Zadzwoniła do Zygmunta. Po krótkiej rozmowie, przyjechała do jego mieszkania. Tym razem i on chciał...  
Zaczęła spotykać się z nim regularnie. Jan wniósł podanie o rozwód. Maja bardzo to przeżyła. Ojciec starał się być dla niej miły, ale nie zawsze mu wychodziło. Anna miał dni, że próbowała być dobrą matką, ale przeważnie wylewała złość i troski na swojej jedynej córce.Trwało to od dwunastego do czternastego roku życia Maji. Po rozwodzie Jan dostał pracę w Anglii. Przyjeżdzał tylko widzieć córkę. Anna wyszła za Zygmunta. Mążczyzna sprzedał swoje mieszkanie i zamieszkali razem. Przez rok wygladało, że oboje znaleźli stabilizacje, ponieważ Zygmunt też miał rozwód za sobą, tylko w jego wypadku, nie miał dzieci. W następnym roku zaczęły sie kłótnie. Tym razem prawdopodobnie wina była po stronie Zygmunta. Raz Anna widziała go z kobieta w kawiarni,  drugi raz znajomi jej donieśli, że widzieli go z kimś w dość bliskiej sytuacji. Zaczął wyjeżdżać. Anna stała się jednym kłębkiem nerwów. Maja starała się jej przypodobać. Sprzątała i gotował. W tym czasie poznała bliżej Elvisa. I wówczas zaczęło się psuć w domu. Wyczuła również po zaledwie kilku tygodniach, że Elvis nie jest jej wierny, ale nie miała co do tego całkowitej pewności. Stosunki z Karo sięgały ekstremów. Chwilami wyglądało, że są w sobie zakochane i Elvis był dodatkiem. Potem przez miesiące godziła się w swojej swiadomosci, że On jes z Karo. W końcu czasem jej nienawidziła, bo czuła, że to ona zabrała jej chłopaka. Dopiero ostatnio dotarło do niej, że to Elvis manipuluje nimi obiema. Na pozór wygladał idealnie, ale faktycznie stawał się co raz bardziej cyniczny. Zaczął słuchać bardzo dziwnej muzyki, ubierał się tylko na czarno i dostał od rodziców czarne, bardzo szybkie BMW M5. Alkohol zaczał się pojawiać pół roku temu, a biały proszek od trzech miesięcy.

    Anna weszła do domu. Zapaliła światło w kuchni. Ucieszyła się na widok przygotownego obiadu. Zjadła go i napiła się herbaty. Poszła zobaczyć córkę. W pół swietle dostrzegła jej bluzke, spódnice i bielizne na dywanie. Poczuła się dziwnie. Kiedy podeszła bliżej zobaczyła córkę zawinietą częściwo w kołdrę.
— Hej, mama. Zjadłaś co ci zostawiłam?
Lecz Anna chciała wiedzieć coś innego.
— Co tu się stało?
Maja czuła się nadal okropnie, ale teraz odkryła nowe zagrożenie.
— Nic. O co ci chodzi?
— Kto tu był? — zapytała bardziej ostro, matka.
— Nikogo nie było.
— Mów mi zaraz! Matki nie ma w domu, a ty sie puszczasz z tym czarnym?
— Nie rozumiem co mówisz!
Anna uderzyła ją w twarz.
— Nie będziesz mi z domu burdelu robiła.
Cała gorycz u Maji zniknęła jak z bicza strzelił. To oskarżenie z ust jej matki było gorsze niż to co się stało kilka godzin wcześniej.
— To ty się puszczałaś i doprowadziłaś do rozwodu.  
Anna posiniała z gniewu.
— Coś ty powiedziała? Pieprzysz się z tym złym człowiekiem, a mnie nazwałas dziwką? Jak śmiesz!
— To nie był Elvis.
— Co takiego? Wiem, że robiłaś to z tamtym. Jest jeszcze ktoś? Ty nie masz jeszcze siedemnastu lat! Wynoś się z domu! Wychowałam dziwkę! Won!
— Mama, nie!
— Chcesz się pieprzyć, to wynocha. Ubieraj się i won!
Maja nie czuła nic. Zupełnie nic. Jakby stała się pustką. Zimną i ciemną. Zaczeła się ubierać. Założyła to co leżało na podłodze. Podeszła do szafy, żeby zabrać kurtkę lub płasz.  
— Dziwce to wystarczy, tak się lepiej sprzedasz.
Maja odwróciła sie z nienawiścią w oczach.  
— Jesteś potworem. Nigdy mnie nie kochałaś. Ty jesteś zła. Zła.
Anna podniosła rękę, ale tymrazem Maja nie dała się uderzyć. Popchnęła matkę tak mocno, że Anna upadła. Mogła się podnieść, ale nie chciała. Poczuła się mała, zmiażdzona i nikomu nie potrzebna. Maja minęła ją, wzięła torebkę i skierowała się do drzwi.
— Wybacz mi córeczko, przepraszam.  
Maja usłyszała, ale słowa matki nie zrobiły na niej żadnego wrażenia. Zatrzasnęła drzwi i poszła prosto przed siebie.

Elvis patrzył bezmyślnie w sufit. Działanie narkotyku przeszło. Obok na dywanie leżała Karo.  
— Wstawaj — powiedział.
Nie reagowała. Zaczął ją potrząsać.
— Co jest, co się stało?
— Jest w pół do dziesiątej. Odwiozę cię do domu.
— Nie chcę do domu, chce spać.
— Ubieraj się, Karo! — powiedział ostrzej.
Ale dziewczyna nie miała zamiaru wykonać polecenia. Założył spodenki i wziął ją na ręce. Oplotła go rękami. Ale on miał inny plan niż przytulanie. Weszli do kabiny, położył ją na podłodze z białych kafli i odkrecił zimną wodę. Karo zaczeła się szmotać jak ranne zwierze. Wstała i ślizgając się na mokrej klepce, wybiegła z kabiny.
— Debil, idiota! Czemu to zrobiełś, kretynie!
— Zamknij się i ubierz. Muszę cię odwieźć do domu. Zaraz twoi starzy tu przyjadą. Nie chce mieć większych kłopotów.
Karo wycierała swoje zmarznięte ciało. Po chwili była już sucha, ale nadal czuła chłód. Zaczęła się ubierać.
— Czemu dałeś mi to świństwo!
— Lubiłaś przecież. Nie pamiętasz?
— Nie wiele — uśmiechnęła się dziwnie.
Elvis miał na sobie czarne spodnie i czarną koszulę. Założył platynowy sygnet z czaszką. W miejscu oczodołów tkwiły dwa małe rubiny.
— Co mi robiłeś, wszystko mnie tam boli?  
— Chciałas ostro, nie pamiętasz?
— Nie wiele. To głupie. Nie chcę tak. Potem mnie boli cały dzień głowa.  
— Jak chcesz, mnie się podobało. I ta muzyka, tekst.  
— Nie znam angielskiego, dziwna ta muzyka. Taka ostra.
— To nie jest muzyka dla grzecznych dzieci. To jest nasz świat. Twardy i ostry. Wyobrażasz sobie Gienią jakby tego słucha?
— Nawet mi nie mów. Jej by się z pewnością nie podobało.
Elvis popatrzył na blondynkę.
— Czy ty ją nienawidzisz?
— Kogo?
— Eugenię?
— Nie, czemu. Ma małe cycki, to wszystko.
— A może ona cię nienawidzi, za to co powiedzałaś?
W tym momencie Karo coś odczuła. Wcześniej nigdy o tym nie pomyślała. Mogła faktycznie zrobić jej dużą przykrość swoimi słowami.  
— Zapytam ją jutro.
— Nie ma sensu, ona z pewnością zapomniała.
— Gadasz bzdury. Nie jesteś kobieta, to nie wiesz. Ona nigdy tego nie zapomni.  
— To wspanale. Znaczy, że cię nienawidzi!  
Elvis zaczął się śmiać, ale w taki dziwny sposób, że Karo aż poczuła zimno. Większe zimno niż kiedy lał na nią lodowatą wodę.  
     Po dwudziestu minutach jego samochód zatrzymał się przed niezłą willą. Karo cmokneła go w policzek i wyszła.
— Przyjedziesz po mnie rano?
— Tylko się nie spóźnij, czekam do za piętnaście.
Karo wyjęła klucze. Nie była pewna, czy ojciec naprawił w końcu cyfrowy zamek. Zanim otworzyła drzwi, zastanowiła się szybko co tym razem wymyśli. Ale nic nie musiała, bo mama, ojciec i młodszy brat ogladali telewizję.
— Hej — powiedziała.
— Cześć śliczna — rzekł ojciec. Zjedz coś sobie, a potem siadaj. Fajny film.
Dzieczyna weszła do kuchni. Pomyślała, że wolałaby bardziej żeby ja opieprzyli, że wróciła pózno niż tą propzycję. Otworzyła lodówkę i patrzyła beznamiętnie na jogurty i inne produkty żywnościowe. Zrobiło jej się nie dobrze, więc poszła do łazienki. Odkręciła wodę, żeby nie słyszeli jak wymiotuje. Zdjęła wszystko i po chwili już stała bez ruchu pod prysznicem. Strumienie ciepłej wody spływały po jej policzkach mieszając się z kroplami łez.
                                                         *
— Głupia, cały czas jej się coś nie podoba — szepnął do siebie czarnowłosy.
Chciał wrócić do domu i słuchać swojej ulubionej muzyki, ale jakaś myśl przyszła mu nagle do głowy.  
— Tego właśnie chcesz, mój Panie?
Uśmiechnął się do siebie i pojechał w znanym, ale nie planowanym kierunku. Kiedy dojechał blisko, zwolnił do dziesięciu kilometrów na godzinę. Wypatrywał wzrokiem okolicę. Znowu uśmiechnął się podobnie, kiedy zobaczył coś w okolicy krzaków. Zatrzymał auto i poszedł w tamtym kierunku.  
Dziewczyna siedziała skulona i nie zwróciła nawet uwagi, że podszedł.
— Maja.
Szarpnęła gową aż jej czekoladowe loki rozlały się jak fala po całej twarzy. Odgarnęła włosy i popatrzyła nieprzytomnymi oczami na chłopaka.  
— Co tu robisz?
— Przyjechałem po ciebie — uśmiechnął się ślicznie.
— Skąd wiedziałeś?
— Ktoś mi powiedział. Chcesz gadać, czy zjeść coś dobrego i wyspać się ciepłym łóżku?  
Maja wstała. Ku jej zdziwieniu chłopak podał jej dłoń i trzymał ją, aż doszli do wozu. Elwis otworzył drzwi i szepnął.
— Siadaj, kochanie.
Maja nie mogła wyjść z podziwu. Elvis nigdy taki nie był.
— Gdzie jedziemy? Do hotelu?
— W domu mam lepsze wygody.
— A rodzice?
— Zadzwonili, że dopiero będą w środę.
— Nie chcesz wiedzieć co się stało?
— Wiem co się stało. Matka cię wyrzuciła z domu, bo zamiast być mi wierną, puszczasz się.
— Przestań, kurwa. Ja po prostu chciałam, żeby ktoś mnie pokochał, jak człowieka. Jestem pewna, że mnie spławiłeś i byłeś z Karo. Skąd mogłam wiedzieć, że ten dupek...
W tej chwili zrozumiała swój błąd. Przecież on nic złego nie zrobił! Był tylko uczciwy. Elvis nie dał jej nigdy tyle czułości. Czuła się cudownie kiedy go prowadziła. W jego oczach nie było kłamstwa. Co zrobił głupiego to to, że powiedział.
— Co ja zrobiłam najlepszego — szepnęła.
Ale Elvis zdawała się czytać w jej myślach.
— Nic się nie martw, mała. Pokazałaś mu drogę, a on nią pójdzie. To słaby człowiek. Teraz pomoże nam, żebyśmy mogli sprawić niespodziankę mojemu Panu.
— Przestać pieprzyć jak nawiedzony. Tak jak ten debil, Piotr.
— Tego gościa nie będziemy ruszać, ale Sławek będzie nasz i pomoże aby Gienia do nas przyszła.
— Ten biały puder ci na łeb padła? Co ty gadasz?
Elvis dojechał do domu. Otworzył jej drzwi i podał rękę.
— Od kiedy się zrobiłeś taki miły? Skąd wiesz, że byłam ze Sławkiem i czemu nawet nie jesteś o to zły?

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i szkolne, użył 2262 słów i 12579 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Duygu

    Ahhh, ta matka Majki jest nie do zniesienia! Miałam ochotę rzucić telefonem!  :pissed: Sławek, czekaj na mnie, ja ci zaraz dam Maję! Za chwilę u ciebie będę, zobaczysz, Sławek!  :nerw: Elvis, ty czarny charakterze... Bądź z tą swoją Karo i daj dziewczynie spokój! Bohater się znalazł... Bardzo emocjonalna część. Uwielbiam takie  :yahoo:  Łapka w górę, oczywiście, przyjacielu. Bardzo dobre opowiadanie  :bravo:  Piszesz coraz lepiej, naprawdę  :)

  • AlexAthame

    @Duygu Dziękuję za bardzo piękny i kolorowy komentarz.Tylko ty Tak potrafisz Duygu. :kiss:  :yahoo:  :danss:

  • agnes1709

    Ona zrobiŁ, on zrobiŁA - takich literówek jest cała masa, czasem musze czytac ponownie żeby wyłapać, czy to on, czy ona. Popraw to, bo (że tak powiem), wkurwia!:spanki:

  • AlexAthame

    @agnes1709 odpisze po pracy bo juz 8 i powinien tam być a jeszcze w domu.Poczekaj z dalszymi to trochę poprawie.Nie rozumiem skąd tyle błędów. Ślepy czy co? :kiss:

  • agnes1709

    @AlexAthame Pośpiech.

  • Doti

    Tego się nie spodziewałam. Zaskoczyłeś mnie :O