Po drugiej stronie piekła - rozdział 3

Po drugiej stronie piekła - rozdział 3Moglibyście komentować, bo nie wiem, czy opłaca mi się czytać opowiadanie jeśli wam się nie podoba. Ten rozdział jest próbny, jeśli wam się nie będzie podobała "ta seria" to nie będę jej kończyła. Wymyślę (chyba) coś innego :P ( Iza twoje zdanie się nie liczy, bo wiem, że i tak tobie będzie się podobać :3 )


"Pierwsze spotkanie z Tatą"
Przeszłam przez bramę i rozejrzałam się uwarznie. Ani śladu Cerbera. Poszłam ostrożnie przez bramę i ruszyłam przed siebie. Po jakimś czasie na horyzoncie (?) zobaczyłam pałac Hadesa, a obok niego ogród Persefony. Zadowolona, że nie spotkałam psa poszłam pewnym krokiem do przodu, jednak po chwili zorientowałam się, że coś tu nie gra. Usłyszałam ciche warknięcie. Odwróciłam się powoli i zobaczyłam jakieś 100 metrów ode mnie wielkiego trójgłowego psa. Był wielki na ok. 10 metrów, miał czarną sierść i obroże z kolcami na każdej szyi. Patrzył na mnie wszystkimi trzema parami oczu jak na posiłek.. Zaczaił się i skradał w moją stronę. Spanikowałam, nie wiedziałam co mam robić, ale zrobiłam jedyne co mogłam nie licząc ucieczki.
- Stój! - powiedziałam głośno, wyraźnie i stanowczo. Pies podniósł głowy i schował kły. PODZIAŁAŁO! Nawet nie wiecie jakie było moje szczęście. Podeszłam powoli do psa i podrapałam go po brzuchu. Pies merdał ogonem na wszystkie strony radośnie wywieszając języki. Zaczęłam chichotać na widok tak wielkiego psa w tak zabawnej pozycji. Musiałam iść, więc wstałam i ruszyłam w stronę pałacu, ale pies zaskomlał żałośnie.
- Już, Cerberku. Będę tu jutro dobrze? Kochany piesek. - powiedziałam, gdy położył się na ziemi. Odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Po jakimś czasie zobaczyłam bramę pałacu. Cały był zbudowany z czarnego marmuru. Wielkie wrota były dębowe, z wielką mosiężną klamką. Przed wejściem było dwóch kamiennych żołnierzy. Byli średniego wzrostu, a każdy z nich miał broń - równierz kamienną. Jeden z nich miał miecz, a drugi włócznie, a obaj mieli tarcze. Przed bramą zauważyłam drewniany stojak z mieczami. Podeszłam do niego i wyjęłam lekki, nie za długi miecz, z piękną, srebrną klingą oraz złoto - fioletową rękojeścią. Był idealnie wyważony, jakby stworzony dla mnie. Nie miałam chociażby paska by go za niego włożyć, więc niosłam w ręku. Nie był bardzo ciężki, więc noszenie go nie sprawiało mi trudności. Podeszłam do wrót, ale dwóch strażników zagrodziło mi wejście.
- Nie ma wstępu. - powiedział gardłowym głosem pierwszy.
- Tylko dla Wybranych - powiedział drugi
- No cóż, w takim razie sama tam wejdę. - powiedziałam. Strażnicy popatrzyli na siebie i jeden z nich mnie zaatakował. Z łatwością odparowałam cios. Drugi też mnie zaatakował. Nie mogłam robić nic innego, jak tylko odparowywać ciosy. W końcu wykorzystałam okazję i przecięłam jednego na pół. Ten drugi rzucił się na mnie. Widziałam szał w jego pustych oczodołach (?) Wykorzystując chwilę jego nieuwagi ucięłam mu nogi jednym zamachem. Padł na ziemę, ale nadal próbował mnie zabić. Szybkim płynnym ruchem odcięłam mu głowę. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Za nimi stało 20 strażników. Załapali mnie za ręce i powlekli po zimnej marmurowej posadzce. W pałacu było mnóstwo obrazów pzredstawiających śmierć. Był portret kostuchy, sporo aniołów śmierci i wszystkich innych mrocznych postaci. Były też rzeźby przedstawiające himery. Całą tą ponurą aurę dopełniały bukiety czarnych róż stojących na każdym stoliku w wazonach. Po jakimś czasie otworzyły się potężne drzwi. Byliśmy w sali tronowej. Znajdowały się tam portrety Persefony - Królowej Umarłych. Nie było tam sufitu, a na środku sali były trony: największy środkowy, na którym siedział sam Hades, obok mniejszy, który zajmowała Persefona, a po drugiej stronie 5 małych tronów - zapewne dla "królewskich dzieci". Zostałam rzucona na kolana - dosłownie rzucona. Hades obrzucił swoich żołnierzy srogim spojrzeniem. Natychmiast się wycofali zostawiając mnie sam na sam z Władcami Podziemia.  
- Wstań drogie dziecko. - powiedziała królowa Persefona. Posłusznie podniosłam się z podłogi ze spuszczoną głową. Po chwili ją podniosłam. Persefona stała przede mną, ujęła moją twarz w dłonie i długo patzryła mi w oczy. Nie odważyłam się choćby mrugnąć. Po chwili odeszła i usiadła na swoim tronie.
- Alisia - powiedział głębokim i przerażającym głosem Hades - jesteś Wybraną. Jesteś naszym dzieckiem od dziś. Oczekujemy, że będziesz nam posłuszna. Wszystko wyjaśni ci kapitan straży ~ Caui. Słuchaj się go, oraz swojego rodzeństwa. Miecz możesz zatrzymać. - powiedział patzrąc jak mocno do siebie przyciągam go. - Caui!!! - powiedział głośno. Do sali wszedł ten sam chłopak, który pomógł mi wydostać się z windy. Uśmiechnął się do mnie blado i zwrócił się do Hadesa:
- Tak, Panie?
- Zajmij się Alisią, tylko pamiętaj. Nie rób tych samych błędów. - odpowiedział Pan Umarłych. Caui kiwnął głową i zwrócił się do mnie:
- Pani? - podał mi rękę. Podałam mu swoją i szliśmy pod rękę labiryntem korytarzy. Zatrzymał się przed skromnymi, fiołkowimi drzwiami. Otworzył je i zaprosił gestem do środka. Wnętrze pokoju było bardzo... ładne? Ściany pomalowane na błękitno kontrastowały z białą podłogą. Łóżko drewniane, pomalowane białą farbą z różowymi paskami wyglądało tak samo jak biurko. Krzesło oraz szafa były w odcieniu głębokiej czerni. Cały pokój wyglądał
- Cudownie - szepnęłam. Caui zamknął drzwi.  
- Witaj w nowym domu. - powiedział i pocałował mnie mocno. Tak, to dobry początek.

Gabi14

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 1085 słów i 5857 znaków.

15 komentarzy

 
  • Arni

    Gabi nie łam się.. Nie chodzi przecież o częstotliwość dodawania.. Dodaj gdy będziesz czuła że jest perfect :)

  • Gabi14

    Arni, czy ty myślisz, że ja mam czas??? Chyba, że będę się zwalniała z religii pod pretekstem "Pomocy nauczycielowi". Pójdę i będę w bibliotece pisała. Np. dzisiaj. Wstałam o 11 ( obudziłam się o 8) wykąpałam się,  wysuszyłam włosy, zrobiłam obiad (?), poszłam po migawki, zjadłam obiad i do szkoły ( Iza mnie za to prawie zabiła, bo się spóźniłam), wróciłam o 18, musiałam naszykować siostrze lekcje i teraz mam czas :P

  • Arni

    Chodziło mi o chaotyczny poniekąd sposób pisania, nie chaos w ilości i pochodzeniu postaci. Mam wrażenie że zaczynasz pewną "sekcję" ale jej nie kończysz, przeskakując do kolejnej.  Zostawia mi to niedosyt.. jednym słowem PISZ DŁUŻSZE OPOWIADANIA xDD

  • Gabi14

    Tu będzie dużo chaosu, dużo dziwnych połączeń np. Anioły i podziemie ( czyli chrześcijaństwo z kawałkiem+mitologia ) i tak nic nie zrozumiecie z tego komentarza i muszę napisać kolejną część :P

  • nemfer

    Nie no cośty… pisz dalej :) jasne że sie podoba :)

  • Gabi14

    Super, dzięki ale podnieśliście mnie na duchu ( sarkazm ) :-/  -,-

  • nemfer

    Hmm… da sie czytać :D

  • Groczek

    Pisz dalej oczywiscie :-)

  • Arni

    Ujmę to tak.. jeśli liczysz na komentarze pod przygodówką.. to lepiej nie licz :). Co do samego opowiadania.. Jest ciekawie zbudowane, popracuj nad tym całym chaosem  jaki towarzyszy Ci w każdym opowiadaniu.  Warto kontynuować serię, ale prosiłbym o więcej pewności siebie w pisaniu. PS może poproś redakcję o dział FANTASY .. tam bardziej by pasował :)

  • iza0199

    ''Na razie'' ? ;O zapowiada się ciekawie ;D

  • Gabi14

    Zamknij się Iza. Nie na razie nie. Without to nie żałosny komentarz. Dziękuje

  • iza0199

    ''Ali'' też nie jest przypadkiem, co nie? Tylko mi nie gadaj, że on też będzie próbował ją zjeść ;O

  • Gabi14

    To wszystko przez twoje książki Iza, a poza tym. Oni się znali, tylko Ali nie wie skąd ;-)

  • iza0199

    Za dużo całowania z nieznajomymi xd

  • Without

    Ładnie . :) (ten kometarz jest żałosny, wiem)