Nigdy więcej 06

Do zaspanego umysłu powoli wdziera się informacja o zbyt wysokiej temperaturze panującej wokół mojego ciała. Niechętnie otwieram oczy i rejestruję, że źródłem ciepła jest Patryk, którego ręka kurczowo oplata moją talię, a nasze nogi tworzą bliżej nieokreślony węzeł. Jestem zdumiona tym odkryciem do tego stopnia, że serce wystukuje jakiś szalony rytm, podczas gdy mózg nie jest w stanie zmusić się do myślenia. Kiedy opanowuję nerwy, zastanawiam się w jaki sposób mogłabym wydostać się z łóżka, nie budząc przy tym swojego towarzysza. Postanawiam delikatnie wysunąć się z jego objęć, jednocześnie obserwując każdy ruch. Jednak Patryk pozostaje niewzruszony moim zachowaniem, a ja o wiele spokojniejsza udaję się do łazienki. Zabieram ze sobą ubrania i poruszając się najciszej jak to możliwe zamykam za sobą drzwi. Czując na plecach ich dotyk, oddycham z ulgą.  
     Co to w ogóle miało być? Ta bliskość była co najmniej niewłaściwa. Zdaję sobie sprawę z tego, że chłopak mógł przytulić się do mnie nieświadomie, ale to, co czułam po przebudzeniu było już całkiem świadome. Od nadmiaru wrażeń kręci mi się w głowie. Nie wiem dokąd to wszystko zmierza i jakie będzie miało skutki. Wiem tylko, że boję się emocji, które przejmują nade mną kontrolę.
     Wchodząc pod strugi chłodnej wody, liczę na to, że ostudzę moje rozpalone wnętrze, dzięki czemu będę mogła zachować odpowiedni dystans w stosunku do Patryka. Nie mogę pozwolić sobie na to, by jego nagłe pojawienie się w moim życiu wywróciło cały dotychczasowy porządek. Zbyt długo leczyłam złamane serce po zakończeniu relacji z moją pierwszą miłością. Nie chciałam tego powtarzać, bałam się znowu komuś zaufać. Ten mężczyzna nie jest dla mnie odpowiedni, ale przyciąga mnie jak magnes. Muszę to powstrzymać zanim będzie za późno.

     Opuściłam domek w pośpiechu, ponieważ zauważyłam, że Patryk powoli się wybudza. Nie byłam gotowa na konfrontację z nim. Nawet jeśli nie zdawał sobie sprawy z tego, że spałam w jego objęciach, nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy tak, jakby nigdy nic takiego się nie wydarzyło.  Postanowiłam pójść na krótki spacer, żeby móc ochłonąć i przygotować się do rozmowy z nim. Trzeba rozegrać to tak, żeby niczego się nie domyślił.
     Zamykam oczy i jak najmocniej zaciągam się trzymanym w dłoni papierosem. Wypuszczam powoli dym, koncentrując na nim całą swoją uwagę. Lekki wiatr bawi się kosmykami włosów, które nieposłusznie wymknęły się spod kaptura bluzy. Ranek jest rześki, ale w powietrzu wyraźnie czuć nadchodzący upał. Towarzyszy mi jedynie melodia złożona ze śpiewu ptaków i kojącego szumu jeziora. Chcę zostać tu jak najdłużej. Im więcej czasu przebywam z dala od Patryka, tym lepiej dla mnie.
     Rozglądam się wokół i zauważam, że o tej porze ośrodek wypoczynkowy jest dość opustoszały. Ludzie spędzający tu swój wolny czas zapewne odsypiają zarwaną noc lub po prostu ładują akumulatory przed powrotem do pracy. Tylko nieliczni wyłonili się ze swojego azylu, by delektować się ciszą i spokojem, które już niedługo zostaną wyparte przez głośnych turystów.
     Zastanawiam się nad tym, jak będziemy dzisiaj spędzać czas. Mam nadzieję, że uda mi się porwać Em chociaż na chwilę, żebyśmy mogły porozmawiać na osobności. Już widzę oczami wyobraźni jej triumfujący uśmieszek, kiedy opowiem jej o łóżkowych akrobacjach z moim współlokatorem. Jednak nie jestem tak nieczuła na urok mężczyzn, jak do tej pory mi się wydawało. Zapalam kolejnego papierosa i postanawiam wrócić do domku, w końcu muszę stanąć z własnym lękiem twarzą w twarz.

     Kiedy przekraczam próg swojego tymczasowego lokum, uderza we mnie fala męskiego zapachu, którego użył Patryk. Moje wcześniejsze postanowienie o zachowaniu wobec niego dystansu ulatuje bezpowrotnie wraz z resztkami pewności siebie. Myśli krążą wokół skropionego perfumami nagiego ciała, a ja nijak nie mogę obronić się przed napływającymi do umysłu obrazami. Z letargu wyrywa mnie jego głos, na którego dźwięk podskakuję jak dziecko przyłapane na robieniu czegoś niedozwolonego.  
     - Dlaczego przede mną uciekasz? - Odwracam się gwałtownie i staję wprost przed Patrykiem, który nie ma na sobie nic oprócz białego ręcznika przewiązanego na biodrach. Ten widok powoduje, że mój mózg zamienia się w papkę, a wnętrze płonie. Nerwowo przełykam ślinę i spuszczając wzrok na czubki swoich butów, staram się wypowiedzieć choć kilka słów.
     - Wstałam wcześniej i nie chciałam ci przeszkadzać – mówię zdecydowanie ciszej niż miałam zamiar. Podnoszę głowę i spotykam ciekawskie spojrzenie Patryka, przez co czuję się jeszcze bardziej zażenowana całą tą sytuacją.
     - A niby w czym miałabyś mi przeszkadzać? – pyta rozbawiony.
     - No nie wiem, na przykład w spaniu? – nie jestem w stanie powiedzieć nic mądrzejszego, a moje policzki płoną ze wstydu.  
     - Czyli troszczysz się o mnie, jak miło. Masz ochotę na śniadanie? – nagle zmienia temat, a ja w myślach skaczę z radości. Jak na zawołanie mój brzuch burczy z wdzięcznością, że ktoś w końcu myśli o jedzeniu. Na szczęście tylko ja to słyszę, więc nie muszę w  trybie natychmiastowym zapaść się pod ziemię.
     - Jasne, mogę za chwilę coś przygotować.
     - Ale kto powiedział, że ty masz je robić? To ja zapraszam. Na terenie ośrodka jest stołówka. Może wystrój nie zachwyca, ale jedzenie jest naprawdę dobre. Co ty na to?
     - Ok, podoba mi się – na potwierdzenie moich słów żołądek burczy ponownie tylko nieco głośniej, co nie uchodzi uwadze Patryka. Patrzymy na siebie i wybuchamy śmiechem. – Jak słyszysz, jestem już naprawdę głodna.
     - W takim razie nie ma na co czekać. Pójdę się ubrać, wracam za chwilę.
Patryk zabiera z komody swoje rzeczy i idzie do łazienki. Zanim znika w jej wnętrzu, odwraca się do mnie i uśmiecha się tak, jakby miał mi do powiedzenie coś niezwykle zabawnego.  
     - Kamila…
     - Tak?
     - To była naprawdę przyjemna noc – jego uśmiech staje się jeszcze szerszy, a dźwięk zamykanych drzwi synchronizuje się z moją szczęką opadającą w dół.  Doskonale wie o tym, że spał wtulony we mnie, a ja w niego. Jasna cholera, jak ja mu teraz spojrzę w oczy? Bardzo miły początek dnia, nie ma co.

     Po pochłonięciu jajecznicy zagryzanej tostami i wypiciu mocnej, czarnej kawy mój mały głód jest w pełni zaspokojony. Może nie powinnam opychać się w towarzystwie mężczyzny, ale jedzenie było pyszne i nie potrafiłam udawać, że nie mam ochoty na więcej.  
     - Jak dobrze, że nie jesteś na diecie. Większość dziewczyn jest teraz fit z kalkulatorem kalorii w oczach.
     - No wiesz? Jak możesz. Ja nie muszę być na diecie – udaję oburzenie, a Patryk patrzy na mnie zdziwiony. – Nie patrz tak na mnie, tylko żartuję. Za bardzo kocham jedzenie, żeby sobie go odmawiać.  
     - Już myślałem, że będzie foch. To co dzisiaj robimy?  
     - A co proponujesz?
     - Chcesz mi powiedzieć, że zdajesz się na mnie w wyborze atrakcji? To dość ryzykowne – mam wrażenie, że mężczyzna za chwilę przewierci mnie swoim wzrokiem na wskroś, a jego uśmiech zawiera w sobie obietnicę niezapomnianych przygód. Po raz kolejny tego dnia wprowadza mnie w zakłopotanie i stan podniecenia. Obawiam się, że nasza znajomość w pewnym momencie zakończy się moim zawałem. Albo czymś jeszcze gorszym.
     - Lubię ryzyko. Zaskocz mnie – podejmuję jego grę i puszczam do niego oczko.
     - Wiesz… Muszę ci o czymś powiedzieć. Tylko nie bądź na mnie zła.
     - Nie za wcześnie na wyznania? – w przypływie odwagi nie panuję nad słowami wydobywającymi się z moich ust.
     - Zadziorna jesteś, to mi się podoba .
     - Mam jeszcze wiele innych zalet, ale musisz jeszcze trochę poczekać, by je wszystkie poznać. Mów o co chodzi.
     - Poczekam z przyjemnością. Myślałem, że ten wyjazd okaże się niewypałem.
     - Dlaczego?
     - Twoja reakcja na wieść o tym, że jesteś na mnie skazana nie była zbyt optymistyczna.
     - Musisz mi wybaczyć, nieczęsto sypiam z nieznajomymi. Właściwie to z nikim nie sypiam – gdy uświadamiam sobie, jaką głupotę palnęłam, mam ochotę klepnąć się z całej siły w czoło, by przywrócić sprawne funkcjonowanie szarych komórek. Patryk jest jednak na tyle wyrozumiałym rozmówcą, że taktownie nie wybucha śmiechem, jedyne na co sobie pozwala, to lekkie uniesienie kącika ust.  
     - Wow, czuję się zaszczycony, że dla mnie naginasz swoje zasady – W jego głosie słychać autentyczny podziw, a ja czuję się jeszcze bardziej zawstydzona. Być może naginam zasady, ale czuję coraz większe obawy, że pod wpływem uroku tego faceta mogę je po prostu złamać.  

     Patryk zauważył, że jestem zażenowana tym, co powiedziałam i w drodze powrotnej do domku przez cały czas usiłował odwrócić moją uwagę od całego zajścia. Byłam mu wdzięczna za to, że tak się stara, ale czułam też złość do samej siebie. Powinnam bardziej uważać na to, co przy nim mówię.
     Kiedy zbliżaliśmy się już do naszego lokum, usłyszeliśmy podniesione głosy Bartka i Emilki. Nie miałam wątpliwości, że się kłócą, byłam ciekawa z jakiego powodu tym razem. Przyczyna była na tyle poważna, że nawet ściany nie zdołały zagłuszyć ich krzyków. Po chwili Em wybiegła z domku trzaskając za sobą drzwiami. Tuż za nią pojawił się Bartek, według którego rozmowa jeszcze nie dobiegła końca.
     - Emila, uspokój się i przestań robić cyrk!
     - Nie, to ty się ogarnij. Wystarczyło, że jakaś lalka pokazała ci kawałek cycka, a ty tracisz rozum. Ile ty masz lat do cholery, żeby tak się zachowywać?!
     - O czym ty w ogóle mówisz? Nie miałem pojęcia, że wsunęła mi do kieszeni tą kartkę z numerem, ile razy mam ci to tłumaczyć.
     - A jak rozłoży przed tobą nogi i ją przelecisz, też będziesz twierdził, że nie masz pojęcia, jak to się stało?! – Bartek zauważył, że od jakiegoś czasu przysłuchujemy się ich wymianie zdań i zrezygnował z dalszej kłótni. Minął nas bez słowa i poszedł w kierunku jeziora.
     - Kama, pójdę za nim, a ty spróbuj uspokoić Em. Widzimy się później – Patryk westchnął tylko i ruszył za Bartkiem. Podeszłam do Emilki, która dopiero teraz zdała sobie sprawę z mojej obecności.
     - Co za dupek! – przyjaciółka wrzasnęła ze złością i wyładowała swoje napięcie, kopiąc kamień, który znalazł się w pobliżu jej nogi.
     - O co poszło?
     - Zbierałam dzisiaj brudne ubrania i znalazłam w kieszeni jego spodni numer tej zdziry, z którą flirtował w sklepie. Jak zdążyłaś zauważyć on oczywiście nie wie, jakim cudem ta kartka tam wylądowała. Musiała włożyć mu rękę do kieszeni i złapać za tyłek, rozumiesz?!
     - Przede wszystkim opanuj się zanim zrobisz coś głupiego. Może jest jakieś inne wytłumaczenie? – próbuję załagodzić trochę sytuację, ale przynosi to odwrotny skutek.  
     - Niby jakie? Kosmici, krasnoludki czy bocian mu to podrzucili? – złość przyjaciółki miesza się z irytacją.
     - Ej mała, zostaw bociana w spokoju, on już jest wystarczająco zajęty roznoszeniem dzieci – postanawiam zaryzykować i rozśmieszyć Em, a kiedy widzę nieśmiały uśmiech na jej twarzy, wiem, że najgorsze już za nią.
     - Jesteś głupia, przecież dzieci rosną w kapuście, nie wiedziałaś?
     - Rzeczywiście, dziękuję, że mnie oświeciłaś.
     - Jedziemy do miasta, nie mogę tu dłużej być.
     - Chcesz wrócić do domu? – pytam zaskoczona, a w moje serce wbija się igiełka żalu.
     - Nie o to chodzi. Pamiętasz to miasteczko, przez które przejeżdżaliśmy? Jest tam kilka sklepów, może uda mi się kupić jakiś ciuch.
     - Czyli terapia zakupowa? Wchodzę w to – uśmiecham się do przyjaciółki, a wewnętrznie oddycham z ulgą, że moje wakacje nie dobiegają końca. To dla mnie zbyt wcześnie, żeby wracać. Jest jeszcze kilka rzeczy, które muszę zrobić podczas tego wyjazdu. I dziwnym trafem wszystkie łączą się z jedną osobą.

     Wpatruję się w krajobraz migający za szybą, czekając na to aż Em przemówi. Nie jestem pewna czy cała złość z niej wyparowała, więc wolę nie ryzykować, że powiem coś nieodpowiedniego.  
     Kiedy wychodziłyśmy, Patryk i Bartek jeszcze nie wrócili. Zignorowałam opory przyjaciółki, by poinformować ich gdzie się wybieramy i postanowiłam zostawić karteczkę na komodzie z krótką informacją o naszej wycieczce. Czułam się zobowiązana, by powiadomić Patryka o swoich planach. To wszystko robi się coraz bardziej pokręcone.
     - Jak ci minęła noc? – Em przerywa ciszę panującą w aucie.
     - Dość nietypowo.
     - To znaczy? Zaciekawiłaś mnie, mów wszystko – przyjaciółka nagle się ożywiła, wyczuwając, że mam jej do zakomunikowania coś niezwykle ważnego.
     - Nie ekscytuj się tak. Jeszcze nie testowaliśmy pozycji z Kamasutry.
     - Jeszcze? No, no, jestem pod wrażeniem. Jedna noc, a lód wokół twojego serca zaczyna się topić – Emilce wyraźnie poprawił się humor.
     - Przestań błaznować, bo nic ci nie powiem,
     - Dobrze, będę już grzeczna. Słucham, jak było?
-      Kiedy obudziłam się rano, okazało się, że spaliśmy przytuleni do siebie. I nie chcesz wiedzieć, co wtedy czułam.
     - Wow, czyli było gorąco. Rozmawiałaś z nim o tym?
     - Zwariowałaś?! On wtedy jeszcze spał, a ja wymknęłam się z domku jak intruz. Bo niby co miałabym powiedzieć?  Słuchaj Patryk tak się składa, że trochę się poprzytulaliśmy, a ja mam ochotę na więcej.
     - A masz ochotę na więcej? – Em patrzy na mnie zaciekawiona, a mi puszczają nerwy.
     - Emilia!
     - No co? Jesteśmy dorosłe i nie mam zamiaru unikać rozmów o seksie. Przecież znamy się już na tyle, że nie powinnaś się krępować. I nie zasłaniaj się tym, że jesteś dziewicą. Moim skromnym zdaniem dużo przyjemnych rzeczy cię omija – przez moment próbuję przetrawić słowa przyjaciółki i muszę przyznać, że ma trochę racji.
     - Ok, może w pewnym stopniu się z tobą zgadzam. Ale nie wskoczę do łóżka Patrykowi, praktycznie się nie znamy. Inaczej wyobrażałam sobie mój pierwszy raz. Chciałam zrobić to z facetem, z którym będzie łączyć mnie coś głębszego.  
     - Możesz mi nie wierzyć, ale seks może być naprawdę głębokim przeżyciem – Em zaczyna znowu błaznować, a mi mija ochota na zwierzenia.
     - Jesteś okropna. Chciałam z tobą porozmawiać na poważnie, ale widzę, że się nie da.
     - I w tym tkwi problem. Moim zdaniem podchodzisz do wszystkiego zbyt poważnie. Nie zawsze wszystko wygląda w rzeczywistości tak, jak sobie to planujemy. Jak długo jeszcze zamierzasz czekać na tego jedynego, właściwego?
     - Tak długo  jak będzie trzeba.
     - A może to właśnie teraz jest właściwy moment?
     - Chodzi ci o to, że Patryk nie bez powodu pojawił się w moim życiu? – patrzę niepewnie na przyjaciółkę, a ona kiwa mi na potwierdzenie głową – Ale mnie z nim nic nie łączy, jest dla mnie obcym człowiekiem.
     - Ok, a teraz zastanów się zanim mi odpowiesz. Czy on jest ci zupełnie obojętny?
     - Oczywiście, że nie. Szczerze mówiąc napaliłam się na niego jak nienormalna – czuję ulgę po tym, jak wyjawiam swój sekret Em.
     - W końcu powiedziałaś to głośno. Skoro sytuacja tak wygląda to, co stoi na przeszkodzie, żeby z nim spróbować?
     - Boję się obnażyć przed nim. Dosłownie i w przenośni.
     - Przemyśl to wszystko, będziesz żałować jeżeli nie zrobisz zupełnie nic. Poza tym wydaje mi się, że ty też mu się podobasz – Zastanawiam się ile prawdy jest w słowach Em, jednak szybko przestaję o tym myśleć. Wolę wmawiać sobie, że Patryk rzeczywiście jest mną zainteresowany – Wiesz, wpadłam na pewien pomysł. Zrobimy dzisiaj krok w stronę odkrycia twojej kobiecości.
     - Mam się bać?
     - Wręcz przeciwnie. Będziesz zachwycona, zaufaj mi.

     Stoję przed lustrem i nigdy w życiu nie pomyślałabym, że mogę tak dobrze wyglądać w czymś, co praktycznie nie zakrywa mojego ciała. Koronkowy materiał body na zakup, którego namówiła mnie przyjaciółka, nie pozostawia wiele dla wyobraźni. Mam wrażenie, że weszłam na jakiś wyższy poziom samouwielbienia, ponieważ podnieca mnie widok własnego odbicia w lustrze. Prześwitująca tkanina opina moje krągłości w taki sposób, że robi mi się gorąco. Em miała rację, dobra bielizna potrafi poprawić samopoczucie każdej kobiety, bez względu na rozmiar i wszelkie niedoskonałości. Zmieniam pozycję, by zobaczyć czy moje ciało wygląda korzystnie z każdej strony. Mój tyłek, na wielkość którego zawsze narzekam nigdy nie wyglądał lepiej.  
     Zaaferowana podziwianiem samej siebie, zapominam o wszystkim tym, co dzieje się dookoła. Na ziemię sprowadza mnie dopiero ciche ,,cholera” wypowiedziane gdzieś za mną. Wystraszona odwracam się i widzę Patryka, który patrzy na mnie jak zahipnotyzowany. Jestem tak zaskoczona, że nie mogę wykonać żadnego ruchu.  Zanim jestem w stanie podjąć jakąkolwiek decyzję, Patryk rusza w moim kierunku.

Black

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 3108 słów i 17229 znaków.

7 komentarzy

 
  • agnes1709

    Straciłam nadzieję, będziesz mnie miała na sumieniu!:sciana:

  • agnes1709

    Czytelnicy czekają, włosy wyrywają, krzyczą: "Dobry Boże, czy ktoś jej pomoże?!"; napisać siódemkę, zakończyć udrękę, pisz, kobieto droga, na litość, na Boga!!!:kiss::przytul:

  • nefer

    Rozdział przynoszący pewne wycieszenie i stonowanie po poprzednich, gwałtownych przeżyciach (głównie w sennej retrospekcji, ale zawsze). Akcji prawie tu nie ma, dużo za to wewnętrznych rozterek. Przyjmuję to jako przygotowanie do kolejnych kumulacji. Talent Autorki ujawnia się w niewymuszonych dialogach, prowadzonych przez bohaterów w różnych sytuacjach (nawiązywany z pewnym zakłopotaniem romans, "małżeńska" kłótnia "narzeczonych", zwierzenia przyjaciółek). Czyta się lekko i dobrze. Zwróciłbym tylko większą uwagę na korektę, tu i tam trafiają się powtórzenia oraz niedociągnięcia gramatyczne. Pozdrawiam.

  • Black

    @nefer Dziękuję bardzo za cenne wskazówki i komentarz. Pozdrawiam.

  • milutka2255

    Z niecierpliwością czekam co sie z tego rozwinie 😊

  • Black

    @milutka2255 Ja też ;)

  • Somebody

    Pięknie napisane, opisane itd. Zdecydowanie najlepsza lektura od dawna na tym portalu. Szkoda, że urwałaś tak nagle... Czuję ogromny niedosyt, co chyba jest in plus...  <3  <3  <3

  • Black

    @Somebody Wow, dziękuję bardzo... Postaram się coś zaradzić na ten niedosyt  <3  <3  <3

  • Ja1709niezalogowana

    @Black Obiecanki - macanki, a  głupiemu staje:lol2::kiss:

  • agnes1709

    NARESZCIE:jupi: ile można czekać?:P  Zjadłaś kilka przecinków, ale tych czortów nie idzie się nauczyć, chyba, że jest się Hyde'em:lol2: Wspaniale, cudownie, bosko i na Twoje szczęście, długość do zaakceptowania (choć dla mnie mogłoby być pięć razy dłuższe):D Czekam na siedem, prędko, szybko, ruchy! Tak, dobrze zrozumiałaś, TO ROZKAZ:rotfl:kiss::przytul:♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡

  • Black

    @agnes1709 Oj na ciebie zawsze można liczyć:D Niczego nie obiecuję, bo sama nie wiem kiedy siądę do pisania ;) Dziękuję pięknie za komentarz :kiss:  :przytul:

  • agnes1709

    @Black Możesz pisać na stojąco, aby było:D

  • AnonimS

    Tu Twój wierny czytelnik:). Bardzo dobry odcinek. Pokazuje wnętrze i rozterki młodej kobiety . Dziewicy, którą chcesz przeżyć swój pierwszy raz z kimś dla niej wyjątkowym. Patryk jest na dobrej drodze żeby kimś takim zostać pytanie czy tego nie spieprzy.... pozdrawiam

  • Black

    @AnonimS Miło mi cię widzieć:) Nie jestem przekonana do tego rozdziału. Obawiam się, że troszkę wybiegam do przodu z przeżyciami, które mogłyby grzecznie poczekać na swoją kolej. Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam.

  • AnonimS

    @Black czy ja wiem? Kobiety, dziewczyny zawsze marzą i próbują przewidzieć scenariusz na zaś....  Tylko że jak się zawiodą to rozczarowanie jest tym większe. Zawsze odwiedzę Twoje dzieła, bo jest fanem tego co piszesz. Pozdrawiam