Nigdy więcej 05

Rozpakowując swój bagaż, odkrywam, że w osobistym słowniku wulgaryzmów pojawiają się coraz nowsze bluzgi, określające moją kiepską sytuację społeczno-mieszkaniową. Na całe szczęście jestem sama w domku i mogę swobodnie narzekać na własny los. Kiedy układam ostatnie drobiazgi w szufladzie, słyszę ciche pukanie do drzwi. Odwracam się i napotykam nieśmiałe spojrzenie Emilki.
     - Można? – pyta cicho.
     - To zależy w jakim celu. Jeżeli chcesz mnie poinformować, że mam spędzić noc pod chmurką, to lepiej wyjdź. Chociaż w tej sytuacji byłoby to lepsze niż dzielenie łóżka z Patrykiem.
     - Kama, ja naprawdę nie wiem jakim cudem doszło do tego nieporozumienia. Uwierz mi, gdyby tylko było to możliwe, cofnęłabym czas i upewniłabym się, czy zrobiłam właściwą rezerwację.  
     - Dobrze, rozumiem, że doszło do jakiejś pomyłki. Ale jak wytłumaczysz nieobecność dziewczyny Patryka? No tak, zapomniałam, że ona nawet nie istnieje – rzucam złośliwie.
     - Posłuchaj, ustalmy jedną rzecz. Nie okłamałam cię. Mówiłam ci, że on po prostu nie ma kogoś na stałe, a w momencie omawiania szczegółów wyjazdu spotykał się z jakąś laską. Może nie traktował jej na tyle poważnie, by nam ją przedstawić i spędzić z nią tyle czasu.
     - Ok, nie ogarniam tego, ale skoro tak mówisz... Tylko powiedz mi jak mam przeżyć pierwszą noc z obcym facetem, dzieląc z nim łóżko. Jakieś pomysły?
     - Wieczorem zorganizujemy sobie małe ognisko i coś z procentami, więc trochę się znieczulisz i jakoś przeżyjesz ciąg dalszy – przyjaciółka mruga do mnie. - A tak całkiem poważnie, po prostu bądź sobą. Moim zdaniem Patryk jest normalnym i sympatycznym facetem, nic ci nie grozi z jego strony. Zaufaj mi.
     - Mam nadzieję, że się nie mylisz. To co zrobimy z tak pięknie rozpoczętym dniem? – zmieniam temat, odpychając od siebie obawy związane z moim współlokatorem.
     - Jak to, co? Plażing oczywiście. Masz pięć minut, żeby wskoczyć w bikini.
     - Czy to naprawdę musi być bikini? – pytam zrezygnowana, choć znam już odpowiedź.
     - Nie zaczynaj... Masz fajne ciało, dlatego dzisiaj je pokażesz. No już, ruszaj się! – Em pozbawia mnie możliwości wyboru, więc niechętnie kieruję swoje kroki do łazienki, chwytając po drodze jeden z kostiumów schowanych na dnie walizki. Wolę nie myśleć, co jeszcze dzisiaj mnie czeka. A miało być tak pięknie…

     - Przestań się zakrywać, bo będziesz wyglądać jak zebra – mówiąc to Emilka ściąga ze mnie krawędzie koca, którymi próbowałam się nieudolnie okryć.
     - Chcę schronić się przed przedstawicielem Greenpeace, który na pewno czai się gdzieś w krzakach i tylko czeka na chwilę mojej nieuwagi, by wyskoczyć  z okrzykiem ,,Ratujmy wieloryba!” – szepczę w stronę przyjaciółki, która reaguje na to śmiechem.  
     - Chciałabym cię uświadomić, że te zwierzęta żyją głównie w oceanach, więc istnieją marne szanse, by ich obrońca zechciał cię ratować. Mam rozumieć, że nie chcesz wejść do wody z własnej woli?
     - Nie popisuj się. Absolutnie nie wejdę do tego bajora.
     - Jak chcesz, ale uprzedzam, że zostawiam cię tu samą i idę do chłopaków. Postaraj się nie narobić sobie kłopotów w ciągu kilku minut, dobrze?
     - Zobaczymy, co da się z tym zrobić. A ty weź ze sobą kółko, żeby się nie utopić, dobrze? – odgryzam się Em, ale mogę już tylko odprowadzić ją wzrokiem, kiedy biegnie w stronę wody.  
     Korzystając z momentu osamotnienia rozglądam się wokół, szukając potencjalnej ofiary do przeprowadzenia na niej analizy osobowości na podstawie zachowania. Nie muszę zbyt długo przeczesywać wzrokiem tłumu zgromadzonego na plaży, ponieważ już po chwili odnajduję idealną kandydatkę. Długonoga czarnulka w towarzystwie kilku samców. Nie mogłam trafić lepiej! Jej farbowane na kruczoczarny kolor włosy lśnią, gdy nakręca na palec pasma, próbując zwrócić na siebie uwagę mężczyzn zgromadzonych wokół . Dialogi prowadzone w towarzystwie są przerywane wybuchami jej irytująco głośnego śmiechu. Panna z rodzaju tych, które wolą błysnąć biustem niż intelektem.  Oczywiście, mogę się mylić, co do dziewczyny, być może jest nawet ekspertem w dziedzinie fizyki kwantowej. Jednak coś w jej postawie  mówi mi, że jest wręcz przeciwnie i to na pewno nie ciamkająco-mlaskający sposób żucia gumy balonowej.
     Po chwili postanawiam darować sobie całą tą psychoanalizę i układam się wygodnie na plecach, pozwalając słońcu pokolorować moją skórę. Jednocześnie staram się nie myśleć o tym, że wystawiam na światło dzienne wszystkie swoje niedoskonałości. Trudno, gorsze brzydale obnażają się przed ludźmi, ukazując swoje wątpliwe wdzięki.
     Jest mi błogo, to w tym momencie jedyne słowo, które w pełni oddaje mój obecny stan. Promienie słońca otulają skórę ciepłem, a moja głowa jest wreszcie wolna od problemów. Chwile relaksu brutalnie przerywa mi intruz, zasłaniający źródło mojej przyjemności. Niechętnie otwieram oczy i lekko unoszę się na łokciu z zamiarem wygłoszenia wykładu na temat szkodliwości przerywania cudzego odpoczynku. Niestety, widzę przed sobą Patryka w wydaniu, które sprawia, że z mojego gardła zamiast słów wydobywa się jedynie ciche westchnienie. Jejku, posiadanie tak idealnego ciała powinno być zabronione. To stwarza zagrożenie rychłego gwałtu na tym osobniku. I to bardzo poważne zagrożenie. Zanim zaczęłam się ślinić, chłopak przerywa milczenie:
     - Masz zamiar spalić się tu na skwarkę? – pyta zaczepnie i po raz kolejny dzisiejszego dnia uśmiecha się tak, że robi mi się gorąco w każdym zakamarku mojego ciała.
     - Wiesz… Podobno wytapianie tłuszczu jest zdrowe dla organizmu, więc postanowiłam spróbować – odgryzam się i dziękuje niebiosom, że czerwień moich policzków mogę usprawiedliwić temperaturą.
     - Może jednak się ochłodzisz? – mówiąc to puszcza do mnie oczko, a do mnie dociera fakt, że Patryk doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak na mnie działa. Jaki wstyd!
     - Może jednak nie. Tutaj mi dobrze – staram się patrzeć wszędzie, tylko nie na niego. Zachowuję się jak napalona małolata i nie wiem co mam zrobić, żeby jeszcze bardziej się nie pogrążyć.
     - Jest taki upał, a woda jest tak kusząco… Mokra – kiedy słyszę jego słowa, czuję jak po moim ciele przebiega dreszcz, a resztki pewności siebie uciekają w popłochu. Jasna cholera, co on sobie myśli?
     - Dziękuję, ale nie skorzystam z twojego zaproszenia – odwróć się, odwróć się natychmiast, próbuję przekonać do tego swoje ciało, ale znowu nie chce ze mną współpracować.
     - Dobrze, więc zostanę tutaj z tobą – spoglądam jak układa się obok, na miejscu, które wcześniej zajmowała Emilka. – Może chciałabyś mi coś o sobie powiedzieć? Powinienem lepiej cię poznać skoro mam dzielić z tobą łóżko – uśmiecha się do mnie szczerze, a ja trochę się rozluźniam.  
     - A co konkretnie chciałbyś o mnie wiedzieć?
     - Wszystko.
     - Myślę, że nie zniósłbyś aż tyle. Zacznijmy od czegoś prostego. Po prostu zadaj mi pytanie – nie wiedzieć czemu, tłumaczę mu tak oczywiste rzeczy.  
     - Dobrze. W takim razie… Czym zajmujesz się, kiedy masz dość świata i ludzi?
     - Najbardziej lubię zamykać się w kuchni i gotować, a kiedy przechodzi mi już złość, dzielę się swoimi dziełami kulinarnymi.
     - Czyli nie zginę przy tobie z głodu, idealnie. Co chcesz robić w życiu?
     - Ciężki kaliber wybrałeś, nie ma co. Chciałabym po prostu żyć w zgodzie ze sobą. Myślę, że tylko to mnie uszczęśliwi.
     - Zabrzmiało dość ogólnikowo, nie chcesz powiedzieć więcej?
     - Myślę, że jest na to za wcześnie – i jestem zbyt trzeźwa. To pytanie uwiera mnie, jak kamyk w bucie. Nie znoszę, gdy ktoś pyta mnie o przyszłość, bo sama nie wiem, co przyniesie. Staram się płynąć z prądem, nie snując planów, które mogłyby się nie udać. – Może tak dla równowagi powiesz mi coś o sobie. Czym się zajmujesz? Pracujesz czy studiujesz?
     - Mam własne studio tatuażu, w którym pracuje też mój kumpel. Próbowałem swoich sił na ASP, ale dosyć szybko okazało się, że to nie dla mnie.  
     - Dusza artysty. Zaskoczyłeś mnie.
     - Nie przesadzajmy. Po prostu od zawsze lubiłem coś rysować. I niektórzy twierdzą, że robię to na odpowiednio wysokim poziomie.
     - Ale ty nie?  
     - To nie tak. Ważniejsze jest dla mnie zadowolenie innych niż własne. Tylko wtedy to ma sens.
     - W tej kwestii muszę się z tobą zgodzić. – Przyglądam mu się, kiedy oboje siedzimy w milczeniu. Poza przystojną twarzą i atrakcyjnym wyglądem, ma też piękną duszę, a przynajmniej tak mi się wydaje. W co ja się wpakowałam… Jak tak dalej pójdzie, chyba się w nim zakocham.

     Podchodzę do okna i obserwuję Patryka, który rozpala ognisko. Jestem zafascynowana tym facetem, choć praktycznie go nie znam. W jeszcze gorszej sytuacji stawia mnie fakt, że on domyśla się, że nie jest mi obojętny. Nie poznaję samej siebie. Czemu akurat mnie musiało dopaść jakieś absurdalne zauroczenie? Dlaczego straciłam swoją odporność na mężczyzn akurat w tym przypadku?  Im więcej pytań sobie zadaję, tym więcej wątpliwości dopada moją zakompleksioną osobę. Z zamyślenia wyrywa mnie głos Em:
     - Szefowo, w czym mogę  pomóc? – patrzę jak przyjaciółka salutuje i z rozbawieniem stwierdzam, że jest już wstawiona.
     - Dziękuję kuchciku, ale obyło się bez twojej pomocy. Czy tobie nie zaszkodziło dziś słoneczko?
     - Nie proszę pani, ale piwo było całkiem smaczne.
     - Tak myślałam. Czemu nie zaczekałaś na mnie? – udaję oburzenie.
     - Pokłóciłam się z Bartkiem. Wyobraź sobie, że kiedy pojechaliśmy zrobić zakupy na dzisiejszą kolację, przyłapałam go jak flirtuje w sklepie z jakąś zdzirą, która wygląda jak gwiazda porno.
     - Czy ona przypadkiem nie miała czarnych kłaków do samego tyłka?
     - Skąd wiedziałaś?
     - Widziałam ją wcześniej na plaży. Z jej stringów można byłoby zrobić całkiem niezłą procę.
     - Gdybyś tylko widziała, jak się przed nią napinał. Co za kretyn!
     - Nie mów tak… Wiesz jacy są faceci. Kiedy na ich drodze staje taka laleczka, zaczynają głupieć.
     - Daj mi piwo.
- Jak wypijesz jeszcze jedno, to za chwilę pójdziesz spać. A co z ogniskiem, kiełbaskami i innymi smakołykami?
     - Dobrze, w takim razie zjem, a potem upije się na smutno. Może być?
     - Nie przesadzaj, jakoś poprawię ci humor. Tylko musisz mi pomóc, bo nie zabiorę tego wszystkiego sama. – Przyjaciółka patrzy na mnie zdumiona i kręci zrezygnowana głową.
     - Na twoim miejscu nie ufałabym w tej chwili moim zdolnościom motorycznym, ale zaraz zorganizuje ci zastępstwo. Tylko poczekaj tutaj minutkę. – Emilia niepewnie stawia kroki i wychodzi z naszego domku. Po chwili we wnętrzu pojawia się Patryk, który oznajmia mi stanowczym głosem:
     - Trzymaj swoją przyjaciółkę z dala od alkoholu, błagam.
     - Dlaczego, coś się stało? – pytam zaskoczona.
     - Jeszcze nie, ale obawiam się, że niewiele brakuje, by pozbawiła mojego brata męskości.
     - Aha, czyli o to chodzi. Myślę, że nie masz czego się obawiać. Pokrzyczy i przestanie.
     - Mam taką nadzieję. Ale przyszedłem tutaj, bo podobno potrzebujesz mojej pomocy, więc co mam robić?
     - Gdybyś był tak uprzejmy i zabrał chociaż część jedzenia, które przygotowałam, to byłabym dozgonnie wdzięczna – mówiąc to pokazuję na dwa kosze piknikowe wypełnione po brzegi przekąskami.
     - Zrobiłaś to wszystko sama? – chłopak nie potrafi ukryć zdumienia.
     - Tak wyszło... Zawsze to lepiej, gdy coś zostanie niż gdybyśmy mieli głodować – patrzę jak Patryk chwyta zaopatrzenie i zerka na mnie zamyślony. Po chwili przechyla głowę, a na jego ustach błąka się uśmiech.
     - Mam dla ciebie propozycję. Ożeń się ze mną – nie czekając na moją odpowiedź wychodzi na zewnątrz, a ja mam ochotę krzyknąć ,,Poczekaj, założę tylko welon i jestem gotowa!”.

     Ogień ma w sobie coś oczyszczającego. Kiedy wpatruję się w pomarańczowo-żółte płomienie i słucham trzasku iskier, które mkną w górę, czuję jak napięcie zgromadzone w ciągu ostatniego miesiąca ulatują gdzieś bezpowrotnie. Wszystkie troski, zmartwienia zniknęły jak za dotknięciem magicznej różdżki. Ciało relaksuje się  jeszcze bardziej pod wpływem otaczającego mnie ciepła. Chciałabym zamknąć tę chwilę w ozdobnej szkatułce i móc otwierać ją zawsze wtedy, gdy moja dusza potrzebowałaby ukojenia.  
     Dzień pełen wrażeń dobiega końca. Gwiazdy migoczą na bezchmurnym niebie, a ja walczę z powiekami opadającymi pod wpływem zmęczenia.  Bartek bierze na ręce zaspaną Emilię i szeptem informuje nas, że idzie się położyć ją do łóżka. Prosi Patryka, by poszedł z nimi i pomógł mu otworzyć drzwi. Korzystając z okazji zbieram zbędne rzeczy do worka na śmieci, a po uporządkowaniu  wszystkiego, idę przygotować się do snu.
     Przed pójściem pod prysznic szukam odpowiedniej piżamy wśród swoich ubrań. Niestety, nie byłam na tyle wspaniałomyślna, by spakować coś przyzwoitego i jestem zmuszona założyć jedną z męskich koszulek, w których zawsze sypiam.  
     Wychodząc z łazienki wpadam na Patryka, który jest czymś wyraźnie zdenerwowany.  
     - Tu jesteś! Nie przyszło ci do głowy, żeby na mnie chwilę zaczekać? Zrobiłem rundę po całym ośrodku, myślałem, że coś ci się stało! – Patrzę na niego, kiedy podnosi na mnie głos i nie mogę wyjść z szoku. W końcu postanawiam wyjaśnić mu moje nagłe zniknięcie.
     - Przepraszam, ale nie przyszło mi do głowy, że mógłbyś się o mnie martwić. Poza tym, nie uważasz, że tutaj jestem bardziej bezpieczna niż na zewnątrz? – chłopak tylko wzdycha i wymija mnie, wchodząc do łazienki. Gdy do moich uszu dociera szum wody postanawiam położyć się już do łóżka, by uniknąć niezręcznych spojrzeń, kiedy opuści już pomieszczenie.
Owijając się kołdrą, zastanawiam się, skąd wzięła się u niego ta troska. Przecież nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań, wręcz przeciwnie nie powinien w ogóle interesować go mój los. Nie mam pojęcia, co nim kierowało, gdy myślał, że mogło mi się coś stać. Nie jest mi dane dłużej analizować jego zachowanie, ponieważ bardzo szybko zasypiam.

     Do świadomości przywraca mnie szybkie i bolesne uderzenie w twarz. Znowu znajduję się w tym miejscu, znowu jestem naga, upokorzona, otwarta na zranienie. Łykam łapczywie powietrze, które powoli wdziera się do moich płuc. Mężczyzna zbliża swoją twarz do mojej tak, że czuję na policzku jego oddech, wyczuwam silną woń mocnego alkoholu.  
     - Ty mała, wstrętna dziwko. Nie myśl sobie, że ominie cię cały spektakl. Na pewno na to nie pozwolę. Nie po tym, co mi zrobiłaś. Spójrz na mnie! – kiedy nie spełniam jego żądania ściska moją twarz i zmusza do tego, bym skierowała na niego wzrok. Pomimo przerażenia, które mną zawładnęło, skupiam całą swoją uwagę na jego oczach. Tęczówki zostały zalane czernią źrenic. Nie był dziś sobą, to nie był on. Czekałam na to aż rozluźni uścisk, ale postanowił kontynuować swój monolog, sprawiając mi niewyobrażalny ból.
     - Zwodziłaś mnie tyle czasu. Przyciągałaś i odpychałaś, nie pozwalałaś się dotknąć. Chciałaś czekać, uszanowałem twoją decyzję. Byłaś dla mnie świętością, moją boginią. Dla ciebie czekałbym nawet wieczność. Wiesz jak to jest, gdy dowiadujesz się, że twój anioł to tak naprawdę zwykła kurwa? Oczywiście, że nie wiesz – ostatnie słowa wypowiada ledwie słyszalnym szeptem. Próbuję coś powiedzieć, ale on uderza mnie ponownie i nakazuje milczeć.
     - Nie waż się nawet pisnąć. Masz być cicho, rozumiesz? – lekkim skinieniem potwierdzam, że dotarły do mnie jego słowa. -  A teraz kochanie udzielę ci pewnej lekcji. Właściwie zostawię po sobie pamiątkę, żebyś mogła mnie wspominać do końca swoich dni. Pamiętaj, że to wyłącznie twoja wina. To miało wyglądać zupełnie inaczej. Miałem być twoim pierwszym mężczyzną, pierwszym we wszystkim. Ale ty wszystko zepsułaś. Takie małe parszywe suki jak ty zawsze wszystko psują. Zostań tu i nigdzie się nie wybieraj, dobrze ci radzę. – Chłopak opuszcza pomieszczenie, a ja nie jestem w stanie się ruszyć. Strach przygwoździł moje ciało do potężnego, drewnianego stołu, na którym leżałam. Czuję się tak, jakbym była sparaliżowana. Słyszę jak mój oprawca szuka czegoś wśród metalowych przedmiotów. Po chwili wraca z wyrazem zadowolenia na twarzy, pokazując mi niewielki scyzoryk, który podarowałam mu niedawno bez szczególnej okazji.
     - Pamiętasz? To prezent od ciebie. Zawsze lubiłaś te sentymentalne pierdoły, więc teraz powinnaś być usatysfakcjonowana. Nie ruszaj się, bo zrobisz sobie duże kuku. A tego byśmy nie chcieli, prawda? – Uśmiecha się do mnie w psychopatycznym amoku i dotyka zimnym ostrzem mojego łona. Z precyzją chirurga nacina moją skórę, a ja nie jestem już w stanie czuć bólu. Pragnę jedynie, żeby poszedł kilka kroków dalej i mnie zabił.
     - Krwawisz. Jakie to symboliczne… Szkoda, że dzieje się to w innych okolicznościach niż chciałem. A teraz sprawdzę jak bardzo rozwiązła byłaś. Podobno pieprzyłaś się z kim popadnie. Jeżeli rzeczywiście tak było, spróbuję cię zadowolić. Może noga od stołu będzie odpowiednim sprzętem, który zaspokoi taką kurewkę jak ty. Zobaczmy co my tutaj mamy – mówiąc to wsuwa we mnie dwa palce, które boleśnie rozdzierają moje wnętrze. Mam wrażenie, że nawet jego linie papilarne zostawiają za sobą piekący ślad. Gdy spotyka przeszkodę, jego czy rozszerzają się w niedowierzaniu.
     - Jak to… Czyli… Oni kłamali… Kłamali – odsuwa ode mnie dłoń, która nosi ślady mojej krwi. Ten widok przeraża mnie bardziej niż to, co zrobił przed chwilą. Pogrążony w swoim świecie upada kolanami na betonowe podłoże i jak mantrę powtarza wciąż te same słowa. Dociera do mnie, że jest gdzieś daleko, a dla mnie to jedyna szansa, by wyrwać się z tego koszmaru. Wewnętrzny głoś krzyczy do mnie wręcz błagalnie ,,Uciekaj!”.

     Jestem zawieszona między jawą a snem, gdy do mojej świadomości przedziera się prośba, bym otworzyła oczy. Jest mi ciężko, mam wrażenie, że coś ciągnie mnie w dół, ale za chwilę mrugam powiekami i z ulgą stwierdzam, że nie jestem już w tym okropnym miejscu. Przyglądam się bladej twarzy Patryka, którą oświetla nikłe światło lampki nocnej. Odkrywam, że moje policzki są mokre od łez, chcę zapytać co się stało, ale nie mam siły wydusić z siebie żadnego słowa.
     - Boże myślałem, że już nigdy się nie obudzisz… Miałaś koszmar i próbowałaś coś powiedzieć – Praktycznie nieprzytomna usiłuję skupić się na tym, co do mnie mówi – Nie bój się jesteś bezpieczna, to tylko zły sen.  
Jakaś nadprzyrodzona siła każe mi uwierzyć w jego słowa i opadam zmęczona, wtulając się w jego ciepłe ciało.  
Tak, jestem bezpieczna.


Dziękuję wszystkim, którzy dali mi ostatnio motywacyjnego kopa. Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się napisać kolejny rozdział, jesteście niezastąpieni!

Black

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 3433 słów i 19440 znaków.

4 komentarze

 
  • AnonimS

    Przedstawiłaś typowo damskie podejście do tematu. Z jednej strony Kama jest oburzona na koleżankę za swatanie ale ciekawość sroki przeważa i wchodzi w układ. Na dodatek partner robi na niej piorunujące wrażenie, więc teoretycznie wszystko jest na najlepszej drodze. Tylko ten koszmar.... zaskakujący i niepokojący.  Bardzo dobrze to napisałaś i dobrze się to czyta. Odnosząc się do innych komentarzy.... Myślę  że nie masz powodów obawiać się zblaźnienia pisząc tekst erotyczny gdyż umiejętności pisania się nie zapomina i nie jest ona "wybiórcza". Dobrze że Ci wena wróciła bo szkoda by było marnować Twój niewątpliwy talent.  Jestem pod wrażeniem ...... Pozdrawiam

  • Black

    @AnonimS Ładnie to określiłeś ,,typowo damskie", a ja powiedziałabym, że skrajnie babskie;) Teoretycznie wszystko powinno się jakoś ułożyć, ale będzie to szło bardzo opornie... Wena wróciła z podwójną siłą i straszne rzeczy chodzą mi po głowie. Bardzo dziękuję za komentarz i miłe słowa. Pozdrawiam.

  • AnonimS

    @Black opór materii dodaje tylko chęci do jej pokonania. Straszne rzeczy ....brzmi zachęcająco :). Miłe słowa? Szczere przede wszystkim . Co do określeń jakich używam. Unikam wulgaryzmów choć zdarza mi się przeklinać.  Taki ze mnie dziwny typ. Powodzenia

  • agnes1709

    @AnonimS Dołączam się - bardzo zachęcająco!!!

  • AnonimS

    @agnes1709 no proszę i Ty się zgadzasz ze mną?  :O

  • agnes1709

    @AnonimS A co, zdziwiony?:eek: Nie jestem dzikusem, nawet, jeśli większość mnie za taką uważa:lol2:

  • nefer

    Jak zawsze napisane żywo i z niewymuszoną lekkością, nawet pomimo brutalnej sceny końcowej, która raczej nie była tylko majakiem sennym. Em wyraźnie bawi się w swatkę, ale to nierzadki przypadek. Oburzenie bohaterki wydaje się trochę na pokaz. Przecież, gdyby było prawdziwe, to powinna zgarnąć swoje rzeczy i wracać do domu, zamiast godzić się na wspólny nocleg. Czyli, przyzwala jednak na coś w rodzaju przygody. Em niech zostanie pokarana domniemaną fascynacją Bartka, który zauważył wspomnianą w tekście "piękność". Ogólnie przeczytałem z zainteresowaniem, doceniając lekkość pióra oraz prawdziwie dowcipne opisy banalnych przecież sytuacji. Jedna uwaga, otóż bohaterka raczej nie mogłaby "ożenić" się z Patrykiem, jak to jej zaproponował. Ponieważ język polski rozróżnia jednak takie sytuacje w zależności od płci (żenią się mężczyźni, za mąż wychodzą kobiety), a wielu,  zwłaszcza młodych, ma z tym rozróżnieniem problemy, popularność zyskał uniwersalny termin "ochajtać się" (zapożyczony jakoby z języka ukraińskiego).  :)

  • Black

    @nefer Bardzo mi miło widzieć cię tutaj ponownie:) Emilia bawi się w swatkę, a przy okazji zaniedbuje trochę własny związek, co może zaowocować skokiem w bok. Zgodzę się z tobą, że bohaterka rzeczywiście oburza się  na pokaz, w głębi duszy żywi nadzieję, że być może spotka ją coś wyjątkowego. A jeżeli nawet nic z tego nie wyjdzie, to przynajmniej poprzytula się trochę do mężczyzny;) Trafna uwaga, w wolnej chwili naniosę odpowiednie poprawki. Dziękuję za pozytywny komentarz, pozdrawiam.

  • nefer

    @Black Z przyjemnością i zainteresowaniem czytam Twoją opowieść, a zarazem śledzę rozwój Twojego pisarstwa. Posiadasz coś bardzo cennego, lekkość pióra, dowcipny, niewymuszony styl. Ciekaw jestem, czy zdecydujesz się zamieścić jakieś epizody erotyczne. Biorąc pod uwagę, że przedstawiłaś w tym odcinku scenę, którą można uznać za "mocną", nie byłby to "skok na głęboką wodę" czy przekroczenie konwencji "miłosne". Pozdrawiam

  • Black

    @nefer Wow, jaki komplement, bardzo dziękuję:) Epizody erotyczne znajdą się w tym opowiadaniu, ale zanim do tego dojdzie, musi upłynąć trochę fabuły. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania czegoś z kategorii ,,erotyczne", jednak obawy przed tym, że mogę się zbłaźnić wygrywają.

  • agnes1709

    @Black :spanki: Od teraz za każde... wiesz, co, będziesz otrzymywać w tyłek. O!:P

  • agnes1709

    MOJA BOHATERKAAAA!!!yahoo::Na Ciebie zawsze warto czekać, lecz są tego minusy - nie lubię czekać na rzeczy godne uwagi i burzy oklasków. Brawo, kochanie, jesteś wielka!!!:kiss::przytul::zakochany:♥♥♥♥♥♥♥ pe.es. Mam nadzieję, że kolejna nie w 2019 roku, błagam, nie rób mi tego:sad:;)

  • Black

    @agnes1709 Dziękuję ślicznie :kiss: Oj muszę cię rozczarować, kolejną część przewiduję dopiero na grudzień 2020 :lol2:

  • agnes1709

    @Black Dobrze, tylko dotrzymaj słowa:kiss:

  • Somebody

    Absolutne cudo! Bardzo się cieszę, że przełamałaś twórczą niemoc. Brakowało mi ostatnio takich 'wymiatających' opowiadań na lol-u  :przytul:

  • Black

    @Somebody Dziękuję bardzo, łatwo nie było:) Ale pamiętaj, że przyczyniłaś się do przełamania mojej niemocy :przytul:

  • agnes1709

    @Black Chyba jestem zazdrosna:lol2: Buziole dla obu:kiss::kiss: