Nigdy więcej 04

Koszmary stały się dla mnie codziennością. Ten sam scenariusz powtarzał się niezmiennie każdej nocy. Zaplątana w pajęczynę utkaną z przerażającego snu, wilgotnej pościeli, z krzykiem uwięzionym w gardle – byłam zastraszana przez własny umysł. Marzyłam o tym, by choć na chwilę go wyłączyć i przestać przeżywać swój dramat na nowo.
     Byłam wyczerpana. Sen z przerwami na koszmarną projekcję odebrał mi cały apetyt na życie. Mieszanka zmęczenia, wspomnień i psychicznego bólu uniemożliwiała mi normalne funkcjonowanie. Jedyne, czego pragnęłam, to natychmiastowa amnezja lub śmierć. Tylko to mogłyby mi skutecznie pomóc.  
     Zastanawiałam się, co jeszcze może się wydarzyć w najbliższym czasie. Przecież względny spokój nie mógł trwać wiecznie.

     Starałam się wypełnić swój czas obowiązkami tak, by nie pozostawić wolnej przestrzeni na myślenie. Czasami udawało mi się uwolnić choć na chwilę od przeszłości, ale przychodziło mi to z wielkim trudem. Potrzebowałam czegoś, co będzie ode mnie wymagało maksymalnego zaangażowania. Rozwiązanie przyszło szybciej niż się tego spodziewałam.

     - Jedziesz z nami! – Em warczała na mnie niczym rozjuszony pitbull.
     - Powiedziałam, że się zastanowię – odpowiadam, próbując opanować emocje.
     - Ale nad czym się tu zastanawiać! Będzie super, poimprezujemy, jest taka piękna pogoda  i w ogóle…
     - ,,W ogóle” to nie jest argument.
     - Przestań wreszcie łapać mnie za słowa!
     - A ty przestań drzeć się jak stare gacie – miałam serdecznie dosyć tej rozmowy i tego pomysłu. Moja cudowna  przyjaciółka postanowiła wkręcić mnie w grupowy wyjazd nad jezioro. Tylko do tej pory nie była w stanie wyjaśnić, jaką konkretnie rolę miałam pełnić wśród dwóch zakochanych par. Przyzwoitki? Wszyscy byliśmy dorośli. Piątego koła u wozu? To pasowało wręcz idealnie.
     - O co chodzi Kama, czemu nie chcesz z nami jechać? – Emilka pyta całkiem poważnie, głosem pozbawionym wyrzutów czy złości.
     - Kocie, zastanów się, co miałabym tam robić? Przecież ty będziesz z Bartkiem, a ten jego kuzyn też zabiera dziewczynę. Będę źle się czuć z tym, że wszyscy są sparowani, a ja nie.
     - Jeżeli chodzi o Patryka, to jeszcze nie wiadomo czy zabierze swoją laskę.
     - To znaczy?
     - To znaczy, że zmienia dziewczyny z taką częstotliwością, z jaką ty zmieniasz torebki.
     - O, czyli za bardzo nie przywiązuje się do nich – mówię ze śmiechem.
     - Dokładnie. Swoją drogą, nie wiem czego on tak zawzięcie szuka. Twierdzi, że nie spotkał jeszcze dziewczyny, która miałaby w sobie to ,,coś”. I która byłaby podobna do siebie po zmyciu makijażu.
     - W dzisiejszych czasach to mało prawdopodobne.  Właściwie to po co mi o tym mówisz? – pytam podejrzliwie.
     - Ale o czym?  
     - O Patryku.
     - No wiesz, gdyby jednak nie zabrał ze sobą swojej dziewczyny, to moglibyście bliżej się poznać – odpowiada z szelmowskim uśmiechem.
     - Przecież nawet go nie widziałam.  
     - Ale zobaczysz. I powiem więcej, spodoba ci się to, co zobaczysz.
     - Co to za pomysł. Nie dość, że to palant, to w dodatku zajęty – zaczynam być coraz bardziej poddenerwowana. Po raz kolejny będzie próbowała mnie swatać, pomimo mojego sprzeciwu.
     - Nie stresuj się już. To tylko taka luźna propozycja. Wracając do tematu. Wyjeżdżamy tam po to, żeby spędzić czas razem i dobrze się bawić. Nie wyobrażam sobie takiej eskapady bez ciebie – Em patrzy na mnie z miną małego kotka, wybałuszając nienaturalnie oczy.
     - Daj mi czas do wieczora. Wtedy podejmę decyzję i dam ci znać.
     - Dobrze, będę czekać. Ale i tak wiem, że pojedziesz – przyjaciółka rzuca się na mnie i szczerzy się jak wariatka. I jak tu jej nie kochać?

     Wracając ze spotkania z Emilią, postanawiam zajrzeć na chwilę do babci. Dawno mnie u niej nie było, przyszedł czas na to, żeby w końcu ją odwiedzić.  Ostatnio nie chciałam jej się pokazywać, ze względu na kiepski wygląd spowodowany stresem. Poprzedniej nocy w końcu przespałam kilka godzin nie budząc się z krzykiem, więc byłam wypoczęta, a moja twarz nabrała zdrowych kolorów. Po drodze zahaczam o cukiernię i kupuję ulubione ciasto babci. Powolnym krokiem kieruję się znajomą trasą i rozmyślam nad propozycją przyjaciółki.
     Perspektywa spędzenia tygodnia w jakimś malowniczym miejscu nad jeziorem wydawała się kusząca. Nabrałabym dystansu do wszystkich rzeczy, które zaprzątały mi głowę i wracały jak bumerang. Z drugiej strony, cała ta wycieczka była dla mnie trochę tajemnicza. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po miejscu, do którego mielibyśmy wspólnie wyruszyć ani po osobach, które miałabym poznać. Zaintrygowana słowami Emilii miałam nadzieję na to, że poznam Patryka nieobciążonego towarzystwem swojej dziewczyny. Takie myślenie było absurdalne, ale chciałam spotkać tego interesującego mężczyznę. I to jak najszybciej.

     Stojąc przy wejściu do okazałego domu mojej babci, nie mogłam się oprzeć i po prostu musiałam poświęcić chwilę na podziwianie go. Nigdy nie byłam w stanie nasycić się tym widokiem, budynek miał w sobie coś magicznego. Dom był ogromny, ale jego biel w połączeniu z drewnianymi okiennicami i brązowym dachem, dawała efekt przytulnego miejsca i schronienia przed całym złem tego świata. Chociaż kochałam swoje mieszkanie, lubiłam tu wracać. To właśnie to miejsce nazywałam w myślach moim prawdziwym domem. Tutaj po raz pierwszy poznałam w praktyce definicję słowa szczęście, usłyszałam wiele ważnych dla mnie słów, które z niewiadomych przyczyn omijały mnie szerokim łukiem przez większość życia.
     Rozmowa z babcią całkowicie mnie odpręża, spędzanie czasu w jej towarzystwie jest dla mnie niezwykle przyjemne. Nie jest typową staruszką przywdzianą w moherowy berecik, biegającą trasą od apteki do kościoła. Wręcz przeciwnie, byłam wnuczką energicznej biznes woman po sześćdziesiątce, pomimo dojrzałego wieku wciąż była piękną kobietą, a smukłej sylwetki, mogła pozazdrościć jej niejedna nastolatka.  Babcia wprost uwielbiała ze mną plotkować i wyciągać ze mnie pikantne szczegóły z mojego życia. Choć nie było ich zbyt wiele, chętnie dzieliłam się z nią swoimi małymi sekretami.  
     - Powiedz mi kochanie, kiedy w końcu przyprowadzisz do naszego domu jakiegoś dżentelmena. Taka piękna dziewczyna jak ty nie może się już dłużej marnować! – babcia udaje oburzenie i czeka na moją odpowiedź.
     - Babciu, obawiam się, że właśnie przez jakiegoś dżentelmena mogłabym się bardziej zmarnować.  
     - Chyba nie może być aż tak źle.
     - Jeszcze nie znalazłam kogoś odpowiedniego. I obawiam się, że nie znajdę. Wydaje mi się, że wszyscy faceci, których miałam okazję spotkać chcieli ode mnie tylko jednego.  
     - Ale nie możesz tracić nadziei. Na pewno spotkasz kogoś, kogo pokochasz. Wtedy zobaczysz, jakie to piękne uczucie.
     - Nie wiem jak to jest babciu, mam wrażenie, że porządni faceci wyginęli, a ci którym udało się przetrwać są już usidleni. A ja nie chcę tracić czasu na kogoś, kto mnie wykorzysta i porzuci.  
     - Doskonale cię rozumiem skarbie. Ale mam przeczucie, że niedługo spotkasz kogoś wyjątkowego. Zaufaj starej kobiecie. - Babcia ciągle mi to powtarza, ale staram się traktować te przepowiednie z przymrużeniem oka.  
     Spędzam z nią całe popołudnie, opowiadając o ostatnim ciężkim okresie na uczelni oraz planowanym wyjeździe nad jezioro. Przekornie pomijam fakt obecności na wycieczce (wolnego lub nie) kuzyna Bartka, domyślając się, że mogłabym tylko utwierdzić staruszkę w przekonaniu o słuszności sygnałów jej intuicji.
     W drodze powrotnej do swojego mieszkania stwierdzam, że czuję się zdecydowanie lepiej niż wcześniej. Zupełnie tak, jakby ktoś zdjął ze mnie ciężar ostatnich dni i wyrzucił go gdzieś daleko. Na fali entuzjazmu wystukuję krótką wiadomość do Em: ,,Możesz rezerwować miejsce dla mnie. Jadę z wami!”. Po upływie minuty, otrzymuję w odpowiedzi tylko dwa słowa: ,,KOCHAM CIĘ!”. Mimowolnie na moją twarz wpełza szeroki uśmiech zadowolenia. Niech się dzieje, co chce. Zamierzam dobrze się bawić.

*Tydzień później*
     Kurwa mać. Tak można określić mój nastrój dzień przed wyjazdem. Od godziny usiłuję się spakować, ale moje szare komórki nie chcą współpracować z ciałem, co skutkuje bezmyślnym wgapianiem się we wnętrze szafy z pustą walizką u boku.
     W dodatku dopiero dziś dotarła do mnie rzecz najważniejsza. Przecież najbliższe dni spędzę nad jeziorem. Jest lato. A moje ciało jest nadal mocno zimowe. Nagle zaczęłam wytykać sobie lenistwo i obżarstwo, jakby to mogło mnie magicznie odchudzić. Niech to szlag!
     Próbując odwrócić  uwagę od własnego wyglądu, przeglądam ubrania, które mogłabym ze sobą zabrać. Wybieram te, które według mnie mogą się przydać. Ostatecznie połowa zawartości mojego bagażu pozostanie nienaruszona, ale to nic, przezorny zawsze ubezpieczony.  
     Jestem zmuszona przyznać, że ten wyjazd zaczął mnie trochę przerażać. Entuzjazm gdzieś wyparował, a stres powoli gościł w każdej komórce mojego ciała. Postanowiłam zadzwonić do Emilki, miałam nadzieję, że chociaż krótka rozmowa z nią podniesie mnie trochę na duchu. Próbowałam się z nią skontaktować kilka razy, ale nie odbierała. Super.
     Zrezygnowana kontynuuję pakowanie, dorzucając do walizki tonę kosmetyków. Przecież nigdy nie wiadomo, co może się przydać. Choć jest dosyć wcześnie idę pod prysznic, a potem zalegam na kanapie, wgapiając się w jakąś durną komedię romantyczną. Dzisiaj chyba cały świat jest przeciwko mnie. Brakuje jeszcze fruwających serduszek i kwiatków, żeby mnie dobić. Przed snem sprawdzam telefon  i odczytuję wiadomość od Em ,,Wyjazd punkt 8! Bądź gotowa mała”. Raczej ,,mała kuleczko”. Przygotowuję sobie jedną z sukienek zakupionych na wyjazd, która bardziej przypomina za duży t-shirt z wielką dziurą na plecach.  Mój styl odbiega od typowo kobiecych standardów, ale w takich ubraniach czuję się najlepiej.  
     Kiedy układam się już w łóżku, zastanawiam się jak wypadnie nasza wycieczka. Pomimo lekkiego zdenerwowania, cieszę się, że będę miała okazję trochę odpocząć od problemów i poznać kogoś wyjątkowego. Nie mogę się już doczekać. Z tą myślą odpływam do krainy snów.

     Następnego dnia rano dziesięć minut przed czasem wydeptuję ścieżkę przed swoim blokiem.  Stres nadaje rytm moim krokom, a dłonie niespokojnie drżą. Boję się przyznać sama przed sobą, co mnie tak denerwuje, a właściwie kto. Pięknie, nie widziałam nigdy kolesia, a przez niego jestem na granicy załamania nerwowego.  
     Kiedy Bartek parkuje niedaleko mnie, mam wrażenie, że serce podjechało mi z nerwów do samego gardła. Z auta wysiada jedynie nieznajomy, który nieświadomie sieje spustoszenie w moim organizmie. O borze zielony, faceci idealni jednak istnieją, bo jeden z nich staje właśnie w tej chwili przede mną. Biała koszulka kusząco opina jego ciało, a krótkie rękawy eksponują umięśnione ręce ozdobione misternymi tatuażami. Zauważam tez kilka rysunków w miejscu, w którym kończą się jego dżinsowe spodenki. Na końcu pieszczę wzrokiem jego męską twarz z mocno zarysowaną linią szczęki, topię się w błękicie jego oczu, a na końcu docieram do ust stworzonych do całowania. Musiałabym stanąć na palcach, żeby…
     - Cześć, jestem Patryk – jego głos wyrywa mnie z transu, w którym się pogrążyłam.
     - Wiem – Co za kretynka ze mnie – To znaczy, ja… Jestem Kamila.
     - Wiem – Jego uśmiech prawie mnie oślepia. Cholera jasna, co się ze mną dzieje.  
     – Mogę? – mówiąc to wskazuje na moją walizkę. Z wrażenia trzymałam ją kurczowo, znacząc mokrymi śladami zdenerwowania.  
     - Jasne – mój głos jest nieprzyjemnie ochrypły, przez co brzmię jak jakiś menel. Świetnie.
     - Wsiadaj, zaraz dołączę do ciebie – będzie siedział obok mnie?! Jezu, nie wytrzymam tego. Kiedy usadzam tyłek w samochodzie, Em odwraca się do mnie z nienaturalnie szerokim uśmiechem.
     - Hej ślicznotko, założyłaś sukienkę. Ciekawe dla kogo – nabija się ze mnie, wiedźma.
     - Cześć wam. Jest lato, więc to chyba dobra pora na taki strój, prawda? – zatłukę ją przysięgam. Jak tylko będę miała okazję powyrywam jej wszystkie kudły. W międzyczasie obok mnie siada obiekt moich westchnień, ale na szczęście dzieli nas bezpieczna odległość, co uchroni go przed napaścią z mojej strony.  
     - Gdzie twoja dziewczyna? – pytanie wyrywa się z moich ust nieproszone. Jak zrobić z siebie idiotkę w pięć sekund? Zapraszam na korepetycje do mnie.  
     - Jaka dziewczyna? – chłopak patrzy na mnie pytająco.  
     - Ta, która miała z tobą… – próbuję dokończyć, ale Em wchodzi mi w słowo.
     - Kama, musiałaś mnie źle zrozumieć – proszę, zrobiła ze mnie jeszcze większego debila. Próbuję zabić ją wzrokiem, ale ona robi tylko przepraszającą minę i mówi bezgłośnie ,,później”.
     Złość kipi we mnie i wylewa się uszami, a Patryk zerka na mnie z zainteresowaniem. Jestem wściekła i informuję towarzystwo, że chcę się trochę zdrzemnąć. Odgradzam się od ich rozmów słuchawkami i wystukuję nerwową melodię na kolanie. Zamykam oczy i usiłuję choć trochę się uspokoić.  
     Czyli to jednak jest wyjazd dla par, tylko ten przystojniak został w to wkręcony przez moją niezastąpioną przyjaciółkę. Cudownie! Ciekawe, co mu nagadała ta wredota, że zgodził się na taki układ. Albo wręcz przeciwnie, Patryk liczy na to, że stanę się kolejną ofiarą do jego kolekcji zaliczonych panienek. Jego niedoczekanie!  
     Z resztą, co ja sobie w ogóle wyobrażam, że to cudo poleci właśnie na takiego paszteta, jak ja? Dam sobie rękę uciąć, że przez jego łóżko przewijają się laski o wyglądzie modelek, a ja niestety  nie mam z nimi nic wspólnego.  
     Co się ze mną dzieje, oszalałam? Prawdopodobnie.

     Dwie godziny jazdy upłynęły stosunkowo szybko, bo po chwilowym fochu postanowiłam włączyć się do rozmowy znajomych. Byłam mile zaskoczona zachowaniem Patryka, który starał się poprawić mi humor i nawet mu się to udało. Wcale nie był typem pustego podrywacza, okazał się sympatycznym chłopakiem. A może to tylko takie małe oszustwo z jego strony, bycie uroczym, żeby uśpić moją czujność? Wolałam się nad tym dłużej nie zastanawiać.
     Kiedy dojechaliśmy do celu, zachłysnęłam się pięknem tego miejsca. Okolica była soczyście zielona, czułam się jak w raju.  Wysiadając z auta, z przyjemnością wdychałam świeże powietrze. Byłam zachwycona i czułam, że nie pożałuję przyjazdu tutaj. Zapomniałam już nawet o tym, jaka byłam wściekła na Emilię.  
     - Ja i Bartek pójdziemy załatwić wszystkie formalności, a wy może się trochę lepiej poznacie? – Em puszcza do mnie oko, a mnie po raz kolejny dzisiejszego dnia zalewa fala złości. – Kama, napiszę ci, w którym domku się spotkamy, jak już wszystko ogarniemy.  
     Kiwam głową na znak zgody, odkładając na bok awanturę z przyjaciółką. Kiedy Em oddala się w towarzystwie swojego chłopaka, Patryk niespodziewanie łapie mnie za rękę.
     - Chodź, pokaże ci coś fajnego – Jestem zaskoczona jego gestem, ale nie potrafię się sprzeciwić i wyrwać dłoni z jego delikatnego uścisku. Poddaję się jego woli, a w mojej głowie pojawia się myśl, że robię to zdecydowanie za wcześnie.
     - Gdzie idziemy? – pytam, gdy w końcu odzyskuję pewność siebie.
     - Zobaczysz, to niedaleko.  
     Idziemy wolnym krokiem brzegiem jeziora, mijając roześmianych ludzi. To miejsce było naładowane pozytywną energią i coraz bardziej mi się tu podobało. Oddaliliśmy się już od najbardziej okupowanych miejsc na plaży, wkraczając na mniej uczęszczany teren. Patryk wysunął się na przód i prowadził mnie na niewielką górkę umieszczoną w zaroślach. Osłaniał mnie przed wystającymi gałęziami drzew i ostrzegał przed korzeniami, które wyrastały na dróżce. Ku mojemu zaskoczeniu, nawet na chwilę nie puścił mojej dłoni, a jego dotyk sprawiał, że w moim wnętrzu rozlewało się przyjemne ciepło. To było tak nieoczekiwane i bezpośrednie, że sama nie wiedziałam jak mam to odebrać.  
     - Jesteśmy – Chłopak przerywa panującą między nami ciszę, a ja mam przed sobą najpiękniejszy widok, jaki do tej pory było mi dane zobaczyć.  
     - Jak tu pięknie… I tak cicho.
     - Wiedziałem, że ci się spodoba. Przyjdziemy tu  jeszcze nie raz – uśmiecha się do mnie szczerze, a ja zastanawiam się czy jego słowa są bardziej obietnicą, czy groźbą.

     Po pewnym czasie zjawiamy się obok drewnianego domku z numerem pięć. Emilia wychodzi nam na spotkanie, a ja od razu dostrzegam jej zmartwioną minę.
     - Słuchajcie, pojawił się pewien problem…- po chwili pojawia się za nią Bartek, który również nie jest zbyt zadowolony.  
     - Coś się stało? – sytuacja zaczynała mnie powoli niepokoić.  
     - Mamy chyba pecha… Nie mam pojęcia jak to się stało, ale dowiedzieliśmy się właśnie, że mamy dwa osobne domki. Kiedy Emilka robiła rezerwację, zaznaczyła, że ma być jeden domek z trzema osobnymi sypialniami. – Bartek patrzy na mnie badawczo i czeka na moją reakcję.
     - Nie rozumiem. Jak to ma wszystko wyglądać w praktyce?
     - Chcieliśmy zmienić domek, ale przez to, że właśnie zaczęły się wakacje, nie ma takiej możliwości. Mamy do wyboru dwie opcje. Albo będziesz spała z Emilią, albo z…
     - Na podłodze – kończę za niego. W tym momencie do rozmowy włącza się Patryk.
     - Nie pozwolę ci spać na podłodze, zapomnij.
     - A co, może jesteś zwolennikiem spania na twardych powierzchniach? – powoli zaczynałam się już irytować.
     - Nie jestem. A ty będziesz spać w łóżku. Ze mną.
     - No chyba cię…
     - Poczekaj Kama, przecież możemy spać we dwie, a chłopaki jakoś się podzielą łóżkiem. – Em próbuje załagodzić jakoś sytuację.
     - Serio, przyjechałaś tutaj ze swoim chłopakiem, żeby spać ze mną? – prycham rozdrażniona. Patryk przygląda mi się z cwaniackim uśmieszkiem, bawiło go to wszystko.
Jego mina wkurza mnie jeszcze bardziej, ale dzięki temu podejmuję decyzję. Niech mu się nie wydaje, że jestem jakąś płochliwą dziewczynką.
     - Niczego nie będziemy zmieniać. Zgadzam się na to, żeby być w jednym domku z Patrykiem. – I w jednym łóżku z zupełnie obcym facetem. Cholera, chyba muszę zapalić.

Black

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 3255 słów i 18682 znaków.

4 komentarze

 
  • AnonimS

    No proszę . Panienka może spać z chłopakiem  pod którego urokiem jest od początku i reaguje złością. Ciekawe z czego to wynika. Czy to strach przed tym że mu za łatwo ulegnie? A może boi się że jej będzie niewygodnie? Ciekawy ten pomysł z trzema sypialniami na cztery osoby. ..spróbuję uzbroić się w cierpliwość i poczekać aż Ci wena wróci ale za efekt nie ręczę. Bo napewno nie należę do cierpliwych ludzi. Pozdrawiam

  • Black

    @AnonimS Postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości w kolejnym rozdziale, może już wkrótce;) Trochę zaczęłam się ciebie bać. Pozdrawiam

  • AnonimS

    @Black czemu tylko trochę? :P pozdrawiam

  • nefer

    Zwykle omijam kategorię "miłosne" szerokim łukiem i nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego.  ;)  Do Twojej opowieści zajrzałem zachęcony przez jednego z czytelników i przyjemnie się zdziwiłem. Opowiadanie napisane z werwą i niewymuszonym humorem, nie brakuje obserwacji obyczajowych, dobry język. Czyta się z zainteresowaniem. Jak już zaznaczono w komentarzach, wprowadzenie wątku erotycznego zapewne zwiększyłoby "oglądalność". Może warto to rozważyć? Oczywiscie, to Twoja decyzja. Szkoda tylko, że pomiędzy kolejnymi odcinkami pojawiają się duże przerwy. Pozdrawiam.

  • Black

    @nefer Dziękuję pięknie za komentarz. Myślałam nad wprowadzeniem erotyki do tego opowiadania, ale fakt, że główna bohaterka jest dziewicą, troszkę zawęża pole manewru. Być może w przyszłości zdecyduję się opisać jej pierwszy raz, kto wie może nawet obudzę w niej demona seksu ;) Zdecydowanie długie przerwy to ogromna wada. Pozdrawiam.

  • agnes1709

    @Black Blakuniu, dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych. A co do przyszłości obawiam się, że może nie zstąpić z Worda cz.5 w obecnym, XXI wieku:sad: Ale czekam cierpliwie:przytul:

  • Black

    @agnes1709 Ale ty wredna jesteś:D

  • agnes1709

    @Black W życiu, wypraszam sobie:kiss:

  • Somebody

    Świetne to to jest  :D Nie nudziło się mi ani przez jedno z tych wszystkich zdań.  :bravo:

  • Black

    @Somebody Dziękuję bardzo:D Cieszę się,że cię nie zanudziłam i obiecuję, że niedługo będzie jeszcze więcej atrakcji :rotfl:

  • Somebody

    @Black A da się więcej?  :lol2:

  • Black

    @Somebody Pewnie, że się da:D Będzie cyrk, małpy, fajerwerki i cuda na kiju :rotfl:

  • Somebody

    @Black No to czekam   ;)

  • agnes1709

    No i młoda się najarała na chłopa:D:D:D Wieje mi tu:sex: Pięknie, i te Twoje pyskówy :zakochany:  Ale wiesz, na co jeszcze czekam? Jesteś mi to winna za Emmę:D:D:D

  • Black

    @agnes1709 Może coś z tego będzie, kto to wie:D  Kiedyś może się doczekasz :rotfl: Dziękuję za wizytę <3

  • agnes1709

    @Black Nie ma "kiedyś"! Do roboty, bo apetyt rośnie, a Pani tu raz na rok dodaje!:spanki:

  • Black

    @agnes1709 Jak jutro będzie mi się nudzić w szkole, to zacznę pisać kolejną część:D Ale paluchy świerzbią mnie do pisania już teraz.

  • agnes1709

    @Black To nie rozumiem, mi jak się chce, to nie czekam. Tylko mi się zawsze chce, w tym jest problem:lol2: JEDZIESZ!