Po drugiej stronie piekła - rozdział 8

Po drugiej stronie piekła - rozdział 8Obudził mnie lekki powiew wiatru wpadającego przez otwarte okno... Zaraz zaraz CO? Po pierwsze w Hadesie NIGDY nie wiał wiatr. Po drugie nie otwierałam okna. No nic. Nie ważne. Wstałam i wykonałam wszystkie czynności, które człowiek wykonuje rano. Podeszłam do drzwi i pociągnęłam - CHOLERA zamknięte. Usiadłam na łóżku nie wiedząc co robić. Wzięłam do ręki książkę i zaczęłam czytać. "Wpatruję się w swoje wytarte skórzane buty, na których osiadła warstwa popiołu". Usłyszałam pukanie do pokoju i dżwięk przekręcanego zamka. Odruchowo sięgnęłam po mój miecz. Wszedł Beh z tacą ze śniadaniem.  
- Hej! - powiedział miękko. Opuściłam miecz i wróciłam do mojej lektury. - To nie moja wina, że cię zamknęli.
- I tak będę musiała za niego wyjść? - spytałam szeptem nie odrywając wzroku od książki.  
- Dziś odbędzie się ślub... - powiedział cicho.
- CO?! - wrzasnęłam. Beh spuścił głowę i ukrył twarz w dłoniach.  
- Myślisz, że chcę żebyś za niego wychodziła? Nie chcę. Zaraz przyjdzie Christine, która przyniesie ci suknię. Radzę ci coś zjeść. - powiedział z wyrzutem i już miał zamiar wyjść.
- Zaczekaj! - powiedziałam. Zatrzymał się przy drzwiach. Podeszłam do niego i przytuliłam go.
- Dziękuję. Za wszystko - powiedziałam. Puściłam go.
- Nie ma za co mała. - powiedział z uśmiechem i wyszedł zamykając mnie w pokoju. Wzięłam sprawy w swoje ręce. Wyjęłam wszystkie ubrania z szafy i wrzuciłąm je do łazienki. Na moje szczęście okno, które było w moim pokoju wychodziło na ziemię Cerbera. Zabrałąm się do roboty. Pierwsza sukienka, druga trzecia, (...) bluzki, spódnice i prześcieradło z łóżka. Zrobiłam z nich sznur i schowałam go do wanny. Idealnie, bo gdy wyszłam z niej do pokoju weszła żwawa duszyczka. Ładna, niska brunetka, o niebiesko szarych oczach. Ubrana była w bardzo wydekoldowaną żółtą sukienkę w czerwone groszki. W rękach trzymała fioletowe pudło.
- Witaj Ali, jestem Christine. - zatrejkotała. Położyła na łóżku pudło i otworzyła je. W środku była najpiękniejsza jasno fioletowa suknia ślubna. Na niej był srebrny diadem z brylancikami i do tego srebrne baletki. Z jej pomocą ubrałam się w suknię. Christine bez przerwy mówiła o całej ceremoni, o tym jaką jestem szczęściarą etc. Po długim czasie byłam gotowa. Włosy miałam lekko falowane i puszczone na ramiona, a w nich drobny diadem. Suknia leżała jak ulał. Wyglądałam pięknie.
- Za pół godziny ktoś po ciebie przyjdzie i zacznie się ceremonia.
- Dziękuję - powiedziałam. Prychnęła, odwróciła się na pięcie i wyszła zostawiając mnie samej sobie. Pod sukienką miałam pochwę na miecz. Włożyłam go tam i przykryłam suknią. Wyjęłam mój prowizoryczny sznur. Jeden koniec przywiązałam do nogi łóżka, a drugi wyrzuciłam przez okno. Zaczęłam zchodzić. Żadna przygoda mi się nie wydarzyła. Weszłam na terytorium Cerbera. Dusze zaczęły się zchodzić. Chyba wiedzieli, co mam zamiar zrobić. Zakreśliłam mieczem okrąg i weszłam w jego środek. Dusze okrążyli mnie, ale nie odważyli się go przekroczyć. Wyjęłam miecz z pochwy.
- Ali!!! - usłyszałam paniczny krzyk Caui'ego. Zatrzymał się przed kręgiem, ale go nie przekroczył. - Proszę Cię. Nie znowu.- powiedział. Zauważyłam, że jego przenikliwe jasno zielone oczy wyraźnie pociemniały.  
- Alisia. Proszę cię przerwij krąg. - powiedział Madd, który właśnie do nas dotarł.
- Nie wyjdę za Ciebie. - powiedziałam stanowczo unosząc miecz nad głowę. - Kocham Cię - szepnęłam patrząc Caui'emu w oczy.
- Nie!!! - krzyknął. Rzucił się przez krąg próbując mnie powstrzymać. Przylgnął do mnie całym ciałem, w momencie gdy opuszczałąm miecz. Przebiłam nas oboje. Usłyszałam ostatnim tchem:
- Kocham Cię... - Ciemność.
***
Obudziłam się w białej sali szpitalnej. Byłam podłączona do kroplówki. Wszystko było białe, prócz chłopaka, który leżał obok mnie. Patrzył na mnie swoimi przenikliwymi zielonymi oczami...
***
- Siostro, co wiemy o tych pacjentach? - spytał doktor Fright.  
- Znaleźliśmy ich na cmentarzu. Oboje mieli poważne rany po nożu w klatce piersiowej. Jedno i drugie w tym samym miejscu. - odpowiedziała siostra. - Nic więcej nie wiemy.
- Żadnych nazwisk? Imion? Rodzin?
- Jeszcze się nie ocknęli, ale można sprawdzić. - lekarz wraz z pielęgniarką weszli do sali, gdzie para nastolatków trzymała się za ręce.
- Jestem Alisia, a to Caui. - powiedziała dziewczyna.

Jeśli chcecie kontynuację to piszcie w kom, jak nie to nie :D

Gabi14

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 871 słów i 4672 znaków.

15 komentarzy

 
  • iza0199

    Masz napisać kolejną część :D

  • nemfer

    Dobra dobra… se wlewaj więcej… Ty tu tylko piszesz… a my decydujemy kiedy koniec…

  • Gabi14

    Ej. To nie fair, mój głos znaczy więcej

  • nemfer

    Więcej głosów jest za tym żebyś pisała niż Twój jeden przeciwko :P

  • Gabi14

    Tzn jak przegłosowana bo nie rozumiem :P

  • nemfer

    Yyy… jesteś przegłosowana że tak powiem :P

  • Gabi14

    Ok :P

  • Arni

    rób co chcesz :)

  • Gabi14

    Super; a ja jestem wredna, chamska i bezczelna i równie dobrze mogę nie napisać kolejnej części :P

  • Arni

    Bo jestem wredny, podły, a przede wszystkim jestem sobą..

  • Gabi14

    Aaaaa... To przez Ciebie muszę napisać kolejną część : czemu ty mnie do tego zmuszasz??? (?)

  • Arni

    Śmierć w Hadesie oznacza pustkę/nicość/niebyt bo w końcu jest to zabicie duszy. No rozumiem inną wersję mitologii, ale liczę na wyjaśnienia "powodu" dlaczego tak się dzieje :) o to mi chodziło :)

  • Gabi14

    Nie wiesz jak, czy dziwi cię mój wybór tej "śmierci"?

  • Arni

    Tam było "please", wykropkowało bo durny bot nie rozróżnia skrótu "kropka pl" od całego wyrazu...

  • Arni

    zchodzić    <-błagam Cię.. Tak.. świetnie piszesz, tylko cały czas mnie dziwi czemu, a raczej w jaki sposób da się UMRZEĆ w Hadesie.****ease explain. Poza tym to idzie Ci świetnie