Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 15

Rozdział 15  

                         Ranny szeryf w domu Bellów

     Margerita wchodzi do środka, jako pierwsza, po chwili w drzwiach staje Karl z doktorem Gilbertem i szeryfem ledwo na nogach stojącym.
     - Gdzie moglibyśmy go położyć?
     - W moim pokoju.  
     - A gdzie ty i Billi będziecie spali?
     - O nas się nie martw.
     Po tych słowach prowadzi rannego do swojego pokoju Ritha stoi przy oknie odwrócona plecami do drzwi.  
     - Połóżcie go na łóżku.
     Lekarz z pomocą Bella kładzie szeryfa na łóżku następnie rozcina mu koszulę. W pokoju zjawia się Laura z Thelmą dziewczynka podbiega do łóżeczka i wyjmuje z niego chłopca.  
     - Laura, co ty wyprawiasz? Natychmiast odłóż dziecko na miejsce.
     - Ciociu spokojnie ja się nim zaopiekuję, a na czas leczenie pana szeryfa zamieszka ze mną w pokoju.
     - Ty nie masz zielonego pojęcia o dzieciach, bo sama nim jesteś, dlatego się nie zgadzam.  
     - No i co z tego w domu ja też wychowywałam brata.  
     - Dobrze, ale Ritha będzie waszą nianią.  
     Kowbojka słysząc to odwraca się na pięcie i wychodzi trzaskając drzwiami. Po chwili w pokoju zjawia się Luigi zaciekawiony całym tym zamieszaniem w domu.  
     - Co tutaj się dzieje?
     - Szeryfa podczas napadu postrzelono.
     - No dobrze, ale co on tutaj robi?
     - Ponieważ w miasteczku nie ma szpitala, więc nasz dom w niego się zamieni na jakiś czas.  
     - Róbcie co chcecie, a dziećmi ja się zaopiekuję.  
     Dziewczynka z przyszywanym bratem do niego podbiega i wychodzą. W pokoju zostaje tylko Thelma, Margerita, Karl no i doktor oraz pacjent.  
     - Z tego mojego brata Luigiego jest straszny egoista zamiast nam pomóc to się panoszy udając wielkiego artystę – stwierdza Thelma.  
     - Masz rację siostrzyczko – przyznaje jej rację Karl.  
     Szeryf przez przymknięte z bólu oczy przyglądał się Thelmie. Młoda Bellówna to zauważa i podchodzi do łóżka siadając na brzegu.  
     - Proszę się o nic nie martwić jest pan w dobrych rękach, gdyż ja z doktorem Gilbertem i moją przyjaciółką Margeritą się panem zajmiemy.  
     Lekarz dokładnie ogląda ranę potem spirytusem odkaża i pięćsetą wyjmuje kulę, po czym zakłada opatrunek.  
     - To ja będę, już uciekał dziewczyny zostawiam szeryfa w waszych rękach zajmijcie się nim.  
     Karl odprowadza Gilberta do drzwi później udaje się do gabinetu, a Margerita do dzieci idzie z chorym zostaje Thelma. Czuwa przy nim do późna, aż w końcu zasypia na krześle.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 428 słów i 2391 znaków.

3 komentarze

 
  • enklawa25

    ;)

  • Margerita

    @enklawa25  :kiss:

  • vanseba93

    :zakochany:  ;)

  • Margerita

    @vanseba93 dzięki

  • MadziusiA

    Super  :przytul:

  • Margerita

    @MadziusiA Dziekuję