Brudna gra-Rozdział IV

Rok później.
-A ta instalacja nosi nazwę „Dmuchawiec na wietrze”.-powiedział mężczyzna w garniturze, o siwych, splecionych w kuc długich włosach podchodząc do dziwnie wyglądającej rzeźby w stylu nowoczesnym.
Za nim do instalacji podeszli zaciekawieni zwiedzający. Kiedy artysta opowiadał o swoim dziele, jedni z zaciekawieniem słuchali, a inni pospiesznie wykonywali zdjęcia. Była to pierwsza wystawa tego artysty, który za sprawą oficjalnie „swojego talentu”, a nieoficjalnie dzięki współpracy z senatorem, zdobył sławę w całym kraju, a w szczególności w stolicy.  
-A ta instalacja nosi nazwę „Niebieski tulipan”-powiedział artysta podchodząc do kolejnego dzieła.-Inspiracją do jej stworzenia była książka o tym samym tytule.
-Jaka jest cena tego eksponatu?-spytał się stojący na przodzie grupy zwiedzających mężczyzna w drogim garniturze i nie mniej drogim, złotym zegarku.
Na dźwięk tych słów w oczach artysty pojawiły się iskierki.  
-Ceny poszczególnych dzieł podam dla chętnych po zakończeniu zwiedzania.-oznajmił, po czym ruszył w stronę kolejnego eksponatu.
                                                                                ***
-Hej śliczna.-powiedział młody, dokładnie wystrzyżony i elegancko ubrany mężczyzna podchodząc do kobiety siedzącej na krześle przy barze.
-Taak?-spytała kobieta spoglądając przy tym na mężczyznę i uśmiechając się przy tym zalotnie.
-Postawić ci drinka?
-Pewnie.-powiedziała, by już po chwili sączyć przez słomkę chłodny napój.  
-A wiesz, że całkiem niedawno kupiłem sobie nową furę?-powiedział mężczyzna opierając się o blat i spoglądając flirciarsko na kobietę, starając się przy tym zajrzeć jak najgłębiej za jej dekolt.  
-To może zabierzesz mnie na przejażdżkę?-kobieta spojrzała szarmancko na mężczyznę bawiącego się kluczykami do swojego luksusowego pojazdu.  
-Okey.-powiedział mężczyzna.
Kobieta wstała i obejmując jego ramię opuściła lokal.
                                                                               ***
Słuchając heavy metalu lecącego z głośników samochodowych rozkręconych na maksa, mężczyzna w masce małpy jechał rozpędzonym samochodem wzdłuż złocistych plaż w stronę miasta. Na siedzeniu obok kierowcy leżała strzelba, a na tylnym siedzeniu, w czarnym worku spoczywało ludzkie ciało szczelnie odcięte od powietrza. W tyle za mknącym samochodem dało się słyszeć słabnące wraz z rosnącą odległością syreny radiowozów policyjnych nie będących w stanie dogonić szybkiego pojazdu mordercy. Lekceważąc sobie połowę przepisów drogowych dotarł po półgodzinie do wieżowca, w którego jednym z apartamentów mieszkał. Po zaparkowaniu auta, ponownym założeniu tablic rejestracyjnych i dyskretnym przeniesieniu zwłok włożonych przedtem do podróżnej walizki na kółkach upchanej do bagażnika razem z innymi broniami, kamizelkami kuloodpornymi oraz paroma domowej roboty bombami o niewielkim polu rażenia, ruszył przez podziemny parking w stronę jednej z dwóch znajdujących się na końcu wind. Będąc już przy drzwiach wcisną strzałkę w górę, której ramka zaświeciła się na pomarańczowo. Oczekując na przyjazd windy ściągnął maskę ukazując dokładnie ogoloną twarz z pedancko wręcz ułożoną fryzurą. Jak tylko drzwi windy otworzyły się, przecierając czoło z potu mężczyzna wszedł do środka po czym wcisnął przycisk z numerek „40”. Kiedy drzwi się zamknęły, a winda ruszyła mężczyzna oparł się o przeciwległą do wyjścia ścianę kabiny rozmyślając o zmianach, jakie miały miejsce w ciągu ostatniego roku. „Schizol” został tym swoim „artystą” i udało mu się nawet zorganizować kilka galerii, na których zarobił całkiem niezłe pieniądze. „Lady”, za pieniądze od Patii otworzyła salon kosmetyczny, na którym też udało jej się zbić niezły kapitał. Oczywiście nie udałoby się jej to, gdyby nie kontakty i układy z politykami i wpływowymi ludźmi chętnie inwestującymi w jej biznes. On sam nie zakładał żadnego biznesu, ani nie stawał się artystą. Nie obawiał się, że ktoś zacznie się zastanawiać skąd w tak krótkim czasie w jego portfelu znalazło się tyle pieniędzy.
„Po prostu go znajdę i zabiję…”-myślał wtedy.
„Lady” i „Schizol” różnili się od niego tym, że praca dla Partii była jedynie środkiem do celu, kantowali, kradli, mordowali; dla pieniędzy, które dały im możliwość założenia dzięki nim własnej działalności i skutkiem czego zarabianie coraz większych pieniędzy. Pieniądze… dla pozostałej dwójki miernikiem sukcesu i szczęścia, dla niego tylko dodatkiem do prawdziwego celu, jakim było rozprzestrzenianie chaosu.
„Cóż poradzić, że na chaosie najlepiej się zarabia?”-myślał czasami odbierając wypłatę od swojego szefa za likwidację kolejnych celów.
-Ooo! Witaj sąsiedzie!-powiedział mężczyzna o króciutko przyciętych włosach, ubrany jasnoszary garnitur.-Powrót z podróży?-spytał spoglądając wymownie na walizkę.  
-Tak.-powiedział „Monkeyy” stając w progu windy.
-Ja jutro wyjeżdżam w delegację…znowu…-powiedział mężczyzna spoglądając przy tym na swój luksusowy, pozłacany zegarek ustawiając się przy tym tak, by „Monkeyy” mógł w pełni zobaczyć dowód jego zamożności, jakim bez wątpienia w stolicy były zegarki.  
-Rety… Późno już, spóźnię się do biura.-powiedział mężczyzna wchodząc do windy.-Do widzenia.-powiedział po wciśnięciu przycisku ze znajdującym się obok napisem „Parking”.
-Do widzenia.-powiedział „DJMonkeyy”, po czym odwrócił się na pięcie i podszedł do drzwi z numerem „158”.
Za pomocą klucza otworzył je i wszedł do ogromnego mieszkania. Przestronny salon stanowił jeno z kuchnią, a otwarty przedpokój był bramą do tego luksusowego apartamentu. Cała zachodnia ściana była oszklona, co gwarantowało świetne widoki na plażę i zachody słońca. „Monkeyy” czasem siadał na szkarłatnym, doskonale pasującym do wystroju wnętrza, fotelu ustawionym naprzeciwko szyby i wpatrywał się w zachodzące słońce żegnając przy tym dzień i witając noc. Obok fotela, na ciemnym, dębowym, ozdabianym stoliku stał telefon stacjonarny, przez którego mężczyzna przyjmował zlecenia od swojego mocodawcy. Tych, ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie, było coraz więcej.

pawelmarek

opublikował opowiadanie w kategorii thriller i inne, użył 1082 słów i 6366 znaków.

Dodaj komentarz